Ogłoszenie

Wejdź na czat

#126 21.01.2016 00:27

Zbyszek
Użytkownik
Data rejestracji: 28.02.2015
Liczba postów: 344

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

najwazneijsze to kontrolowac siebie, czy tak po woli w nas nie wzrasta duma, pycha, poczucie waznosci, czy cos be mysli w glowie nei pojawiaja sie. W/g mnie energie co za anielskie uznajemy, bo tak nam kiedys tam wprasowano nie moga byc takie "anielskie" musza pracowac na to by sciagac z nas czy porzez nas od innych energie . Sa tylko u osob co w planie ziemskim tylko zyja. Moga byc chwile co pomagaja, ale cel zawsze ten sam, musimy w jakis sposob wiecej niz wydaja energii dac, moze byc z innych . W/g mnie wystarczy kontrolowac sie, aby za bardzo nei dac sie zwieść. Zwykle ludzie co po wlasnym doswiadczeniu wiem czasu potrzebują, aby dostrzec to be co najpierw leciutko , potem coraz mocniej w naszej glowie pojawia sie. Zwykle z pół roku mija nim okrzepniemy i aniolki juz uznaja, ze moga swoje dzialac. Niestety wiekszosc ludzi wybiera ich bo iluzje mocy daja, nie siebie . Bywaja ludzie co NIE temu mówia i znika moc, gdzies za 3 tygodnie pojawia sie nowa , jakby wyzsza, ale to taka sama podpucha, za poł roku znowu cos w be zmieniac sie bedzie i znowu NIE mozna powiedziec. Jakby co to moge pomóc z tym by sobei poszli ...

Offline

#127 17.06.2016 00:08

Leyla
Moderator
Lokalizacja: UK
Data rejestracji: 19.06.2012
Liczba postów: 1,348
WWW

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

jaKrzys napisał/a:

Chyba już czas na krótkie podsumowanie.
A było to tak - Wiosną 2012 postanowiłem spędzić  tydzień poświęcając się medytacji. Mnie  przy medytacji pasuje dosyć ścisła dieta.  Chociaż wcześniej też starałem się dużo medytować...jednak tego tygodnia stanowczo uparłem się, żeby osiągnąć jakieś efekty. Zero komputera, żadnych znajomych, nawet książki poszły w odstawkę. Do tego dołożyłem "zabawę" z pewnym elektrostymulatorem (sposób i częstotliwość wraz z innymi informacjami  pozostanie moja tajemnicą). To spowodowało w moim ciele coś jak "wybuch" lub "detonacja".  Zjawisko to  było  bardzo zbliżone do zjawiska sprzed wielu lat, którego  doświadczyłem podczas wizyty i przejazdu w moim pobliżu papieża Jana Pawła II. Odległość wynosiła ok 3-5 metrów. Wtedy pomyślałem - tyle ludzi go kocha, każdy przesyła do niego swoje myśli, swoją energię.  Emanuje mocą którą mi udało się poczuć. Jednak to co mnie spotkało w 2012 roku...to było coś wspaniałego. To było przebudzenie węża Kundalini. Wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem. Dopiero po 2 latach, wiosną 2014 roku, zacząłem eksperymenty z symbolem energetycznym, z krzyżem ANKH To był mały i zwykły krzyż, zrobiony z kawałka kabla miedzianego. Coś ok 100 mm. Jakie było moje zdumienie, gdy w okolicy 1 i 2 czakry poczułem zwiększone wibracje. Eksperymentowałem dalej. Swastyka, odwrócona swastyka - to żadna różnica.  Efekt jest zawsze taki sam. Sprawdziłem też potrójny krzyż papieski. Jest słabszy energetycznie, ale też czuć  z niego "emanację mocy". Dokupiłem więcej kabla i zrobiłem większy krzyż Ankh. Efekt się zwiększył. Postanowiłem wrócić do "zabawy" z elektrostymulatorem. To był błąd. Po około 30 min poczułem silne uderzenie w lewe dolne żebro. Uderzenie było...od środka. Niesamowite. Wróciłem znów do medytacji z krzyżem Ankh, i zacząłem obserwować objawy. Teraz zwiększone wibracje poczułem w okolicy 3 i 4 czakry. Druga słabiej, ale jednak znacznie silniej niż bez krzyża. Po jakimś czasie doszedłem do wniosku...słusznego wniosku - mam obudzone Kundalini. Chyba nawet w zrozumieniu tego pomogła mi wizja wybuchu bomby atomowej. Gdzieś w jakiś senniku przeczytałem, ze taki wybuch może oznaczać przebudzenie Kundalini. Sprawdziło się. Więc idę dalej z tym, pomagając sobie krzyżem Ankh, nie tylko w czasie medytacji. Czuję jego działanie także w czasie czytania czy prowadzenia samochodu. Nie trzymam go przy sobie w nocy w czasie snu. To pogarsza samopoczucie i efekty. Nie radzę stosować. Wiosną 2015 wąż doszedł do 6 czakry. Tak ja to czułem. Jednak po przeczytaniu książki - Kundalini -ognisty wąż...nowoczesne spojrzenie. Autor - Darrel Irving, przeczytałem, że w głowie czeka drugi wąż. Ten który pokonuje drogę w ciele człowieka jest prawdopodobnie rodzaju męskiego, ten który czeka - jest żeński. Cały czas "wznoszę" swojego węża dzięki krzyżowi ANKH. Poprzez medytacje nie doszedł bym do tego co osiągnąłem. Chociaż właściwie to ja jeszcze nic znaczącego nie osiągnąłem. Chciałbym w tym miejscu porównać efekt Kundalini do...do telefonu stacjonarnego. No bo to wygląda podobnie. Możecie do gniazdka podłączać 100 różnych telefonów, ale jeśli centrala nie wyśle Wam sygnału - nic się nie dzieje. Więc trzeba się ruszyć, pojechać do telekomunikacji i poprosić o podłączenie (wysłanie) zasilania do gniazdka. I dopiero wtedy możemy mieć pewność, że telefon będzie działał. Tak samo jak wyjdzie wąż i przyjdzie sygnał z centrali mogę powiedzieć - osiągnąłem Kundalini. Wtedy będą prawdziwe efekty. Wprawdzie od czasu do czasu wydawało mi się, ze poprawia mi się wzrok, może słuch lub pamięć, ale jeżeli nawet  tak było, to było to tylko chwilowe. Jednak teraz mogę napisać co się dzieje z wężem. Czuję go o wiele wyraźniej. Wiem, że jego ataki na 7 czakrę przynoszą efekty. Mimo barier na ciele człowieka, systematycznie pnie się w górę. Po każdym "ataku" wraca do "pozycji startowej" - czyli jeden jest w okolicach zatok i samego nosa, a drugi kończy się z tyłu głowy. Tak je teraz odczuwam. Ostatnie próby wyjścia mają daty - 17.01.2016, 11.02.2016, 21.02.2016. Jak możecie zauważyć...są coraz częściej. Najważniejsza to 17.01.2016. Tego dnia myślałem, że wąż już mnie opuścił.  Tego dnia doznałem tak silnych wibracji, że wziąłem z pracy, dodatkowe 2 dni wolnego. Ból był w nogach, rękach, klatce...dosłownie w całym ciele. Osłabienie i nie jedzenie przez 5 dni. Wibracje zaczęły opadać. Ne dałem rady ich utrzymać na takim poziomie. Ale zaobserwowałem jak działa sposób na to żeby wytrzymać bez jedzenia. Na 3-4 dzień jak już wibracje i ból w ciele opadały, jak poczułem głód wystarczyła chwila spokoju, usiadłem i poczułem w okolicach żołądka i przepony znów zwiększone wibracje. Po chwili uczucie głodu znikało. Mam więc  nadzieję, że jak już osiągnę podłączenie ze swojej "centrali", jak mój wąż zaniesie moje "podanie", to prawdopodobnie będę mógł obyć się bez jedzenia. Zobaczymy.
Jeszcze jedna ważna informacja.
Napisałem już, że byłem z jednodniową wizytą w Krakowie, na Wawelu. Pojechałem tam sprawdzić działanie Czakramu Wawelskiego. Jest niesamowicie mocny. Jego siła, jego energia jest niewyobrażalnie duża. Zwykły człowiek nie poczuje tego, jednak mój wąż dostał wg mnie aż "przeładowania" tą energią. I to po ok 15-30 minutowej wizycie w pobliżu Czakramu. Czułem ją jeszcze przez ok 3 dni. Mieszkańcy Krakowa a nawet całego świata powinni wiedzieć co zabiera im i przywłaszcza sobie kościół.  To jest skarb wszystkich ludzi...nie tylko jednostek. Tak  powinno być z Kundalini. Ludzie powinni wiedzieć, że można to obudzić u każdego człowieka a nie tylko wśród np. wysokich oligarchów kościoła. Pozdrawiam - Krzyś.

Offline

#128 17.06.2016 00:09

Leyla
Moderator
Lokalizacja: UK
Data rejestracji: 19.06.2012
Liczba postów: 1,348
WWW

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

Zbyszek napisał/a:

Pisal tu Przebudzony1, byl bardzo blisko tego innego, ale ulegl mistrzowi i stal sie pokarmem dla jego aniolkow . To co pisal w duzej czesci prawdziwe bylo, szkoda chlopa, moze zerwei cumy co mu podpieto i ssa z niego. Po co w takie cos isc, czy jakimis wezami zajmowac ? Kazdy z nas serce ma i nim na swiat popatrzec wystarczy ... nic wiecej, reszta to iluzja .
Z czakramem Krakowskim to zgodze sie, po to w roznych miejscach czakramy sa, aby ludzie nei ulegali jakims fikcjom, marzuconym ideą i dla nich zyli, ale aby spokojnie w radosci, Milosci na swat patrzyli , nic wiecej, tylko w tym stanie byli w poczuciu Jednosci z wszystkim w kolo.
Aby tak nie bylo to koscielni te czakramy blokowali mszami okultystycznymi . Krakowski caly czas byl ok tylko bez dostepu , teraz na schody w dziedzincu siega
Czytam behawiorysta chcesz byc. Nie jesc i zywic sie ? sloncem?
NIe przypuszczam aby to skuteczne bylo, choc jak czytalem troche osob praktykowalo ;
Teraz jest czas zmian energetycznych , czlowiek z Ziemi zasilany jest pokarmem + cos tam, ale zaczał pojawiac sie odwrocony trójkat na czlowieka nakierowany i plynie energia z poza Ziemi, nia te zmozna sie odzywiac, problem aby to wystarczajaco silonei plynelo i aby wibracyjnie swa czystoscia moglismy to przyswoic
Nie czas dla Ciebie

Offline

#129 17.06.2016 00:09

Leyla
Moderator
Lokalizacja: UK
Data rejestracji: 19.06.2012
Liczba postów: 1,348
WWW

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

jaKrzys napisał/a:
Zbyszek napisał/a:

Pisal tu Przebudzony1, byl bardzo blisko tego innego, ale ulegl mistrzowi i stal sie pokarmem dla jego aniolkow . To co pisal w duzej czesci prawdziwe bylo, szkoda chlopa, moze zerwei cumy co mu podpieto i ssa z niego. Po co w takie cos isc, czy jakimis wezami zajmowac ? Kazdy z nas serce ma i nim na swiat popatrzec wystarczy ... nic wiecej, reszta to iluzja .
Z czakramem Krakowskim to zgodze sie, po to w roznych miejscach czakramy sa, aby ludzie nei ulegali jakims fikcjom, marzuconym ideą i dla nich zyli, ale aby spokojnie w radosci, Milosci na swat patrzyli , nic wiecej, tylko w tym stanie byli w poczuciu Jednosci z wszystkim w kolo.
Aby tak nie bylo to koscielni te czakramy blokowali mszami okultystycznymi . Krakowski caly czas byl ok tylko bez dostepu , teraz na schody w dziedzincu siega
Czytam behawiorysta chcesz byc. Nie jesc i zywic sie ? sloncem?
NIe przypuszczam aby to skuteczne bylo, choc jak czytalem troche osob praktykowalo ;
Teraz jest czas zmian energetycznych , czlowiek z Ziemi zasilany jest pokarmem + cos tam, ale zaczał pojawiac sie odwrocony trójkat na czlowieka nakierowany i plynie energia z poza Ziemi, nia te zmozna sie odzywiac, problem aby to wystarczajaco silonei plynelo i aby wibracyjnie swa czystoscia moglismy to przyswoic
Nie czas dla Ciebie

Napisał wszystkowiedzący Zbyszek. Jaki Ty śmieszny jesteś. Udajesz, że znasz się na wszystkim...a tak naprawdę gówno wiesz. Ale dobrze, proszę, napisz dokładnie: Jakiemu mistrzowi uległ Przebudzony1? Jakiego "innego" był blisko? Kto z niego ssie? Czy jak mu ssie to robi mu dobrze czy źle? Wiesz że - do patrzenia mam oczy...a od bycia dobrym lub złym są uczucia i charakter człowieka. Czy Ty rozumiesz co ja napisałem? To nie są jakieś węże - to Kundalini. Gwarantuje Tobie, że Czakram Wawelski nie sięga na schody. Jego średnica to około 3-5 metrów. Jeżeli wszyscy teraz mają szansę się przebudzić (teraz jest czas zmian energetycznych - napisałeś), to dlaczego nie mogę to być ja? Zbyszek - wprawdzie powinienem się Tobą nie przejmować - jesteś wszak iluzją - cholernie obłudną i trującą iluzją, ale ja wiem dlaczego tak się zachowujesz...dlaczego piszesz z błędami stylistycznymi jak i gramatycznymi. Potrzebuje trochę czasu i sobie to uporządkuję. zdziwisz się moim następnym postem...oj zdziwisz. P.S napisałeś behawioryzm. Wikipedia mówi - Behawioryzm jest próbą zastosowania ścisłych, znanych z nauk przyrodniczych metod badawczych do badania ludzkiej psychiki. Behawioryzm doprowadził do ulepszenia metodologii nauk psychologicznych, kładąc nacisk na statystyczne zależności między obiektywnie mierzalnymi bodźcami i reakcjami. W swej złagodzonej postaci w dużym stopniu współtworzył współczesną teorię uczenia się, psychologię poznawczą oraz psychologię społeczną. Zbyszek - błąd. Chodziło mi raczej  o breatharianizm...Ale dla Ciebie to chyba żadna różnica.

Offline

#130 17.06.2016 00:09

Leyla
Moderator
Lokalizacja: UK
Data rejestracji: 19.06.2012
Liczba postów: 1,348
WWW

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

Zbyszek napisał/a:

slepys i nic Ci po info co sie pytasz..

Offline

#131 17.06.2016 00:10

Leyla
Moderator
Lokalizacja: UK
Data rejestracji: 19.06.2012
Liczba postów: 1,348
WWW

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

jaKrzys napisał/a:

Zbyszek napisałeś - "slepys i nic Ci po info co sie pytasz.. "- Oj Zbyszek...Zbyszek. No to sobie poczytaj...jaki ja jestem ślepy. Ale już na wstępie napiszę, ze nie zrobię tego tak jak wcześniej planowałem. Miałbym wrażenie, że kopię leżącego...a tego nigdy nie wolno robić.  Życzę przyjemniej lektury: 
Zbyszek zachowuje się trochę jak jego "demony". Podgryza  każdego kogo się uda, lub kto ma trochę inną opinie niż on, kto patrzy na świat z innej perspektywy. Wciąż atakuje różne osoby, ale jeżeli powiemy mu stanowcze - NIE, wycofuje się "rakiem". Może to i dobra zaleta, ale... Mi osobiście nie podoba się sposób, w jaki Zbyszek komunikuje się na portalach. A z tego co poczytałem - nie tylko ja czuję niesmak czytając posty Zbyszka. Mogłoby się wydawać że Zbyszek jest niepełnoletni...jednak prawda jest inna. Proszę przedstawiam Wam - Zbyszek Mrugała.  Na Facebook (https://www.facebook.com/zbyszek.mrugala) potrafisz pisać poprawnie.  Zbyszek...Ty masz przeszło 50 lat!!! Jesteśmy w podobnym wieku. Wprawdzie mógłbyś powiedzieć - mieszkam długo w Nuremberg i trochę zapomniałem, bo "polska gramatyka - trudna gramatyka". Niestety...w radio Paranormalium (http://www.paranormalium.pl/12,aud) Twoje wysławianie się jest prawidłowe.  Zastanawiałem się - dlaczego? Dlaczego nie chcesz pisać prawidłowo...pisać gramatycznie, upierając się przy swoich wymyślonych zwrotach i dziwnym słownictwie. I zastanawiało mnie też, dlaczego ja, tak dużo swoich myśli, poświęcam temu co Ty napisałeś. Zbyszek - sam mi dałeś rozwiązanie mojego problemu.  Już wcześniej wiedziałem. że myśl jest energią... a teraz Ty dałeś mi piękną i wszystko wyjaśniającą odpowiedz. Zacytuję Twój post  (Pytania do Chrisa / Chris odpowiada na pytania forumowiczów » 09.02.2016 01:54) -
"Pewnei wiekszosc z Was nei wie, ze czytajac czyjes posty bywa nawiazujemy lacznosc z tym co steruje piszacym , to samo czytajac ezo ksiazki sie dzieje, zasilamy tak sobą to co piszacy karmi . To bardzo niebezpieczne dla ludzi neiswiadomych, a przeciez tu glównie tacy są. Po prostu pokarmem sie jest, jeszcze zadowoleni bo uwage jakis uznany na nas zwrócil, a to tylko o am am z nas chodzi .
Wybudzcie sie, w kazdym z nas jest taka sama MOC , nie wiemy o neij, ale sa istoty i ludzie im latami sluzacy co staraja sie ja z nas krasc, spledorem z tego co ukradli jak plaszczem okrywac . TAk latwiej im nowych do okradania z energii zdobywac."
Twój sposób pisania powoduje, że skupiamy się na tym co napisałeś. Dodatkowo udzielasz się na wielu różnych portalach. Wiem, że potrafisz pisać gramatycznie prawidłowo, ale wtedy prawdopodobnie występujesz pod innym nickiem.
No to chyba wyjaśniliśmy sobie wszystko. Pozdrawiam - Kk.

Offline

#132 17.06.2016 00:10

Leyla
Moderator
Lokalizacja: UK
Data rejestracji: 19.06.2012
Liczba postów: 1,348
WWW

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

jaKrzys napisał/a:

"Zdumiewa mnie, jak wielu ludzi czuje się zdanych na łaskę nieznanych mocy i jak pieczołowicie to ukrywa".        -   C. G. Jung
Często czytam, że przebywaja wśród nas i kierują losami ludzkości (niezbyt zyczliwe, jeśli zważyć na to, w jakim stanie jest nasza planeta i ludzkośc) nadludzkie istoty, istoty pozaziemskie i inne indywidua. Istoty te są róznie do nas nastawione. Jedne są życzliwe, inne chciałyby nas zniszczyć, lub posiąść nasze ciała. Wygląda na to, że jesteśmy marionetkami w astralnej grze, nie mając pojęcia, że taka gra się toczy, albo jesteśmy przedmiotem doświadczeń na kosmicznym polu eksperymentalnym, ale tego nie zdołamy się dowiedzieć. Możemy jedynie mieć jakieś podejrzenia, i zdobywać się na odwage by o nich głośno mówić. I nasuwa sie mało krzepiący wniosek - to nie my jesteśmy gospodarzami na tej ziemi. Nawet jest jeszcze gorzej - bowiem każdy z nas, albo cały gatunek Homo sapiens  jest igraszką w ręku nieznanych mocy. Chris ładnie opisuje, że  Rada planety zabiera się za klan Rothschildów. I to napewno jest świetna wiadomośc.  Ale czy tylko ja mam wrażenie, że ta Rada planety jest jak "śpiąca królewna",  której ktoś - za przeproszeniem - "nadepnął na jajka" , i Rada ta otwiera oczy po przeszło 2 tysiącach lat snu? Dlaczego dopiero teraz to robia? Ktoś nas niszczy, niszczy nas psychicznie, fizycznie i duchowo a Rada planety dopiero to zauważa? Gdzie byli jak tworzono fikcję, poprzez którą zmuszono nas do wiary, która tylko napędza chciwość ludzi będących u włądzy.  Gdzie była ta Rada ziemi jak wywoływano wojny, po to żeby ktoś miał jeszcze więcej. Gdzie byli jak niszczono całe narody...to gdzie oni byli? A ostatnio jeszcze Chris napisał -
"Zadałem pytanie Najwyższej Inteligencji co z nimi będzie i pokazało mi się ile ja będę miał jeszcze inkarnacji i przez jaki czas, następnie  jeszcze o kilku pozytywnych a potem że 3 000 000 000 ludzi ma ostatnią."
Dlaczego? Pytam Najwyzszą inteligencje - dlaczego? Dlaczego ludzi ci nie mają szansy na poznanie lepszego zycia? I wiem, że mogli (mogliśmy) żle robić, żle działać, niszczyć siebie, inne osoby jak i cała planetę.  Przecież wiecie jak jest z nauczaniem, wychowywaniem psa? Pies poznaje taki świat jaki my mu jesteśmy w stanie zaoferować. Jeżeli ktoś znęca się nad szczeniakiem, przywiązując go do budy, to pies ten nie bedzie znał innego zycia. Bedzie myślał, że to jest właściwe, , ze cały świat taki jest. Bije go jego pan...inny człowiek też będzie go bił. Owszem pies ma instynkt i wie co mu odpowiada, a co nie. Więc podobnie jest z ludzmi. Jesteśmy tacy jak otaczający nas świat. Dostosuj się albo gin - taki jest dla nas ten świat. Ktoś nami steruje, ktoś nas programuje (propaganda, kłamstwa) w celu zaspokojenia chorych potrzeb garstki ludzi, która ma władzę, wojsko i policję. I to oni niszczą wszystko dla własnych celów. A najdziwniejsze w tym jest to, że ja, czy Ty, czy ktokolwiek inny mysli, planuje i stara sie pomagać swoim dzieciom, może wnukom, najdalej prawnukom. Ale kto z Was martwi się jak będą zyły praprawnuki? To stanowczo za daleko odbiega w czasie. A plany faktycznych władców ziemi? Nie tych o których wspomina Chris, ale tych co wszczynają wojny, co nami rządza...sięgają znacznie dalej w czasie. I konsekwentnie do tego dążą od tysięcy lat. Więc zadaję kolejne pytanie - kim są faktyczni "Władcy Ziemi"? Kiedyś miałem taka teorię: W Tybecie znaja sposób jak odszukać następne wcielenie Dalajlamy. I tutaj nasuwa się pytanie - Czy oni czasem nie odszukuja swoich nastepnych wcieleń? Czy to nie te same dusze? Myślę, ze sposród nas tylko Chris moze poznać odpowiedz na to pytanie.
A o siebie zaczynam sie troche bardziej obawiać. Wąż Kundalini wznosi się powoli coraz wyżej. Kiedyś Chris napisał, że człowiek ma około 100 ciał energetycznych. Poprzez swoje obserwacje - potwierdzam to. Wąż przebija się przez te ciała energetyczne. Trwa to juz przeszło rok, ale moge zapewnić, ze systematycznie pnie sie coraz wyzej. Na mojej skórze głowy, zaczynają być jakby lekkie poparzenia. Takie smugi ok 5-7 mm szerokości. No i bardzo wyrażnie je czuję. Jestem też bardzo ciekawy po co kazdy Papież nosił Tiare lub Mitrę?  Opcja nr1- wąż ponad skóą głowy można uszkodzić - Tiara chroni go. Odczuwam, że woda, w czasie kąpieli, zabiera trochę energii węża. Po prysznicu mam wrażenie, że wąż się trochę cofnął. Opcja nr2- ochrona przed zbyt duża energią dla ludzkiego ciała. Sprawdzę tą opcję, jak wąż już wyjdzie. Opcja nr3- ochrona przed wejściem istoty nieporządanej. Bo te ciała energetyczne może mają za zadanie chronić nas. Pod wpływem pewnych zdarzeń, tego najbardziej zaczynam się obawiać. Kiedyś jak zaczynałem odczuwać efekty medytacji oraz otwierałem czakry, byłem bardzo szczęśliwy. Bardzo wysokie wibracje, wszystko mi się ukladało. Emanowała ode mnie silna pozytywna energia, i szczęście. W czasie rozpoczęcia medytacji zobaczyłem postać, która jakby się ukrywała. To było zaraz po zamknięciu powiek. Widziałem go...a później on mnie zaatakował. Zabrał mi to wszystko. Na odchodne zapowiedział, że się jeszcze spotkamy. A mi już nigdy nie udało się wrócić do tego wspaniałego stanu ciała i ducha. I tutaj dochodzę do sedna sprawy. Ostatnio od około miesiąca, jak kładę się spać, ktoś zaczyna kręcić sie i stukać na schodach prowadzących do sypialni, na piętrze. Nie w każdy dzień, ale to zaczyna się robić coraz bardziej głośne i intensywne. Wczoraj juz nawet zszedłem na dół, żeby po drodze poczuć jakiś dziwny smród. Fakt - mam za sąsiadów kilku pakistanczyków (nazywam ich - terroryści). Oni potrafią gotować jedzenie po 22,00, i towarzyszy temu nieraz dosyć róznorodny smród. Może przez komin wpadło trochę tego smrodu? Nie wiem, ale wiem, że hałasy zaczynają sie intensyfikować. Na dodatek ktoś lub coś, nad ranem, uderzyło w moją poduszkę, za moimi plecami. Dlatego postanowiłem o tym napisać. Chcę się do tego nieznanego czegoś odezwać - "Nie wiem kim jesteś i co tutaj robisz, ale żądam, żebyś przestał mnie nachodzić", NIe wiem czy to pomoże, ale muszę coś z tym zrobić. Myślę, że moje szanse na pozytywne zakonczenie Kundalini wynosza coś ok 70 do 30...oczywiście 70% stawiam na pozytywne zakończenie. A może to wszystko mi się wydawało? Może to są jakieś moje omamy? Pozdrawiam Kk

Offline

#133 17.06.2016 00:11

Leyla
Moderator
Lokalizacja: UK
Data rejestracji: 19.06.2012
Liczba postów: 1,348
WWW

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

Chris napisał/a:

Co do rady planety to są to ludzie teraz żyjący, którym się udało przeżyć na tyle długo że zdają sobie sprawę co się dzieje na Ziemi i w układzie słonecznym.
Dużo wcieleń stracili choćby w czasie inkwizycji i nie tylko.
Nazwa rada to raczej od tego że radzą w formie telepatycznej ludziom w ciałach i bez nich, co i jak robić żeby sobie pomóc.
Widzisz jaki skutek ma moje pisanie w świecie fizycznym.
Ludzie mają poodłączane świadomosci fizyczne od podświadomości, religie zakazują używania telepatii w jakiejkolwiek formie i to wątpliwe że w celu zbawienia duszy, raczej trzymania jej w niewoli.
A co Ty robiłeś tysiące lat temu?
Czekałeś na innych jak wszyscy?
Znalazłem trochę tych co dbają o debilizm i neutralizuje po trochu, ale jest ich dużo i nie wiadomo co tam się jeszcze znajdzie.
Nie są silni energetycznie, ale sprytnie się ukrywają działają przez innych, bo by już byli zdemontowani.
Problem polega między innymi w tym że to co się ludzi nauczy na poziomie WJ czy podświadomości nie jest kontynuowane przez świadomość fizyczną, bo ludzkość dawno by była wolna.
Niestety ale tylko 10 % populacji jest jeszcze po jasnej stronie, bo reszta przeszła na ciemna i nie ma żadnego sposobu na to aby się poprawili.
Jedno to że nie chcą, a drugie to ktoś im pomaga.
Walczą o zło jak o życie i pewnie je stracą w końcu, bo całkowicie się oddzielili od Boskiego Źródła i żyją tylko i wyłącznie energia kradzioną tym którzy od niego nie odeszli.
Ziemi grozi to co spotkało wenus, czyli przegrzanie w wyniku braku osłony ozonowej.
Tam była najbardziej rozwinięta technicznie cywilizacja a jednak upadli i wymarli.
Ludzie już odczuwają słabą osłonę ozonową, chociażby rak skóry i pogorszenie się wzroku jest tego symptomem.
Rośliny zginą trochę później od ludzi.
Staramy się temu zapobiec, ale czas pokarze jak się to rozwinie czy nie rozwinie.
Drugie to powodzie, wichury i wulkany.
Trzecie to możliwe że w trosce o ogólne dobro i pokój na planecie ludziska zaczną sadzić malownicze grzyby, bo wszyscy się na potęgę zbroja, oczywiście w imię pokoju.
Tego trudno będzie uniknąć.
Jedna z wersji przyszłości pokazuje ziemie z najwyżej 10 do 20 % populacji ludzi na ziemi i wcale nie jest pewne że się spełni choć ta.
Do puki mniej wiedziałem, miałem lepsze mniemanie o tym co się tutaj dzieje, teraz to lepsze, hmm???, gdzie się ono zawieruszyło, może ktoś je widział, albo wie gdzie jest.

Offline

#134 17.06.2016 00:11

Leyla
Moderator
Lokalizacja: UK
Data rejestracji: 19.06.2012
Liczba postów: 1,348
WWW

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

jaKrzys napisał/a:

Nie wiem dlaczego tu przybyliście. Być może Wy także tego nie wiecie, ponieważ większość z nas żyje tak, że poznanie - dlaczego żyjemy, dokąd zmierzamy i dlaczego tam zmierzamy, staje się niemożliwe. Może niektórzy przybyli świadomie, ale jest to mało prawdopodobne. Wszyscy działamy, słuchamy i patrzymy jak w jakimś hipnotycznym śnie,  ale  nie widzimy tego, co jest, nie słyszymy tego, co jest mówione i nie potrafimy doznać tego, co otacza nas ze wszystkich stron , co jest w nas i poza nami. Dlatego najprawdopodobniej wszyscy przybyliśmy tu nieświadomie. Nie wiemy dlaczego żyjemy, nie zdajemy sobie sprawy z własnej karmy, nie zauważamy nawet własnego oddechu. Ludzkie poszukiwanie prawdy trwa wiele żywotów. Po nie kończących się narodzinach mamy zaledwie przebłysk tego, co może nazwać błogością, shanti, pokojem, prawdą, Bogiem, mokshą, wyzwoleniem albo nirvaną. Nazwijmy to jak tylko chcemy, choć nie ma słowa oddającego to doświadczenie. Dostępuje się tego po wielu żywotach, i ci którym już udało się je odnaleźć, odkrywają że ten sukces jest zaledwie początkiem nowego wysiłku i nie ma mowy o żadnej uldze. (Kundalini OSHO)
Chris - ja nie pamiętam poprzedniego wcielenia...a Ty pytasz mnie - co robiłem tysiące lat temu? Mi też jest przykro, ze nie potrafię na to odpowiedzieć. Jednak mimo wszystko uważam, ze wciąż jest szansa na poprawę życia na ziemi, tylko musimy to zrobić razem. Sam nie dasz rady... ale z osobami zainteresowanymi, z czytelnikami, oraz ich przyjaciółmi - można zmienić  świat na lepszy. Domyślam się, że Rada ziemi, i nie tylko oni,  stara się ten świat naprawić. Ale czy nie można robić tego bardziej skutecznie?  Czy złym pomysłem było by podsłuchanie Grupy Bilderberg  w czasie ich spotkania?  Myślę, że tam można się dowiedzieć co planują rządzący światem.  Od tego bym zaczął.  Wtedy będziemy wiedzieć z kim mamy do czynienia. Inny pomysł  - Chris - jak znajdziesz chwilę czasu sprawdź - czy można odróżnić ludzi z obudzonym Kundalini, i czy są takie osoby wśród znanych  postaci, czołowych polityków, lub w Watykanie.  Chcemy poznać naszych wrogów. Następny  pomysł - zaczerpnąć z Kronik Akaszy - z tego kosmicznego banku informacji, wszystko na temat budowy generatora darmowej energii. Myślę, że wśród członków Rady ziemi są istoty, które to potrafią zrobić. Wiesz - teraz to co piszesz może czytać około tysiąca osób. Ale jeżeli zaczniesz nam doradzać, informować co się dzieje, z kim powinniśmy "walczyć", kogo słuchać a komu nie wierzyć...to tutaj zawitają tysiące.  Znam wiele osób które dla dobra  własnych dzieci mogą podnieść cały świat. Tylko trzeba im powiedzieć lub nawet pokazać  -  jak mają to zrobić. Widzisz...ja osobiście, w związku z Kundalini sam próbuje sprawdzić co dobre, a co nie. Nikt mi nie doradzi, nikt mi nie podpowie co może mi zaszkodzić, a co pomoże. Obawiam się nawet zwykłego wykrywacza metalu na lotnisku - a muszę jutro lecieć do kraju. Wykrywacz - niby nic takiego, jednak na energetycznego węża nie wiem jak zadziała...przecież to też jest energia...i może zaszkodzić wężowi, a przy tym i mnie. Wiem, że woda powoduje cofniecie się węża aż pod skórę czaszki. Czyli - woda zabiera energię i wąż przed wodą się cofa. Takie wyciągam wnioski na podstawie swoich własnych obserwacji. Nikt mi nic nie może doradzić. A ceną za błąd może być moje życie.Teraz mam wrażenie, jakby już znajdował się na skórze głowy. Gwizd w uszach delikatnie się oddala, a sam wąż też jest coraz słabiej wyczuwalny. Tyle mam pytań - a znikąd odpowiedzi.  Pozdrawiam KK.

Offline

#135 17.06.2016 18:58

Chris
Użytkownik
Data rejestracji: 17.08.2012
Liczba postów: 707

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

Żeby było lepiej na ziemi trzeba oczyścić nasze nadświadomości.
Podsłuchiwanie Bilderberg nie wiele by zmieniło, bo jak coraz dokładniej się dowiaduje, to cała batalia toczy się w poziomach nadświadomości, gdzie ulokowały się byty zwane demonami, to takie które się nie unkarnują , a żyją energią inkarnujących się i to w ich nadświadomościach zwanych duszą.
Wygląda mi na to że te demoniczne świadomosci ściągnęły nas z wysoko wibracyjnych poziomów bytowania zwanych niebem poprzez zaniżanie, zagęszczanie wibracji, co spowodowało że tak je zaniżyliśmy że się zmaterializowaliśmy jako wszechświat, galaktyka i w końcu układ słoneczny  czyli materia.
Żeby wrócić do poziomu nieba musimy się pozbyć szkodników i zrobić coś z tymi którzy przeszli na ich stronę.
Jest jeszcze wiele innych problemów do rozwiązania o których pisałem już wcześniej.
Trzeba tez utrzymać przy życiu planetę bo bez tego klapa.
Widać że ma gorączkę i zaczyna się bronić, co może się różnie rozwinąć.
Mamy coraz wyraźniejsze symptomy, jak huragany, aktywność wulkaniczną, ozon i inne.
Bilderberg  to tylko ramiona zła, a głowa jest ukryta w nadświadomości i tam obecnie trwają zażarte walki o wolność.
Jeśli spanie głowa to i ramiona opadną.

Offline

#136 20.06.2016 12:58

Chris
Użytkownik
Data rejestracji: 17.08.2012
Liczba postów: 707

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

Co do samej kundalini to dobrze by było porozmawiać osobiście i razem popracować.
Jak co to podam namiary na PW.

Offline

#137 07.07.2016 11:40

jaKrzys
Użytkownik
Data rejestracji: 01.05.2014
Liczba postów: 73

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

Chris napisał/a:

Co do samej kundalini to dobrze by było porozmawiać osobiście i razem popracować.
Jak co to podam namiary na PW.

Przepraszam...byłem na urlopie, w Trójmieście.  Spotkać, to bym się chętnie spotkał, ale na razie to raczej nie do "przeskoczenia" dla mnie. Chcę się skupić na osiągnięciu finału w tej imprezie, którą sobie zafundowałem. Jak coś to dobrze by było porozmawiać (popisać) prywatnie. Jak podasz nr telefonu - moge zadzwonić. Rozmowa mi pomaga, a porady - każdą rozpatrzę - bo to jeszcze bardziej pomaga. Nawet osoby z mojego otoczenia nie we wszystko wierzą, w to, czego doświadczam. A ja także wciąż jestem pełen  obaw. Jednak nie powstrzymam tego. A nawet staram się przyśpieszyć. Znalazłem też ( bo tak w życiu bywa - jak czegoś mocno pragniesz, jak czegoś szukasz - masz duża szansę to otrzymać ) nowe informację o Kundalini. Umieszczę je  w swoim następnym wątku. Pozdrawiam Kk

Ostatnio edytowany przez jaKrzys (07.07.2016 11:41)

Offline

#138 08.07.2016 16:45

Chris
Użytkownik
Data rejestracji: 17.08.2012
Liczba postów: 707

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

Spróbuj Ty do mnie napisać bo wyskakuje jakiś błąd przy probie wysłania wiadomości.

Offline

#139 10.07.2016 09:29

jaKrzys
Użytkownik
Data rejestracji: 01.05.2014
Liczba postów: 73

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

Chris napisał/a:

Spróbuj Ty do mnie napisać bo wyskakuje jakiś błąd przy probie wysłania wiadomości.

Masz wiadomość od - tojakrzysztof@...Pozdrawiam

Offline

#140 10.07.2016 11:37

jaKrzys
Użytkownik
Data rejestracji: 01.05.2014
Liczba postów: 73

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

"Podejdźcie do krawędzi.
-Moglibyśmy spaść.
Podejdzie do krawędzi.
-Jest za wysoko!
Podejdźcie do krawędzi.
I podeszli.
A on ich pchnął.
I pofrunęli."
- ten wiersz Christophera Logue'a pokazuje nam piękny przykład mocy, jaka nas oczekuje, gdy pozwolimy sobie zaryzykować przygodę poza granicami tego, co jak wierzyliśmy zawsze było prawdą. Tego co jest nawet,  poza granicami  naszej wyobraźni. Są w nas ukryte nieskończone możliwości. Żadna osoba, ustawa, ani doktryna nie udowodni ich istnienia, jeżeli sami nie zdamy sobie z tego sprawy. Musimy sami  to zbadać. Wszystkie religie wymagają od nas wiary w istoty posiadające nadprzyrodzone zdolności. Najlepiej jak ta wiara jest "ślepa" i nie zadaje żadnych pytań. A jeżeli to wszystko jest kłamstwem, oszustwem mającym Was trzymać w niewiedzy? Pomyślmy - w  jaki sposób dominowali kapłani w starożytnym Egipcie? Oni mieli wiedzę. Oni wiedzieli to czego nie wiedziała reszta ludzi. Myślicie, że teraz jest inaczej? Myślicie, że ta garstka rządzących  światem, nie ukrywa jakiejś tajemnicy, która nie jest nam przeznaczona? Przecież już wiadomo, że światem od tysięcy lat żądzą te same rody, te same klany rodzinne. Wiadomo, że chcą doprowadzić świat na skraj przepaści. Ale czy wtedy uda się Wam "polecieć"? A teraz ja... ja opisuje Wam coś co może spowodować, że będziemy im równi, że mamy szansę zmienić ten świat na lepszy. I co Wy z tym zrobicie? Co zrobicie z wiedzą którą odkryłem? Ilu z Was próbowało odtworzyć to, czego ja doświadczam? Ilu z Was zaczęło medytować, w nadziei poprawy życia swojego i innych osób? Czy tylko czekać potraficie? Czekacie na to, co się stanie ze mną? Czemu nie działacie...Pomyślcie  - dlaczego  nie  "podejdziecie do krawędzi, i nie postaracie się polecieć"? Żyjemy jedynie symbolicznie. Czy samo oddychanie nazwiesz życiem? Czy trawienie pokarmu, spanie i wstawanie nazwiesz życiem? Czy dorastanie, a potem starzenie się nazwiesz życiem? Przecież maszyna też się starzeje. Musicie zacząć zdawać sobie sprawę z tego że  - życie to coś więcej niż oglądanie "matrixa". Mamy siłę, żeby kreować własne życie. Jeżeli popatrzymy na zwykłego żołędzia leżącego obok dębu. Wydaje się niemożliwe, jak takie małe nasionko może stać się dębem. Gdyby to nasienie przemówiło do drzewa, powiedziałoby - Ty jesteś wielkim dębem...jesteś moim bogiem, moim panem, a ja jestem zwykłym żołędziem. Nigdy nie będę takie jak ty.  Więc proszę - nie wierzcie w to co starają się Wam wmówić od tysięcy lat. Nie wierzcie, że nie potraficie stworzyć czegoś nowego i wspaniałego. Nie wierzcie, że nie możecie "polecieć".
Miejsce w którym zbierają sie energie życia,  nazywa sie Kundalinii i  bliskie jest ośrodkowi seksu. Przypomina śpiącego, zwiniętego węża, zwiniętego w spiralę, z głową na wierzchu. Kiedy zbudzisz węża głowa zostanie uniesiona, a zwoje się rozwiną. Odległość którą wąż musi pokonać,  w naszym wnętrzu...odległośc około stu centymetrów, jest odległością między naturą a Bogiem, materią a duchem, snem i przebudzeniem a także jest eliksirem zycia. Przebudzenie drzemiących w nas energii jest równie niebezpieczne jak przebudzenie węża. Jednak przebudzenie wężą nie musi być niebezpieczne, tym bardziej, że ok 95% to węże niejadowite. Jednak przebudzenie Kundalini shakti jest niebezpieczne. Nic nie jest bardziej niebezpiecznego. Dlaczego??? Jest to pewnego rodzaju śmierć. Kiedy budzi się w Twoim wnętrzu ta energia, umrze to czym byłeś.   Zrodzi sie zupełnie nowy człowiek, człowiek którym nigdy nie byłeś. Gdy energia zostanie pobudzona całkowicie nas przemieni. Nowe ośrodki zostaną przebudzone i powstanie nowy człowiek. Jeżeli chcesz być gotowy na powitanie nowego, musisz mieć odwage porzucenia tego co stare. Chyba warto z nasienia zamienić się w drzewo?
W wątku wykożystałem fragmenty książki OSHO - Kundalini. Polecam przeczytać.
A u mnie wąż jest już bezpośrednio na skórze głowy. Nie czuję już  tak mocno jego wibracji. Owszem jak medytuję to mam te wibracje, ale to chyba sama energia, lub otwarte czakry powodują. Jednak wiem, ze on jeszcze jest blisko, ponieważ pisk w uszach wciąż trwa. Do medytacji używam aż 4 krzyży Ankh. Grubość blachy 3 mm a wysokoścć140mm. Postanowiłem używać taką ilość, ponieważ zauważyłem, że woda powoduje chowanie się węża w skórę głowy. Trochę to niekomfortowe...już tydzień jej nie myję.  Samo zbliżenie podkoszulka,  w okolicę 7 czakry spowodowało też, że wąż się cofnął. On po wyjściu ze skóry głowy prawdopodobnie unosi się tak jak prawdziwy wąż. Więc spokojnie siedzę w domu, czytam, oglądam TV  i medytuje. Chciałbym, żeby się to skończyło do środy 13.07.2016.  W środę muszę wrócić do pracy.  Chcę zachować tą prace ze względu na zwolnienie lekarskie, którego mogę się spodziewać po wyjściu węża. A co...niech mi płacą.  Pozdrawiam. Kk

P.S. Przy wychodzeniu węża w okolicy 7 czakry, okolice "ciemiączka" pokazała się mała rana. Coś ok 5mm średnicy, czułem wyraźnie, że własnie tam wychodził wąż. Trudno mi było to wytrzymać. Swędziało bardzo intensywnie.

Ostatnio edytowany przez jaKrzys (10.07.2016 11:45)

Offline

#141 27.07.2016 18:43

jaKrzys
Użytkownik
Data rejestracji: 01.05.2014
Liczba postów: 73

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

Dlaczego na symbol Kundalini wybrano węża? Wąż jest bardzo trafnym symbolem dla Kundalini. Nie ma  chyba lepszego symbolu. Nie ma w świecie religii w której nie byłoby gdzieś wizerunku węża. Myśl o wężu wywołuje najpierw obraz jego pełzania. Pierwszym doznaniem Kundalini jest poczucie, że coś wewnątrz się ślizga, pełza lub porusza. Inną cechą węża jest brak nóg, a jednak wąż się porusza. Trzecią cechą jest to, że gdy wąż odpoczywa, jest zwinięty w kłębek. Uśpione Kundalini przyjmuje właśnie taką formę. Kiedy się budzi, rozwija zwoje, jeden po drugim. Kiedy się podnosi,  spirala się rozwija. Głowa węża także nabrała określonego znaczenia. Jest bardzo szeroka, zaś ogon jest bardzo wąski. Kiedy Kundalini budzi się całkowicie, dociera do Sahasrar, do siódmej najwyższej czakry. Otwiera się i rozpościera niczym kaptur kobry, znacznie się rozszerza. Wygląda tak, jakby rozkwitło w Kundalini wiele kwiatów. Jego ogon staje się bardzo mały. Wspaniały jest ten widok unoszącego się węża, staje on wyprostowany na końcu ogona. Wąż jest bezkręgowcem, a jednak może czegoś takiego dokonać. Może tego dokonać jedynie dzięki pomocy wewnętrznej energii życiowej, nic innego nie może mu w tym pomóc. Te powody sprawiły, że wybrano węża na ten symbol. Sam w sobie wąż, jest stworzeniem niewinnym, jednak zaniepokojony może być bardzo groźny. To samo odnosi się do kundalini. Jest to moc bardzo niewinna, sama w sobie w niczym nie przysparza nikomu żadnych problemów. Ale obudzona, lub poruszona w niewłaściwy sposób jest bardzo groźna. Dlatego nie można było wybrać innego symbolu, tak odpowiedniego jak wąż. Kiedy zmienia się umysł, zmienia się ciało. Kiedy wznosi się Kundalini, następuje zupełna przemiana. W tej przemianie tkanki mogą ulec rozpadowi, podobnie i krew, ale rozpadną się one w ścisłej zgodzie z potrzebami. Ciało ulegnie zupełnej przemianie. Pozostanie w ciele tylko tyle tkanek i krwi ile potrzeba, reszta zostanie wypalona. To stwierdzenie jest słuszne. Sadhak (w hinduizmie ten, kto idzie drogą rozwoju duchowego) musi mieć specjalną dietę i specjalne warunki życia, inaczej bowiem znajdzie się w kłopotach. Kiedy Kundalini się wznosi, w ciele wytwarza się ogromna ilość ciepła, ponieważ jest to energia o bardzo wysokim napięciu. Symbolem Kundalini jest wąż, ale w niektórych miejscach symbolizuje ją ogień. Kundalini więc zapłonie niczym ogień, a jej płomienie uniosą się wysoko w górę. Wszystko jest prawdziwe, tkanki spłoną, to samo stanie się z krwią i szpikiem kostnym, ulegniesz zupełnej przemianie (jeżeli tylko ciało wytrzyma), staniesz się zupełnie nowym człowiekiem. OSHO - Kundalini
No dobra...to by było na tyle, ze straszenia. Tym bardziej, ze dotyczy to mnie. Horrory to ja wolę oglądać w TV lub w kinie. Urwałem sobie tydzień wolnego z pracy. Do tego wziąłem chorobowe na następne dwa tygodnie. Z pracy to chyba mnie zwolnią.  Już drugi tydzień ćwiczę dostosowanie się.  Tak jak OSHO opisał to w swojej książce, a fragmenty przepisałem  - wąż jest ponad moją głową. Ogonem dotyka skóry głowy, jednak ja już go tak intensywnie nie czuje.  Gwizd jakby się oddalał, aczkolwiek jeszcze potrafi być intensywny. Wystarczy lekki przeciąg, otwarcie lodówki, czy para z kubka z kawą. Zauważyłem też, że źle na niego działa rozmowa przez telefon komórkowy. W każdym z tych przypadków wąż się cofa i zaczyna intensywniej piszczeć ( cholera jedna- krzyczy na mnie) Dopiero przedwczoraj doszedłem do tych wniosków, do tych spostrzeżeń. Wiem już w jakim celu stosowano papieskie nakrycie głowy - tiarę lub mitrę. To jest ochrona dla węża, w pozycji stojącej. Ja od wczoraj też wykorzystuje nakrycie głowy. Tak...możecie się śmiać, ale siedzę w domu w cylindrze, z obciętym wierzchem i owiniętym folią aluminiową. I wiecie co - to pomaga. Na dodatek nie myłem już dwa tygodnie głowy, a dzisiaj w nocy spałem na siedząco w  fotelu. Więc bardzo przepraszam, ale jakoś trudno mi żartować, chociaż naprawdę śmiesznie wyglądam. Mam nadzieję (i obawy), że wkrótce wyjdzie...a najlepiej jakby to było jutro lub pojutrze. Jeżeli teraz się nie uda, a będę musiał wrócić do pracy (zwolnienie mam do 08.08.2016), znów spróbuje za ok 3 miesiące. Pozdrawiam Kk.
P.S. Ja tak elegancko nie wyglądam - http://www.partybox.pl/prod_997_cylinder-czarny

Ostatnio edytowany przez jaKrzys (27.07.2016 18:46)

Offline

#142 29.07.2016 21:27

Zbyszek
Użytkownik
Data rejestracji: 28.02.2015
Liczba postów: 344

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

Leyla napisał/a:
Zbyszek napisał/a:

slepys i nic Ci po info co sie pytasz..

Fajnie, że to wyciągnełaś ...
Tak ogólnie, choc chyba nie w tym temacie zupełnie, to człowiek jest istota z gwiazd, fizycznie też. Ma w sobie cos unikatowego dusze co w jej sklad wchodzi czastka Stworcy - czastka od Milosci. Duzo ludzi ma to ukradzione, tak jak prawie wszystkei istoty co poza nami sa, bo starsze i siłą rzeczy z tymi zlodziejami czastek Stworcy od Milosci sie zetkneły .Na tym forum tez dziala osoba co okrada innych z tej czastki duszy od Miłosci . Pisałem kiedys o tym , moze ktos na sobei to zauwazył . To odwracalny już proces .
Tymi kradzionymi czastkami duszy od Milosci inni okrywaja sie cos jak plaszczem i wydaja sie saw Milosci, istot wyzej to dotyczy
W/g mnie na podstawie osob co o swoim kundalini gadaly to kazda z nich tej czastki nie ma . Jakby cos za cos ..

Ostatnio edytowany przez Zbyszek (29.07.2016 21:30)

Offline

#143 19.09.2016 20:54

jaKrzys
Użytkownik
Data rejestracji: 01.05.2014
Liczba postów: 73

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

Ja chyba zacznę zaliczać siebie do kategorii - "życiowy nieudacznik". Starałem się przez ok cztery tygodnie, następnie - dwa tygodnie (co ciekawe - z pracy jeszcze mnie nie wyrzucili). Dzisiaj zakończyłem kolejny 3 dniowy etap. Wszystko częściowo na próżno. Wąż Kundalini wciąż nie wychodzi, tzn...nie chce "polecieć". Chociaż muszę przyznać, że za każdym razem kończę sesje medytacyjną z coraz wyżej umiejscowionym wężem. Może za szybko chciałem to osiągnąć, i za bardzo wierzyłem, że - teraz to już wyjdzie, że teraz jest ten właściwy moment...taki mój życiowy - koncert życzeń. Przyczyny tego - nieudawania się - wciąż mi ktoś, lub coś  przeszkadza. Dzisiaj już byłem na etapie tego, że wąż (raczej - całe gniazdo) przebił się przez wszystkie ciała energetyczne i zaczął "wybierać" swoje odnogi. A jest połączony z : oczami, gardłem, ustami, uszami, nosem, 3 okiem, kręgosłupem. Nawet jest coś takiego jak pętla wokół szyi, Ta odnoga jest ostatnia.  Tak -  to wszystko mogłem  bardzo wyraźnie wyczuć. Mogłem nawet poczuć, jak przechodzi przez język aż do  podniebienia, przez nos i wyżej. O właśnie - w tym miejscu chciałbym oficjalnie podziękować Chris'owi za jego dobre rady i pomoc. Jedna z jego wielu rad, to przypomnienie mi, o tym, żeby dotykać językiem podniebienia przy górnych zębach. Zapomniałem o tym przy poprzednich medytacjach. Ale chciałbym też opisać Wam jak "silny umysł" ma Chris. W czasie rozmowy telefonicznej powiedział - podciągnę go Tobie i zwiększę wibracje. I w tym momencie poczułem wzrastające wibracje węża...to się naprawdę działo. I to nie było chwilowe i delikatne. Wąż dostał naprawdę bardzo wysokich wibracji ( taki - porządny kop w...pod ogon).  Nigdy bym nie uwierzył, że ktoś może oddziaływać na węża Kundalini, że może na niego wpływać, samą siłą swojej myśli. Chris pokazał mi,  co to znaczy - silna wola, silna osobowość. Dziękuję za wszystkie cenne rady i za pomoc. Dziękuję, że wierzysz w to, że uda mi się osiągnąć Kundalini.  Ja już wcześniej opisałem co przeszkadza wężowi, jak znajduje się już ponad głową. Jeszcze raz to podam: para wodna (np z kawy lub herbaty), woda, przeciąg powietrza, i zauważyłem też, że aura innej osoby źle oddziałuje na węża. Jeżeli ktoś zbliży się na odległość poniżej  2 metrów (nawet przez ścianę), wąż zaczyna się cofać i wpada w wysokie wibracje. A z ostatnich spostrzeżeń  - fala dźwiękowa. Jakikolwiek hałas powoduje te same objawy jak poprzednio.  Wychodzi na to, żeby to wszystko się udało...muszę znaleźć bardzo odosobnione miejsce. Po takim "cofnięciu się" potrzebuję około 2 godzin na powrót do stanu poprzedniego. Jednak to co w tym jest pocieszające - każda następna próba powoduje, że wąż Kundalini wznosi się coraz wyżej.
Ach...chciałbym jeszcze przyznać się do błędu. By móc wymówić słowo egipskie w dowolnym języku współczesnym, należy dokonać jego transkrypcji, czyli przeczytać wszystkie dźwięki według pewnej konwencji. Ponieważ każdy współczesny język ma swoje "konwencje transkrypcji" słów egipskich, to po angielsku napiszemy ANKH...ale  po polsku powinniśmy napisać - ANCH. Tę nazwę pisałem z  błędem. Pozdrawiam Kk

Ostatnio edytowany przez jaKrzys (20.09.2016 13:37)

Offline

#144 12.02.2017 16:14

Zbyszek
Użytkownik
Data rejestracji: 28.02.2015
Liczba postów: 344

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

Ciesz sie , ze nie wychodzi to co chcesz. W zupelnie innych energiach Ziemia jest obecnie i taki anachronizm jak kundalini przeszkadza tylko. Serce czy dusza wie co chce, ale umysl probuje narzucic to co z ksiazek czy od kogos . bo niby extra bedzie . Kiedys juz pisalem, ze znam kilka osob z kundalini i pycha w nich na  maxa . Zwiazane to jest z istota co to kundalini czy dokladneij zlude taka, uaktywnila . Mocny wewnetrznie jestes, bo sam sobie nie wcisnales kitu, mimo pomagacza ...

Ostatnio edytowany przez Zbyszek (12.02.2017 16:15)

Offline

#145 29.04.2017 18:43

jaKrzys
Użytkownik
Data rejestracji: 01.05.2014
Liczba postów: 73

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

Witam ponownie po długim czasie.  Chyba niewiele mogę dodać do tego co już napisałem.  "Operacja Kundalini" trwa nadal. Wąż męski i żeński łączą się wychodząc przez 6 czakrę. To wygląda mniej więcej tak: z ciała przechodzą przez język a prawdopodobnie przez zęby też wszystkie odnogi. Przednie zeby tochę mnie bolały jakiś czas temu. Następnie wychodzi przez 6 czakrę i pod skórą przemieszcza się do 7 czakry zawracając za nią.  Po wyjściu z 7 czakry ulega jakiejś przemianie. Efektem tej przemiany jest to, że jeżeli muszę żyć, czyli pracować czy kąpać się to wąż jest znacznie delikatniejszy wracając do mojego ciała.  Odnogi w ciele odrywają się że stóp, z rąk, z serca, nerek, płóc, szyi  itd. Jak się domyślacie trwa to dosyć długo. Jeżeli po dniach pracy wracam do medytacji to potrzebuje ok dwóch dni żeby wrócić do stanu poprzedniego.  Teraz jednak czuje i słyszę że wąż już prawie cały wyszedł. Jeżeli muszę go cofnąć to nie odczuwam już takich silnych wibracji. Czuję go i słyszę cały czas. To jest rewelacja. I powiem Wam  - choćby tutaj było i "pocilo się"  nawet tysiąc takich Zbyszków to ja nie zrezygnuje z takiej przygody. Znam ryzyko. Wiem że będzie ciężko. Mam problemy z sercem. Trochę mnie to martwi.  Ale nie zrezygnuje z moich prywatnych badań. Idę dalej. Pozdrawiam serdecznie.

Ostatnio edytowany przez jaKrzys (29.04.2017 19:06)

Offline

#146 30.04.2017 08:49

jaKrzys
Użytkownik
Data rejestracji: 01.05.2014
Liczba postów: 73

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

To jeszcze dołożę trochę informacji.  Męski wąż w głowie znajduje się po lewej stronie od skroni, nad uchem aż do karku. Jego ruchy są bardziej wyczuwalne, a jego śpiew jest głośniejszy. Żeński znajduje się z prawej strony.  W czasie medytacji od przeszło roku obserwuję kolory. Obserwuje to przy zamkniętych oczach,  czyli przez moje trzecie oko. Widze jak na żółtym tle napływa kolor niebieski i po ułamku sekundy zaczyna odlatywać jak balon. Na początku myślałem, że ktoś kradnie mi energię.  Dopiero niedawno zaobserwowałem że te obrazy są synchroniczne z wychodzącym wężem. Stąd wniosek - wąż ma kolor niebieski i kształt licznych i luźno że sobą połączonych kulek. "Na powrocie" też go zaobserwowałem i tutaj kolor jest już biały a jego kształt przypomina spirale. No i śpiew w uszach to dziesiąta cześć tego co było przed rokiem.  Pozdrawiam. Kk

Ostatnio edytowany przez jaKrzys (30.04.2017 09:09)

Offline

#147 05.05.2017 23:18

Zbyszek
Użytkownik
Data rejestracji: 28.02.2015
Liczba postów: 344

Odp: Energetyczny wąż - kundalini

a popytaj sie ludzi co cos tam w ezo dzialali, przecudne kolory sie pojawiaja , to co sie slyszy muzyka bym nie nazwal, ale pewnei kazdy po swojemu. Chcesz w tym weze widziec i ok kazdy po swojemu , ale wazne by nie naginac tego co przychodzi na oczekiwania bo ktos powiedzial, bo sie wyczytalo ... Tak zapraszamy do siebei cos co nas uchwyca ...
W/g mnie bardzo duzo ludzi przechodzilo przez ten etap i nie byl dla nich koncowym, sam jakos na nim za bardzo sie skupiasz ... dalej mozna , sercem swoim  ale to trudna droga bo prawdziwa ....

Ostatnio edytowany przez Zbyszek (05.05.2017 23:21)

Offline

Stopka

Forum oparte na FluxBB