Otwarte Forum Tematyczne – 4.05.2016

Bohaterem tej rozmowy jest Paweł Sawczyn, który doświadczył opresji systemu prawno-politycznego w Polsce. Jego przypadek może być też przestrogą dla inny7ch osób, jak lokalny mafijny system władzy w małych miejscowościach z całą bezwzględnością wytacza swój oręż przeciwko pojedynczemu obywatelowi…


Cotygodniowy przegląd globalnych doniesień z zakresu gospodarki, ekonomii, finansów i polityki przygotowany przez mieszkającego w Szwajcarii – Andrzeja Grabarza.


W marcu 2016 r. odbyło się we Wrocławiu seminarium Bożeny Przyjemskiej zatytułowane „Rak bez tajemnic”. W drugim odcinku w dalszym ciągu poznajemy przyczyny i czynniki sprzyjające powstaniu komórek rakowych w organizmie.


Ten wpis został opublikowany w kategorii 1. Pn: Otwarte Forum Tematyczne, Archiwum audycji i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

24 odpowiedzi na „Otwarte Forum Tematyczne – 4.05.2016

  1. Zielarz pisze:

    Czy dobrze zrozumialem !? Wiecej niz 20% Amerykanow jest na „kuroniowce” ? To szok jakis, czy moze ktos podac jakies wiarygodne zrodla ?
    Poza tym bardzo fajne komentarze Pana Andrzeja.

  2. Majestic pisze:

    fakty które „przemijają z wiatrem ” czyli oni już tu są, bo zawsze tu byli ,Międzygwiezdne Statki Obcych https://www.youtube.com/watch?v=O6Pxo2E9SPY

  3. ☺seja pisze:

    woj -Szybko i byle jak.

    se – całaja 😉 pedantka jedna..

    woj – Eter musi być skompresowany czy ziarna eneteru z ktorych składa się eter (jak i wszystko) bo to istotna różnca zwłaszcza że w środku eteru nie ma nic?
    (Jeżeli w środku eteru jest coś to to już nie jest eter tylko inny twór zgodnie z tym co pisałaś w związku z karoserją że ona sobie jest ale bez silnika i całej reszty nie jest ona traktorem).

    se – on sam jest już z siebie powiedzmy względnie połowicznie skompresowany, gęsty gdyż nie najrzadszy jaki potrafi być, ani nie najgęstszy jaki potrafi być. do tego w moim rozumieniu, trzeba na to patrzeć nie tylko w tym wypadku wielowymiarowo w sensie kartezjańskim, ale też wielowymiarowo, co do poziomów przejawu. bo on jest też międzywymiarowy, skwantowany sam z siebie i w swoich przejawach na wielu poziomach. stąd też jest zarówno bezmasowy, jak i mocno masowy sam w sobie, zależnie od tego na jakim poziomie z naszego punktu widzenia go postrzegamy. gdzie sam w sobie pierwotnie zanim jeszcze zaistniały jakiekolwiek jego zawirowania po obu stronach lustra, czyni w całym spektrum od i do jak w programie grzegorza o poziomach świadomości i wymiarach tej przestrzeni i na tej skali. przypominał monolit, scena przyszłych zdarzeń do wzbudzenia i zapisania. mowa o czasach kiedy ani sam nie był zwirowany, ani nie było w nim jeszcze żadnych wirków a jedynie scena zamysłu. więc i bez ziaren skoro bez odziaływań i wirków. I powiedzmy w zerowym punkcie swego przejawu zawsze i wciąż i wszędzie taki jest taki jest co vv nazwał bezmiejscem i bezczasem, a jest to po prostu bezprzejaw dokładnie przez jego środek, będący w każdym miejscu, przez połowę każdego jaja czy ziarna eteru, bardziej właśnie ziarna niż pokoiku czy balonika, bo w środku bardziej niż na krawędziach, słowem ziarna odziaływań, przestrzennych fal eteru, jakie wytworzyły pierwsze wirki zamysłu, są dla naszej rzeczywistości im bardziej zapadnięte siłą odśrodkową, tym bardziej przejawione i obserwowalne siłą dośrodkową.
    tylko że to nie do końca jest prawdą że on pierwotnie powstał jako czysty monolit, tylko dla tego że nie miał przejawów więc ich też odziaływań, proces myślowy przeprowadzony więc można teraz dodać że skoro miał się przejawić w całym spektrum swoich wibracji, to już sam z siebie miał zawsze naturę falową i to szerokopasmową, co przestrzennie i tak przekłada się na swą ziarnistość, a że później w naszym wycinku postrzegania, pierwsze wirki też z niego i z nim oddziaływujące, nieco niżej go odkształcają i zostawiają swoje ślady, to już swoją drogą.

    woj – Czy aby nie jest tak że ziarna eteru zderzając się ze sobą tworzą zjawisko zimnej_ciepłej fuzji?

    se – zawsze twierdziłam że od szczegółów to są inni 😉 zresztą na fizyce jądrowej to ja się słabo znam, bo akurat wtedy wpadli kumple z wedyjskiego woja, a mnie jeszcze suszyło po juzefa, więc wiadomo jak to się skończyło 😛 słowem byłam niedysponowana z deksza. no ale postaram się nie nawalić jakich głupot do sznura 😀 więc myślę że pomocną jest tu właśnie wiedza o tym jak tworzą syntezują się cząsteczki przejawiane w pół jajach eteru, czyli z wirków jakie napotka głodne i lepkie tak samo przejawiane neutrino, tworząc przeróżne swoiste tu fuzje i skoro już na nie trafi w tych samych ziarnach, te se już z sobą zabiera. taka fuzja nawet jądrowa, nie tylko między firmami. no a jak się już mieszkańcy, rezydenci bardziej dograją, to nie chcą być już tylko pracownikami firmy neutrino i idą se na swoje nawet zmieniając szyld. … jak pisał vv że neutrino to taki łowca talentów, odkurzasz i budowniczy albo inaczej producent innych firm w ramach praktyki zawodowej. 😉 gdzie też zaznaczał by go do końca nie utożsamiać z pół ziarnem eteru. bo te se płyną z całym eterem, w wielkim wirze i mega neutrinie tego świata. pamiętajmy też wciąż o wielowymiarowości i nie do końca cesze masy w zapadnięciu niżej ciut gdzie dla siebie są subtelniejsze mniejsze czyli zwykłe neutrina względem pułjaj eteru.

    woj – Czy nie jest tak że obiekty promieniując =tworząc „pokoiki” z fal, zamykają albo próżnię albo inne ziarenka? Bo i co innego mogły by zamykać?

    se – więc jak wyżej napisałam, ziarna eteru, te pokoiki niczego nie zamykają, a tylko i aż wszystko się tylko w nich przejawia a one same do siebie zawsze przylegają, podobnie jak cząsteczki cieczy, tyle że obiekty nie są z czegoś innego niż ta ciecz, a cząsteczkach tej cieczy tylko są dla nas obserwowalne…
    a głodne i lepkie magnetyczne też dzwony neutrino i owszem, polują na wolne talenty 😉

    woj – Czy te pokoiki to aby nie to samo co ja określiłem jako baloniki?

    se – w zasadzie tak, to to samo. tylko że patrz wyżej 😛

    woj – Czyli promieniowanie neutrin_eteru co określiłaś jako fale eteru nie są falami podobnymi do tych radiowych? Czyli że zbiór zarenek które wypromieniowują neutrina to takie pęczniejące balony składające się z ziarenek/cząsteczek? Tak jak balon/guma składa się cząsteczek np. atomów.
    Ich kształt jest różny zależny od zjawiska zwanego cynematyką o którym zresztą pisałaś i linki podawałaś.

    se – z grubsza… jak z grubsza popcorn 😛

    woj – I dalej.
    Zauwarz że promieniowanie neutrin czy eteru (lub jak to określiłaś fale eteru) to siła odśrodkowa a tworzenie się pokoików/nakładanie fal eteru = siła dośrodkowa (z punktu widzenia środka pokoiku).

    se – słuszna uwaga, zauważam. zauważ też że neutrino jak wszystko składa się z eteru, ale jest na nieco bardziej zapadniętym poziomie przejawione (płaszczyźnie rezonansu), jak wszystko inne, przejawia się tylko i wyłącznie dla nas w ziarnach eteru. no i ciekawostka że wszelkie wirowania, po osiach nie emanują żadną z tych sił.

    woj – Dalej:
    Zapadanie i umasawianie ziaren czy innych cząstek które jak to określiłaś na szczycie amplitud to aby nie „zasysanie” nicośći=pustki, czy jak to określiłas „lej się zleił”? Aż chciało by się dodać i nadal się odbywa zlejanie lejów.
    Dalej.

    se – mądry woj 🙂

    woj – Rozpad czegokolwiek czyli działanie entropii. Żeby zburzyć dom trzeba w to włożyć siłe=energie=pracę.
    Innymi słowy pustka=próżnia pracuje na rzecz rozbioru skąd pochodzi energia jeśli nie z pustki=próżni a raczej z jej pracy…. Pustka pracuje=reaguje z energiami.
    Czy to nie dowodzi że pustka rozkręciła wir światła?

    se – pewnie dowodzi, tylko co to jest pustka? Jak pisałam wcześniej. to pojęcie względne… jak dla mnie bardzo nie eleganckie 😉

    woj – Zresztą jak to tłumaczył Maciej Marosz, jak zanurzy się piłkę pod wodę która tworzy na niej ciśnienie i zrobi w piłce dziury to zasysana woda sprawi że piłka będzie się obracać.

    se – słusznie 🙂

    woj – Wir czy dysk światła nie był od zawsze. Wszystkie znane mi religie mówią o tym że Bóg stworzył się sam, czyli skoro się stwrzył to wcześniej Go nie było.
    Skoro już mówimy o świetle postępowym to też w samym tym słowie jest zawarty sens że światło postępowało=rozwijało=rozkręcało się czyli że nie zawsze takie było w przeciwieństwie do pustki która zawsze była.

    se – swiatło postępowe (w takim sensie)? kroczące, przejawiające się na ziarnach eteru, mrugające. twiatło to światło, ono w sensie swego przejawu, jest jakie jest a nie ewoluuje. ewoluuje za to nasze postrzeganie i relacja ze światem…
    ta pustka to chyba coś zakaźnego? to można złapać, czy się nabawić? 😉

    woj – Więc czy już z samych określeń jakie stosujecie nie wynika co z czego powstało i co było pierwsze?

    se – wynika, tylko jak to rozumieć jeszcze 🙂 i nijak nie przeczy stwórcy, bogu… jaki sam nie jest ograniczony do swojego tworu tylko, choć jest samostworzeniem.

    woj – Nie ma czegoś takiego jak mój czas Twój czas, nikt czasu nie wykupił sobie na własność.
    Piszesz seja o poziomie jednej przestrzeni tak jakby tych przestrzeni było wiele.
    Przestrzeń jest jedna a co w niej jest zawarte to inna sprawa oraz ile ma poziomów (cokolwiek znaczy „poziom”).
    To co Ty nazywasz względną przestrzenią z czego wynika możliwość „wstrzelenia się”
    to jest to co ja określiłem jako przepustowość lanej wody czyli ciśnieie w wężu.

    se – lubię jak się wkurza 🙂 lubię konkretnie, nie lubię jak mi chlupie w gumiakach. alle be wąż, nie sprawię mu jeszcze przyjemności zaległą a równoważną teorią dryfu… jaką sama już też podważyłam przeskokami 😉 brawo ja
    bo ograniczył się tylko do jednej przestrzeni w czasie, do jednego świata i jego spektrum przejawu. A co go do tego uprawnia? ciekawam 😛

    a co do własności czasu. powiedzmy, nazwijmy to przynależnością do danej przestrzeni…

    woj – Tłumacząc z mojego na Twój język:
    Nasza przestrzeń=miejsce w wężu ogrodowym.
    Szybkość płynącej wody=szybkośc upływającego czasu.
    Odmienne węże=odmienne przestrzenie.
    Szybciej płynący czas gdzieś indziej=szybciej płynąca woda w innym wężu ogrodowym.
    Wiadro wody na godzine=czas jaki upływa niezależnie od przepustowośći węża/przestrzeni.
    Co się stało to się nie odstanie to się zgadza.
    Czas nie jest liniowy i ja nie twierdze że jest linowy. Z tego co napisałem wcześniej jasno wynika że czas we wszechświecie płynie tak samo 1 wiadro na godzine, a że wszechświat nie jest linowy to i czas nie może płynąć w nim liniowo.
    Jeśli już to wirkowo ? (jeśli wiesz co mam na myśli) a odmienne wirki=odmienna przepustowość=odmienna szybkość a w ostatecznym rozrachunku jak już wspomniałem zawsze wychodzi jedno wiadro bez względu na to czy wodę laliśmy przez cienki czy przez gruby wąż.
    Bo jego zródło jest jedno.
    Piszę o czasie a czy katedralnym skoro nie tak katedralni go rozumieją jak powinni?

    se – ..mądry woj. 🙂 ja.

    woj – Pisząc o przeskokach masz na myśli alternatywnych wizjach przyszłośći?

    se – nie ma czegoś takiego jak alternatywa i alternatywne światy. za to mam na myśli dosłowne przeskoki, lub podglądy…

    woj – A czy te alternatywy aby nie zależą od poziomu zrozumienia stanu rzeczy wizjonera?

    se – pewnie nie tylko zależą ale z niego wynikają hee, no i to takie luciowe wyliczanki… w jakich tym czasem tkwi wielki kreatywny potencjał, ale to z innej kartki plastusiowego pamiętniczka. lucio zaryzykował dając nam rozum jako narzędzie. ale pamiętajmy że to on jest dla nas nie odwrotnie 😉

    woj – Zeby wizjoner miał jakąś wizje przyszłości musi mieć jakieś podejrzenia jak ona mogła by wyglądać (świadome lub podświadome).

    se – pewnie trudno było by coś podejrzeć, bez żadnego nawet podejrzenia 🙂

    woj – seja ja niczego nie przekreślam co ma racje bytu, a co jest realne.

    se – nie neguj się, nie ograniczaj, to dobre. dobrze też swego pilnować, nie szastać nie dawać się, eee sobie to mówię 😛

    woj – Łatwo zweryfikować czy ktoś zna przyszłość, wystarczy na nią poczekać.
    Znałem wielu co twierdziło że w 2012 nastąpi koniec świata, tak jakby znali przyszłość.
    Jak widać mylili się.

    se – racja 🙂 czego to ludzie nie wymyślą, i dalej kombinują trafić…

    woj – A jaką Ty seja znasz przyszłość?

    se – wiem, wiem jestem podejrzana, ale siebie nie lubię se się podejrzewać czy determinować, zero frajdy 😉 nie potwierdzam ale też nie przeczę że bywa i se jak kacem to se pamiętam bardziej co do spraw jakie mnie nie determinują, daleeekooo. zwykła pamięć nic innego a jeśli to dorywczo.

    woj – Jeśli nie tu to może popiszemy mailowo?

    se – a nich sobie każdy korzysta, na ile chce. I tak nigdzie nie napiszę nic czego nie powtórzyła bym, bo pepla ze mnie i milczek, zresztą sobie nie muszę niczego udowadniać, nie mam parcia, już trudno tu ma to jakiś może sens to bardziej można się szarpnąć 😉

    odtworzyłam zaginione ocenzurowane nieco o te inne i boga 😉

    • ☺seja pisze:

      no i woj

      jeśli czas nie jest liniowy, co przyznajesz. to coza problem się stworzyć i być se wszędzie gdzie chce? nawet byle tartis czy powrót do przyszłości to potrafi ogarnąć. więc jak można stwierdzać że bóg stworzył się wtedy, więc do wcześniejszych nie może się odnieść, jeśli w ogóle w jakiejś przestrzeni jest jakieś wcześniejsze 😉 i skąd wiesz że my, kiedyś jak tato nie tworzymy własnych światów? własnych przestrzeni w czasie, a nawet i wspólnych… dla czego zakładać że ten czas nas twardo ogranicza, skoro sam jak i przestrzeń jest zmyślna i sobie dana. że nie można od niej ekstrapolować i abstrahować? i to wcale nie tylko hipotetycznie i abstrakcyjnie. na co jest wiele rozmaitych dowodów. tym bardziej że, wszyscy mamy dostęp do bezczasu i bezmiejsca w swych mrugnięciach przejawu. i skąd wiesz że nie można nawet się relokować, jak k-pax żegnam i witam, czy, pio, być jednocześnie w wielu miejscach, lub i wszędzie i zawsze … , 😉 jakim prawem zdarza się więc to i wiele więcej? 😛

    • ☺seja pisze:

      he woj
      marosz, niczego aisztanowskiego nie podważył a ledwie cuś, jeszcze nie coś nawet zaczyna kumkać, bo gdzie się podziewa ta „woda” ?

      … za to co napisałam wszystko wyjaśnia i z niczym się nie kłóci. wystarczy się dobrze przyjrzeć, a jak myślisz skąd biorą się te lejki, wiry, to ciśnienie o jakim pisałam …

      mówisz kartezjańskie xyx a że zapytam gdzie t? czyli xyzt i do tego sam wspominasz o wielu wymiarach, czyli rezonansie z pasmem postrzeganej dla nas rzeczywistości.

      a z zakresu … „gnębiona”? możesz próbować 😛 ale gwarantuje tobie, że jeszcze nie raz o tym usłyszysz i to szybko. że to podstawa przyszłej nauki i fizyki, w tym astrofizyki i wiele nagród nobla będzie w oparciu o to o czym tu mowa. w zasadzie to zmieni transformuje niemal wszystkie dziedziny nauki. i już pha na nowe tory. że się tak pochwalę skoro tato się tylko śmieje heee skąd galileusz wiedział o względności masy i ciśnieniu? skąd aisztain wiedział co wiedział? … nie próbuj zgadywać. 😉

    • ☺seja pisze:

      poprawka:

      „woj – Dalej:
      Zapadanie i umasawianie ziaren czy innych cząstek które jak to określiłaś na szczycie amplitud to aby nie „zasysanie” nicośći=pustki, czy jak to określiłas „lej się zleił”? Aż chciało by się dodać i nadal się odbywa zlejanie lejów.
      Dalej.

      se – mądry woj ?”

      postrzegasz opatrzenie, opatrzenie pamiętasz. bo ja mówiłam o przejawie na szczycie amplitudy, a wręcz przeciwnie na spodzie … tam też bardziej wiruje i bardziej się zapada i bardziej emanuje… a na szczycie zanika. tak jak ziarna nie są puste a pełne, bardziej do środka przejawione…

      daj sobie czas, porysuj…

      • ☺seja pisze:

        quffa 🙂 ja – nie – mówiłam o przejawie na szczycie amplitudy a na spodzie – opatrznie postrzegasz i zarażasz ;).

  4. wojtek pisze:

    Podstawy przyszłej fizyki i nauki pewnie tak, ale fizyka kwantowa czy pod kwantowa jak ją nazywam to nie wszystko. Zacznę od tego że to co dziś uchodzi za szczyt geniuszu w przyszłości będzie normą. Zobacz Maciej Marosz dopiero raczkuje, dopiero zaczyna kumać i o fizyce kwantowej zielonego pojęcia nie ma, a ludzie i na tym poziomie Go nie rozumieja lub nie chcą. Bo ludzie nie są niekumaci ale uparci i duma im nie pozwala przyznać się do błędów.
    Wiele nobli będzie przyznanych tak ale niech się zastanowi jeden z drugim bo i wiele zostanie odebranych.
    Ach te nagrody i te noble te wyścigi aby jak najszybciej zgarnąć nagrodę, komu to słurzy bo przecież nie prawdzie która wymaga dokładnośći…. ale walce, konfliktom i napięciom miedzy ludzmi, między firmami, między narodami itd. itp.
    Co do wymiarów to są 3 tak jak pisałem a czas=szybkość i można go opisać w tych trzech. I nigdy nie wspominałem o więcej wymiarach niż 3.
    Maroszowi już jakiś czas temu proponowałem by rozpatrzył to wszystko w skali mikro i makro jeśli posłucha to skorzysta.
    Własne światy? Czyli co? Czyli z energi człowiek tworzy sobie to czego się domyśla że jest lub mogło by być? 🙂 A po za to co znane lub domyślne nikt wyjść nie może bo wyżej tyłka nikt nie podskoczy, siłą rzeczy lepiej jest poznawać rzeczywistość zamiast kopiować ją w bardziej lub mniej zmutowanej formie.
    Czy można się relokować jak to określiłaś? Czy znasz kogoś kto tego dokonał?
    I skoro lubisz konkrety i wcale NIE sugeruje że jest to NIE możliwe.
    Co do bez czasu i bez miejsca to mam spore wątpliwości ale chyba znowu kwestia nazewnictwa, bo w bajkach o dziadku było o bez miejscu i bez czasie wspomniane ale nie w moim rozumieniu skoro jakieś cząstki miały szybkość=czas.
    Zawsze można być piszesz. Nie tyle można być co wręcz cały czas jesteśmy,
    Wszędze być co do tego mam spore wątpliwośći, ale musiała byś dokładnie wyjaśnić o co chodzi a raczej w jakim sensie.
    Człowiek się nie tworzy, człowieka stworzono, jeśli wiesz jak, to wiesz i dlaczego.
    Sam się sobie dziwie że wogóle odpisałem na tematy typu. przestrzenie, nagrody nobla itd. itp. Tłumaczę to sobie że Cię to ciekawi, ale wiem że nie.

    seja – że jest (eter) zarówno bezmasowy, jak i mocno masowy sam w sobie, zależnie od tego na jakim poziomie z naszego punktu widzenia go postrzegamy.
    seja – sam nie był zwirowany, ani nie było w nim jeszcze żadnych wirków a jedynie scena zamysłu. więc i bez ziaren skoro bez odziaływań i wirków.
    woj – środek ziarna faktycznie należy nazwać bez czasem czyli panuje tam szybkość 0.

    Co to są ziarna? Czy poprzez ziarna masz na myśli najmniejsze cząstki. Czyli takie cegiełki które budują neutrino? Czyli są sobie ziarnka ryżu które sklejone razem tworzą kule zwaną neutrino. No i pztanie co je klei
    Jedno neutrino pusycza fale cyzli co? Ziarna?

    dobra resyta na potem. c.d.n.

    • ☺seja pisze:

      woj. – Co do wymiarów to są 3 tak jak pisałem a czas=szybkość i można go opisać w tych trzech. I nigdy nie wspominałem o więcej wymiarach niż 3.
      se – a tesserak? https://pl.wikipedia.org/wiki/Hipersześcian. widzisz woj., problem w tym, że zupełnie nie możemy się dogadać co do tych płaszczyzn czy wymiarów. dla ciebie koordynaty czaso-przestrzenne, a nawet czasoprzestrzenne sprowadzają się tylko do pytania i odpowiedzi. gdzie! a nie istotne jest kiedy. podczas gdy wszystko się porusza, włącznie z ziemią i naszym układem słonecznym, a nawet i galaktyką i to z zawrotną prędkością. a przecież nawet na pociąg się nie można z tobą umówić, bo dla ciebie istotne jest że pociąg będzie na stacji w Koluszkach, gdzie te mają jakieś tam kartezjańskie współrzędne, bo nie uwzględnisz kiedy on tam będzie, więc kiedy sam masz tam być by go nie przegapić albo nie stać tam jak gapa. wszystko określamy, nawet w codziennych sprawach parametrami nie tylko gdzie, ale i kiedy, choć nie ważne jest jakich miarek używamy, byle się jakoś umówić. więc już masz xyt lub xyzt, no chyba że wyliczysz jaki czas spotkania mam na myśli jeśli podam ci miejsce spotkania? to nawet dzidzi by się uśmiało 😉 do tego jeszcze wybacz woj., to trzeba napisać. uważasz że czas wyliczysz z prędkości, podczas gdy ciekawa jestem jak to zrobisz bez –t- skoro prędkość też zawsze ale to nierozłącznie mierzy się w czasie, czyli przebyta droga w danym czasie, a upraszczając do wpartego tu ogólnie już pojmowania. twierdzisz że wyliczysz prędkość z prędkości z pominięciem czasu pomiaru, a wynik nie będzie go też uwzględniał, bo czas to prędkość jak mówisz. czyli prędkość = prędkość i już, no ładne wyliczenie trzeba przyznać.

      jeśli więc ktoś tego nie zrozumie, bo nie wiem nie chce? to jak przejść do bardziej abstrakcyjnych toków rozumowania? dalsza rozmowa staje się niemożliwa, w zasadzie bezcelowa, no chyba że chodziło by o monolog 😉
      tym bardziej nie miało by sensu, mielenie tego tekstu dalej, po to tylko by się w kółko powtarzać. powiedziała bym nawet że być może ktoś robił by to celowo, celowo odwracając słowa, celowo, wyłuskując nieistotne toki myślowe jakie mają dalej prowadzić do poprawnych wniosków, lecz wiadomo że same są jak tam niżej mnie cytowałeś tylko błędem na jakim ten ktoś myślał by się później oprzeć, tylko po to by zdyskredytować wiedzę i ją zablokować. jednak wiem że tak nie jest pewnie, bo jak sam piszesz ludzkość jest hora. i ja nic na to niestety nie poradzę że sami bronią własnej iluzji…
      więc z przykrością, ale wrócimy do rozmowy. kiedy naprawdę będziesz chciał skorzystać na niej, nie tylko po to by obronić własne walące się przekonania, i kiedy wybacz nie będzie ci się procesorek zwieszał, ani nie będą leciały z dymem bezpieczniki, to tak w trosce 😉
      woj. – Maroszowi już jakiś czas temu proponowałem by rozpatrzył to wszystko w skali mikro i makro jeśli posłucha to skorzysta.
      se – dobrze jest potrafić korzystać, rozwijać się…
      woj. – Własne światy? Czyli co? Czyli z energi człowiek tworzy sobie to czego się domyśla że jest lub mogło by być? ? A po za to co znane lub domyślne nikt wyjść nie może bo wyżej tyłka nikt nie podskoczy, siłą rzeczy lepiej jest poznawać rzeczywistość zamiast kopiować ją w bardziej lub mniej zmutowanej formie.
      se – naturalnie. choć obawiam się że z tego powstają bzdurne teorie jaka ta o strunach, światach alternatywnych, pustych pudełkach, zanim się do nich nie zajrzy, ezo bzdety, religie… za miast po prostu przyjąć odpowiedzialnie fakt, ze sami piszemy własną księgę, osobno i wspólnie, że by się coś zmieniło tak czy inaczej trzeba zmienić właśnie własne przekonanie i nie ważne jak, jeśli skutecznie to wszystko się później uzgadnia… i nie trzeba bajać o przeskakiwaniu jak małpka z gałązki na gałązkę, na jakiej rzekomo tam jesteśmy, a nawet nas nie ma tam i w ogóle to nic za plecami nie ma… by sobie ten prosty fakt jakoś dziwnie niezdrowo wyjaśnić. że niby to nie trzeba więc się samokreować i decydować, bo wystarczy sobie samoukreować i zdecydować, no szaleńcy  bo dla nich to dowód przeskoków do innego a nie uzgodnień z obecnym, przeszłym i determinujące też przyszłe.
      woj. – Czy można się relokować jak to określiłaś? Czy znasz kogoś kto tego dokonał?
      I skoro lubisz konkrety i wcale NIE sugeruje że jest to NIE możliwe.
      se – czy ja znam nie ma znaczenia, są to fakty uznane i sprawdzane. choćby o. pio., a z podglądu korzystał nawet i wywiad wojskowy …

      woj – Co do bez czasu i bez miejsca to mam spore wątpliwości ale chyba znowu kwestia nazewnictwa, bo w bajkach o dziadku było o bez miejscu i bez czasie wspomniane ale nie w moim rozumieniu skoro jakieś cząstki miały szybkość=czas.
      se – nie na tej częstotliwości drgań eteru – nie w tym wymiarze czasoprzestrzeni, tam nie ma jakichś cząstek, ani żadnych. pomiędzy ziarnami, pomiędzy mrugnięciami zaistnień czegokolwiek poza duchem czyli eterem… na niższej częstotliwości drgań, przed zaistnieniem.
      woj – Zawsze można być piszesz. Nie tyle można być co wręcz cały czas jesteśmy,
      se – cały czas = zawsze.
      można być kiedykolwiek i gdziekolwiek, a najlepiej być tu i teraz na stałe…
      woj. – Wszędze być co do tego mam spore wątpliwośći, ale musiała byś dokładnie wyjaśnić o co chodzi a raczej w jakim sensie.
      se – można być w dwu miejscach na raz, nie koniecznie ciałem, choć można. a w trzech? a więc w dowolnej liczbie? ba tak też zasilamy sobą astral… i nawet jakichś świat jak na przykład ten… lub też inny. czasem nawet stwierdzamy do kogoś, hej obudź się, jesteś nieobecny, pytamy gdzie krążysz myślami? lub gdzie jesteś? to nasze naturalne zdolności wszystko tak oczywiste że niezauważalne dla nas i zapomniane… jak postrzeganie pozazmysłowe, telepatia, kreacja, poczucie jedności … …
      woj. – Człowiek się nie tworzy, człowieka stworzono, jeśli wiesz jak, to wiesz i dlaczego.
      se – człowiek czyli dusza wcielona – żyjąca jest samostworzeniem i bogiem. bez względu na formę przejawu czyli ciało i warunki dla jakich jest najlepsze… więc to my sami, mieszkańcy innych miejsc. powiedzieliśmy na zgromadzeniu bogów, uczyńmy człowieka na swoje podobieństwo, mając na myśli gatunek homosapiens jako skafander, nasz przejaw i świątynię… człowiek jako całość, jak i jako świątynia ten bioskafander, tego wymiaru i dla tej planety rozumiany również. jest wspaniały cały. samo się kreuje, rozwija, przystosowuje, w tym właśnie przystosowuje własne ciało do zmiennych warunków i potrzeb… nawet retranskrypcja dna następuje w oparciu o relacje z otoczeniem – postrzeganiem … i to są fakty nie mity. strasznie się ograniczyłeś.
      woj – Sam się sobie dziwie że w ogóle odpisałem na tematy typu. przestrzenie, nagrody nobla itd. itp. Tłumaczę to sobie że Cię to ciekawi, ale wiem że nie.
      se – ta gromada zwana szumnie cywilizacją, ma swoje realia i zasady. trzeba być tego świadomą chcąc zajmować się przemytem. przemytem i łączeniem pól świadomości, poszerzając je. a mądrość też jakoś musi w końcu przedostawać się do świadomości społecznej skoro są tak uparci, i dobrze że są, to gwarant że kiedy pojmą już nic ich nie zdmuchnie… i wszystko znajdą u swych stup… 
      woj – środek ziarna faktycznie należy nazwać bez czasem czyli panuje tam szybkość 0.
      se – bzdura, w środki ziarna wszystko się przejawia. a poza tą rzeczywistością i poza eterem panuje szybkość zero. lub na szczycie wibracji przestrzeni w czasie… a im coś bardziej wibruje, tym schodzi w wyższe częstotliwości i wibracje i bardziej się zapada w materię
      woj. – Co to są ziarna? Czy poprzez ziarna masz na myśli najmniejsze cząstki. Czyli takie cegiełki które budują neutrino? Czyli są sobie ziarnka ryżu które sklejone razem tworzą kule zwaną neutrino. No i pztanie co je klei
      Jedno neutrino pusycza fale cyzli co? Ziarna?
      se – przyznaj, nic nie rozumiesz z tego co napisałam, ani z tego co napisał vv? bo gdybyś rozumiał co czytasz, nie musiał byś w kółko zadawać tych samych pytań. i wyciągać błędnych wniosków. poczytaj, napisałam po swojemu, dziecko by zrozumiało. ale prawda, ty masz pełną szklankę od tych jacy nie wiedzieli. i tak se wolisz. dobrze, niech tak i będzie  mnie to nie przeszkadza, nic na siłę. czekałam tysiące lat, poczekam jeszcze chwilkę. jak zaczną o tym trąbić to wtedy ktoś mi przedstawi jak to jest i mnie nauczy  chętnie.

  5. wojtek pisze:

    Jak cos moze byc bez masowe i masowe?

    • ☺seja pisze:

      a słyszałeś o względności … równie dobrze można by zapytać więc jak można sobie pomykać 100km/h (nie 100 godzin, ani nie 100km se mieć prędkość 😀 ) i siedzieć jednocześnie w ciepłym i wygodnym wagonie, to nie możliwe ktoś se tak powie bo nie wie o czym mowa. 😉

      natura falowa…

  6. wojtek pisze:

    Pociąg ma przyjechać o 12:00, czyli w południe. Co to znaczy?
    To znaczy że gdy pociąg przyjedzie na stacje to Słońce będzie świeciło na tą stacje prostopadle.
    2 Pytania gdzie.
    Gdzie Słońce świeci prostopadle a gdzie jest wtedy pociąg? To właśnie tłumaczył Mirosław Sieja.
    Czasu nie wyliczę z prędkości bo czas=prędkość=t. Inaczej rzecz ujmując. Jeżeli czas to przebyta droga jak to określiłaś to co chcesz żebym wyliczył skoro droga już jest podana?
    Zgadzam się że nie ma sensu brnąć w bagno głębiej i mnożyć niezrozumienie. Do fizyki kwantowej napewno wrócimy i będę pytał o iele o dysk o eter. Dlatego skupmy się na jednym temacie i zacznijmy wszystko od nowa zacznijmy od czasu.
    seja co to jest czas?
    Stosunek przebytej drogi do………. no właśnie do czego?

    • ☺seja pisze:

      no dobrze 🙂 porozważajmy sobie od podstaw, przyznam że lubię sobie porozważać 🙂 może później(za rok?) odpalę skaner, i powrzuca się kilka obrazków? zawsze uważałam że jeden obraz lepszy od tysiąca słów, jakie i tak każdy zrozumie jak tam sobie zrozumie. a obrazek to obrazek, nie ma tu tam 😛 tylko wiadomo nie chce się, no i myśleć za innych? podawać na tacy? to wtedy też jakaś patologia się może wytworzyć i tu też trzeba by vv przyznać rację. z drugiej strony… inspiracja to inspiracja, w tym i dla mnie bo wciąż się rozwijam…

      woj – Pociąg ma przyjechać o 12:00, czyli w południe. Co to znaczy?
      To znaczy że gdy pociąg przyjedzie na stacje to Słońce będzie świeciło na tą stacje prostopadle.

      ja – a jeżeli przyjedzie o 12:16? lub umówimy się na 21:01,13 sekund ? będziesz musiał mieć lepszy zegar słoneczny. właściwie i tak będziesz musiał mieć taki na jakim podzielisz czas na mniejsze umowne odcinki, jak minuty a te na sekundy i czasem do innych wyliczeń nawet i te podzielić na milisekundy i tak dalej. ba będziesz musiał, zrobić sobie jakichś mechanizm typu zegarek żeby móc to mierzyć nie tylko w słoneczne dni i aby nie było to kłopotliwe, a nawet tam gdzie nie widzisz słońca jak w nocy, lub jesteś od niego daleko.

      to oczywiste że te jednostki, tak samo zresztą jak kilogram i metr … są umowne, ale odnoszą się do prawdziwych zjawisk, odzwierciedlają jakieś proporcje … no to ktoś powie że one nie istnieją te nasze wszelkie podziałki, a do tego gdzieś indziej mogą one być całkiem inne. i dobrze niech tak powie, pewnie że ma racje. tylko że bez nich, nawet liczonych patykami, pomijając już skąd się one wzięły, nie dało by się niczego odzwierciedlić, a nawet dzieżko było by powielić czy budować… no i tak powstała nasza matma jakiej nie lubię, ale niestety, nawet jeśli przełożymy to na jakiekolwiek inne miarki, to miarki zawsze są przydatne a nawet i niezbędne.

      no to teraz troszkę skomplikujmy, to wciąż poziom podstawowy. ale chodzi o rzecz jak mawiała moja babcia, nie o to 😉

      prędkość to droga przebyta w czasie, to znaczy tak ją odzwierciedlamy i nie wiem jak można by inaczej. więc umówiliśmy się że drogę będziemy odmierzać w patykach o długości metra albo jarda. żeby móc z kolei dowiedzieć się w jakim czasie czyli ilu sekundach ją coś tę drogę pokona i to nazywamy prędkością. … więc spróbuj określić prędkość nie używając czasu. masz pociąg w katowicach, znasz jego trasę, albo jeszcze lepiej samolot, bo trasa jest oczywista to znaczy po linii prostej. więc masz samolot w katowicach, znasz trasę, ale nie wiesz kiedy wystartuje i nie wiesz jaka jest jego prędkość, bo nie masz podziałek i sobie nie wyliczysz. nawet nie możesz mi powiedzieć kiedy on będzie w londynie, bo pomijamy jednostki czasu i nie odnosimy ich do niczego skoro nie trzeba ich używać by wyliczyć to wszystko.

      co musiał byś zrobić żeby to określić czego potrzeba? mieć miejsce startu, miejsce lądowania, z tego wyliczyć odległość. musiał byś też wiedzieć w jakim czasie! (czyli ile ziaren piasku czy innych miarek się przesypie w twojej klepsydrze) ten samolot pokona jeden kij twojej dowolnej miarki. wtedy będziesz wiedział że ten samolot leci z prędkością 2 klepsydry i 2 ziaren piasku, na jeden kij odległości, a musisz znać prędkość i ją wyliczyć z odniesienia do czasu pokonania miarki drogi. więc całą drogę, pięć tysięcy kijów pokona w czasie i znów czas – 2 klepsydry i 2 ziarnka razy 5 000 kijów da nam ile? 10 000 klepsydr i 10 000 ziaren jeszcze. zakładając że klepsydra ma 20 000 ziaren, da nam to 10 i pół tysiąca klepsydr. więc jeśli zsynchronizujemy nasze miarki w tym wypadku klepsydry, to wiesz że będziesz w londynie z katowic od tej pory za 15,5k klepsydr i wiesz to na pewno o ile dolecisz.

      zmierzam do tego, że spróbuj w jakikolwiek inny sposób, bez miarki odniesienia do czasu wyliczyć kiedy znów czas. ten samolot będzie u celu. nie dasz rady, więc nie da się tylko z samej prędkości wyliczać czasu jak pisałeś. bo prędkość to jest zawsze, ale to zawsze droga przebyta w jakiejś jednostce czasu. inaczej nie masz nawet prędkości, nie możesz NIC określić.

      chcę żebyś to przyznał 🙂

      • ☺seja pisze:

        tfu 10,5 k (k = tyś = 000) klepsydr

        w takim czasie obiekt z punktu a znajdzie się w punkcie b

        weź bez tego wylicz w jakim czasie dźwięk pokona wyznaczoną odległość, albo o której dojedziesz do celu, albo jak szybko mknie strzała z łuku, albo cokolwiek z zakresu prędkości nie używając czasu skoro jedno wynika z drugiego… niczego bez tego nie ustalisz, nie określisz żadnych proporcji, relacji a ty mówiłeś i tu w audycji wcześniej wpierano że da się wyliczyć prędkość bez czasu że czas to prędkość i już. to jest po prostu taki absurd, że aż ja paplam w kółko jak na filmie idiokracja. https://www.youtube.com/watch?v=lY2lt2lqkTY 🙂

    • ☺seja pisze:

      woj – „czas=prędkość=t”

      to powiedz mi jaka jest prędkość: 16 minut, pewnie powiesz że prędkość 16 minut = to 16 minut (nie istotne jaką drogę pokona coś w tym czasie czy wcale jej nie pokona bo się nie porusza) bo prędkość jednej sekundy, czy roku zawsze jest równa 1 skoro v = RÓWNA = t

      albo powiedz mi jeśli prędkość = czas. a nie droga w czasie to 16 km / 16 min skoro wartość = wartość to nie może być 16 km / 1h zawsze musi być 1km/h 1x na 1 t lub 250 jednostek miary długości czy odległości dzielone przez 250 jednostek czasu i zawsze ci wyjdzie jedno wiadro nie ważne przez jaki wąż bo są równe nie ważne jak je nazywać, kiedy je podzielisz przez siebie wynik zawsze jest = 1. więc v bezwzględnie zawsze = t = zawsze 1 = sobie jest

      a kolor zawsze jest równy celciuszowi, i zawsze są równe gitarze a ta zawsze jest równa i tożsama milimetrowi…

      i takie rzeczy mówią ludzie podobno wykształceni, że ktoś ich wypuścił…

  7. wojtek pisze:

    P.S. Na resztę odpisałem ale odpis zachowam na potem gdy już skończymy z jednym tematem z tematem czasu czyli szybkośći ot chodzby po to żeby nie robić off-topu.
    I jeszcze raz zaproponuje priv. Tak będzie znacznie szybciej.

  8. Nie da się obronić przed presją systemu. Jeśli będziesz na ich celowniku, to marnie skończysz (przykład: Lepper).

  9. wojtek pisze:

    Wszystko się zgadza oprócz tego.
    seja – ” odnoszą się (jednostki) do prawdziwych zjawisk”
    woj – W tym rzecz że nie wszystkie. Rzecz w tym że czas jest zle rozumiany bo NIE odnosi się a właściwie ludzie nie odnoszą go do prawdziwych zjawisk.
    seja ja też pisałem że z szybkości nie liczymy szybkośći i jak słusznie wspomniałaś jest to absurd skoro ona już jest podana.
    seja z szybkośći=czasu wynika przebyta droga.
    Ziemia ma 40 000 km obwodu. Rysujemy punkt na równiku gdy minie doba oznacza to że punkt przebył droge 40 000km. Proste.
    Teraz rysujemy punkt na równoleżniku bliżej biegunu. Powiedzmy że rysujemy punkt pomędzy równoleżnikiem a południkiem.
    Teraz Ziemia obkręcając się raz dookoła (czyli jedna doba) sprawia że nasz punkt zatacza 20 000km.
    Teraz rysujemy punkt na biegunie w miejscu gdzie przechodzi oś Ziemi i widzimy że nieprzebywa on żadnej drogi.
    A teraz UWAGA!
    Porównujemy przebytą drogę trzech punktów w ciągu doby.
    40 000km
    20 00km
    0 km
    Co jest powodem że punkty przebiegły odmienne odcinki drogi? Moją odpowiedz już znasz.
    seja piszesz kilometry, metry, godziny itd. itp. Skąd te miary? Czym jest km czy metr? To są jednostki miary i pochodzą z obwodu planety Ziemi. Wróćmy do zródła wróćmy doobwodu Ziemi. Godzina też jest wycinkiem z obwodu.
    Inaczej.
    Samochód jedzie 200 km na godzinę. Co to znaczy? To znaczy że gdy samochód przejedzie 200 km Ziemia w tym czasie obróci się o 1666km czyli o godzinę bo 1 godzina=1666km
    Bo 40 000km czyli obwód Ziemi ludzie podzielili na 24 h czyli jedna h=1666km obrotu Ziemi.

    Przebyta droga w czasie zależy od szybkośći że tak to nieprawidłowo napisze.
    A prawidłowo powinno być
    Przebyta droga zależy od szybkośći czyli od czasu z jakim mknie dany obiekt np.nasze punkty wyrysowane na planecie Ziemia.

    • ☺seja pisze:

      no i gitara 🙂 czyli z kolei ja mogę powiedzieć że w prędkości jest już zawarty też czas, ale prędkość nie jest = czas, nie jest tożsama czasowi, mimo iż i może właśnie dla tego że prędkość określa się względem czasu. 🙂

  10. wojtek pisze:

    seja – no i gitara ? czyli z kolei ja mogę powiedzieć że w prędkości jest już zawarty też czas
    woj – czyli co jest zawarte w prędkośći? Bo skoro rozdzielasz to jedno jest czymś innym niż drugie.
    Prędkość chcesz określać względem czasu? Czyli czas=szybkość względem czasu=szbkośći tak to by się zgadzało…. Ale jak piszesz że predkość względem czasu to już nie.
    To jest tak jakbym ja pisał że prędkość określam względem szybkośći bo to nie to samo. .
    Zdefiniuj czas
    Zdefiniuj prędkość
    Podaj przykład jak chcesz określić prędkość względem czasu.
    Wysłałem emaila napisz jeśli przyszedł. 🙂

Podpowiedź: aby mieć własny avatar w komentarzach zarejestruj się w serwisie Gravatar.