Oblicza Duchowości – 27.03.2014

I Zlot Sympatyków NTV.
Prelekcja Teresy Korol, na co dzień współpracującej z miesięcznikiem „Czwarty Wymiar” jako astrolog.

Około 20 lat temu Henryk Markowski zwrócił swoje zainteresowania w kierunku NLP, a potem nauk autorów takich jak Robert Monroe, Bruce Moen, Brian Weiss, Michael Newton i inni. Od kilkunastu lat zajmuje się prowadzeniem regresji hipnotycznych (których naliczył już ponad 700) od regresji wiekowych, po inkarnacyjne i duchowe.

Tematy poruszane w naszej rozmowie:

– czym jest komunikacja z Nadświadomością
– zarys psychologii transpersonalnej
– powrót żołnierza napoleońskiego spod Moskwy
– czym się różnią podróże astralne od mentalnych
– czym różni się szkoła Bruce Moena od szkoły Roberta Monroe
– dlaczego opiekunowie duchowi nie mogą odprowadzać zagubionych dusz
– pole morficzne i „efekt setnej małpy”
– wykorzystanie wiedzy zawartej w polu morficznym
– regresje duchowe Michaela Newtona
– książki Henryka Markowskiego

Strona Henryka Markowskiego: www.Ezoteryka.info.pl

Mini występ Dominiki Dominiak na I Zlocie Sympatyków NTV. Dominika zaśpiewała mantry, a na koniec niespodzianką był utwór z repertuaru zespołu The Beatles – Let it be.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii 4. Czw: Oblicza duchowości, Archiwum audycji i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

117 odpowiedzi na „Oblicza Duchowości – 27.03.2014

  1. GOLDPRESS pisze:

    http://www.ungern.fora.pl/wiedza-i-nauka,8/mamo-nie-placz-niedlugo-bede-w-niebie,3469.html warto poczytać trochę jak wygląda Niebo…

    Gaju trochę myślałem nad tym jak się odnieść do tego co powiedziałaś, że nie powinienem bać się własnego Ojca, bo również sam nim jestem, zgadza się, jednak od bardzo wierzącej osoby usłyszałem wtedy, że warto być trochę BOGOBOJNYM jakoś jej po prostu uwierzyłem i się całkiem z tym pogubiłem, bo kiedyś nie bałem się niczego i nikogo.

    Co do Pani Teresy to bardzo fajny wykład, jednak nie uznaję tego, że co robisz dobrze lub zle to do Ciebie wraca, można się zaczekać zbyt długo zanim wróci a i to może być przypadkiem, lepiej brać los w własne ręce i mieć to co się chcę i pragnie bez pomocy przypadku czy zbieżnych. Skoro jesteśmy tacy Wielcy, to co stoi na przeszkodzie by ufać własnym możliwością… 🙂

    • viosna8 pisze:

      Tylko jedno zdanie ,myslę że wielu może pomóc w postrzeganiu tzw.” bogobojnośći” . Boga-Ojca należy po prostu kochać ! nie czcić ,wtedy wszystkie programy ,lęki przed niby profanacją odpadną

      • Majestic pisze:

        viosna8″ Boga-Ojca ” utożsamiasz to z ewentualna religią ?My nazywamy Programistę, Kreatorem ,po to aby się odciąć od szatańskich religii o „bogu ” .Zbyt wiele ten krwiopijca pod tym wezwaniem wymordował ludzi , stworzeń na ziemi i nie tylko , oczywiscie kochać ,dostając to samo w zamian ,a nie chrust na Gryl, albo dziesięcinę a dzisiaj przymusowy niemal podatek i opłaty za otwieranie czeluści szatańskich .

      • GOLDPRESS pisze:

        Fajnie jest mieć w Bogu przyjaciela, rozmawiać z nim o wszystkim i o niczym w każdej chwili, czy to przed snem czy w dzień warto zwrócić się do Boga, można zapytać co u Ciebie powiedzieć co u mnie, zapytać co dalej. Czuje się wtedy taką bliskość, pytania znajdują odpowiedzi i czas jakoś leci. Nie jest się samemu czasem jednak to trudne bo się na coś gniewamy lub jesteśmy zbyt zajęci, często też wydaje się, że rozmawiamy do siebie ale uwierzcie mi Pan Bóg wszystko słyszy, często odpowiada na moje słowa, można nazwać to modlitwą chociaż bardzo rzadko przy tym czynię znak krzyża… rozmowa, to jest to ! wsłuchiwanie się w szepty, w dzwięki, wszechświat też odpowiada, każdy może tego doświadczyć. 😛

        Seja ja też bym chciał takie hulanki 😛 kiedyś jeszcze do nas przyjeżdżali i były spiewy i tańce, ale teraz już niestety tego nie ma, dobra inicjatywa !! Masz naprawdę super pomysły i fajnie powiedziałaś o Bojazni Dziękuje.

        A teraz godzina seansu !

      • Gregory pisze:

        ,,Rozmowa” z bogiem:
        Kiedy rozmawiasz z bogiem to jest normalne.
        Kiedy to bóg zaczyna rozmawiać z tobą, to schizofrenia

      • Gaja pisze:

        viosna8 Bog mieszka w Tobie, jako Ty i nie musisz nic robic , by osiagnac polaczenie ze soba czy z Bogiem. To jest juz twoj prawdziwy i naturalny stan. Pozdrawiam Cie.

      • SeJa pisze:

        Zawsze wtedy się śmieję GOLDi 🙂 I tak, masz rację, nic nie stoi na przeszkodzie poza nami, by być ponad skutek i przyczynę, karmę. Jednak to te karma, iż jesteśmy wypadkowa naszych przekonań 😉 Wyrastamy z tego co było, takie mamy dziś, a z dziś wynika jutro. Nie trzeba tego rozumieć negatywnie, jako jakieś uwikłania, ograniczenia, a właśnie tak jak Ty 🙂 WIARA, to jest nadrzędne prawo, w niej i karma się zamyka. Przyznasz pewnie sam, że i rozmowa z Tatą, sprowadza się głównie do tego byś uwierzył wreszcie tak na prawdę, kim jesteś. Duch Cię przekonuje do tej prawdy a to trwa. To jednak są najpiękniejsze chwile, potem zostanie Ci tylko milczenie i śmiech. Nie wiem czy to takie wesołe. Jak powiedział Jan. W ustach słodkie jak miód, lecz wnętrzności goryczą napełnia to co kiedyś zapieczętowano, a co miał objawić puzniej, kiedy znów przyjdzie. Ty wiesz o czym mówię.

      • SeJa pisze:

        Długo trzeba przekonywać samych siebie, aż włos na głowie się jeży i natychmiast prawdziwi dziedzice się obawiają ten dar przyjąć, tak wielki. Bo przecież Tato się nie obawia 🙂 Po to tylko rozmawia, a nam szkoda dorosnąć, stracić to co znane, stać się jak On już dojrzali gdzie w zasadzie znów tylko śmiech pozostaje w miejsce rozmowy, bo wszystko jest nasze 😉 Gdzie pozostaje mieć nadzieję że mądra miłość wzajemna pozostanie. Lepiej mniej słów.

  2. Gaja pisze:

    @ GOLDPRESS My wszyscy caly czas kreujemy rzeczywistosc wokol siebie ,bo innej opcji nie ma. Bog stale odczytuje nasze wibracje i spelnia kazde nasze marzenie ,jednak my najczesciej wibrujemy smutkiem i zwatpieniem w nasze osiagniecia. Oczywiscie dzialajmy i „bierzmy sprawy w swoje rece” bo to jest wazne , ale miejmy tez na wzgledzie to o czym myslimy , bo wtedy kreujemy nasza rzeczywistosc swiadomie. BOG – TO INTELIGENTNE POLE ENERGII, KTORE ODPOWIADA NA NASZE MYSLI, NA NASZE EMOCJE . Pamietaj ,ze mysl jest energia /ktora mozna zmierzyc /a te same myli – czyli te same energie przyciagaja sie do siebie i z czasem realizuja w naszym zyciu. TAK DZIALA BOG , TAK DZIALA RZECZYWISTOSC W KTOREJ EGZYSTUJEMY.

    • Iza40 pisze:

      „BOG – TO INTELIGENTNE POLE ENERGII, KTORE ODPOWIADA NA NASZE MYSLI, NA NASZE EMOCJE . ”

      Boga nie da się zdefiniować, podobnie jak Człowieka. Tylko „ludź” jest definicją 🙂 i jednocześnie iluzją…

      • Gregory pisze:

        A znasz to:
        gdy rozmawiasz z Bogiem, nazywa się modlitwą, ale kiedy Bóg odpowie….to jest to schizofrenia
        🙂

      • Gaja pisze:

        @Iza40 ” Nie da sie odkapslowac Pana Boga, grajcarkiem ludzkiego umyslu „

      • Gaja pisze:

        @Iza40 To definicja z punktu widzenia fizyki kwantowej.

      • Gaja pisze:

        @Iza40 „ludz” jak bylas uprzejma go nazwac , stale poszukuje i dochodzi obecnie do wniosku ,ze Bog jest genialnym Programista natury a Wszechswiat jest stworzony z kwantowych pikseli zwanych tez bozonami cechujacymi. Wlasnie tak mozna sobie wyobrazic cechy konieczne do generowania hologramu. Przestrzen tak uwielbiana przez racjonalistow, „materia”, energia i wszystko , sklada sie z tych kwantowych pikseli . Oznacza to , ze Wszechswiat sklada sie ,ze skonczonej liczby elementow skladowych. Z tego co zdolal zrozumiec „ludz” – Nasz Wszechswiat jest prawdopodobnie ogromna i dobrze wykonana holograficzna Iluzja

      • Iza40 pisze:

        Sorki, etap wyobrażania sobie Boga, nawet zamknięcie go/tego w tym słowie, w bozonach i czym tam chcesz, mam za sobą. Dzisiaj wiem, ze nie wiem czym To jest i cokolwiek usiłuje mi w głowie zawrócić, ze niby wiem, że niby wsadzę go/to w jakieś pojęcie intelektualne-kwituję śmiechem. To takie ludzkie w sumie. Chyba Twórca zasady nieoznaczoności powiedział; ze jeśli uważasz, ze wiesz wszystko o fizyce kwantowej, znaczy, ze zostałeś źle poinformowany. Fizyka kwantowa to też teoria.
        Jednak takie „tłumaczenia” Boga na pewnym etapie są pomocne. A i owszem Mnie wystarczy dowód, ze to co odbieram zmysłami to obraz mentalny, interpretowany przez oprogramowanie. Ten obraz mentalny możemy modyfikować zgodnie z wolą. I tego doświadczam. jak to się dzieje, to pewnie na to jest milion teorii, ale na tym etapie ewolucji chyba jeszcze nie mamy na to odpowiedzi. To jest jeszcze idea, dla której nie mamy słów/obrazów. Widzę to u Seji, ona widzi pewne rozwiązania technologiczne (bo ma ideę), ale brakuje słów aby je opisać. Pewnie to kwestia wprawy i nadpisania programów w Matriksie, bo nie czasu, skoro on jest iluzją.
        Kolejną ideą jest nazywanie Boga Ojcem. I teraz co kto ma zakodowane pod tym słowem to stosuje. A przypominam, ze Jezus użył prawdopodobnie słowa Abba a inni mówią że jeszcze innego i to nie jest „Ojciec” ani „Tato”. W każdym bądź razie to słowo oddaje relację PARTNERSKĄ a nie relację: dziecko-rodzic.

    • GOLDPRESS pisze:

      Bóg tudzież Pan Bóg również odpowiada, nie musi być to schizofrenia, to taka rozmowa z samym z samym sobą, Bóg nie koniecznie musi odpowiadać w słowach, ale zsyła swojego ducha byśmy momentalnie rozumieli to co chce nam odpowiedzieć, np pytamy go Dlaczego Panie na Świecie jest tyle zła…? Pan Bóg wtedy sprawia, że po tym pytaniu zadumasz się trochę nad tym i to wystarczy, to jest Jego odpowiedz. Zsyła Ci ducha byś złączył się w tym o czym się modlisz… to jest jak najbardziej odpowiedz, czasem odpowiadasz też sobie samemu, na przykład, dlaczego dostałem tylko 3 kę z matematyki, w myślach sobie odpowiadasz, bo nie stać mnie było jeszcze na czwórkę i to też jest odpowiedz od Boga, daje Ci motywację tym co sam sobie odpowiedziałeś, może to nie najlepszy przykład z tą matematyką hehe, ale nie chciałem się tutaj mądrzyć, w końcu jestem new. Jest wiele przykładów rozmowy z Bogiem i odpowiedzi Boga, schizofenira jest wtedy gdy Bóg Ci coś podpowiada bez Twojej woli. A i to można jakoś wytłumaczyć, Bóg przecież może wszystko i że ktoś z nim rozmawia moze oznaczać że został wybrany do tej roli dlaczego nie? :)))))))

      A tak całkiem na serio, to mówiłem serio. 🙂

    • Majestic pisze:

      Gaja pisze: ” BOG – TO INTELIGENTNE POLE ENERGII, KTORE ODPOWIADA NA NASZE MYSLI, NA NASZE EMOCJE” oczywiscie Gaju ,pozostałe aspekty są nieistotne na dzisiejszy stan swiadomosci , bo się samoczynnie to lokuje w pozostałej logice ,poziom egzystencji to symbioza zawarta w koordynacji wszystkich i u wszystkich energetycznych myślo kształtów ,są to w zasadzie dwubiegunowe wektory ,ponadto dzielą się na bierne i aktywne wykreowane zdarzenia ,w konsekwencji tego ze współżyjemy i egzystujemy w wspólnotach wszelkich , skale należy mnożyć od siebie do maximum ,bo każdy zamysł jest rezonatorem odnosnie wszystkiego .można tu przytoczyć wizje ,które są jedynie aktualne w momencie ich odbioru , ponieważ pole informacji jest w ciągłym ruchu energetycznym a to się przekłada na efekt końcowy , i jest to oczywiscie obrazem kreacji albo aktualnym stanem tej kreacji . Pozdrawiam 🙂

  3. kiam el pisze:

    polecam wszystkim tylko że po angielsku jest … może ktoś znajdzie po polsku było by super. pozdrawiam

  4. Gaja pisze:

    @ GOLDPRESS „Bogobojnym” = relacja z Bogiem oparta na strachu ,Ktory jest tam gdzies w niebie i z Ktorym trzeba nas laczyc a co gorsza za pieniadze . Kiedy jestes polaczony z Bogiem w taki sposob o jakim Ci wspomnialam , stajesz sie wolny od strachu i czujesz sie cudownie , wtedy podnosisz swoje wibracje i wiesz ,ze tak jak BOG jak OMNIBYT , jestes we wszystkim i polaczony ze wszystkim . Gdyby ludzie to zrozumieli , wojny natychmiast przestalyby istniec . Trudno ten stan „bycia w Bogu” wytlumaczyc , wiec moze posluze sie cytatem z jednej z ksiazek Profesora Sedlaka / tworcy bioelektroniki/ „Bywaja w zyciu czlowieka chwile tak krotkie i tak wielkie , ze wymazuja z czlowieka wszelkie zachwyty fabrykowane sztucznie ,jak festyny, imprezy ,przedstawienia potentatow, parady mocarzy. Kiedy sie dotknelo Nieskonczonosci, kiedy sie czlowiek raz przynajmniej znalazl na pograniczu Nicosci i Pelni wszystkiego, to wiele spraw a wlasciwie wszystkie inne ,zmierzaja w kierunku zera. Wszelkie proby zaimponowania blaskiem i przepychem , staja sie miniatura wlasciwego rozmiaru” Pozdrawiam Cie serdecznie .

  5. "gUral" pisze:

    🙂
    „‚Doradzajac przyjacielowi, staraj sie mu pomóc, a nie sprawić przyjemność” – Solon.

    „Pijemy za lepszy czas
    Za każdy dzień, który w życiu trwa
    Za każde wspomnienie, co żyje w nas
    Niech żyje jeszcze przez chwilę” 😀 Wilki – Urke.
    🙂

  6. SeJa pisze:

    No 🙂 Pani Teresa powiedziała co trzeba. Miło słyszeć kiedy ktoś na prawdę wie o czym mówi 🙂 Dzięki NTV. Choć przyznam że, skojarzyło mi się to z kościołem wielkiego Kreatora, gdzie nie ma symboli, nie ma piosenek, no bo było kazanie jak w (KrK przez mądrych ludzi), zdarza się też. No wiadomo, jak inaczej? 🙂 To tylko takie moje skojarzonko, żartem to mówię 😉 Szkoda że nie mogłam być na części artystycznej chociaż. Qurde zawsze mi brakowało jakiejś wspólnoty, gdzie można śmiało rozważać, nawet kontrowersyjne tematy poruszać bez obawy, żadnych konsekwencji za śmiałość, pośmiać się potańczyć, nawet coś zaśpiewać wesołego. Zloty, kongresy, festyny co tydzień w każdej wiosce, z „prelekcjami” Prawdziwe szukanie Prawdy hehe masło maślane. I radość. Wszystko w duchu Bożym, na jego chwałę, to jest w duchu prawdy i mądrości, gdzie każdy może się wypowiedzieć jeśli tylko jest na to czas. Żeby to się stało wręcz częścią naszej kultury, ulubioną rozrywkę od święta i raz w tygodniu w każdej społeczności. Niech nawet będzie dobre winko wieczorem, czy piwo do tańców, jak w Kanie Galilejskiej, bez żadnego moralizowania bo i każdy wie czego potrzebuje albo i nie 😉 Niech każdy mówi, co chce, jakim chce i potrafi językiem, podzieli się czym zechce, ale nie czcić żadnych bożków, żadnych rytuałów, inicjacji, praktyk tylko rozmowa… ale Ognicho i owszem. Społeczeństwo stało by się lepsze, światlejsze. A to było by dobra dla wszystkich.

    No dobra, rozpisałam się, a trza oglądność pozostałe 2 filmiki 😛

    A co do Bojaźni Bożej 🙂 Prawidłowe rozumienie tego tłumaczenia to „Szacunek do praw, w tym tego świata, wynikających z naszej konstrukcji, nie zaprzeczanie też możliwości osobistego wcielania się Boga w ciało jakie i jak, oraz kiedy zechce. I jeśli samemu nie czuje się tej jedności, to tym większy szacunek a nie obraza czy wyśmiewanie, bo jeśli nie jest się gotowym, to odbija się WIELKĄ czkawką, gdzie sami z siebie robili byśmy zwierzęta” Każde słowo, niesie wielką mądrość, to prawdziwy kod Biblii, ta głębia i wielowymiarowość, jak wzór metamatematyczny gdzie wszystko jest całością i z siebie wynika. Jeśli nie, to wkradł się błąd w rozumieniu, a nawet w tłumaczeniu. Dla tego pewne fragmenty są wręcz przeinterpretowane, a co za tym idzie zafałszowane, nie twierdzę ze ze złej woli, ale z braku tej całości, nawet nadgorliwości kiedy się nic nie wie.

    No dobra, kawusia 🙂

  7. Kalina pisze:

    Gaja
    Odnosnie kreacji przejdzmy do podstawowego konceptu podmiotu , ktory kreuje rzeczywistosc . Ona juz sie kreuje zaluzmy 65 tysiecy lat w przypadku czlowieka jako 3dimesional objektu, ktory jest w unikalny sposob zaprogramowany w unikalnej znowu energii swiadomosci czyli kazdy czlowiek ma unikalny program mind body instrument i tutaj jest duzo zamieszania w kreacji rzeczywistosci . Kazdy tak naprawde sobie rzepke skrobie i energia sie rozlazi jak osmiornica po wszystkich kontach . Ja widze to jak ciecz o roznych kolaorach ktora wplywa do kazdej dziury , kreujac mozajke a nie jednalita forme w swojej barwie .

    • Gaja pisze:

      @Kalina Jestes wolna Istota ,wolnym czlowiekiem i cokolwiek wykreujesz , jest Twoja prawda , Twoja rzeczywistoscia . Bog- Omnibyt jest niedefiniowalny i nie przypuszczam , zeby kiedykolwiek chcial takim byc. To ludzki umysl stawia ramy ,bariery i zasieki nawet samemu Bogu. Gdyby Bog byl taki , jakim stworzyli Go sobie ludzie , to juz dawno by nas nie bylo 🙂

  8. Majestic pisze:

    Pieknie NTV !!!!!! marzeniem jest aby kiedyś rozdawać jakieś” OSKARY ” dla Pretorii Duchowej za osiągnięcia w szturmie poszerzania swiadomosci .w konsekwencji to zasługa Janusza pamiętam pierwsze audycje przed wielu laty było 8 -16- 30- 60 Widzów raz na jakiś czas w niedzielny wieczór ,wytrwałość i jedność ekipy dala owoce po latach , Serce się Raduje !!!!!!,Gratulacje i Pozdrowienia bez Wyjątku dla wszystkich :))))))))

    • Gaja pisze:

      @Majestic Wybralismy sie w ta niesamowita podroz , jako Swiadomosc ciekawa samej siebie, jako Swiatlo. To wlasnie my sami, jestesmy najbardziej ciekawskim i najdalej penetrujacym Swiatlem. Jestesmy krawedzia prowadzaca strumienia Swiatla jaki poprowadzil nas przez kolejne wymiary. Czy pora juz wracac do Domu ,przez te wymiary , przez ktore dotalismy kiedys tutaj ? Czy powrot jest naszym przebudzeniem ? Pozdrawiam Cie 😉

      • Majestic pisze:

        @Gaju, to jest właśnie istota rzeczy o której tu wspominasz , bo zawiera się to w konstrukcji tego świata wszystkiego stworzenia przez które musi przeniknąć swiadomosc.Wszystko musi doznać wszystkiego aby skutecznie eliminować w zamierzeniu destrukcje ,My Gaju Stare Dusze ,znamy swoja wartość i czas przepracowany , Nasze sumienia są ponad wymiarowe kochamy powiew wiatru czujemy tętno kamienia ,dlatego jest pora wracać , unieść się ponad wszystko i brnąc do źródła , musimy tego chcieć tu i teraz ,musimy się teraz zakodować na taki powrót , musimy sobie powiedzieć ze to my jestesmy wlascicielami światów i ze niema przed nami zamkniętych drzwi bo to nasze drzwi i nikt niema prawa ich zamykać .Ta wolność , swiadomosc ,pozbycie się balastów jest paszportem , tylko ulegli, nie wierzący w siebie, poddani, ograniczeni , doznają swojej kreacji w podobne patologie Matrixow energetycznych ,. Kreujmy najwyższe półki po to aby nie zadać jakiegoś zadania zbędnego naszym elementom na innych poziomach . Wielowymiarowość naszej Energetycznosci zaczyna się od tej ziemskiej ,ziemskiej swiadomosci , dlatego włączajmy ten rezonans teraz.Serdecznie Pozdrawiam Cie Gaju Moc z Nami :)))

  9. ciekawa pisze:

    @Goldpress
    Byc moze sie mylę, ale myśle, ze jesteś na drodze poszukiwań, tak jak ja od niedawna. Mogę polecić ci książkę Anthony de Mello Przebudzenie. Pomoże bardzo w znalezieniu właściwej drogi i zrozumieniu otaczającej rzeczywistości. Pozdrawiam

  10. SeJa pisze:

    http://www.youtube.com/watch?v=ZCn-2lSoFyw Dla Gaji, płacząc z miłości.

  11. "gUral" pisze:

    😛 Patent na POJEDNANIE /gratys/ 🙂
    ……………………..SYMBOL SERDUSZKA…………………….
    To je Mojem zdaniem koniec dowcipóf ło tzw. „1/2”- głufkah 😛
    Popacz tu 😀 http://www.eioba.org/files/user23414/heart-and-lungs.jpg
    I tu popacz 😀 http://radiowarszawa.com.pl/wp-content/uploads/2012/01/118.jpg
    A teraz:
    1. unieś obie rączki nad głowę.
    2. dotknij zewnętrzną stroną palców /powinny zetknąć się 3-paznokcie/
    3. tak złączonymi koniuszkami przyłóż do ciemiączka.
    4. unieś lekko obie rączki nad głowę /ok 10-ęć cm./.
    5. powolnym, półkulistym ruchem w dół, w pobliżu uszu, blisko brody w kierunku Serduszka.
    6. Do NASZEGO CENTRUM.
    7. powtórz operację przed lustrem. Ico widzisz 😀
    8. połączenie daje dURZo do myślenia/przynajmniej lo mnie/ 😀
    9. http://www.tekstowo.pl/piosenka,maleo_reggae_rockers,serca_nie_oszukasz.html
    Pozdro 🙂
    >Niema nic, czego Ty nie moRZesz mieć<

  12. SeJa pisze:

    Prześledziłam wszystkie procesy myślowe. I cieszę się, że Pan Alex wreszcie się dzieli dorobkiem i … niewątpliwie NTV korzysta, jak cała społeczność. On sam wspaniale prowadzi wywiady 🙂 …*

  13. Gregory pisze:

    Dominika D. udowodniła że zna się na śpiewaniu, dobrze się stało, bo od samego słuchania sanskrytu nie każdy mógł się na tym poznać 🙂
    A Let it be The Beatles wydaje się trudny w zaśpiewaniu, nie wiem…takie odnoszę wrażenie

    • SeJa pisze:

      Ci powiem Grześ, w tajemnicy 😉 Że mnie osobiście jakoś te Wisznu, Kriszna odstręcza, nie współgram z tym, tłumaczę se że kwestia kultury, nazewnictwa, ale wówczas wszystkiemu nawet Enkiemu można by śpiewać hymny pochwalne czy jakiemu innemu uzurpatorowi, czy modzie na kult takiej czy innej seji. Za to Bitlesi HO HO to jest to, aż serducho rośnie 🙂

      • Gregory pisze:

        Zgadzam się, i dlaczego tak mało (NIC) wiemy o naszym rodzimym Światowidzie , przecież mielibyśmy do kogo…(w czyim imieniu…za pośrednictwem) składać ręce do modlitw i śpiewu, jak już

      • SeJa pisze:

        No ja tam nie, ale temu to już bym się nie dziwiła, bo myślę ze tu to już faktycznie jest kwestia rozumienia, kultury i nazewnictwa co za tym idzie. I na prawdę chętnie bym posłuchała o Światowidzie bo mało wiem, a szkoda. Rozumiem Go jako takiego polskiego Wanka Tanka (wielki Duch manifestujący się jako Biały bizon), taki troszkę spontaniczny miks Indiańsko Druidzko, Wedruska A te kultury WSZYSTKIE włącznie z Polskimi w takim rozumieniu bardzo lubię, Takie ognicho mi się podoba, byle nie na Golasa, byle nie mylić Szamanizmu z Okultyzmem, i zastanowiła bym się wspólnie nad sensem stawiania Totemów, Figur kultu, w ogóle oddawanie Komukolwiek kto ma imię Czci. Bo osobiście uważam że Wielki Duch, jako pierwszy nie ma imienia, bo go nie potrzebuje by się od wielu odróżniać, skoro jest Jeden jako praprzyczyna. To po prostu logiczne 🙂 Ale świetnie bym się bawiła u Indian i nie chciała ich zminiać, czemu więc nie u Polan? 😉 Ale nie powtarzaj nikomu, bo powiem że to kalumnie 😉 heeee PRawda jest Jedna o tym co prawdzie, mądrość też jest taka sama wszędzie. Więc czy to w Indiach czy Nepalu 2+1=3 nie 17 🙂 I ta mądrość mówi mi, że nie nie ma sensu wciskać Aborygenom Światowida, tak nie ma sensu Światowida wciskać na siłę Indiom, Indianom. Tak nie ma sensu tu adoptować Wisznu czy Białego Bizona. Czemu ze starotestamentowym Bogiem miało by być inaczej? Mądrość nas pogodzi, i okaże się że pragniemy tej samej prawdy 🙂 To właśnie nazywam prawdziwym zapomnianym Chrześcijaństwem, nie mylić z religią.

      • SeJa pisze:

        Przecież bezsensem było by czcić Gorejący Krzew (Płonące drzewko), Tak uważam że Wielki Duch wciela się objawia jak zechce, Rożnym ludom, jakie Go różnie zapamiętały, byle być zrozumianym. Jeśli zechce się wcielić. 😉 Byle odróżnić od prób podszywania się, przez byty jakie pragną czci. Te lubią się odróżniać, dzielić, podszywać. Mam też nadzieję że Światowid, nie był jakimś tam watażką, oświeconym, a jest po prostu Symbolistycznym unaocznieniem. Filozofią rozumienia świata, to ja popieram wszystkimi mackami 😛

      • SeJa pisze:

        A wszystkim spłycaczom, małym interesom i intencjom, zwodzicielom, wrogom kogoś jak i prawdy, nacjonalistom wszelkiej maści i narodowości. Trzeba by jasno powiedzieć. Łapki precz o Rodzimowierstwa, Od Chrześcijaństwa, Buddyzmu, Islamu, Tego Który Jest (JHWH), nauk „Mistrzów” i Proroków, okultystom, nie mylić z Szamanami, Babciami. By się nie podłączali dla niskich pobudek i nie wypaczali prawdy. Głośne żegnam. 🙂

      • SeJa pisze:

        Wiem Grzesiek 🙂 że, powinnam te wypowiedzi lepiej dopracować, pewnie siadaj pała za stylistykę, nie jednoznaczną konstrukcję zdań, no tak wyszło, ale patrz na obcas 😛 Wiercąc nim z piasku, i kręcąc loka. Cichutkie Psieprasam 🙂

      • SeJa pisze:

        Aha i jeszcze fanatykom religijnym, wszystkich religii a nawet wyznawcom. ŻEGNAM, powodzenia 😀 Bo Ci sobie za wszystkiego by religie zrobili i hołubce pełzając bili, a wrogością i głupotą aż biją po oczach.

      • SeJa pisze:

        No i po co nam pośrednicy? Do źródła, jakie jest i w nas samych, a nie daleko 😉 Szacunek i jakieś podziękowanie dla tych co nam pokazali w pełni wystarczą. I odrobina pokory puki sami gór nie przenosimy. A i później bo byli przed nami, pokazali drogę. Dobry pośrednik to samo powie z uśmiechem 🙂 No chyba że haracz czy obrywki, chce albo sam bije punkty jakieś na Statoil, a zwykle jedno i piąte.

      • SeJa pisze:

        I tak byśmy wylądowali w subiektywnym niebie (nie mniej prawdziwym) takiego pośrednika. Dla tego każdy z nich ma własne, ja też miałam ale pogoniłam 😀 Wole inne, gdzie są wszyscy, jest różnorodność, potencjał, a nie monotematyczność. Wszyscy nie mają mundurków Kim Ir Sena, ani jednakowych sandałów 😀 To taka nasza Baza wypadowa, ale jak z Bajki 🙂 Tam też nie ma anarchii, choć wszyscy są Bogami, a najwięksi służą tym co jakoś wolą się skromniej nosić. Czynnie żyjemy we wszystkich światach, jak kto lubi, wiele pracujemy by i inni odkryli koordynaty na naszą czasoprzestrzeń, albo odpoczywamy po pracy, bawimy się. U nas nie ma tabu ani miejsc zakazanych, gdzie świątynią jest wszystko, i każdy z Nas. Tam mieszkają Ci, jacy już nie mają pośredników, są wolni od naleciałości, sami z sobą załatwiają kwestię kary i winy wiedząc co to jest dobre i mądre. Nikt osobowy czy jako pojęcie nie ma nad Nimi władzy, poza Nimi samymi. Dobrze powiedział Mi brat Jezus kiedyś, że mogę nie wrócić (do starego Nieba grzecznych dzieci, jacy jednak nie mogą jeszcze pójść dalej ale mogę Ich odwiedzać jak On i wchodzić za zasłonę, mówiłam Wam, że tam nie ma nikogo poza Tobą i jak wszędzie wielkim Duchem? Można się uśmiać) …

    • SeJa pisze:

      Ale to jest oszustwo by nie sięgać dalej niż się jest gotowym, pomijając już ze własne słabości mogą kogoś zniszczyć, zatraci się. Zanim jeszcze doświadczy wyższych wibracji jakie z pewnością by Go popsuły fizycznie, wręcz by spłonął. Bo tam te ma się ciało. Jak i tu subiektywnie rzecz ujmując. Jedynie w piekle się ich nie ma, bo tam żadne ciało nie przeżyje, choć ma się jego wrażenie. A rasy jakie się nam jawią Semifizycznie jak mawia Alina, po prostu są niedostrojone do tego świata. Tej czasoprzestrzeni, do tej wibracji, nie koniecznie niższej. Oczywiście możemy zawisnąć między światami, po-przemierzać je jako Duch, gdzie podróżuje nasza świadomość. Ale to możemy zawsze, ciało w niczym nie przeszkadza, bo to nasza natura. Za to ciało jest pomocne, można pożyć tu czy tam, w tym lub innym 😉

      • SeJa pisze:

        UPS To NIE jest oszustwo miało się zaczynać 😉

      • SeJa pisze:

        Żeby wyjść z fizycznego piekła, trzeba przestać z nim rezonować. Dla tego byty jakich zjadły słabości nie potrafią, widzą portal tylko od zewnątrz, w jedną stronę. A kiedy mają zaproszenie, to otwiera im się furtka, ale to znów droga w jedną stronę bo piekło niosą ze sobą. Za to Szatana nie da się tam zamknąć, bo On świetnie to rozumie i nie jest chory, a tak ulepiony i chociaż jest archaniołem coś jak utożsamiony żywioł, pojęcie. Jakie też może się wcielać, ale jest ograniczony w mocy jak każdy Anioł do zadania dla jakiego Go powołano. Jego wywalono w otchłań, jedną z przestrzeni między światami (przestrzeniami) a nazywa się Astral. Jednak jak wiecie to nie jest ograniczenie dla Niego, tyle że wcielić się nie może we własne ciało. Chociaż w naszym świecie nie ma bana, bo i tak nad nikim nie ma władzy żadnej, a pożartować czy pośmiać się lubimy, to spoko gość 🙂 Taką ma robotę niewdzięczną. Ale pożyteczną. Gdzie nikt nie wejdzie do naszego świata kto nie jest czysty. 😀 Dla nas jest sługą, pomaga w konfrontacji z sobą. Zawsze jest na szali wyborów. Bo nie dziwi Was, że bywa na zgromadzeniu Bogów, a przecież już po wojnie kiedy to werbował rekrutów z pośród Aniołów. Owszem chce mieć władzę, jak każdy i Wasz generał. Jest Psychoterapeutą, Wojownikiem, nie cierpi fałszu, wzmacnia to co w nas jest, ale też nie cierpi biomaszyn, kłamców, złodziei, ułudy świata, jest nauczycielem. No i strzeże naszych portali. Jest jak CIA jakie nie ma uprawnień wewnątrz a na zewnątrz. Bo mamy też wewnętrzną przeciwwagę, innego Generała = Archanioł 😉 To Gabriel, ten dowodzi naszą Armią, tam gdzie na prawdę trzeba. To już do działań jawnych, interwencji, kontyngentów. Powołaliśmy ich do istnienia bo to jest dobre. Oni znowu strzegą też portali Piekła. Więc żaden z nas nie musi się takimi sprawami martwić, choć każdy z nas jest większy niż Armia. Od tego mamy sługi, jacy do służby powołani. I Was strzegą, puki nie dorośliście. Ale nie oddawajcie sługom chwały. Jedynie wdzięczność. Jeszcze nie wiecie, ale sami możecie powoływać do istnienia takie Anioły i Archanioły na daną okoliczność. I odwoływać. To takie programy, jakie zawiadują żywiołami na przykład, strzegą Was, pomagają. Albo szkodzą Wam. Są posłańcami, wykonują pracę do jakich ich powołacie. Macie z dyńki to czy tamto. 🙂 Ważne by ich nie porzucać a odwoływać, są pożyczką z Waszego nieograniczonego źródła. Tak też możecie kasować programy jakie stworzyliście. Uwikłania, przeklinanie, Wszystko co powołaliście a czego już nie używacie, nie potrzebujecie, o czym zapomnieliście hurtem odwołajcie, podziękujcie i niech wraca do źródła, ma się rozpuścić. Pamiętajcie że ponosicie odpowiedzialność za intencje, za to co tworzycie.

        SeJa 🙂

      • "gUral" pisze:

        🙂
        „Przecież bezsensem było by czcić Gorejący Krzew (Płonące drzewko), Tak uważam że Wielki Duch wciela się objawia jak zechce, np. „holograficnie” 😛 nobo na „leserze” naumieli sie
        majstrować CHO, CHO, CHO, a moze jesce wcześniej 😀
        /tak dumam/ 😛 http://www.youtube.com/watch?v=eZKErNyPHyg
        🙂

      • "gUral" pisze:

        🙂
        „Nie uda nam się mieć wszystkiego na raz,
        Coś kończy się żeby coś mogło trwać,
        Ta brakująca część ukryta tu gdzieś.
        Do pełni szczęścia brak nam jej,
        To czego brak niech będzie jak sekret,
        Chce czytać to z oczu Twych codziennie.
        Gdzieś w umysłach naszych wciąż,
        Ideały śpią,
        Zostaw je i dalej chodź!
        Nie uda nam się mieć wszystkiego na raz,
        Los mówi stop i wracamy na start,
        Coś kończy się, zaczyna się coś,
        Uczymy się rozumieć to! NIC +, NIC –
        🙂

      • "gUral" pisze:

        🙂
        „Ale to /nie/ jest oszustwo by nie sięgać dalej niż się jest gotowym”
        😀 http://www.youtube.com/watch?v=pC-6yJCl1Z8
        😀

      • Iza40 pisze:

        Super tekst Aga.

      • Alina7 pisze:

        SeJa, błagam. Nie myl mnie z Kaliną. Kalina, Kalina, Kalina. Ona pisuje o rasach semifizycznych, anunnaki, Velon itd. Mnie w to nie mieszaj, proszę. A odnosnie reszty przyznaję Ci racje, też tak to rozumiem. Wielość (różnorodność) w Jedności. I są Ci, którzy nie potrzebują już wizerunków, czy nazw ale i są ci, pozostali. Szkoda, że niestety często prowadzi to do niepotrzebnych przepychanek, a nawet i wojen w imieniu „jednej, jedynej prawdy”.
        A Światowid (Świętowid) był, tożsamy z Bogiem Najwyższym i czczony na Rugii. Posąg o 4 twarzach, można odczytywać jak wielość w Jedności. Słowianie wierzyli w Boga, a pozostali Bogowie, stanowili emanacje i aspekty Najwyższego. I wiersz zamieszczony w niewielkiej książeczce dot.Słowian, a napisanej przez śp.Lecha Emfazego Stefańskiego, wspaniałego propagatora słowiańszczyzny i psychotronika zarazem:
        Boże wielki i dobry!
        Spuść mgłę Twoją niebieską,
        a ziemską mgłę podnieś do nieba!
        Boże wielki i dobry!
        Pozwól nam żyć śpiewając jak jaskółka,
        życie ciągnąc jak jedwab,
        igrając jak gaj,
        radując się jak góry!
        To modlitwa nadwołżańskich Czeremisów, pochodząca, jak autor wspomina, z czasów przedchrześcijańskich. Coś nam to przypomina, prawda?

      • Alina7 pisze:

        A jeszcze dla jasności. Nie twierdzę, że anunnaki (od sumer.boga Anu), czy inne rasy nie istnieją, ale nie skupiam się na tym. Nie zajmuje mnie to, tak jak Reptile. Bo zbyt dużo narosło, wokół tych powyższych, emocji, nieraz graniczących z histerią. Takie mam wrażenie. I nie raz, włos mi się jeżył na głowie, gdy czytałam różne relacje na ten temat. Wiele lat temu miałam nieciekawe sny odnośnie kontaktów z UFO, wszczepów. Jest to za mną i do mnie tylko należy, czy przyciągnę takie doświadczenia, czy nie. A nie mam na to ochoty. Natomiast inne, wyższe etycznie rasy – nie mam nic przeciwko. Więcej, jestem za.

      • Alina7 pisze:

        Sejuś, kochana. No i popatrz, jak czytam dalej Twoje komentarze, to i sama robię co Ty, czyli „szarpię” się na kolejny. Odnośnie wojownika, wybacz, że czepiam się, bo nie do istoty Twojego wpisu, a jedynie do nazwy. Masz chyba na myśli Michała. Archanioła Michała. Ten jest wojownikiem. I znów sny. Też sprzed już dłuższego okresu. Nie było wtedy kart anielskich, ani powszechnych teraz wizerunków aniołów. Pocz. lat 90-ych. Byłam wraz z innymi na czymś w rodzaju półwyspu, stanowiącego brzeg wielkiego oceanu. Było już ciemnawo. Spoglądaliśmy powyżej, gdzie znajdował się, wysoki jakby fiord, coś nas zmuszało do tego. Usłyszeliśmy ciężkie stąpania. Po chwili na brzegu tego fiordu stanął mężczyzna jak ze spiżu. Przypominał wyglądem rzymskiego wojownika. Poły peleryny, rozwiewał mu, wiejący od oceanu, wiatr. W prawej ręce trzymał krótki miecz. Stanął tak i patrzył w dal, w mrok, który nadchodził od strony wód. Czuliśmy ten „mrok”. Coś co zagrażało nam wszystkim. Nie tylko na półwyspie. On stał tam spokojnie… i czekał. Była w nim moc. Mieliśmy do niego zaufanie i świadomość, że on nas ochroni, jak i wszystko. Dotarło do mnie, że to archanioł Michał. Opowiedziałam, o tym śnie koledze. I w jednej z książek, znaleźliśmy wizerunek, właśnie, archanioła Michała z mieczem w ręku. Trochę dłuższym, ale co to ma za znaczenie? Archanioł Michał jest wojownikiem. Koniec.

      • SeJa pisze:

        Hej 🙂 Jak obiecałam tak i czynię, raz dziennie, hurtem przez detal 😛

        Dziękuję Wszystkim za miłe komentarze 🙂

        Odniosłam może i błędnie delikatne wrażonko, że jednak gUral 🙂 woli aspekt bezosobowy. Jak pewnie wielu 🙂 I jakkolwiek nie spierając się, a nawet szanując odmienność. Postaram się raz jeszcze podzielić się przy tej okazji własnym sposobem pojmowania. Wiec każdy z nas się zgadza ponad wszelką wątpliwość, że jak zwał tak zwał, ale Ten Wielki Duch, z jakiego pochodzi wszystko, jak kto woli Absolut. Jest świadomy, w tym swojego istnienia przecież. Nie lubi być całkiem sam, więc i nas stworzył i nie tylko, o miłości nie wspominając nawet. Nie logicznym więc mi się wydaje by nie zaczął od siebie, by też nie miał możliwości nawet nie przez kogoś ale jako On Sam się zamanifestować jak tylko i gdzie zechce, choć nie twierdzę że przy tym trwa, i gdzieś tam moczy nogi w misce 😉 Oczywistym jest że, Człowiekowi objawi się w Ludzkiej posturze, Szarakowi w Szaraczej, a Ślimakowi w Ślimaczej, … By być akceptowalnym i zrozumiałym, a nie wzbudzać nadmiernych sensacji czy przerażenia. Jednak jak rozumiem nie życzy sobie byśmy Go utożsamiali jedynie z jakąś formą, nawet nam przynależną. Skoro to już nie był by On a jedynie nasze Go pojmowanie, a nawet wyobrażenie, co by Go ograniczało, a i upośledzało nasze pojmowanie całości, szkodziło wzajemnemu zrozumieniu odmienności i tak dalej. Myślę że to może pogodzić, odmiennych w pojmowaniu, nie obala a dopełnia. 🙂 Dodała bym ino jeszcze by, nie ograniczać nieograniczonego, co i nas by ograniczało. A czy było by to lepsze? 😉

        Cieszę Się Alina :), że pojmujemy bardzo podobnie, co nie ogranicza nas w dyskusji ;). W prawdzie mylę imiona, nazwy warzyw, cyfry z literami, bo i różnie w różnych światach jest to nazywane. Jak na przykład na Syriuszu Pietruszka to marchewka … i odwrotnie :). Tak się zdarzyło że pomyliliście też te nazwy w efekcie lustra ;). Podobnie do mnie, przez wielokulturowość Kalina na ten przykład nie potrafi pisać jedynie po polsku ;). A ja w ogóle z wieloma prozaicznymi czynnościami miałam problem, jak klepać w te klawisze heee Nie mniej chciałam tylko nawiązać do terminologii zaproponowanej przez Kalinę, nie pomyliłam Was, ani nie potwierdziłam Jej interpretacji. Choć staram Się Ją rozumieć, i wydaje mi się iż rozumiem, a i polubiłam :). Gdzieś tam ponad słowami, w ich intencji, zmaganiu i nostalgii jaką i ja podzielam w swych aspektach. 😉

        Co do Michała zaś, są odmienni nieco charakterologicznie, Michał właśnie jest bardziej zasadniczy, mniej się uśmiecha, częściej zamyśla. Gabriel jest bardziej otwarty i wesoły. Obaj wspaniale współpracują z Rafałem, obaj są Archaniołami = Generałami jak i Rafał. To tak jak na Ziemi, jest Generał każdego obwodu, rodzaju sił, czy to powietrznych, lądowych czy morskich o regionach nie wspominając nawet jak Śląski, Małopolski, … Choć osobiście mam krótką pamięć do takich rzeczy jak kto i gdzie zawija w te sreberka ;). A jako że jestem blądi „używam” cielesnego mózgu w innych celach, niż przechowywanie wiedzy, co mam nadzieję mi wybaczycie 😉 .

        Co do miecza zaś, i owszem Rzymianie nosili krótkie dość charakterystyczne miecze. A tam lubiana jest ta stylistyka, rydwany, i takie tam 😉 Jednak sam miecz jest głównie symboliczny, jak u ułana szabla dziś. W zasadzie ten prawdziwy miecz już opisywałam. To jest miecz światła, prawdy, potrzebnej mądrości i mocy do wykonania powierzonego zadania. W rękach Archanioła troszkę okrojony. W Waszych nieograniczony, obosieczny jak prawo, tnie równie dobrze i w lewo, to i moc słowa ostrego jak brzytew, a silniejszego od wszelkich armii, to ów huragan „Qi”, moc ducha. I tak też się objawia jako świetlisty miecz. Oczywiście można powiedzieć że to symbol, dla subiektywnego odbioru owego Ducha w jakim Jego moc. Tak zresztą jak i ciało takie czy też jak drzewo potężne 😉 Nie mniej jednak prawdziwe przez to 🙂 .

        Piękny sen Alina, aż serce rośnie na samo wspomnienie, prawda? Jednak myślę iż mógł oznaczać troszkę więcej niż tylko sam fakt istnienia. 😉

        Alina7 pisze: „Słowianie wierzyli w Boga, a pozostali Bogowie, stanowili emanacje i aspekty Najwyższego.” W sumie to Ci pozostali są tacy jak i my 😉 Coś mi też przypomina ten symbol Światowid : „Zwierzę pierwsze podobne do lwa, Zwierzę drugie podobne do wołu, Zwierzę trzecie mające twarz jak gdyby ludzką i Zwierzę czwarte podobne do orła w locie. Cztery Zwierzęta – a każde z nich ma po sześć skrzydeł – dokoła i wewnątrz są pełne oczu, i nie mają spoczynku, mówiąc dniem i nocą: Święty, Święty, Święty, Pan Bóg wszechmogący, Który był i Który jest, i Który przychodzi. A ilekroć Zwierzęta oddadzą chwałę i cześć, i dziękczynienie Zasiadającemu na tronie, Żyjącemu na wieki wieków, upada dwudziestu czterech Starców przed Zasiadającym na tronie (Ap 4,6-9).” Warto też przeczytać http://www.katolik.pl/23422,416.druk?s=1 Pierwszy lepszy link. Jest sporo zbieżności a sama intencja jest identyczna do Słowiańskiej Symboliki i znaczeń. Jeśli już szukamy prawdy, a porzucamy to co dzieli nie nawiązując jednak do religii a samej księgi. 😉
        Piękna Modlitwa Alina / tęsknota / intencja / wiersz / psalm / westchnienie Ducha, jakkolwiek zwał 🙂

        Co do Annunaki, co znaczy – ” ten, który przybył z nieba na ziemię” Więc ktoś mógł by i mnie tak nazwać, a ja mam wielką awersję do tego słowa, bo też odbieram to tak jak Ty, zostało zabarwione bardzo negatywnie. Po prostu nie lubię tego słowa przez spłycenia jemu towarzyszące. 😉

        To zdaje się wszystko na dziś 🙂 Jeszcze raz Wszystkich serdecznie pozdrawiam i jak by co to do jutra, a cy co 🙂
        SeJa

      • Alina7 pisze:

        SeJu. Co do Anunnaki – „liznęłam” nieco mitologii sumeryjskiej. Bóg Anu – Bóg nieba, (lub jak niektórzy tłumaczą teraz – Ten, który przybył z nieba) – ojciec pozostałych (bóstw- stwórców zwanych Anunnaki, Ci którzy przybyli z gwiazd – liczba mnoga) takich jak m.in. Enlil – niespecjalnie przychylny ludziom, spuścił wraz z innymi, na nich Potop, czy Enki, twórca cywilizacji, który przekazał ludziom wiedzę i chronił ich przed innymi „bogami”.

  14. Gregory pisze:

    Prelekcja Teresy Korol

    Proszę zweryfikować różnicę pojęć: ‚przyjemność’ a ‚radość’. To dwa różne pojęcia będące do siebie w antagonizmie, a Ty je stosujesz naprzemiennie uzupełniająco. Przyjemność jest umysłowa ‚pragnąca, oczekująca, zaspakajająca zmysły i niższe emocje. Radość należy do spontanicznych, bezinteresownych stanów tu i teraz duchowych.

    dam prosty przykład. Czy mężczyzna udający się do domu publicznego do prostytutki idzie z myślą zaznania radości życiowej, czy ulżenia sobie w akcie przyjemności. Idzie tam z powodu braku w jego życiu miłosnej partnerki (lub nieumiejętności czerpania miłości, RADOŚCI w partnerstwie , w tym seksualnej radości) z którą mógłby przeżywać stany bliższe duchowym, w zamian płaci za substytut w postaci niskiej ,fizycznej przyjemności. Czasami taki mężczyzna płacąc pani oczekuje rozmowy z nią przez zbliżeniem fizycznym, lub samej tylko rozmowy. Biedna to i uboga radość z takiej…przyjemności. Podstawa do porozumienia się, nazywania rzeczy po imieniu to rozdzielenie od siebie tych dwóch pojęć.

    Sam tego nie wymyśliłem, ale gdy kiedyś pierwszy raz przeczytałem gdzieś o tej różnicy w jakiejś mądrej książce, od razu wiedziałem że pisze tam, jak jest.

    W związku z tym część tej prelekcji uważam za szkodliwą (dla odbiorcy potencjalnego, jak i samej Prelegentki), wypaczającą, spłycającą ducha człowieczeństwa skierowanego (przecież) na rozwój. Świadczy ona (prelekcja) też o hedonistycznych (skierowanym na…pobieranie przyjemności) skłonnościach Teresy K. a jej świadomość nie jest rozróżniająca na tym (ważnym) polu.

    Nie jestem ani nie czuję się prelegentem, jak też nie mam nic osobiście negatywnego do Pani ani nie chcę mieć, dzielę się tylko (duchową Informacją) tym co wiem o tym

  15. Gregory pisze:

    Dominika D. udowodniła że zna się na śpiewaniu, dobrze się stało, bo od samego słuchania sanskrytu nie każdy mógł się na tym poznać 🙂
    A właśnie Let it be The Beatles wydaje się trudny w zaśpiewaniu, nie wiem…takie mam wrażenie

    • SeJa pisze:

      Ci powiem Grześ, w tajemnicy 😉 Że mnie osobiście jakoś te Wisznu, Kriszna odstręcza, nie współgram z tym, tłumaczę se że kwestia kultury, nazewnictwa, ale wówczas wszystkiemu nawet Enkiemu można by śpiewać hymny pochwalne czy jakiemu innemu uzurpatorowi, czy modzie na kult takiej czy innej seji. Za to Bitlesi HO HO to jest to, aż serducho rośnie 🙂

      • Gregory pisze:

        Zgadzam się, i dlaczego tak mało (NIC) wiemy o naszym rodzimym Światowidzie , przecież mielibyśmy do kogo…(w czyim imieniu…za pośrednictwem) składać ręce do modlitw i śpiewu, jak już

    • Gregory pisze:

      przeczytałem ten tekst, jak na piosenkę przyzwoita poezja
      zwrotka kwintesencja:
      Nim meteor obok nóg nam spadł
      Strażnik zabrał mnie do raju
      A tam całkiem jak u babci sad
      W którym śliwy zakwitają

  16. SeJa pisze:

    Rozumiem Greg 😉

    Do wszystkich 🙂
    Od jutra publikuje tylko raz dziennie na dział, o ile w ogóle w jakichś dzień. I to pewnie późno w nocy, przed snem. Co za tym idzie nie będę odpisywała oddzielnie. Poprawi się jakość wpisów, i nie będzie bałaganu z mojej strony 🙂 Jakem SeJa

    Pozdro dla wszystkich i dobrej nocy 🙂

  17. Janusz pisze:

    Kochana Tereso, podsumowując to im wyższy poziom świadomości to większa radość z życia. Znikają lęki, znikają złe nastawienia do innych, zaczynamy widzieć innych jako piękne istoty na jakimś etapie życia.
    Kochana to był piękny gest ten uścisk Janusza. Ponieważ my już nie chcemy krytyki, uniżania, upominania tylko pragniemy akceptacji, okazywania ciepła, miłości.
    Pragniemy się otwierać i budować więź w relacjach. Więź współdziałania, współpracy, wspierania w naszych działaniach. Wspieranie, tolerancja, okazywanie uczuć jest dla nas budowaniem pozytywnych relacji, jest dla nas rozwojem i wznoszeniem się do lepszego życia. Moje motto to wspierajmy się wzajemnie w działaniu. Budujmy co raz lepsze relacje między sobą. Dzięki temu nasza miłość będzie wzrastać i jednoczyć nas co raz bardziej. Jesteśmy jedną rodziną tylko potrzebujemy się od nowa nauczyć życia i współżycia między sobą. Czego wszystkim życzę
    Janusz

  18. Gregory pisze:

    Seja:
    ,,nie nie ma sensu wciskać Aborygenom Światowida, tak nie ma sensu Światowida wciskać na siłę Indiom, Indianom. Tak nie ma sensu tu adoptować Wisznu czy Białego Bizona. Czemu ze starotestamentowym Bogiem miało by być inaczej? Mądrość nas pogodzi, i okaże się że pragniemy tej samej prawdy 🙂 To właśnie nazywam prawdziwym zapomnianym Chrześcijaństwem, nie mylić z religią.”
    – – Nikt nie mówi o Aborygenach, tylko o polskich Słowianach
    Chrześcijaństwo (nie znam pojęcia ‚prawdziwe chrześcijaństwo’, tak jak prawdziwy: islam, buddyzm i co tam tylko chcesz) jak i syjonizm to takie same żydowskie religie z Jahwe na czele. Jest jakiś dowód że Jahwe zmutował się, zrehabilitował, zrewolucjonizował przeszedł inną metamorfozę (z boga wojny, krwi z boga miłości?) tak jak chciałby tego ‚jego syn’ Jezus Ch.? A może to było tylko jego pobożne życzenie żeby tatuś odpuścił i się zmienił? 😉

    • Gregory pisze:

      (z boga wojny, krwi z boga miłości?)
      – – powinno być oczywiście:
      (z boga wojny, krwi NA STRONĘ boga miłości?)

  19. Gregory pisze:

    Teresa Korol:
    Polacy mają depresję totalną, i są tak agresywni
    dlatego, że nie ma słońca, a lato bywa czasem nie gorące
    Tylko zimno i pada, zimno i pada na to miejsce w środku Europy

    Co z Eskimosami i Skalniakami (Skandynawowie) istnieją jeszcze, nie sprawdzałem, czy zgarnęła ich fala samobójstw ?

    • Iza40 pisze:

      Eskimosi byli szczęśliwi, póki biała zaraza do nich nie dotarła. Nie wiem jak tam z Wikingami, teraz podobno tajemnicą poliszynela jest, że muszą sobie strzelić coś w szyję, zeby im było radośnie. I nie wiem czy to z braku słońca, czy po prostu – życie pod kloszem ich przytłacza. Państwo (korporacja) za nich myśli i rozporządza. Może czują podświadomie, ze są tuczonymi owcami systemu i stąd ta rozpacz?

  20. Gregory pisze:

    Janusz pisze:
    Kochana Tereso
    im wyższy poziom świadomości to większa radość z życia. Znikają lęki, znikają złe nastawienia do innych, zaczynamy widzieć innych jako piękne istoty na jakimś etapie życia.”
    – – No niespecjalnie chce mi się zgodzić z tym jako z prawdą…
    Zdecydowana, większa część populacji ludzkiej planety Ziemia żyje w nieświadomym ubóstwie, które jednak chroni je przed auto-zniszczeniem… Jak? A tak: W przypadku doznania oświecenia świadomością człowiek żyjący w jarzmie niewoli, idiotyzmu dnia codziennego walki o przetrwanie, błędnego koła wegetacji na granicy IQ 85 ”lekkiego upośledzenia” (norma ta została swego czasu zaniżona o 5 punktów, gdyż okazało się podczas badań statystycznych, że połowa ludzkości jest…poniżej tego progu…) zwariowałby widząc punkt ”egzystencjalny” w którym JEST… Widząc to: kim jest, jakie ma szanse na uwolnienie z kieratu: mobbingu, kredytu, problemów rodzinnych, osobistych itd.
    Uważacie że tzw Uświadomienie ”sobie siebie” to czarodziejskie dotknięcie-uwolnienie: od trosk, ułomności, traum, programów, uwarunkowań wadliwych ku wyższej radosnej fazie odbioru życia i świata??!
    Wprost przeciwnie. Większość ludzi woli pół-sen. Świadomość zabiłaby ich….lub doprowadziłoby do szaleństwa
    O dawaniu, życzeniu świadomości sobie nawzajem, ludziom jako planetarnej rodzinie trzeba być ostrożnym, nie robić tego w kategorii HURRA: uświadomić, oświecić, spalić… Każdy zna syndrom ćmy&świecy

    • Alina7 pisze:

      A słyszałeś, że „prawda cię wyzwoli”? Uświadomienie – to prawda o sobie. Może być bolesna i często jest, ale jednak tylko ona, prowadzi do wyzwolenia.

      • Gregory pisze:

        ”Prawda cię wyzwoli” oczywiście każdy słyszał. Jest prawdziwe abstrakcyjnie
        Nie mówi jaka prawda, w jakim zakresie, proporcjach, dla kogo i kiedy? Prawda jako Światło nie tylko rozświetla.
        Piszę w ten sposób w kontrapunkcie na lukratywne podawanie tematu: uświadamianie prawdą. On ma (generalizując) 2 oblicza.
        Jesteśmy w obszarze (NTV np.) ścieżek, gdzie godzimy się na proces progresu Świadomości w sobie, dzielenia się obserwacjami, doświadczeniami z innymi, weszliśmy w wymianę. Pojawiają się zgrzyty, ale w sumie wygląda to nie najgorzej, jest względna – ale jednak jednomyślność. Pamiętajmy jednak o innych… o tej , bardziej zaciemnionej, drugiej stronie ludzkości, że to uświadamianie (się) nie postępuje w równym tempie.
        Dlaczego potencjalny ,zatopiony w matrixie człowiek będzie wypierał prawdziwszą prawdę… Jest takie powiedzenie: szczęśliwy idiota. Większość chce pozostać na tym poziomie, niż ryzykować…nieszczęściem świadomości. Pamiętajmy o tym widząc polukrowane ciastko i kogoś kto niechętnie, z obawą podchodzi do niego jak do nieznanego.
        Jest bajka A .de Mello : Sklep z prawdą:
        http://wiersze.doktorzy.pl/mello.htm

      • Alina7 pisze:

        Ja jednak optuję za prawdą. I to nie jest dla mnie abstrakcja. Prawda jest czysta i mądra. To ona pozwala obmyć się z brudów, zakłamań, półprawd. Myślę, że na pewno znasz, jeśli go cytujesz. Też de Mello”, i pozwolę sobie coś dodać:
        „Chwila zgody [prawdy] na to co istnieje jest lepsza niż tysiąc lat pobożności.

      • Iza40 pisze:

        Prawda, jaki Grześ urkoliwy z tym dzieleniem włosa na czworo? Uwielbiam czytać te j-ego rozterki :-))).

      • Alina7 pisze:

        Prawda Iza, prawda. Ale to dobra Dusza. Niech pisze, jest ciekawie.
        Dobrej nocki.

  21. Gregory pisze:

    Z cyklu: więcej świadomości…i jak się z nią czujemy
    Pojęcie tolerancji jest niewłaściwie rozumiane (nie chce mi się szukać, ale było chyba wymienione przez Teresę K.)
    Tolerancja to właściwie odwrotność akceptacji.
    Tolerancja (łac. tolerantia – „cierpliwa wytrwałość”; od łac. czasownika tolerare – „wytrzymywać”, „znosić”, „przecierpieć”, „ścierpieć”)
    Zdzierżyć coś… kogoś…
    Czyli: jakoś cię znoszę bo muszę, ale im prędzej zejdziesz mi z drogi i pójdziesz do diabła, tym szybciej od ciebie odetchnę.
    Niech każdy kto używa, lubi słowo tolerancja, zastanowi się zanim go użyje.
    Tolerancja ma negatywne konotacje, lepiej nie wymawiać tego słowa, przynajmniej wprost do kogoś.
    Dlatego mamy pojęcie akceptacji.
    Ale jak tu kogoś akceptować, kiedy się go jednocześnie (tylko) toleruje…?
    Na szczęście są różne poziomy tolerancji, nie każda tolerancja musi być tak skrajna jak w definicji łacińskiej.

    • Alina7 pisze:

      Gregory, przesadzasz. Przeciwieństwem akceptacji jest po prostu, jej brak. Tak jak przeciwieństwem tolerancji, jest nietoleracja. Ale jasne, że to nie to samo, choć blisko. Akceptujesz „coś”, czyli zgadzasz się z tym. Tolerancja zaś dotyczy czegoś, co jest ci np. obce, nie bliskie, ale wiąże się to z pozytywnymi wartościami, jak szacunek dla wyborów innych, szacunek dla życia, szanowanie czyjejś odrębności. Pewno, że może też mieć konotacje ujemne, gdy w imię tolerancji, przyzwalamy na szkodliwe działania innych. Dlatego mówi się też o „granicach tolerancji”.

      • Alina7 pisze:

        I jeszcze. Piszesz : Tolerancja ma negatywne konotacje, lepiej nie wymawiać tego słowa, przynajmniej wprost do kogoś.
        Dlatego mamy pojęcie akceptacji.
        No to popatrz teraz na taki fakt.
        Napaść Niemców na Polskę – Tolerujesz? czy Akceptujesz? I co w tej sytuacji stanowi pozytywną, a co negatywną konotację?

      • Gregory pisze:

        ,,przesadzasz. Przeciwieństwem akceptacji jest po prostu, jej brak”
        To czym jest tolerancja? Bo akceptacją nie jest. Co najwyżej jest akceptacją samego siebie (trzymania siebie na wodzy) wobec innej osoby lub jej zachowania.
        Tak, przesadzam w tym, ale tylko trochę. W celu klarowniejszego zobrazowania różnic między znaczeniami. Szafowanie tymi pojęciami zamiennie przez tzw. ”znawców tematów rozwoju duchowego” nie powinno mieć miejsca. To jest zdolność do tzw. ”świadomości rozróżniającej” na poziomie podstawowym, moim zdaniem, podstawowym. Pewnie nauczyciele duchowości wskazaliby na wiele miejsc w życiu (moim) gdzie ja mam trudność w rozróżnieniu, ale póki co to nie ja jestem prelegentem wystawiającym się (świadomie) na bicz krytyki publicznej.

    • SeJa pisze:

      Dokładnie to jak w mordę kogoś strzelił 🙂

  22. "gUral" pisze:

    🙂
    „Stary matrix na poziomach duchowych, uległ zawaleniu, dlatego przychodzi czas zobaczyć odbicie tego procesu na poziomie widzialnego świata.
    …Trzyma ich strach, który zamyka na nowe treści. W strachu człowiek boi się spojrzeć poza swoje terytorium, aby nie zobaczyć czegoś innego, dotknąć nieznanego, posłuchać nowych wartości na dany temat. To lęk, który zamyka i trzyma w klatce, nie pozwalając na otwarcie.” 😀 http://www.eioba.pl/a/4jb5/przebudzenie-z-koszmarnego-snu 😀 http://www.youtube.com/watch?v=KTFu6p5iVaA
    🙂

  23. "gUral" pisze:

    🙂
    Wszechświat między nutkami największy ukrył skarb 😀
    🙂 Pozdro.

  24. Gregory pisze:

    Alina7 pisze:
    ”Napaść Niemców na Polskę – Tolerujesz? czy Akceptujesz? I co w tej sytuacji stanowi pozytywną, a co negatywną konotację?”
    – – Skąd to przekonanie, że musimy zawsze wszystko tolerować czy akceptować, jest tak popularne? Czy ”akceptuj wszystko zawsze wszędzie” nie narosło w środowisku Miłości…jakimś sloganem, frazesem już?
    Mówi się, że najwyższą wartością jest Życie (zgadzasz się?),
    czy może są nią nasze Przekonania? o tolerancji czy akceptacji.
    (Wydaje mi się że jest pewien problemem w pojęciach, pojmowaniu.
    Ułatwilibyśmy sobie sprawę, gdyby ustalić, że Akceptujemy kogoś, a Tolerujemy coś (w kimś, zachowanie np. czyjeś)
    Jeśli kogoś akceptuję (przyjaciel, syn, rodzic), to łatwiej toleruję coś w nim. Gdy tylko zmuszony jestem tolerować każdą linię u kogoś, to nie musi oznaczać wcale akceptacji: powiedzmy że jest to (ma coś do Ciebie) irytujący Cię, torturujący wróg. Myślisz wtedy: ”akceptuję cię, ale zejdź mi z oczu’ – tylko co to wtedy za…akceptacja…
    (Jest PROBLEM, żyjemy w matrixie, świecie paradoksalnego absurdu na wysokim poziomie)
    Załóżmy że: ”najwyższą wartością jest życie, zdrowie”, wtedy już, nasze przekonania filozoficzne o czymkolwiek przestają być (na naszym poziomie świadomości i odbioru rzeczywistości) aksjomatami, priorytetami. To znaczy, że sytuacja ekstremalna (np. wojenna…) wszystko zmienia…
    Twoje pytanie jest filozoficzne, a odpowiedź trudna (zmienna)
    Nie raz od dawna, w podobnym kontekście i konfiguracjach zadawałem sobie to pytanie, a nawet innym, do sytuacyjnej analogii wojennej właśnie.
    Jeśli odpowiem Ci, że akceptuję czy toleruję, to niezgodne będzie to z moimi poglądami: pacyfizm, wege, etc.
    Drugim powodem, dla którego powinienem powiedzieć: dwa razy NIE, jest to, że jeśli tego nie zrobię…to potencjalnie ściągam na siebie ewentualność (w tym czy w innym życiu) wjazdu na mnie (nas) jeśli nie Czarnej Wrony, to Czerwonych Diabłów (jak nie z lewa, to z prawa, jak na górze tak na dole nadstawiaj chrystusowe policzki…bo tylko cios prawdy może Cię wyzwolić…? 😉
    Słuchaj Alina, ja mam dość wojen. Nie potrzebuję już tego doświadczenia. Czuję od urodzenia(…rodzenia się mojej/we mnie duchowości) że jestem nim, tym doświadczeniem przesiąknięty. To nie kwestia lęku nawet, ale…surrealizmu jakiegoś, absurdu sytuacyjnego, żeby mi jakiś…przystawiał lufę do czoła czy mojej rodzinie a ja musiałbym znów dokonywać wyboru: co jest ważniejsze: przekonanie czy życie np. dziecka. Po cholerę mi takie doświadczenie?…! Dość tego masochizmu! 🙂
    Ty nie bądź taka mądrala 😉 z tym zajeżdżaniem z wojną tak po prostu – z tym: akceptujesz czy tolerujesz? Nie dam się na to złapać
    Wyobraź sobie, że nasz Problem nie polega i nie zaczyna się na poziomie wypowiedzenia wojny przez polityków, czy nawet przekroczenia granic przez okupanta (to wciąż daleko od Ciebie), ale w chwili zapukania kolbą do Twoich prywatnych drzwi. I wyboru: dać się zgwałcić, czy uratować bochenek chleba, który pozwoli przetrwać Twoim dzieciom do pojutrze.
    Akceptujesz czy tolerujesz?……..
    Czy wolisz poczekać z odpowiedzią do czasu zapukania…bo na razie jest za wcześnie na odpowiedź skomplikowaną na proste pytanie. A może żeby MÓC odpowiedzieć (Tak/Nie), potrzebujesz tego doświadczenia bo inaczej ani rusz nie da rady? Po to dopiero przybyliśmy w tę czasoprzestrzeń-(nie)rzeczywistości? Czy może jesteśmy już o krok przed, w swej świadomości: czym jest, np. absurd masochizmu na poziomie: akceptować czy tolerować wojnę?…
    Taka jest moja odpowiedź (konotacji pozytywnych – brak – dla mnie, dla mojego doświadczenia). Dla innych może być ona tylko tezą, opcją do wyboru.
    Kiedy zapukają – skoro już tu jestem: może właśnie dla lekcji-sprawdzianu – czy zobaczę przed sobą inną ścianę tsunami w odległości pół minuty przed sobą bez żadnej innej alternatywy… ,postaram się zapanować nad paniką wew., usiąść, skupić się na pustce… Tylko wew. spokój jest w stanie zobaczyć ewentualnie taką alternatywę, albo na spokojnie przejść przez ”świetlistą bramę”. Memento mori. Namaste.

    • "gUral" pisze:

      🙂
      „Ty nie bądź taka mądrala 😉 ” 😀 Nu mondrość to rcej zaleta 😛 /tak dumam/.
      🙂 Pozdro.

    • Alina7 pisze:

      Gregory. Rozumiem Cię doskonale. Tylko… W moim pytaniu, chodziło o coś innego. Nie myślałam tu o Twoim odnoszeniu się do wojny, jako takiej, nie chciałam Cię w nic „wkręcać”. Chodziło mi tylko o to, żeby pokazać, że znaczenie poję, nad którymi dywagowałeś wyżej, zależy od kontekstu, w jakim się ich używa. Nie życzmy sobie wojny i trudnych wyborów. A skupiajmy się, jak chcesz przecież, na pozytywach i budowaniu Nowego, pomimo zmiennych wiatrów. Niech i będzie Namaste.

  25. Gregory pisze:

    Nie akceptuję i nie toleruję wojny.
    natomiast zaakceptuję – mam nadzieję – osobistą sytuację wojenną do jakiej będę zmuszony stanąć, przy jakiej życie/los/program/przeznaczenie mnie postawi

  26. "gUral" pisze:

    🙂
    „Odniosłam może i błędnie ” 😀 Ai ofszem Pani SeJciu, ino przez „może”, a reszcie
    Bogu dzęx, zdrÓfo dopisÓje 😛 http://www.youtube.com/watch?v=NNVq4rTEKB8
    Ćmoki wy oba boki 🙂

  27. gregory pisze:

    Al7:
    W moim pytaniu, chodziło o coś innego. Nie myślałam tu o Twoim odnoszeniu się do wojny, jako takiej,
    Chodziło mi tylko o to, żeby pokazać, że znaczenie pojęć, nad którymi dywagowałeś wyżej, zależy od kontekstu, w jakim się ich używa”
    – – Nie o moje odniesie się do wojny? To kogo? Miałem odpowiedzieć za kogoś, za innych?…
    Doskonale wiesz, że cokolwiek nie zrobimy, nie powiemy ,to możemy to robić zawsze tylko w kontekście przede wszystkim samego/samej siebie. Tylko ten kontekst istnieje. Nie tak? Nie rozumiem czegoś nadal? Odpowiedziałem najprościej jak umiem ,bez komplikowania tego jeszcze bardziej (ciekawi mnie, o co naprawdę mnie pytałaś. Może o pułap filozoficzny..którego nie sięgam)
    To może sprecyzuj pytanie, może było zbyt generalizujące sprawę (tolerancji, akceptacji wojny)

    • Alina7 pisze:

      Dobrze. W takim razie zadam inne pytanie:
      Czy jeśli ktoś da komuś w zęby, ot tak bez powodu: akceptujesz czy tolerujesz?
      O to mi chodziło. Gregory, strasznie komplikujesz, niepotrzebnie. Nie doszukuj się drugiego dna, tam gdzie go nie ma.

      • Alina7 pisze:

        I zacytuję siebie, jeszcze raz: „Chodziło mi tylko o to, żeby pokazać, że znaczenie pojęć, nad którymi dywagowałeś wyżej, zależy od kontekstu, w jakim się ich używa.
        Bo napisałeś, że: „Tolerancja ma negatywne konotacje, lepiej nie wymawiać tego słowa, przynajmniej wprost do kogoś.
        Dlatego mamy pojęcie akceptacji.
        To w wypadku, gdy „ktoś da komuś w zęby, ot tak bez powodu”- akceptacja stanowi pozytyw, jak sugerujesz, czy negatyw? I jaka postawa jest lepsza? akceptacja tego zachowania czy tolerancja – bo wyżej stwierdzasz też, że są to przeciwieństwa.
        Dla mnie po pierwsze: nie są to przeciwieństwa
        po drugie: nie można określać, czy akceptacja jest lepszą, czy gorszą od tolerancji, bo związane jest to nierozerwalnie z kontekstem, jak w powyższym przypadku, gdzie zresztą i akceptacja i tolerancja, przynajmniej dla cywilizowanego człowieka, nie powinny wchodzić w grę.
        jest jeszcze trzecie, ale nie chce mi się już pisać (podmiot).

      • gregory pisze:

        Wydaje mi się że nie komplikuję, ale że ten problem ZBYT upraszczasz (, żeby nie powiedzieć – spłycasz) Ja wiem, tak by było najlepiej…żeby wszystko było proste i prostsze ,ale nie Tu..jeszcze nie nie tu, albo nigdy nie tu, bo tutaj jest jak jest i tak może ma tu pozostać.
        Cyt: „nie można określać, czy akceptacja jest lepszą, czy gorszą od tolerancji, bo związane jest to nierozerwalnie z kontekstem, jak w powyższym przypadku, gdzie zresztą i akceptacja i tolerancja, przynajmniej dla cywilizowanego człowieka, nie powinny wchodzić w grę.”
        Rozumiem już o co Ci chodzi w tej polemice. Rozdrabniasz problem na konteksty. Z kolei jak tę spawę poddaję generalizacji i zaraz spróbuję udowodnić sens tego, dlaczego to robię i dlaczego warto tak zrobić
        W tym pzypadku generalizowałem chcąc pokazać cywilozowanego człowieka i nową cywilizację. Jest inna para słów: konsensus-kompromis. Między nimi istnieje podobna rozbieżność jak w zestawie: tolerancja-akceptacja.
        Cywilizowany człowiek tworzący nową cywilizację, pragnący 5D ,innego swiata-nieba, wymiaru w którym chciałby się znaleźć poza tym piekłem paradoksu zmieskiego w którym jesteśmy – wystrzega się takich pojęć jak tolerancja czy kompromis, a koncentruje się na akceptacji i konsensusie
        Powiem wprost. Przestają mnie interesować konteksty (ziemskie) dla tolerancji, a interesuje kontekst ‘nieziemski’ 5D dla możliwości realizowania akceptacji, gdzie nie będę musiał się całymi godzinami, życiami zastanawiać się: czy/kiedy/i jak mocno ktoś komus da w mordę, i czy mam to akceptować czy tolerować, czy zawrzeć z nim (choc nic z nim zawrzeć się nie da) kompromis (inaczej rozejm… kompromis ma coś z…kompromitacji) czy tłumaczyć mu czym jest konsensus- porozumienie (…perły przed wieprze) gdzie obie strony zyskują, nie zaś odpuszczają, oddają ,tracą coś dla wzajemnego porozumienia, po czym następuje z tego powodu znów wojna.

      • "gUral" pisze:

        🙂 @7-ki
        „Czy jeśli ktoś da komuś w zęby” 😀 Lycze co nie Grzesiowi!!!
        Nobo łod kilkó wiosen toje Muj najlepsiejszy przyjaciel 😀
        http://www.youtube.com/watch?v=f-kSysW0HdM
        Zy nadziejom 🙂

      • Alina7 pisze:

        Grzesiu – odpuszczam. Dla mnie takie dyskusje, to strata czasu. Komplikujesz sobie życie, ale to chyba lubisz. Z moich spostrzeżeń i doświadczeń – prawda jest prosta. Mam tu na myśli – ogół. I prawda jest piękna, bo właśnie prosta w swej istocie. Życzę Ci, jak najwięcej jasnych, prostych i czystych jak niebo, myśli – to nie spłycanie, a niekomplikowanie. Jedną z cech, które są mi bliskie jest prostota. Uznaję jej wartość i chciałabym, by i moje życie, myśli, uczucia i słowa były jej pełne, co nie zawsze mi się udaje. Pozdrawiam Cię serdecznie oraz wiernego przyjaciela Grzesiów – „gUrala”, którego chcę uspokoić – niczyj ząbek nie jest zagrożony, no chyba, że mój. I dla Was i innych piosenka, do której mam sentyment, bo po pierwsze mój tata śpiewał ją przy goleniu i odkurzaniu, po drugie z sentymentu do żagli, po trzecie z sentymentu do Kogoś, kto odszedł z mojego życia na zawsze.
        http://www.youtube.com/watch?v=TytfX1NN7Ow

      • SeJa pisze:

        Więc 🙂 Akceptacja i Tolerancja są zupełnie innymi słowami (jak wiele innych, po to są INNE nie takie same), i warto ich używać świadomie, jak sądzę. I tu weźmy NA PRZYKŁAD Cygana, choć są dobitniejsze przykłady, jednak jak i ten wpisane w oprogramowanie naszych ciał, nie do pojęcia i tak dalej więc i śliski temat. No ale Cygan czy Żyd, żyje sobie w środowisku gdzie skrajny nacjonalizm jest normą społeczną, więc i antysemityzm, rasizm, co ma i owszem zasadność społeczną jako implementacja, jednak bez „fobii” powinna być jak dla mnie. No i teraz taki Obcy, Inny ma gościa u siebie w mieszkaniu, jaki stara Się mu powiedzieć iż nawet gdzieś tam go lubi i tak dalej. Więc mówi, co? Przecież ja nie jestem złym człowiekiem. Jestem bardzo tolerancyjny i podobne naciągane nieszczere, przesiąknięte fałszem brednie po jakich powinien zostać wyproszony. Ku swemu zdziwieniu. Bo Uw inny, odmienny, wcale nie zawiniwszy, jest jak napisał Grześ traktowany przez owych dobrych ludzi, a raczej tych co się za takich mają w sposób właśnie taki. A żyj sobie, byle z daleka od moich dzieci, nie posyłaj własnych dzieci do naszej szkoły, nie jeździj tymi co my środkami lokomocji a jeśli to w wydzielonej strefie jak to miało miejsce z Afroamerykanami. Ja Ci głowy nie rozbije kamieniem, ale znaj swoje miejsce. Nie znajdziesz u nas pomocy, pracy, zdychaj albo nie wiem co, bo ja nie chcę mieć nic wspólnego z takimi jak Ty. Taka tolerancja Zabija, stanowi wręcz obelgę. A niestety tak jest stosowana na co dzień. Bez motania, i wielkich dylematów, przykładów jakie być może nigdy nie miały by dla nas miejsca. Za to ilu jest takich wyrugowanych ze społeczeństwa, jakich z łaski się aż toleruje? 😉
        Tak mamy bardzo Tolerancyjne społeczeństwo, prowadzone są wręcz kampanie na rzecz podnoszenia Tolerancji, co wywołuje słuszny sprzeciw bo ileż można łamać wszystko co jest naszymi wartościami? Zamiast po prostu Zaakceptować fakt odmienności, kulturowej, rasowej, religijnej, światopoglądowej, wynikłą z choroby jakich wiele. … … Co pozwalało by nadal w człowieku widzieć to co dobre, widzieć innego człowieka, czującą istotę. A jednocześnie nie zmuszało by nikogo do stawiania własnych wartości pod znakiem zapytania, a wręcz się ich wyzucia dla większej tolerancji co i w wielu przypadkach jest szkodliwe dla obu stron jak z tego wynika. 😉

      • SeJa pisze:

        Tu kłania się Antropologia, Psychologia gdzie należało by zdać sobie wreszcie sprawę z podświadomych mechanizmów. Jakie nazywacie u siebie Społecznymi, a są to zachowania Stadne Waszego gatunku. Znaczy niczym się nie różnią, poza odmiennością Gatunkową, od zachowań zwierząt. Więc zachowanie gatunku, rytuały godowe, bezpieczeństwo zarówno grupy, jak i wzorce, pozycja w stadzie, he tu pozycja społeczna, feromony, gdzie obcy śmierdzą i są brudasami, i tak dalej…. A jako że ludzie nawet nie zdają sobie z wielu kwestii sprawy, tak sprytnie natura to ukryła pod subiektywizmem postrzegania, to jak nad sobą panować? I wychodzi, Żydzi do Domu na murach :DDDD Precz z Pedałami i takie tam, a Ci ładni mają merca i zawsze rację, zaś Grubas to człowiek niegodny zaufania … 🙂

      • SeJa pisze:

        Czy więc to jest złe? Czy jesteśmy wolni od doboru naturalnego i selekcji? NIE i Nie po stokroć. Jednak tam gdzie nie ma świadomości, jaka i tu nas wyzwala. Było by działanie na szkodę z niewiedzy, więc są instynkty. Więc im większa świadomość, tym mniej instynktów. To jest ten Crack Duszy w naszym ciele. Gdzie tym razem na lepsze zmienia się nawet struktura neuronalna, a i odruchy bezwarunkowe jakie są dla ciała wyznacznikiem zdrowia neurologicznego stają się tu zbędne. 🙂 Bo nad czym zapanujemy, jeśli i nie tylko nie panujemy nad własnym ciałem, to nawet o tym nie wiemy? 😉

      • SeJa pisze:

        Niemal absolutnie wszystko kręci się wokół imperatywów biologicznych. Głównie nastawionych na zachowanie gatunku. Więc im lepsza pula genetyczna, lepiej przystosowana stadnie/społecznie/co ma również odzwierciedlenie w mieszance feromonów i symetrii ciała, a nawet pewności siebie. Przekłada się na pozycje społeczną, stanowisko, gdzie mercedes i willa, kolor ubrań i ich wartość, … jest wabikiem. Później rytuały godowe, jak taniec, kolacja, pierścionek czy inny podarunek, pokazanie się z jak najlepszej strony. A wszystko okraszone rywalizacją, terytorializmem, pozycją w stadzie. Gdzie wszelkie fobie są bardzo ważne, jak wrogość do obcych, nie z naszego stada, odmiennych rasowo. Albo strach przed myszami, bez powodu? Nie. Bo potencjalna matka a szczególnie kiedy grają hormony, musi zapewnić czystość i bezpieczeństwo Dzieciom, więc ma wręcz fobie przed myszami jakie nie panują nad pęcherzem i roznoszą choroby po jedzeniu. Dziecko by się rozchorowało. … … … Załóżmy na chwilę że, nie jesteście Ludźmi i to wszystko widzicie 🙂 Jakie to zabawne i ile tego jest wokół. Czy można to zmienić ustawą, przewrotem, zniesieniem pieniądza? Nie.
        Czy zwierzęta nie zagryzają rywali do władzy, pozycji w stadzie? Czy intencje tych, jacy chcą ją przejąć są aby na pewno wyższe?
        Albo tych jacy widzą jedynie własny interes pod przykrywką patriotyzmu?
        Wreszcie jak mamy ewoluować jako planeta, jej społeczność?
        Myślę że, warto się nad tym pochylić 😉 Albo zaprzeczyć w całości, uznać za obrazę bo kole. Gdzie jest wzrastająca świadomość, lub dla innych zupełny jej brak.

        SeJa

      • Alina7 pisze:

        SeJa. Cóż niestety taka jest prawda. Tak to wygląda. Można by przykładów mnożyć, na ten temat. Jak napisałaś, zależy to od świadomości. Również od empatii, miłości itd. Twoje komentarze robią się coraz ciekawsze (tamte fascynujące, ale męczące nieco) i naprawdę wyjątkowo spójne. Czy przeszłaś jakąś metamorfozę?, lepiej zgrałaś z naszą (ziemską) percepcją? To żart, oczywiście. Choć…

      • SeJa pisze:

        Iii tam 😛

        Niedefiniowalna 😉

Podpowiedź: aby mieć własny avatar w komentarzach zarejestruj się w serwisie Gravatar.