Nauka i technologia Nowej Ery – 30.06.2015

Czwarta rozmowa Janusza Zagórskiego z dr Zbigniewem Osiakiem z nowego cyklu „Problemy teorii względności”. Linki do jego publikacji, e-boków oraz audycji telewizyjnych i radiowych są dostępne w bazie ORCID pod adresem internetowym:
http://orcid.org/0000-0002-5007-306X/


Janusz Zagórski w rozmowie z Tomaszem Nauwerkiem tym razem o motywach potopu przewijających się w mitologiach.

Kontakt do pana Tomasza: tomaszn.pro@gmail.com
Więcej na stronach:
http://www.chck.pl
http://www.facebook.com/P.O.Kulturoznawcy

Ten wpis został opublikowany w kategorii 2. Wt: Nauka i technologia nowej ery, Archiwum audycji i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

31 odpowiedzi na „Nauka i technologia Nowej Ery – 30.06.2015

  1. SeJa pisze:

    No i fajnie, przyjemna audycja 🙂 Ja osobiście jeśli mogę wtrącić słówko to zgadzam się z Panami w kwestii Audycji o Potopie.

    Chciała bym jednak nawiązując do słów Pana Tomasza o braku dowodów, zwrócić uwagę na oczywisty wydaje mi się fakt, że sprawa jest o tyle bardziej nietypowa w swej oczywistości że faktycznie Nie było bezpośrednich światków jacy mogli opisać takie zjawiska jak Potop w skali globalnej, czy tak zwany lokalny powiedzmy gniew Bogów gdzie jeśli ktoś przeżył, to już nie w tym świecie lub ciele 😉

    Co za tym idzie, w moim więc przekonaniu mówi się o dwu różnych zjawiskach. Czyli o większych lub mniejszych kataklizmach i zniszczeniach z takich czy innych powodów w tych czy innych miejscach ale na skalę bardziej lub mniej LOKALNĄ. Co właśnie obejmują jakieś relacje.
    I drugą zupełnie inna kwestia, jaką jest totalna zagłada jak w przypadku rzeczonego potopu gdzie nie ma mowy o choćby pośrednich świadkach. W czasach kiedy jeszcze nie było Ras Ludzkich a sam Człowiek … a wszystko co opisuje się później włącznie z nowymi gatunkami zwierząt i roślin jak i nowych populacji wierzeń, pism … powstało znacznie później.

    Co wydaje się być logiczne, jednak pomijane. Więc w kwestii potopu nie mówimy o kilku tysiącach lat, a o setkach tysięcy lat. Opisy są więc natchnione bądź pamięcią reinkarnacyjną tych jacy powrócili w innych ciałach lub obserwowali to z innych świtów.

    Zaś co do kwestii samej Arki, prawdę powiedziawszy w zakresie rzeczy możliwych jest zgromadzić wszystkie gatunki zwierząt na ziemi i dziś, gdzie wbrew pozorom nie ma ich tak strasznie wiele, nie zapominajmy że chodziło o gatunki bazowe (ptaki, ssaki, gady, płazy) dało by się zgromadzić na łódce wielkości dwóch metrów i nie mówię tu o DNA. A zmierzam do czegoś zupełnie innego. Ba, dało by się zamknąć w małej skrzynce jak w puszce Pandory gdzie była by dowolnie wielka przestrzeń do dyspozycji, nawet jako wielka wyspa jak Australia. Ba, nawet na łebku od szpilki bym to zmieściła wiedząc jak, a i w pole szaty. A mowa o nadaniu pomieszczeniu cech między-wymiarowych z własną przestrzenią co jest w zakresie możliwości i nie jest magią. Przy czym konstruktor Arki nie musiał wiedzieć jak to zadziała, podobnie jak w przypadku Arki Przymierza, mieli zrobić a jak działa to już nie na Ich głowy 😉

    Skoro mowa o konotacji Świętych pism, Istot Boskich pozwolę sobie powiedzieć równie dobrze tak. Kto zdoła przeprowadzić wielbłąda przez ucho igielne? Co dla człowieka nie jest możliwe, to jest możliwe dla Boga. O Bogowie 😉

    Nawiasem, Zeus (czy jak zwał) słusznie obawiał się że spalił by eter (tlen, życie, formę antropomorficzną planety = zabił by Ją), ale chodziło tu raczej o atmosferę gdyby miał użyć piorunów zdolnych spalić planetę. Musiał by użyć różnicy potencjałów pomiędzy przestrzenią a samą planetą co skończyło by się podobnie jak na Marsie. Sprytnie, nie chcąc zniszczyć atmosfery i dysonansu energii jaki Tworzy Życie na planecie właśnie z Eteru jej formy antropomorficznej i jej ekosystemów i ich form. Użył Atmosfery nijako od wewnątrz, między Bogami mówiąc nie tylko nie zabijając Planety ale dodając Jej spida 😉

    Warto też nie zapominać że czas nie jest zjawiskiem liniowym a stałym koordynatem czaso-przestrzeni w której to my nie czas się poruszamy w tym subiektywnym świecie. Więc wszelkie datowania ograniczają się do założeń przedziałów czasowych byle wygodnych zakłamującym historię jaka już z punktu widzenia tej przestrzeni jest liniowa. 🙂

    Ps. Egipt był niezwykle Żyzną krainą, jak Inne kurorty Bogów od jakich w końcu założyciela odwracali wzrok, lub nawet je niszczyli wraz z powstałymi kulturami czy całymi cywilizacjami w ich upadkach czyli czyli bez przewodnictwa małpy z brzytwą dają radę. Wystarczy odejść, nawet z przyczyn nie związanych, ach było tych kurortów…

    Cóż tematy potopiczne, więc tyle 😛 A tak użyłam słów jak użyłam 😉

    • SeJa pisze:

      Pamiętacie Galaktykę na pasie (obróżce kota) Oriona z Facetów w Czerni ? 😉
      http://i2.pinger.pl/pgr0/d01027f10024bae051b927a3

      Nawiasem oczywiście szkoda zachodu jeśli ma się do dyspozycji światy, ale można zapisać DNA wszystkich istot w jednam krysztale. Da się je też po prostu stworzyć, dla śmiechu z kapsla po Kubusiu. 😉

      • SeJa pisze:

        Sobie wyobrażam jak by później pisma wyglądały „I Bóg z pośród wielu stworzył nas z Kapsla po Kubusiu bo się nudził… Przypis: Nie wiadomo co autor miał na myśli i kim był Kubuś … Interpretacja naukowa: Boga nie ma a Człowiek powstał z Wody i Ziemi” 😀 😀 😀

      • SeJa pisze:

        Znaczy się ulepiono Jego Ciało z Gliny jednym słowem jak lepi się naczynie 😉

        Łups 😀

  2. SeJa pisze:

    Witam Panów Zbigniewa i Janusza 🙂

    Czy mogę nieco Panów rozczarować? 😉 A mianowicie da się i można 😉 Więc odpowiedz na pytania kryje się w obrazku za Panami. Tam Foton jest przedstawiony jaka Fala i cząsteczka za razem, oczywiście w nawiasie 😉 Dla czego Foton, cząsteczka, materia zachowuje się jak by była w rezonansie z falą Eteru? Bo eter jest tak pofalowany i tak po nim biegną. Im więcej jest tych cząsteczek tym bardziej interferują przestrzeń wokół siebie co powoduje że inne cząsteczki nie uwięzione w umasowionym są zmuszone bardziej drobić swój krok po tej fali. Więc foton jak i wszystko inne wydaje się zwalniać swój ruch posuwisty na rzecz różniejszej drogi po bardziej zagęszczonej sinusoidzie przestrzeni. Co za tym idzie elektrony, protony i neutrony też się nieco zacieśniają i jeśli przeskakują między orbitami to mają mniejszy dystans do pokonania co w skali makro obiektów z takich bliżej siebie wibrujących cząsteczek bardziej je spaja i umasawia co powoduje efekt GRAWITACJI. Nie jest łatwo to opisać tak obrazowo. Do tego wszystko jest przestrzenne i właśnie załamując przestrzeń wokół siebie tworzy te fale o większej częstotliwości FM drgań, co zacieśnia szeregi większych obiektów nadając Im masę i jednocześnie sprawia że zwalniają w pobliżu bo mają dłuższą drogę do pokonania w tym gęstszym bardziej zacieśnionym falami po jakich biegną.

    Wiecie już czym jest Grawitacja?
    Dla czego Foton wydaje się zwalniać?
    Jak Ciała nabierają masy?
    I dla czego bez grawitacji wszystko się rozpręża i wydaje się biec szybciej?
    Oraz dla czego cząsteczki orbitujące przeskakują o stałe zmienne wartości?

    Odpowiedz jest oczywista, Eter nie tylko jest zakrzywiony i ulega odkształceniom, ale sam ma naturę falową, a raczej odzwierciedla, odbija fale jak plusk kamienia na przestrzennej tafli, lub miliardów kamieni jakie ciągle rezonują i drgają i interferują tworząc te zjawiska.

    Wiele można wyjaśnić, wiele zrozumieć, wiele zaprząc i zbudować 😉

    Pozdro 🙂

    • SeJa pisze:

      Dodam że kiedy satelity Atomów biegną jak wszystko pędzi po eterze czasu w przestrzeni. I kiedy jest Ich więcej na danym obszarze to wykładniczo bardziej rozwibrowują przestrzeń, przez co same się zacieśniają i zmuszone są szybciej wirować, co znów bardziej odkształca przestrzeń wokół i zwiększa siłę przyciągania wzajemnego, co z kolei tworzy masę i wręcz ciała „stałe”. Ale wszystkie razem nadal wirują i wibrują rozwibrowując przestrzeń i wokół całych obiektów już masowych razem się stosownie zapadając i odciskając swoje piętno i oddziaływając / promieniując falowo co tworzy zjawisko Grawitacji a nawet przyciągania cząsteczkowego.

      Widać tu wyraźna zależność, ale tylko jeśli uwzględnić Eter.

      Wiedząc to nie trzeba błądzić, można przystąpić do budowy napędów bez żadnych części ruchomych, pozbawiać przedmioty masy, re-integrować i dezintegrować je budować broń …

      Na szczęście ja bredzę 😉

      //
      Seja! Ach, cóż za samokrytyka w ostatnim zadaniu 😉

      Voytek – [Admin]

      • SeJa pisze:

        Ba można je dostrajać i odstrajać fazowo i częstotliwościowo, można budować między-wymiarowe przestrzenie, tarcze, podróżować między wymiarami przestrzeni w czasie. …

        Można i da się to zrozumieć, ba to jest prościzna 😉

      • SeJa pisze:

        Voy 😛 Ale ja nie miałam nic złego na myśli 🙂 Owszem mogłam to napisać w formie rozważania, „a co kto sądzi …? o takim rozwiązaniu” To prawda, rozważałam ale przyznam że jestem zabiegana i stąd pośpiech. 🙂

        Jak widzisz staram się nie wdawać w jałowe dyskusje, przepychanki, kwestie jakie ani mnie ani nikogo nie interesują, nie być za a nawet i nie przeciw … 😉

        Ale samorefleksja była fajna 😛 Nieskromnie się ucieszę że doceniłeś 🙂

        Przyjazny Duszek 😛

        //
        😀

        Voytek – [Admin]

      • SeJa pisze:

        A bredzę nie dla tego że, czuje się niedoceniona. Cieszę się że nikt ubrany w czarny gajer mi łba nie spróbuje rozwalić i NTV nie zamknie za takie przemyty. No i że nie doprowadzę do zagłady ludzkości skoro sobie bredzę ino 😛

        Fajnie i bezpiecznie jest sobie bredzić 🙂

      • SeJa pisze:

        Przecież ja wiem i (brawo ja) doceniam, dla tego to napisałam, taki dar 😉

      • Robert pisze:

        He, he… samokrytyka… ale czy na pewno? 😀
        „Fajnie i bezpiecznie jest sobie bredzić” no właśnie… albo pisać SF, jeśli kogoś razi tamto określenie 😀
        Bezpiecznie na pewno. Trudniej ma fizyk, który musi odpowiedzieć na konkretnie postawione pytanie, a nie bardzo ma jak. 😛 Właśnie dziś doświadczyłem tego w związku z jednym z tematów poruszanych w audycji, he, he… 😀

      • SeJa pisze:

        hihihi kiki 😛

        ***
        Chciałam to napisać tak zupełnie nie z gruszki i pietruszki 😉 Bo Ci Katedralni bardziej kombinują jak się nie da, niż jak się da 😀 😉 Nie że do Roberta czy Kogokolwiek, tak już bywa.

      • Wiktoria pisze:

        Seja! Ach, cóż za samokrytyka w ostatnim zadaniu
        Voytek – [Admin]
        ///
        .. zaiste :o))))))))

    • Krzysztof pisze:

      Gdzieś to już tutaj pisałem, ale na tym forum, to jak kamień w wodę. W każdym bądź razie widzę SeJa, że mamy zbliżone pojęcie o naturze materii i przestrzeni. Wystarczy pod twój eter wstawić moją wielowymiarową przestrzeń albo vice-versa i mamy tożsamość 🙂

      • SeJa pisze:

        Jak zwał tak zwał 😛 Ważne by wiadomo było o co chodzi 🙂 A tak nawiasem już, i matematyka jest takim przecież skrótem myślowym w pigułce jaki operuje systemem nazw i pojęć. 😉 Tzn w ramach już SF hi hi nie musi być wszędzie zrozumiały w takich jak w danych miejscach formach wyrazu. 😉

        Cieszy Krzych, bo wiadomo że, skoro to istnieje to nie wymyśliłam niczego a jedynie odkrywamy i nazywamy jak potrafimy, tzn ja jak ja potrafię jeśli o mnie chodzi 😛

      • SeJa pisze:

        Twoja nazwa jest równie dobra 🙂 , jak na przykład Duch ŚW, Astral, Matrix, Światowy program i Jego podprogramy, Zbiorowa świadomość i jej bańki, Forma form antropomorficznych … i pewnie wiele innych równie prawdziwych by oddać tę przestrzeń jaka pędzi w czasie który jest statycznym koordynantem przestrzeni. … I ile z tego wynika i jak to połączyć z tym co powyżej to dopiero „magia” i że to w ogóle wszystko jest względne, wymyślone, projekcja jaka trwa subiektywnie… NARZĘDZIE z jakiego bezwiednie korzystamy zawsze.

      • SeJa pisze:

        Oczywiście ja skupiłam się na jednej stacji TV4d ale tych stacji jest wiele w tym Wszech-świecie. A takich Wszech-światów ze swoimi stacjami TV4D również jest wiele. Ponieważ są subiektywne. Obiektywnie ich nie ma, więc nie ma czego dzielić na stacje TV.

        Bo poza tym wszystkim niczym nie ma niczego co istnieje inaczej i równie prawdziwie.

        … 😉

      • SeJa pisze:

        Jak wszystko co i powyżej oraz i poniżej w tym Prząśniczki, sukno życia, los, karma, konsekwencja, determinacja, Chronos … wszystko to jest tego wyrazem.

        Jeśli ktoś to wszystko zrozumie nie ma żadnego problemu ze zrozumieniem że wszystko jest kwantowo splątane tak czy inaczej, zrozumie też czym jest zbiorowa świadomość z jakiej również korzystamy i do jakiej mamy dostęp … Oraz że Ona nie jest ograniczona czasem a wręcz przeciwnie. Bo dla tego że jest jak jest z przestrzenią, i z czasem, One potrafią przenosić i zachować informacje. A informacja przecież sama w sobie czym jest? jak nie drganiem, ruchem, wibracją a dostęp rezonansem. …

        Dla tego ja jakiś czas temu nauczyłam się (wystarczy je potraktować jak każdą michahśkę, z szacunkiem i zrozumieniem …) rozmawiać z każdą molekułą i One to wszystko wiedzą i chętnie się dzielą wiedzą o sobie. Tym łatwiej sięgać poza czas i przestrzeń nawet, wystarczy tylko wiedzieć co chce się wiedzieć a tym samym pytanie rezonuje z odpowiedziami. Jednak nie da się zrozumieć Wiele poza tym światem, tą cywilizacją, planetą jeśli nawet nie rozumie się siebie i miejsca w jakim się jest. A Tu są wszystkie potrzebne informacje, one opowiadają i mówią. Są wyrazem nas, są istnieniem, są maleńkimi budowniczymi jak jakie inteligentne nanoboty 😉 A Cały ten program nie osądza, więc się nie gniewa, nie wybacza co za tym idzie, on jest i pragnie służyć i współpracować, nie osądzając stwórcy czyli nas. I to jest też Ekskalibur zwany pod nazwą Świetlistego Miecza Mocy, tnie równie dobrze w prawo jak i w lewo i wszystko mu jedno kto Go dzierży. Nie można Go dać, więc i nie można stracić ani odebrać, jest Niezwyciężony.

        Sorki poleciało jakoś, pseprasam i śpadam na gałąź.
        Miłego wieczoru Wszystkim 🙂

      • Pawel7 pisze:

        I znowu To całeckiem podobne do jednej takiej „prześladującej” mnie „maszynki”

        Dziękuję 🙂

      • Wiktoria pisze:

        .. całeckiem podobne 🙂

      • SeJa pisze:

        Dziękuję Paweł7 🙂 Nowsze wersje i inne hybrydy są też całkiem fajne jeśli chodzi o zasadę tego urządzenia 😉 A jest ich całkiem jeszcze sporo …

  3. Robert pisze:

    Odnośnie sklejonych protonów jako źródła energii to pozostaję sceptyczny z kilku względów. Otóż jeśli dobrze rozumiem to takie cudo może powstać jedynie gdzieś w przestrzeni skutkiem jakiegoś kosmicznego kataklizmu i jest raczej rzadkością, więc nie można go pozyskać ot tak, na gwizdnięcie. Po drugie, jeśliby nawet zaistniało, to co przeszkodziłoby mu przechwycić pierwsze napotkane elektrony i zamienić się w zwyczajny obiekt typu „czarna dziura”? Na ile zdołałem się zorientować, to naładowane czarne dziury są rozważane póki co tylko teoretycznie i ponoć mają one właśnie tendencję do neutralizowania ładunku. 😛
    No i najważniejsza kwestia, jeśli nawet udałoby się takie cudo pozyskać, to pomijając problemy z utrzymaniem go w jednym miejscu, to jak bezpiecznie wydobyć z niego energię, bo raczej trudno zakładać, że ono samo z siebie chciałoby ją oddawać kontrolowanym strumykiem… Tego typu układy funkcjonują raczej dwustanowo, (jeśli chodzi o energię wiązania) na zasadzie wszystko albo nic, więc jeśli już to ewentualnie bomby się z tego spodziewać można… 😛 A „parowanie” zwyczajnej czarnej dziury to też proces raczej kiepsko sterowalny… 😛
    Zażartowałem sobie kiedyś (choć związane z tym pytanie było całkiem poważne), że OTW windą stoi… I jak mamy okazję usłyszeć, z tymi windami to wszystko bajka, bowiem teorie funkcjonują poprawnie dla punktu. Czyli że nie odnoszą się do rzeczywistości fizycznej tak naprawdę, gdyż dowolny układ fizyczny zawsze będzie większy niż ten wyidealizowany punkt. Podobnie ma się rzecz jak pan słusznie zauważył z „ładunkami próbnymi” 😛 Tylko że jak zejdziemy z rozważaniami do poziomu ładunków elementarnych to rzeczywiście robi się problem, bo w takim przypadku nie może już być mowy o jakichś „ładunkach próbnych” he, he… 😛 Na obronę systemu edukacji [12:12 – 12:45] muszę powiedzieć, że uczciwi wykładowcy mówią o tym, że rozważając jakieś zagadnienie przyjmuje się pewne uproszczone założenia. Tylko że nawet z tych uproszczonych założeń wychodzą rzeczy na tyle skomplikowane, że bardzo szybko student zapomina o tym co było powiedziane na początku i traktuje to jako obowiązujący i prawdziwy opis rzeczywistości fizycznej i szczęśliwy jest kiedy uda mu się te wiedzę zaliczyć podczas najbliższej sesji. Więc jeśli się nawet jakiś bardziej dociekliwy trafi i próbuje stawiać pytania, to koledzy go zgaszą czem prędzej, bo jakiś jeszcze jeden problem do opanowania potrzebny jest im jak zającowi dzwonek… 😛 😛 😛 Przecież obaj panowie byli kiedyś studentami i powinni przecież pamiętać jako to jest 😀 :-D:-D
    Po raz kolejny odnośnie „pikseli” – aż się chce zakrzyknąć używając znanego cytatu „Ludwiku Dorn i Sabo, nie idźcie tą drogą!” Wykazywałem już przy okazji innej audycji, że wyobrażenia o świecie przez analogie do aktualnego stanu techniki prowadzą na manowce! Przecież jeżeli weźmiemy projektory kinowe z przed lat kilkudziesięciu, to o żadnych pikselach nie mogło być mowy, bo wyświetlana była cała klatka na raz, potem obraz był mechanicznie wygaszany i wyświetlana klatka następna. Potem wraz z nastaniem techniki opartej o CRT obraz był tworzony z linii i pikseli co wiązało się z odświeżaniem i pikselami. Obecnie i taka ewentualność nie zachodzi bo obraz jest wyświetlany w sposób ciągły, a tylko informacja różnicowa jest zapisywana do matrycy TFT. Mimo że człowiek odbiera te obrazy podobnie, za każdą z tych technik kryje się inny proces przesyłania informacji. Więc jak ocenić który lepiej „naśladuje rzeczywistość”? Moim zdaniem żaden i od tego rodzaju rozważań pikselozy można dostać… 😛 Tak przy okazji panie Januszu – nie ma czegoś takiego jak „pół piksela” [23:35-23:40] Z definicji. 😛 …
    Natomiast rozważanie co się dzieje z elektronem przy przejściach miedzy poziomami moim zdaniem ma sens, bo jest to pewien proces. I to w dodatku okryty całkowitą zasłoną niewiedzy, gdyż jak pan Zbigniew zauważył należy do „stanów nieustalonych”, a te są problematyczne w opisie. Tylko że tam gdzie stanów nieustalonych nie da się zaniedbać, ludzie musieli sobie jakoś z tym poradzić. W przypadku fizyki atomu tego rodzaju rozważania traktowane są jako zupełnie zbędne, a tak naprawdę wiążą się z fundamentalnymi zagadnieniami z zakresu elektrodynamiki. I to poniekąd wyłazi pod koniec audycji kiedy pan Zbigniew rozważa naturę światła i wynikające z tego implikacje dla OTW. W ogóle ilość doniosłość zagadnień poruszona w audycji jest tak duża, że na temat każdego można by zrobić osobny program. Ale zagadnienie „czym jest foton” jest bardzo istotnie, bo „foton” to jest też pewna wygodna proteza pojęciowa. Jeśli rozpatrujemy widmo E-M to są w nim obszary gdzie źródła promieniowania są natury wybitnie kwantowej (i tam pojecie foton „załatwia” temat) i są takie, gdzie źródłami są typowe generatory elektryczne i wtedy się nie mówi o fotonach. Natomiast istnieją obszary gdzie metody generacji promieniowania niejako zachodzą na siebie (generatory zarówno elektryczne jak i kwantowe) i co wtedy? Bo w takiej sytuacji możemy mieć zarówno falę ciągłą jak i fotony. I co w takim przypadku? 😉

    • SeJa pisze:

      No i wtedy trzeba zaprząc Eter? 😉

      I się okazuje co jest co i można mówić dalej. Nawiasem koncepcja pozyskiwanie tego co nazywane jest róznicą potencjałów czyli Energią jako takie podobno z punktu widzenia nauki nie istnieje, tak słyszałam. Jest to też koncept, proteza pojęciowa. Wydaje mi się że tu kwestie oddaje pojęcie deszczu dla Ryby, gdzie nie da się jej ani wyjaśnić, ani zmierzyć czegoś co jest wszędzie i do tego narzędziami z tego samego. To tak jak zmierzyć miernik tym właśnie miernikiem albo zlutować lutownicę sobą by zadziałała (jeśli działa to się da no nie ważne). Zmierzam do tego że, pozyskiwanie energii z czarnej dziury jest nie tylko możliwe, ale w moim przekonaniu jest zjawiskiem powszechnym i fundamentalnym w świecie materii. A to dla tego że, każda cząsteczka ma szanse zaistnieć tylko jeśli się przelewa przez taką dziurkę w eterze. I może te dziurki przeskakują w atomach na wygodniejsze orbitki na szczytach sinusoid eteru, mniej lub bardziej rozwibrowanego falowo. A obserwujemy dopiero efekt, wystopowanie i wygaszenie a tym samym zniknienie starej lokalizacji i rozwibrowanie i rozżarzenie w nowej lokalizacji dysonansu z otoczeniem gdzie pojawiła się ta dziurka i pojawienie się tego elektronu. Można by powiedzieć taka teleportacja, tym bardziej że czas nie płynie a to my pomykamy 🙂

      • SeJa pisze:

        Przepraszam za błąd, nie po szczytach sinusoidy a wręcz przeciwnie 😉

      • SeJa pisze:

        Dla Chińczyków jest oki, bo Oni i tak na głowie chodzą 😀 😉

    • Robert pisze:

      Pozwolę sobie uzasadnić dlaczego uważam, że takie analogie jak zaprezentowane nie są najlepszym pomysłem. Niels Bohr tworząc swój model atomu wodoru zafascynowany był mechanika ruchu wirującego bąka – dosłownie – w niektórych podręcznikach można nawet zobaczyć jego zdjęcia z takim bączkiem. Próbował te zasady przenieść do mikroświata, co udało mu się tylko częściowo. Bo o ile w atomie wodoru te analogie działają jeszcze w miarę dobrze (i wystarcza proste kwantowanie o którym była mowa w audycji), to w bardziej złożonych atomach już niekoniecznie to tak wygląda, bo pojawia się konieczność wprowadzenia dodatkowych liczb kwantowych. I tak z prostego modelu zawierającego początkowo tylko dwie cząstki powstaje całkiem skomplikowana teoria. Co prawda tzw. konwencja Paschena jakoś ten bałagan pozwala uporządkować i uczynić go przewidywalnym, ale nie tłumaczy dlaczego to działa tak a nie inaczej. A jest ona na tyle złożona, że student raczej nie zapyta dlaczego te elektrony zachowują się tak dziwnie. 😀 Kwantowanie załatwia problem, konwencja działa, pozwala poprawnie przewidywać serie widmowe i nie ma się nad czym zastanawiać (pod groźbą utraty zbawienia! 😛 ). Tak jest i już. 😛 Przypomina to historię z epicyklami – ta teoria też dawała poprawne wyniki, mimo iż opierała się na całkowicie błędnych przesłankach. 😛 A ja nie mogę pojąć, dlaczego fizycy tak łatwo przeszli do porządku dziennego nad zagadnieniem dlaczego elektron na orbicie nie promieniuje energii choć zgodnie z elektrodynamiką powinien. Proponowane oficjalnie przyjęte (na zasadzie postulatu 😛 ) wytłumaczenie jest tylko zamaskowaniem problemu, który wbrew pozorom jest nie banalny. Bo oto z jakiegoś powodu wokół jądra mamy przestrzeń wyróżnioną w której elektron zachowuje się inaczej niż normalnie. Powstaje pytanie jak daleko od jądra ta wyróżniona przestrzeń się rozciąga i co powoduje, że ona jest właśnie taka? I w miarę zwiększania energii elektronu (a można to robić etapami) powodując jego oddalenie się od jądra, skąd ten elektron wie, że już stał się swobodny i wolno mu się zachowywać w zgodzie z klasyczną elektrodynamiką? Bhorowski model nie wyjaśnia tego wcale, a przecież opiera się na mechanice klasycznej czyli ruchu masy w polu sił centralnych (Coulombowskich), które są opisywane jako ciągłe w przestrzeni i sięgające do nieskończoności. A tymczasem wygląda na to, że w pewnej odległości od jądra pojawia się jakiś rodzaj horyzontu powodującego drastyczną zmianę zachowania elektronu… Określenia horyzont używam z braku lepszego określenia przez analogię do horyzontu zdarzeń w czarnej dziurze. Tylko że tamten ma swoje uzasadnienie teoretyczne. I jak się zastanowić, to również mechanizm emisji promieniowania przy przejściach miedzy poziomami wydaje się być niebanalny i jest się nad czym zastanawiać… Ktoś może powiedzieć, że się czepiam, ale gdyby było wszystko ok., to nie byłoby powodów czynienia prób alternatywnych opisów, jak to próbował prof. Gryziński uczynić. A być może poprawne zrozumienie tego zagadnienia pozwoliłoby właśnie na bezbolesne połączenie fizyki kwantowej z fizyką skali makro.

      No, ale skoro SeJa może bredzić, to co mi se nie wolno, jak se lubię… 😀 😀 😀

      • SeJa pisze:

        To co napisałeś Robert nie jest dla mnie żadną brednią uczonej małpy ścisłowiedzy 😉 Wręcz przeciwnie jest mi bardzo bliskie mojemu gaworzeniu weekendowemu, jeśli nie tożsame w swej istocie choć w prawdzie nie znam tych prac, to znaczy znam procesy myślowe ale nie czytałam ich. Przydają mi się systemy pojęć jakimi operuje się na tej planecie 😉 Bo to pozwala mi rozmawiać w danym języku. Na przykład dowiedziałam się od Pana Łobejko choć uważam że błądzi po omacku co znaczy kwantowanie i w tej sekundzie wiem jak skwantowana jest przestrzeń czy jak zwał pole to znaczy zawsze wiedziałam, to tylko nazwa i określenie na coś czego się bądź nie rozumie bądź nie chce rozumieć i nauczać innych by Ci też nie rozumieli przypadkiem. A to dziecinnie proste, wynika z tego wiele w tym sposób zachowania, przeskakiwania cząstek po orbitach, zachowania fotonu w polu pofałdowanym i dziewiczym (inaczej skwantowanym, poporcjowanym na zmienne w wyniku odziaływań okresy sinusoidy) i miliony innych rzeczy w tym owe zmiany poza jak nazwałeś horyzontem zdarzeń 😉 Wyjaśnia co dzieje się i jak w LHC że tworzą się nowe po zderzeniach, wyjaśnia dla czego parametry pomiaru czy odnośniki są zmienne w zależności od miejsca tego pomiaru, wyjaśnia że to nie ma wiele do obserwatora a do punktu obserwacji gdzie Ludzie nie potrafią patrzeń czyimiś oczyma a to już jest inne miejsce skupienia świadomości i tak dalej.

        Pełen Szacun Robert, ba Panie Psorze jaki nie bredzi. A że ja lubię czasem i celowo kogoś po wkurzać, całaja 😛 😉 Wiesz jak Dziecko, a dla czego się nie da? Jak miś Jogi biegnący nad przepaścią. Bo przecież po wodzie też nie da się chodzić i to wie każdy, więc tonie 😀 Newton jeszcze wróci do łask 😉

      • Robert pisze:

        Przecież ja o tym bredzeniu to tak w konwencji którą przyjęłaś, doskonale wiem o co chodzi. Więc dlatego dołożyłem od siebie podobny akcent. „A że ja lubię czasem i celowo kogoś po wkurzać, całaja „ 😛 😉 No własnie dlatego lubię Twój styl, i to co nazywasz sam weekendowym gaworzeniem. Czasem mam podobnie i też lubię se yaya porobić. No a że niektórzy nie łapią co i kiedy… hmmm cóż… trudno uhaha… 😛

      • SeJa pisze:

        🙂

  4. Grzesiek (magdarian) pisze:

    Potopy byly wywolane dla rzekomego wykurzenia z planety MIDGARD (Ziemi), istot Ciemnej Strony. Mysle jednak, ze poprzez subtelna manipulacje umyslami Arianskich zarzadcow MIDGARD, to wlasnie Ciemna Strona chciala tych potopow. Chodzilo im o zresetowanie wiedzy w umyslach ludzkiej spolecznosci Ziemi. Zbyt wiele bowiem wyplynelo do tamtych, przedpotopowych czasow, na jaw. Zbyt wiele, ludzie zdazyli dowiedziec sie o tym, ze z Ziemi zrobiono DOJARNIE LUSZU (delikates energetyczny, ktorego najcenniejsza forma pozyskiwana jest z ludzi- a szczegolnie z ludzi na wyzszym poziomie rozwoju duszy). O LUSZU, znajdziecie cos pod tym linkiem:
    https://astromaria.wordpress.com/lusz/
    Mowi o nim sporo takze Peggy Kane:
    https://magdarian.wordpress.com/

Podpowiedź: aby mieć własny avatar w komentarzach zarejestruj się w serwisie Gravatar.