Otwarte Forum Tematyczne – 25.02.2013

Zapis prelekcji Dariusza Brzozowca i Andrzeja Bazgiera pt. „Nowa ekonomia i nowe narzędzia edukacji”, która odbyła się w ramach X Harmonii Kosmosu i I Kongresu Wolnych Ludzi we Wrocławiu. Obaj opowiadają o założeniach nowej ekonomicznej gry planszowej, którą opracowali.

Rozmowa Janusza Zagórskiego z lek. med. Jadwigą Kempisty na temat zdrowotnych właściwości jajka w naszej diecie.

Gościem Pawła Nogala jest Maria Moneta-Malewska (lekarz, psychoterapeuta), a rozmowa dotyczy radzenia sobie ze stresem.

Rozmowa Janusza Zagórskiego z lek. med. Jadwigą Kempisty na temat zdrowotnych właściwości masła w naszej diecie.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii 1. Pn: Otwarte Forum Tematyczne, Archiwum audycji i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

57 odpowiedzi na „Otwarte Forum Tematyczne – 25.02.2013

  1. ssak pisze:

    i żeby było słodko sam miedzio kołodko
    http://www.youtube.com/watch?v=5n6sAgEHQpQ&NR=1&feature=fvwp

  2. ala pisze:

    Jak do tego, co mówi pani Jadwiga, ma się weganizm? Weganie twierdzą, że ich dieta jest zdrowa i że dostarczają sobie wszystkiego z roślin.

  3. aid pisze:

    Pani Jadwigo

    wspaniały wykład !!!!!!!!

    🙂

  4. aid pisze:

    @ala

    istnieją polskie przykłady przejścia na dietę wegetariańską
    ze wspaniałym skutkiem leczniczym vide
    Makary Sieradzki „Życie bez chorób”
    http://leczenieraka.blogspot.com/2010/02/polecam-ksiazke-bez-chorob-autorstwa.html

    Sami musimy testować co nam służy.

  5. aid pisze:

    „To jest przestępstwo – NA MASOWĄ SKALE PRESTĘPSTWO !!! ”

    @ Janusz
    pierwszy raz widzę jak popłynąłeś na emocji 😉
    Bezcenne !

    POZDRO
    & Ohmmmmm…

    🙂

  6. Qcyp pisze:

    Prof. dr Walter Veith – Mleko – Czynnik chorobotwórczy 1/11
    http://www.youtube.com/watch?v=8hfDmC4UEBI
    Pani Jadwigo, a co powie pani o Soi i jej przetworach ?Ja osobiście wyeliminowałem z diety nabiał i czuje się wspaniale i nie widzę możliwości powrotu do tego staroświeckiego zwyczaju, gdyż po spożyciu mleka, serów i masła itp, czułem się wstrętnie ociężały a i czasami agresywny .Teraz już wiem że w jajkach jest zawarty Kortyzon hormon stresu który negatywnie wpływa na nasze samopoczucie.Nowoczesne zdrowe żywienie polega na wysokiej samo świadomości np; jeśli potrzebuje Vit D BIORĘ JĄ SOBIE ZE SŁOŃCA A NIE OBCIĄŻAM ŻOŁĄDKA.Nasz umysł ma pierwszeństwo ,nie żołądek.

  7. aid pisze:

    Ajurweda czyli medycyna Wedyjska
    – Weda – Веда – Wiedza

    Ghee, czyli stopione, klarowane masło jest obok miodu i mleka jedną z naturalnie występujących rasajan, czyli środków odmładzających, których spożywanie jest, według ajurwedy, bazą dla długiego i zdrowego życia. Ghee w ajurwedzie uważane jest za eliksir życia (prawie jak nektar i ambrozja w jednym:) – ma działanie regenerujące i odmładzające, wspiera również tworzenie ojas, czyli subtelnej energii życiowej.

    http://ajurweda-dla-zdrowia.pl/2011/09/maso-nie-takie-straszne-jak-go.html

  8. Qcyp pisze:

    Niemowlę walczy o życie po zjedzeniu miodu
    Logan Douglas (4 m.) jest częściowo sparaliżowany, nie może samodzielnie oddychać. W jego organizmie lekarze wykryli jad kiełbasiany – jedną z najgroźniejszych trucizn świata. Niemowlę walczy o życie w szpitalu dziecięcym w Edynburgu.
    Wbrew nazwie, trucizna w ciele dziecka nie pochodzi wcale z kiełbasy. Najprawdopodobniej ktoś podał mu smoczek umoczony w miodzie. W ten sposób Logan połknął znajdujące się zawsze w miodzie bakterie clostridium botulinum. To właśnie one wytwarzają truciznę, która powoduje bardzo groźną chorobę zwaną botulizmem dziecięcym.
    Starsze organizmy zwalczają bakterię bez problemu, ale niemowlęta tego nie umieją. Dlatego w żadnym wypadku nie wolno podawać miodu dzieciom do 12 miesiąca życia!
    Rodzicie Logana najwyraźniej o tym nie słyszeli i teraz drżą o jego życie.
    Jeśli ktoś ma wątpliwości że Miód szkodzi, nie tylko dzieciom ale tak że i dorosłym odsyłam do artykułu Miód – idealne narzędzie dla morderców.
    http://gadzetomania.pl/2011/12/16/miod-idealne-narzedzie-dla-mordercow

  9. Piotrek pisze:

    Ja w temacie jajek 🙂 Mam prawie 45 wiosen i od pięciu lat zjadam dziennie pięć całych,gotowanych jaj i czuję się znakomicie.Pozdrawiam 🙂

  10. aid pisze:

    Chłopaki od Ekonomii:

    FAJNY pomysł z tą grą, bo to jakoś umknęło w komentarzach.
    Może jakoś zaskoczy w zahipnotyzowanym przez TV ludzie lichwy…

    Możnaby uderzyć z tym do portali
    zajmującymi się grami planszowymi,
    do blogów ekonomicznych, Rybińskiego itd.

    Rybiński albo Kołotko reklamujący tą grę?
    Na pewno Doda by zadziałała… 🙂
    ale po GMO chyba ma dość nagonki na siebie.

  11. czujduch pisze:

    A co tam, panie Brzozowiec słychać w Baszkirii, czy nadal są w awangardzie nowej ekonomii i czy mamy z nich brać przykład !?

  12. JA pisze:

    Panie Januszu takiego programu o zdrowej żywności właśnie potrzebowałem :] Już nie mogę się doczekać kolejnych odcinków !! Wielkie podziękowania dla Pani Jadwigi za to że się jej chce :]

  13. Kalina pisze:

    Bylam wegetarianka okolo 12 lat a teraz jem sporadycznie ryby i mysliwska z dzika bo nic innego mi nie smakuje tylko to .
    Jezeli ktos jest vegetarian to nie jesc miodu i czosnku , wystrzegac sie niektorych cytrusow . Nie jadlabym tez slatek z zielonej slaty poniewaz w zimie oziebiaja organizm . Mowie wam poniewaz wiem jakie popelnilam bledy i nie poszlo mi to na zdrowie z wlasnego doswiadczenia mowie a nie z zadnych pisanych analityczno dietetycznych pism .Czytalam takie wlasnie i dlatego nie wypalily . Taka jest moja rada . Jesc bardziej azjatyckie jedzenie . Ghee tuczy . I na ich warunki jest ok bo nie jalczeje jak normalne maslo . Tluszcz jesc raczej w wodzie a nie smazony . fasola jest ciezkostrawna i groch tez . Nie wiem czy ma takie wrtosci jak jest czasami nie dopokonania przez system trawienny . To co jest lekko strawne a nie oziebiajace jest najlepsze . Cukier jest Ok nie w duzych ilosciach .

  14. lilka pisze:

    Dorzuce sie.Moze kiedys mozna sie bylo spierac ktora dieta lepsza miesna czy wegetarianska.Ale dzisiaj we wszystkim jest chemia ,w miesie i warzywach i niestety cokolwiek bedziemy jedli z chemią ktorej bedzie za duzo zachorujemy.Od czystych ekologicznie produktow chyba trudno jest zachorowac.Dzisiaj takich nie ma praktycznie ,no i dodatkowo sama przetworzona z fabryki albo szklarni opryskana a nie prosto z pola czy od krowy.Lepiej promować zdrowa czysta zywnosc niz bawic sie w to czy ma to byc wegetarianska czy nie.Wolny wybor kazdego.

  15. Dorka pisze:

    Qcyp ;)…jeśli mogę wtrącić swoje 3 gr. to soja niemodyfikowana już raczej nie występuje więc unikałabym jej, złe samopoczucie po spożyciu masła, mleka itp….ale o jakim nabiale mowa, takim przetworzonym ze sklepu ??to normalne…mowa jest o ekologicznych jajeczka od niezestresowanej kury, prawdziwym masełku, mleku.. nie UHT z marketu;)) .
    O słoneczku też jest wspomniane w audycji…zimą trudniej o słoneczną witaminę D;)) a już tej zimy odczuwam to bardzo, ponoć to jedna z najciemniejszych zim, dni słonecznych było jak sięgam pamięcią może pare, w tym miesiącu w ogóle nie pamiętam słonecznego dnia:/
    Poza tym też uważam, że umysł ma pierwszeństwo, duże znaczenie ma co myślimy o tym co spożywamy, przykładem jest tu placebo, jeśli uwierzy się, że coś leczy to okazuje się, że jest poprawa itp. jak zwykle, ważne są nasze przekonania, jeśli nie najważniejsze;), ) ale program jest ciekawy, z przyjemnością i ciekawością czekam na następne…

  16. Beata pisze:

    Witam wszystkich.
    Z punkt widzenia duchowego, etycznego i moralnego, hasło „dieta wegetariańska”, nie powinna mieć miejsca, albo reprezentujesz sobą owe wartości i nie zabijasz, bo nie stworzyłeś, i nie zjadasz braci mniejszych, bo są jak Ty, mają świadomość i czują ból, strach i miłość, albo daj sobie spokój i nie oszukuj sam siebie i świata. Bez owych wartości, staje się to faktycznie dietą i chyba powinno być – jak to przy diecie- monitorowane.

    Jeśli ktoś jeszcze nie wie o tym, co to mordowanie oznacza dla tych cudownych istot, niech poczyta lub poogląda filmy na Youtube, i zobaczy ich STRACH, gdy idą na śmierć, ich BÓL, klatki w których są tak ściśnięte, że nie mogą się nawet obrócić. Niech zobaczy spychacze, które żywcem zgarniają kury z ziemi i od razu je mielą!!! Niech zobaczą te zdjęcia z ubojni przypominające obozy koncentracyjne.
    Jaka dieta?!
    Nie jadam mięsa od 8 lat, od ok. 2 lat ryb, bo wzrosła mi świadomość wszystkiego, co mnie otacza. Wegetarianie których znam są silni i zdrowi i nie potrzebują dietetyków, kolorowego menu, ani innych cudów na kiju, mają świetne wyniki badań! Nie wspomnę o samopoczuciu.

    Niecały rok temu, bliska mi wegetarianka zachorowała na nowotwór złośliwy – bynajmniej nie z powodu braku padliny w organizmie. Lekarz oznajmił, że jeśli chociaż nie zacznie jeść drobiu bądź ryb, nie przejdzie chemii, a jeśli już, to prędko nie wyzdrowieje. Po 3 m-cach od zakończenia chemii, miała jedne z najlepszych wyników wśród pacjentów (jak nie najlepsze), a jej kartę zdrowia oglądali z niedowierzeniem studenci.
    Nie twierdzę, że Eskimosi powinni przeprowadzić się nad Bałtyk, ale z drugiej strony czemu nie? 🙂 Ale hodować i zabijać zwierzęta specjalnie po to, by mieć pseudo fantastycznego grilla!
    Zwierzę w obliczu aktu swego mordu wydziela hormony strachu, czyli ACTH (warto poczytać, co jego silna dawka oznacza dla ludzi i zwierząt), nie wspomnę o tym, czym i jak są karmione: hormony, pestycydy, środki odurzające, ect.
    Wszystko to, jak wszyscy wiedzą, bądź się domyślają, powoduje drastyczne zmiany biochemiczne w jego organizmie. Jedząc później te zwierzęta absorbujecie całą tą okrutną energię. Skąd później zdziwienie, że miewam depresję, jestem chorowity, osłabiony, złośliwy, zgryźliwy, lękliwy, mam słaby układ odpornościowy, itd.?
    Nikt mnie nie przekona, że jest uduchowiony, oświecony bądź prawdziwie świadomy, a nawet szczęśliwy, jeśli w jego karcie menu widnieją zwłoki innych istot.
    Narażę się tym tekstem wielu z Was, ale cóż., c’est la vie, robię to świadomie, z pełną odpowiedzialnością. Warto, jeśli tym samym, chociaż jednemu z Was, zadrży ręka przed zjedzeniem kawałka tzw mięsa. (czyt: martwej istoty, padliny) i wreszcie obudzi się świadomość.

  17. maq pisze:

    „i nie zabijasz, bo nie stworzyłeś”

    Podobno to my kreujemy rzeczywistość i na którymś poziomie świadomości mogliśmy stworzyć kurczaczka żeby poczuć jak smakuje 🙂

  18. lilka pisze:

    Argument za niejedzeniem miesa taki ze sa one tloczone w obozach koncentracyjnych wiec ich nie jedz jest nietrafiony.To ze ludzie hoduja tak zwierzeta jest conajmniej chore,ale wymuszone przez korporacje.Gdyby nie one i nie ich chęć zysku zwierzeta dalej paslyby sie na łakach a jedyny stres mialyby przed smiercią.Sa zwierzeta zjadane przez inne zwiezreta i one tez ich nie stworzyly a je jedzą i to instynktownie.Ale one sa dobre bo jedza inne zwierzeta a my nie?One sie nie czuja winne ze zabijaja a my mamy myslec o tym za kazdym razem jak zobacze szynke na kanapce.No bez przesady.Argument Wegetarian.Lepiej trabic o niehumanitarnych warunkach sztucznych hodowli zwierząt niz protestowac w malo skuteczny sposob po prostu ich nie jedząc.Ale i to jest dobre ,ok.I to nie zwykli ludzie zaczeli maltretowac zwierzeta tylko korporacje!
    I dlatego juz nie widac krow pasacych sie na ląkach.

  19. maq pisze:

    Nie wspominając o kometach które niszczą wszystko co żywe.

  20. Beata pisze:

    🙂
    Nie muszę zaznaczać, że macie prawo do własnego zdania, przekonań, argumentów, etc. Tak jak i ja.
    Ale powtarzanie zużytego już hasła „Argumenty wegetarian” , przy tak wrażliwej tematyce, jest co najmniej niefrasobliwe. Hmm.. odpowiedzialne są korporacje, a kto te korporacje stanowi? Obcy, Reptilianie ? Może i tak, pozostaje domniemywać.
    Podtrzymuje swoje stanowisko, iż hodowla zwierząt w celu zabicia i zjedzenia na zasadzie, a czemu nie, w warunkach kiedy stać nas na mniej drastyczną egzystencję, jest dla mnie brakiem owych wartości, o których na wstępie poprzedniej wypowiedzi.
    I cóż nam pozostaje? Obrazić się, za różnice poglądów i postrzegania rzeczywistości ? 🙂

  21. Asia pisze:

    Bardzo dziękuję za możliwość wysłuchania BEZCENNYCH informacji na temat zdrowia od Pani Jadwigi! Super pomysł Panie Januszu z cyklicznymi wykładami na ten temat.

  22. Dorka pisze:

    Myślę, że nie ma o co się obrażać, po prostu każdy z nas jest na innym etapie rozwoju świadomości, wszystko ma swój czas …Beatka aż lub dopiero od 8 lat nie jada mięsa, dla innych czas kiedy przestaną pewnie też nadejdzie…

  23. lilka pisze:

    Wogole odmawianie komus duchowosci ze wzgledu na to co ma na talerzu jest bardzo dziwne.Chyba za dzuo tu nauk jakichs guru z indii ktorzy w 40 stopniowym upale nie maja ochoty na zadne mięso.A co powiedza wlasnie eskimosom?oni by zamarzli na jakich roslinkach ,marchewce i salatce.Czlowiek z natury jest duchowa istotą ,zatracil swoja duchowosc i polaczenie z bogiem raczej nie z powodu zawartosci talerza.Sprowadzanie tego do jedzenia miesa?Albo jak jesz mieso to jestes nieoswiecony.To czym jest to oswiecenie ?Ilus dniowe medytacje?czy wystaczy nie jesć miesa i sie to osiaga .Fajnie nie bede jesć miesa i bede uduchowiony i oswiecony i posiade madrosc tego swiata.Sprowadzanie duchowosci do takiego poziomu to chyba mylenie pojęc.

  24. Beata pisze:

    🙂
    lilka, masz „super pióro”.
    Wogole odmawianie komus duchowosci ze wzgledu na to co ma na talerzu jest bardzo dziwne.
    Ad1. Tak dla Ciebie. Dla mnie prawdziwa duchowość to świadomość siebie, świata, okoliczności, etc. Może się mylę, ale guru nie jestem i nie pretenduje.

    Chyba za dzuo tu nauk jakichs guru z indii ktorzy w 40 stopniowym upale nie maja ochoty na zadne mięso.
    Ad2. Akurat w moim przypadku, guru jest jeden, jemu ani słońce ani deszcz nie wiele robi. A jeśli pytasz, czy powodem niejedzenia mięsa w przypadku innych guru, jest 40stopniowy upał, to po prostu ich zapytaj, rozwieją Twoje wątpliwości.

    A co powiedza wlasnie eskimosom?oni by zamarzli na jakich roslinkach ,marchewce i salatce.
    Ad3. Tutaj się zgadzam, mieszkańcy lodów mają ograniczony świat roślinny.

    Czlowiek z natury jest duchowa istotą ,zatracil swoja duchowosc i polaczenie z bogiem raczej nie z powodu zawartosci talerza.
    Ad4. Owszem, ale dzięki m.in. takiej zawartości talerza, podtrzymuje zerwanie.

    Sprowadzanie tego do jedzenia miesa? Albo jak jesz mieso to jestes nieoswiecony.To czym jest to oswiecenie ?Ilus dniowe medytacje?czy wystaczy nie jesć miesa i sie to osiaga .Fajnie nie bede jesć miesa i bede uduchowiony i oswiecony i posiade madrosc tego swiata.Sprowadzanie duchowosci do takiego poziomu to chyba mylenie pojęc.
    Ad5 i 6 i …. Pytań masz wiele, to dobrze o Tobie świadczy. Jednak, nie ja jestem tą osobą, która da Ci wszystkie odpowiedzi. Jak wiesz, a może się domyślasz, one przyjdą, tylko pytaj i bądź czujna 🙂

  25. Marzena pisze:

    Rośliny też są żywymi istotami, to że nie posiadają oczu nie oznacza, że nie odczuwają i nie cierpią. Jak wiele pokarmów roślinnych jest w bestialski dla nich sposób uprawiany i podtruwany chemikaliami. To, że rośliny nie wydają dzwięków dla nas słyszalnych nie oznacza, że nie odczuwą strachu i nie cierpią.
    Beacie proponuję przejście na breatharianizm jeśli naprawdę nie chce nikogo krzywdzić. A jeśli ktoś potrzebuje mięsa w swojej diecie to niech poprostu podziękuje zwierzęciu, które oddało dla niego życie – tak robią Indianie.

  26. Beata pisze:

    Dziękuję za wykład nt świata roślin i ich odczuwania oraz za podpowiedź z zakresu zmiany sposobu odżywania. Nie będę samochwałą, jeśli dodam, iż znane mi są te zagadnienia. Jednak,mam nadzieję, iż nie rozczaruję Cię Marzeno, jeśli nie wezmę udziału w dalszej dyskusji, z prozaicznego powodu, muszę rano wstać, więc czas już spać.
    Dziękuję za Wasze wypowiedzi i opinie, to dla mnie fajne doświadczenie.
    Dobranoc wszystkim 🙂

  27. lilka pisze:

    Beata a o Tobie dobrze świadczy ze sie nie obrażasz lub denerwujesz ,bo czesto takie gadki wlasnie o diecie miedzy miesozercami a wegetarianami tak sie wlasnie konczą 😉

  28. Marzena pisze:

    Dobranoc Beatko, nie jestem rozczarowana i życzę miłych snów.

  29. Duke Nukem pisze:

    Dobrze że szanujecie swoje odmienne poglądy.
    To zupełnie jakbyście szanowali siebie sprzed… wielu, wielu lat. Może więcej niż właśnie teraz macie? 😉

  30. aid pisze:

    Ale miło pośledzić tą dyskusję – bez nawalania cepem w przeciwnika.
    🙂

    B. fajne argumenty padły.
    W sumie wszystkie zawierają w sobie prawdę.
    Po „Obliczach Śmierci” – widoku płaczących wołów przed śmiercią – nie mogłem przez tydzień tknąć mięsa.
    Wśród ludów północy jest b.wielu szamanów i wiedzących choć ich dieta to tłuszcz i mięso (czasem świeża krew spuszczana z jaków) – a roślin nie widzą prawie przez cały rok.
    Co do odczuwania roiślin – znane są eksperymenty z okaleczaniem o podpalaniem roślin w jednym pomieszczeniu i badaniu reakcji innych w drugim pokoju.
    Odczytywano reakcje paniki i bólu.

    Mysąc o tym zacząłem się zastanawiać nad chodzeniem po trawie…
    ale przełożyłem to na swoje paznaokcie, czy włosy, które można strzyc i tarmosić do woli 😉

    Pozdro 4all

  31. Ann pisze:

    @Beata
    Twój wpis jest bardzo emocjonalny, to świadczy, że jesteś jeszcze bardzo zakotwiczona w ego. Do uduchowienia, wysokiej świadomości ci jeszcze daleko. Osoba oświecona jest ponad umysłem i emocjami, nie ekscytuje się tak. To jest życie z poziomu świadomości, bez osądzania. Jesteś tu i teraz i tylko obserwujesz. Niczego nie komentujesz, nie oceniasz. Wiesz, że życie nigdy nie umiera, tylko się transformuje. Esencja, świadomość nie umiera. Wtedy zupełnie inaczej patrzysz na zabijanie, jedzenie jednych zwierząt przez drugie.

  32. Astrud pisze:

    Witaj Ann,
    Zaznaczam, że w moim zwróceniu się do Ciebie nie ma ani krzty złego nastawienia. Jest spokój. Chciałabym wiedzieć czy będąc na miejscu krowy i stojąc w rzeźni, w kolejce po śmierć, (okoliczności te potrafisz sobie wyobrazić, odczuć choć tylko przez pięć, ale i tak strasznych sekund) byłabyś w stanie być w tu i teraz, pokornie przyjmując los? Jestem w stanie uwierzyć, że dla niektórych (być może wysoko oświeconych, cokolwiek przez to rozumieć) ta sztuka jest być może możliwa. Jednak czy świadomość, że życie to transformacja i nigdy nie umiera pozwoliłaby Ci spokojnie przejść przez taki horror? Nie porównuję oczywiście Twojej świadomości do świadomości bezbronnej krowy. Jednak dobry bóg jednakowo wyposażył nas wszystkich w odczuwanie lęku i strachu. Obdarzeni zostaliśmy całą gamą uczuć. Czy zatem empatia staje się zbędna? Wystarczy, że niczego nie komentuję i nie oceniam? Gdzie to nas prowadzi? Jeśli i ja wydam Ci się zbyt emocjonalna – trudno. Jednak uważam, że w nie jedzeniu mięsa najczęściej rozchodzi się o dotarcie do nas pewnych kwestii. W pewnym momencie już jeść mięsa po prostu nie można. Spożywanie istot, które pokazują nam swoje uczucia( choćby strach) jest okrucieństwem barbarzyństwem i przeżytkiem i chciałabym aby przeszło do historii, ale moje „chcenie” to kropelka w morzu. Przepraszam jeśli niechcący kogoś uraziłam.

  33. lilka pisze:

    Astrud a teraz wyobraż sobie ze sie przenosisz wyobraznią do epoki kamienia lupanego na terenie dzisiejszej polski.Nie ma lodowek elektrycznosci ,nie ma sklepow .Jest zima.Masz tylko ogien do ogrzania sie lub przygotowania posilku.Co w takim razie jesz?idziesz upolowac jakiegos jelenia?czy szukasz pod sniegiem kielkow wyschnietej trawy i Ci to wystarcza i sadzisz ze przezyjesz mrozy.Czy tez ocenilabys tak surowo tych ktorzy wybieraja sie na polowanie?To barbarzyncy.Latwo sie zyje jak mozna po jedzenie isc do sklepu.Wtedy bedziemy barbarzyncami jedzac mieso.A jak sklepow zabraknie ?Tymi barbarzyncami juz wtedy chyba nie bedziemy.

  34. Astrud pisze:

    Lilka,
    Rzeczywiście, zorientowałam się już wcześniej, że „zagalopowałam” się z tymi barbarzyńcami oceniając sytuację troszkę niesprawiedliwie. Ale nie zmienia to zbyt wiele. Przepraszam jednak za dosadność.
    Rozmyślałam nie raz ( jak pewnie sporo osób) nad tym jak świat jest urządzony i dlaczego właśnie tak(nie będę się teraz zastanawiać dlaczego i szukać przyczyn, nie ten temat). Ciężko to napisać, ale istnieje jednak różnica między zabijaniem dla zaspokojenia swojego podniebienia, a zabiciem w obliczu śmierci, z głodu. Bo tu włącza się najsilniejsza chyba potrzeba człowieka – przeżyć.
    Nie wiem czy jest szansa na świat, w którym nikt nie będzie musiał zjeść zwierzaka. Pamiętam film o jeńcu niemieckim (chyba historia oparta na faktach), który nie jadł bardzo długo i był na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego. Zabił fokę aby przeżyć. Było mi bardzo żal tej foki, ale nie mogłabym mieć żalu do bohatera o to, że tak bardzo chciał przeżyć i wrócić do rodziny. Sytuacja bez wyjścia? Ale my nie mamy takiej sytuacji. Nie jesteśmy w epoce bez innych możliwości. Możemy wybrać. Trudniej jest na pewno osobom, które jak to rzekł mój znajomy „kochają mięso”. Ale być może przyjdzie taki dzień, kiedy stwierdzą, że to nie ma sensu…Nie wiem. Jeśli teraz przyszedłby taki czas, że znaleźlibyśmy się w sytuacji jak tamci tak zwani”barbarzyńcy”(nie znali innego sposobu na przetrwanie) sytuacja byłaby z pewnością trudna. Wiem, niczego nie odkryłam. Jednak jest różnica kiedy kupujemy mięso, będąc głuchymi na cierpienia i warunki w jakich się pozbawia zwierzęta życia(masowe hodowle i nie tylko masowe),a między tym, że jemy że strachu przed śmiercią głodową czy musimy nakarmić rodzinę. My naprawdę mamy wybór. Często szukamy wyjaśnień aby zagłuszyć sumienie. Nie chcę nikogo indoktrynować, wchodzić na jego teren. Nie mam prawa. Mamy jednak wybór. Jesteśmy na lepszej (nieporównywalnie)pozycji od zwierząt. Możemy podarować im o wiele więcej. Nie trzeba kochać, pomagać jak ktoś nie czuje takiej potrzeby lub nie potrafi. Ale w to miejsce dać takie samo prawo do życia lub umierania w spokoju.

  35. lilka pisze:

    Sytuacja bylaby klarowna gdyby byly konkretne dowody na to ze ja jak przejde na wegetarianizm to nie zachoruje.Jem mieso od urodzenia i zyje.Nic mnie nie boli.Oczywiscie zdarzaja sie przejsciowe choroby jak grypa lub zatrucie,bol glowy…Ale ten bol glowy to ja dokladnie wiem od czego jest i jak tego unikam (konkretnej chemii) to go nie mam.Wiec jak mnie ktos ma przekonac do zmiany diety jesli to jest sprawa naturalnie niejasna.Sama natura nie daje wystarczajacych dowodow na poparcie albo jedzenia albo niejedzenia miesa.Wegetarianie tak samo chorują,Miesozercy tak samo chorują.Gdyby byla sprawa jasna i prosta nie bylo by tematu,wiec ocenianie kogos w radykalny sposob jest tylko sianiem niezgody.Kazdy ma wolny wybor bo natura dala nam taki wybor,wiec nie oceniajmy innych w taki sposob.

    Hmm czy wegetarianin nigdy nie zabil mrowki ,muchy ,komara?Szczerze w to watpie.Czy te male stworzatka czuja?myslą?maja swoje zycie?Ale jak zabijesz cos co trudno dostrzec i dostrzec ich strach lub cierpienie to tez sie nie zastanawiasz nad tym.My w kosmosie jestesmy pylem mniejszym od tych mrowek biegajacych po ziemii a jednak mamy swoj swiat i uwazamy ze sie w tym kosmosie strasznie liczymy .Niech jakis wegetarian z czystym sumieniem powie ze nei zabil nigdy komara.To takie samo zycie.A moze nie….bo malutkie,niewidoczne…A jesli zabil owada czy ma miec z tego powodu wyrzuty sumienia?nie zabil dla jedzenia.Wpadniemy w paranoje.
    Jak nie zabije komara w nocy to sie nie wyspie,tak wiec bede zabijac nie dla jedzenia.
    Czy tu nie ma jakiejs hipokryzji w tym wszystkim?
    W zyciu nie zabilabym zwierzecia bo mi szkoda ale mieso jem,ale sama nie wiem czemu,Wiekszosc ludzi je mieso.Drapiezne zwierzeta jedza mieso.Chyba nic w tym zlego.

  36. Astrud pisze:

    Jeżeli chodzi o nie jedzenie mięsa z powodów zdrowotnych to nie mam wybitnie specjalnej wiedzy aby się w tym temacie wypowiadać (chociaż trochę się orientuję), poza tym dla mnie nie jedzenia mięsa jest podyktowane zwykłą wrażliwością. Wiem, że są osoby, które zmieniają nawyki żywieniowe i się dobrze czują. Są tacy, którzy boją się nie jeść mięsa. Ale spróbować warto pod warunkiem, że się nie robi tego z fałszywych pobudek.To musi wypłynąć naturalnie. Oczywiście każdy ma prawo wyboru. Dodałabym – oprócz przysłowiowej krowy:(. Absolutnie nie chcę wprowadzać niezgody, to zwykłe argumentowanie, lecz zawsze możemy przerwać dyskusję jeśli ktoś z nas poczuje się bardzo niekomfortowo.
    Nie widzę hipokryzji w dążeniu do tego, aby jeśli coś od nas zależy to to zmienić, powolutku, ale zmieniać. Nie ma tutaj antropocentryzmu, mnie chodziło tylko o to aby robić coś w zakresie, za który jesteśmy odpowiedzialni i na który mamy wpływ, zamiast machnąć ręką na cierpienie bo tak już jest urządzony świat. Jeśli mogę – nie przyczyniam się do cierpienia zamiast myśleć, że skoro zabiłam dzisiaj mrówkę to już trudno, ta świnka jedna więcej czy mniej..Świnia z hodowli nie pędzi na nas jak komar, nie musimy się przed nią bronić.

    Co do zabijania muszek i tym podobnych stworzeń, które nie mogą pomachać nam łapką krzycząc”ej, ja tu stoję!” to jest tak, że mnie chodzi o świadomość, o to, co możemy zrobić dziś aby nie dokładać się przynajmniej do smutnego, nie, powiedziałabym dramatycznego losu zwierzaków. O przyznanie się „widzę co się dzieje” i ponoszę za to odpowiedzialność. Absolutnie nikomu nie chcę ubliżać. to przecież jest temat bardzo trudny. Wiele jest ludzi wspaniałych, takich, którzy gdyby weszli do rzeźni być może nie zjedliby więcej mięsa. Być może. Ja tak czuję. Wierzę, ze w ludziach jest dużo dobra, ale się zagubili bardzo. Znam mnóstwo osób jedzących mięso, sama kiedyś jadłam, choć przez ostatnie parę lat tego jedzenia z wyrzutami sumienia. Znam osoby, które zabijały zwierzęta gospodarskie i dziś mówią, że już nie mogliby.

  37. Astrud pisze:

    Myślę, że dla oczyszczenia atmosfery trzeba by było dać sobie chwilę na odsapnięcie:).
    Tak dla zdrowotności:). Nie znaczy to, że nie jestem otwarta na dyskusję, ale poczułam ubytek energii:).
    Pozdrawiam:).

  38. lilka pisze:

    Nie ma sie co wkrecac w takie tematy.Wszyscy sa zgodni ze hodowla taka jak jest ,jest meczarnia dla zwierzat,nie tylko zabijanie ich w niehumanitarny sposob ale tloczenie w klatkach cala ich egzystencje.I kazdy sie z tym zgodzi.

  39. Beata pisze:

    Hej 🙂
    Otworzyłam wątek, wypada więc, abym go przynajmniej po swojej stronie zamknęła.
    Wszystkim, bez wyjątku, którzy wzięli udział w tej dyskusji, poświęcając swój czas, dzieląc się swoją opinią, spostrzeżeniami oraz emocjami – Dzięki! 🙂

  40. Gregory pisze:

    Ja jeszcze, nie wziąłem (czyt…nie dostałem) za udział 🙂

    maq pisze:
    („i nie zabijasz, bo nie stworzyłeś”)
    Podobno to my kreujemy rzeczywistość i na którymś poziomie świadomości mogliśmy stworzyć kurczaczka żeby poczuć jak smakuje 🙂
    Jeśłi nie zauważyłeś może jeszcze, temat ‚uśmiercania dla smaku’ mało kogo tu bawi (@Ciebie najwyraźniej tak, śmieszy.
    Skąd wiesz że na którymś poziomie świadomości czy bytu nie stworzyliśmy kurczaka żeby sobie żył i bawił nasze oko?
    I co, jeśli właśnie tak? A @Ty zabijając gwałcisz Naturę, własne Stworzenie. Poczułbyś się…zwyrodnialcem?…

  41. Ela pisze:

    Dziękuję Pani doktor za wspaniały wykład i promowanie jaj ,masła i nabiału. Ja od 2 lat jem 5 jajek dziennie ,szklankę śmietany i 50 g masła, 50g twarogu. Wyleczyłam się z wielu chorób ,w tym nieuleczalnych. Nigdy nie zamienię tego modelu żywienia bo dzięki temu żyję i jestem okazem zdrowia ,choć lekarze skazali mnie na …
    Dziękuję

  42. Beata pisze:

    Hej 🙂
    NTV poszukuje osób które mogły by i chcą wziąć udział w projekcie powstania NTV Warszawa, te i inne dyskusje można przenieść na żywo. Można prowadzić własne programy, nagrywać, zapraszać gości, i w ten sposób tworzyć nowe spojrzenie na rzeczywistość, ku pomocy i wsparciu innych.
    Odkąd oglądam NTV, a w bodajże w kwietniu minie rok, obserwuję sporą rzeszę wypowiedzi które są wielce wartościowe, ciekawe i wnoszą wiele dobrego. Za tymi komentarzami stoicie przecież Wy, więc może warto się nad tym zastanowić.

    Są wśród Was ludzie, którzy cenią wkład i ogromną pracę Janusza i optują za kontynuacją i rozwojem stacji. Może warto więc, przenieść swój wkład na szerszy grunt? Może ktoś ma trochę wolnego czasu i chciał by dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem, to byłaby niezwykłe wsparcie nie tylko w rozwój stacji ale i nas wszystkich. Jak sądzę, pracują tam ludzie, którzy pomogą i wszystko co trzeba udostępnią. Pomyślcie Kochani, pomyślcie. Jeśli nie Ty bądź Ty, to może kogoś znasz, kto jeszcze nic nie wie o stacji, a chętnie się przyłączy. Wiek nie ma znaczenia, jedynie chęci.

    Kończąc, bardzo dziękuję Astrud za jej duży wkład w moją emocjonalną wypowiedź, po tym jak utraciła trochę energii, poczułam, że sporo Cię to kosztowało, bardzo dziękuję!. Mogła bym tak bez końca, bo wielu z Was czytało teksty ze zrozumieniem i odczytało właściwie to, czym chciałam się podzielić. Ale wielkie dzięki też częściowym oponentom- lilka, Marzenka i ostatniemu z rozgrywających – Tobie Gregory :). Pozdrawiam 4all – jak pisuje aid 🙂

  43. Astrud pisze:

    Beata,
    Dziękuję za dobre słowa:).

  44. Laurencja pisze:

    Bardzo ciekawy wywiad na temat jajek i masła. Zgadzam się z nim, ale jest jedno „ale”-
    otóż białko ścina się w temperaturze ok. 63 stopni Celsjusza, dlaczego więc jajecznica
    ma być wykluczona z jadłospisu ? W związku z tą niską temperaturą ścinania się
    białek uczono mnie, że jest to jedyna potrawa, którą można smażyć na maśle.
    A może się mylę ?
    Laurencja

  45. Laurencja pisze:

    Bardzo mnie zaciekawił wykład na temat jaj i masła. Jednak mam pewne „ale” – dlacze-go jajecznica jest niezdrowa ? Przecież białko ścina się ,o ile pamiętam, w temperaturze
    ok.63 stopni Celsjusza, więc lizyna nie powinna ulec zniszczeniu. Zawsze mnie uczono,
    że właśnie dlatego jest to jedyna potrawa, którą można smażyć na maśle.
    A może się mylę ?
    Laurencja

  46. Marzena pisze:

    Fajny pomysł Beatko, wolę konstruktywne rozmowy „face to face” niż pisanie, gdyż często nie potrafię ująć wszystkigo co bym chciała powiedzieć na piśmie. Jednakże mieszkam w Rzeszowie i do Warszawy jest mi trochę nie po drodze. Myślę, że NTV będzie się rozwijać coraz dynamiczniej i w niedługim czasie zawita w moim mieście, a wtedy, czemu nie?

  47. maq pisze:

    Do Gregory:
    Natura zabija więcej istnień niż ja, Ty czy cała populacja ludzi. Stwarza życie i odbiera, dość często w brutalny sposób.
    Twoja teza że „bawią oko” w żaden sposób nie kłóci się z moją. Dam przykład: przeciwnicy w grach komputerowych – ładnie wyglądające modele a i tak ich zabijamy. Ba! Nawet czerpiemy z tego radość!!!

  48. Kalina pisze:

    Przeciez Rothschild mafia uprawia rytualy na roslinach . Mam na mysli drzewa. Jeden z ich rytualow jest Green line Abraham rituals . Jakby to nie przynosilo cierpienia drzewom wycinanym w pien to by nie bylo zadnych zainteresowan ze strony tych czarnych konowalow .

  49. Franciszek pisze:

    Homeopatia jest oszustwem. Ile z jednej kaczki można zarobić robiąc z niej preparat homeopatyczny OSCILLOCOCCINUM? buhaha

  50. Kalina pisze:

    Franciszek
    Jak wibracja moze byc oszustwem . heomopatia jest wibracja energetyczna . Zalezy na kogo dziala i kto jest w jakiej atrakcji wibracjnej .
    To tak samo z olejkami zapachowymi . Ich czestotliwosci wibracyjne sa rozne . Dla przykladu podam cos takiego .
    Jak masz grype twoja wibracja jest niska . Nie bede doradzala ci wachac olejku rozanego poniewaz on jest na podniesienie innych wyzszych wartosci wibracyjnych, czyli dziala na innym polu energetycznym . Moze to byc feeling milosci i fascynacji . Bede ci podawala olejek o nizszej wartosci wibracyjnej ale wyzszy od choroby , ktora masz . Ok .
    To jest mniej wiecej to samo jak bys poszedl ze swoja wiedza kosmiczna do osoby w banku , ktora zna tylko swoje konta – dochody i odchody i moiwl jej o tym , co to jest naprawde ksiezyc i z czego jest zbudowany i kto na nim zyje.Takie informacje zareczam cie tez by nie pracowaly na niej .

  51. Franciszek pisze:

    Według „U.S. News & World Report” (17.02.1997) z jednej ustrzelonej kaczki można uzyskać oscillococcinum za około 20 milionów USD (Biuletyn Sceptyczny, 2002, http://www.amsoft.com.pl/bs/Homeopatia.html).
    http://www.psychomanipulacja.pl/art/homeopatia-kpiny-z-medycyny.htm
    Jedyną wibrację odczuje mój portfel 🙂 buhaha

  52. Kalina pisze:

    :):)Ty chyba nie wierzysz wto co pisze . „U.S. News & World Report””

  53. Franciszek pisze:

    Kalina jak widzę nie wiesz z czego robiony jest oscillococcinum oraz w jaki sposób. Homeopatia nie ma nic wspólnego z nauką.

  54. Kalina pisze:

    Nie wiem ale nie mam zaufania do wielu informacji . Zresztą nie były mi nigdy potrzebne żadne lekarstwa homeopatyczne . Aczkolwiek wiem ze działają wibracyjne . Ja kreuje wibracje swoim ciałem takie jakie są potrzebne w danym momencie wiec się leczę sama .

  55. Franciszek pisze:

    Prosty eksperyment wykazał, że po przeprowadzonym „homeopatycznie” dwunastokrotnym rozcieńczeniu roztworu soli kuchennej, w badanym roztworze nie ma już ani jednej cząsteczki NaCl. Na etykietach leków homeopatycznych widzimy zaś często symbole CH 30, CH 100, a nawet CH 1000. W tym miejscu poddaję się. Nie wiem, jak to skomentować, by nie być niegrzecznym i nie poddawać w wątpliwość zdrowych zmysłów lekarzy i farmaceutów traktujących poważnie homeopatię.
    http://www.psychomanipulacja.pl/art/homeopatia-kpiny-z-medycyny.htm
    Homeopatia nie ma nic wspólnego z nauką.

Podpowiedź: aby mieć własny avatar w komentarzach zarejestruj się w serwisie Gravatar.