Stop NWO – 20.08.2014

Prelekcja wygłoszona przez Ewę Palwelę w ramach „4 Wczasów  z NTV i UFO” będąca w istocie kontynuacją trzech poprzednich odcinków emitowanych na kanale NTV.

Prelekcja wygłoszona przez Martina McKey’a w ramach XII Harmonii Kosmosu 2014 r., w której omówił ideę wolnego oprogramowania oraz zwrócił uwagę na ruchy wolnościowe w aspekcie wybierania rozwiazań opartych na otwartych projektach jako metodę „walki” z systemem”.

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii 3. Śr: Stop Nowemu Porządkowi Świata, Archiwum audycji i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

27 odpowiedzi na „Stop NWO – 20.08.2014

  1. Zielarz pisze:

    Dobra robota Martin!
    Wychodzenie z matrixa wymaga wysilku (mowie to jako stary ex-windowsowiec)

  2. Robert pisze:

    Odnośnie wystąpienia Martina, to generalnie wszystko się zgadza, oprócz tego że pan Martin zdaje się zapominać że „przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka”. Szczególnie do czegoś co jest po prostu wygodne w użyciu. Można wieszać psy na windowsie i programach pod ten system, ale mają one istotną zaletę – intuicyjność obsługi.
    Drugą taką cechą jest ich powszechność.
    Prosty przykład – co z tego że Open Office jest równie dobry jak Word, skoro występuje niezgodność formatów, a Word występuje bardziej powszechnie, więc jeśli mamy dokument stworzony w Open Office to już dla sporej liczby użytkowników są schody. Druga sprawa to tzw. klawiszologia. Z tego prostego powodu wykonanie tej samej pracy dla kogoś, kto na co dzień używa Worda w Open Ofiice zajmuje o wiele więcej czasu i jest stresujące. Jeśli środowisko Open Source naprawdę chciałoby aby ludzie przekonali się do tego środowiska powinni zapewnić maksymalnie podobną i intuicyjną obsługę programów. Ludzie w większości nie są informatykami ani maniakami komputerowymi, nie mają za wiele czasu, za to potrzebują szybko i sprawnie obsłużyć sprzęt.
    Poza tym ludzi mało obchodzi kod źródłowy. Większość i tak nie ma pojęcia co to jest, co się z nim robi i po co. Liczy się natomiast łatwość instalacji i prostota obsługi. Nie każdy ma znajomego maniaka któremu frajdę sprawia konfigurowanie pół dnia byle programu. 😛

    • SeJa pisze:

      Ale Heca 🙂

      Weszłam sobie tu żeby podzielić się własnymi spostrzeżeniami po w prawdzie jednodniowej zabawie Linuxem Turkaweczka (najnowsze Ibuntu PL) Gdzie głównie spodobała mi się definicja słowa Ibuntu czyli jakoś Człowieczeństwo dla Każdego (i z byka) a cy cóś. 🙂 Fajnie fajnie i wszystko fajnie jak piszesz. Ale też mam wreszcie ale bo nie chciałam se alać nawet nie sprawdzając po latach rozwoju. Więc po instalacji okazało się że super, choć dziwny / inny. Chodzi szybko ale patrze co to jest w ogóle. Ładuje aktualizacje, repozytoria, wywalam Amazony i inne co zbierają o mnie dane i tak pół dnia. Nasunęło mi się skojarzenie ze starym XP gołym i wesołym, to też chodzi szybko 🙂 O a co to? Zapora doinstalowana, program do czyszczenia doinstalowany, pewnie jak bym pogrebała to okazało by się że dobrze jest zainstalować Antyrodkita i anty…, no i że jednak wielu ma słusznie pewnie Antywirusa na Linucha 😀 …….. Sprawdzam historię rozwoju tych systemów. Więc są też odnogi komercyjne aha 🙂 No i w tych Wolnych i otwartych dla hakerów każdy mi grzebać mógł a to spolszczając a to poprawiając i nie wiem co mi tam wstrzyknął na dobrą sprawę, do tego nie mogę mieć pretensji bo to wolne oprogramowanie przecież i każdy może jak umie. Czy to bezpieczne? Oj wątpię. Fajne do gadżetów, przy czym każdy system ma gadżety do ściągnięcia. Fajne do neta, fajne do zabawy mając kupę frajdy przełączając opcje pół roku jak kto lubi ale połowy sprzętu nie zainstalujesz wcale i nie popracujesz w swoim środowisku a na jakichś protezach o ile w ogóle. Tka plastikowa zabawka dla maniaków i jak wspomniałeś, wcale nie chcą tego zmienić. A w 7 zrobię też wszystko i wszystko ubije jak zechce. Bez sensu pisać nawet. Za to istotne dla mnie jest to że Linux niby stoi w opozycji do Gigantów ale odnoszę myślę ze słuszne wrażenie iż sam chętnie przeszedł by na komercję, bicie kaski, … Co wiele dystrybucji uczyniło. W ogóle bezsensem mi się wydaje jakieś gniewanie się na Microsofta po to by na linuxie instalować ich oprogramowanie jak na przykład Skype. … Tak spójrzcie na stopkę w stronce Skype to Microsoft a Linux sam Ci proponuje te wtyczki, do tego Flesz w tym i by oglądać materiały z YT NTV to Adobe, ale Adobe Pchotol zły dziwna demagogia i tak w nieskończoność na Gimpie se NTV obejrzę 😀 i założę konto na Facebooku to na prawdę motywacja by przejść na pozorną wolność. Nieee w ogóle nie ma o czym mówić. A wirusy na bank są i będzie ich tym więcej im Linuksa będzie więcej, nie ma? Bo po co skoro robią Go hakerzy 😉 To już ja wolę się nie ukrywać przed systemem skoro on i tak ma w mocy mnie i do ciupy wsadzić jak zechce. Po to tylko by oddać się w ręce nie wiadomo komu. I dodatkowo niczego to nie zmienia poza utrudnieniem sobie życia i dziecinnym wrażeniem bezpieczeństwa bo w zasadzie niewiedza jest błogosławieństwem i śpi się spokojniej ;).

      No można by jeszcze bazgrolić bez składu i końca ale szczerze. 🙂 Oczywiście Robert jak zawsze + 😉

      • SeJa pisze:

        Aha wtyczka (Adobe) Flesz już nie będzie wspierana dla Linuksa obecna wersja, też nie doskonała przecież jest ostatnią jaką można dodać do Linuxa. … 😉

        A jak komu komp przymula to polecam taki program darmowy 360Amigo i wywalić Odkurzacze i CCleanery inne. 😉

        No i jak się ktoś nie „wyznaje” na kompie, to mu nic nie będzie działaś jak należy, nigdy. Pomijając już kwestie taką jak, nie rozumiesz to nie może to Ci służyć, co by to nie było (maszyna do szycia) zużyjesz, popsuje ci się … Można powiedzieć każdy chce być rozumiany i lubiany, nawet komputer. 😉

        To tak jak z autem, nie rozumiesz to będzie ci palić jak smok, zgrzytać przy zmianie biegów, szarpać będziesz trzaskać drzwiami jak w wozie drabiniastym, … To się będzie wszystko psuć sypać samo powiesz i bez powodu haaa. Nie wyobrażam sobie życia w świecie jakiego się nie rozumie, gdzie wszystko przeraża albo jest na wariata. To się przekłada na wszystko, na fobie, na pływanie, na ziemniaki w piwnicy i mleko w lodówce wtedy kiśnie, na wypadki i kalectwo, gusła … wtedy albo strach a skrajnie paranoja albo naiwność a skrajnie pijany zając w kapuście czyli głupota jaka się lubi źle kończyć 😀

      • SeJa pisze:

        Hmm 🙂 Więc Linux wychodzi z zupełnie błędnych założeń. Bo jeśli ktoś nie rozumie swojego systemu i mu źle działa a jest to powiedzą „idioten system”. To w życiu nie będzie działał jak należy takiej osobie linux. Więc nie kierują Go do ludzi a do swej radosnej dziwaczności. Troszkę tak jak artysta jaki mając się za artystę narzeka że nikt nie rozumie jego sztuki. A nie zada sobie pytania czy robi tę sztukę dla siebie, więc o co chodzi? Czy dla ludzi więc ma złe założenia, bo robi tylko dla siebie nawet na zlecenie a płacze że inni nie rozumieją, nie chcą … 😉 To tak jak by rozprowadzać rower jaki ma jedno kółko bo łatwiej pompować i zamiast łańcucha … dwa plastikowe skrzydła do machania i czemu nikt tego nie chce na dłużej jak 5 minut? Przecież tym prawie latać się da jak się namachasz. Załatwmy tych wstrętnych producentów rowerów i łańcuchów 😀 Dziecinada.
        No owszem owszem są Linuxy co wyglądają jak Windows 95 na dyskietce i co z tego? Nie no da się przerobić. To i każdy się da. 🙂

        Tak na prawdę to przecież tu chodzi o pole dla hakerów, anarchistów, … ważne by inne, by wreszcie na tym i w ogóle zarobić. Trudno to wykazać bo to dziwni ludzie ale wszystkie mechanizmy na to wskazują. Kto wie kto to finansuje kto paluszki macza i kto w sumie na tym zarabia też bo przecież są i płatne nawet dodatki … ale nie potrzebny ci anty coś my się tym zajęliśmy, my się znamy na tym, my puki co jawnie swoich jeleni nie atakujemy najpierw ich zgromadzimy, niech wierzą że walczą w obronie wolności, skądś to znamy WTC niech pracują też ciekawe za co i nich myślą ze osłabiają system, a puzniej jak się kto zorientuje czy przewiezie i co zrobi, do kogo poskarży jak mu zginie cała kaska z kont co zrobi? 😉

        Po co się oszukiwać 🙂

      • Robert pisze:

        @SeJa
        O! jesteś… Nastraszyłaś chyba na poważnie biedną Gaję. A raczej sama się nastraszyła…

        Ja tu tylko podzieliłem się spostrzeżeniami i odczuciami z poziomu zwykłego użytkownika.
        I nie należę bynajmniej do tych łośów, którzy boją się kompa dotknąć, bo im zaraz „mleko w lodówce wtedy kiśnie”.
        Przeciwnie z komputerami (różnymi) kawał życia mam do czynienia i znam różnicę między tymi systemami.
        I wcale nie chodzi tylko o to jak – pisze Zielarz że „Tu moje ulubione ikonki, tu moje ukochane skroty klawiszowe, tu przycisk start, tu kapcie a tu piweczko”.
        Choć oczywiście też (co złego jest w kapciach i piweczku?). Tylko o to, że właśnie oba systemy były odpowiedzią na zupełnie różne potrzeby i ich filozofia tworzenia była zupełnie różna..
        Linux jest pochodną Unixa – czyli systemu z założenia przeznaczonego do pracy z wielodostępem i przez terminale. Na cholerę mi w domu coś takiego?
        Natomiast jak legenda głosi Bill Gates, (zanim przeszedł na ciemną stronę mocy i przystał do ludobójców) podobno kiedy zabierał się za stworzenie systemu zapytał prostą gospodynię domową jak wyobraża sobie ona obsługę komputera. I uzyskał odpowiedź że właśnie wyobraża sobie otwarcie okienka zrobienie co potrzeba i zamkniecie okienka. Czyli od początku system zorientowany był na użytkownika. Prostego użytkownika, nie specjalistę. Pierwsze windowsy (kto jeszcze pamięta?) nie były nawet samodzielnym systemem operacyjnym, tylko nakładką na DOS-a umożliwiającą w jakimś stopniu wielozadaniowość
        A linuxowi chyba do teraz to zostało, że najpierw ładuje się jądro unix-owe, a dopiero potem „okienka” Nie wiem jak w ostatnich wersjach, bo czasami sporadycznie posługuję się Knopix-em odpalanym z płyty.

        Porównania i przykłady zapodałaś świetne.
        ”Załatwmy tych wstrętnych producentów rowerów i łańcuchów”
        No właśnie – co do łańcuchów, to chętnie bym to zrobił (bo paskudne są, wiecznie zasyfione i w ogóle sam kłopot z nimi) i mam nawet pewien pomysł w „tym temacie” tyle tylko że jego realizacja od zera trochę kłopotliwa jest. Gdyby rowery elektryczne były rozpowszechnione, wtedy bez problemu – kwestia zaprojektowania inteligentnej elektroniki. I wcale nie twierdzę przy tym, że byłoby to dobre dla każdego.

    • Zielarz pisze:

      Tu moje ulubione ikonki, tu moje ukochane skroty klawiszowe, tu przycisk start, tu kapcie a tu piweczko 😉 Uczyc sie czegos nowego ?? niee to za trudne … to tylko dla maniakow …
      matrix wsysa.

      • SeJa pisze:

        hehe 🙂 No a co będzie z Fleszem ? dla Wszystkich (co z netem?). Co z moim sprzętem i programami do pracy? Przy czym część z tych narzędzi z jakich korzystam jest mi niezbędna, sporo mnie kosztowała i kasy i nauki kilka lat i pracy i nie ma zastępczych na prawdę, to nie są programiki popularne dla dzieci jak gg czy winamp jakiś, czy pięciolinia i jakichś brzęczyk owszem są zamienniki a chociażby i notatnik do programowania czy cokolwiek jaaasne tyle że to badziew i naryje się jak motyką na słońce … A i tak gro to Commercial i co ze Skypem już samo to rozwala argumentacje o wolności i tak dalej? A to tylko po jednym dniu, musiała bym się bawić z pół roku, co najmniej na samo dogrywanie, tyle że na prawdę nie mam na to czasu. W ogóle zapierdziel, i jakoś nie mam 15 lat by siedzieć po nocach i się cieszyć jak to mam fajny system bo i tak mam. Więc wiesz, to nie jest kwestia często lenistwa, czy nawet braku umiejętności, a zwyczajnie zacznijmy od zgodności. Ja wiem, linux nie jest dla każdego, no i racja. No pewnie że mogła bym napisać se sama oprogramowanie, i sterowniki do urządzeń, baa zrobić wtyczkę flesza jaaasne i własny zgodny ze skypem heee wirus w zasadzie co był by jako komunikator włamujący się by rozmawiać z osobami mającymi skype. I w ogóle zrobić formata i se zaprojektować wszystko od zera sama. Włącznie z Biosem i jakimś Dosem chociaż szytym szydełkiem na drutach. No rozpędziłam się zaś 😛 No ale to dla kogo jest ten Linux z tego wynika? I jak i kiedy to będzie rozwiązane?

      • SeJa pisze:

        A do samych maili i przeglądania internetu oraz multimediów wystarczy nawet gospodyni domowej mi i każdemu byle smartfon czy tablecik z androidem. Co tam więcej można? Wgrać se zabawki, i łamać zaawansowane zabezpieczenia wi fi o tak, i wiele więcej w takich sprawach, ale wielu nie potrzebuje się na tym znać, ani ufać komuś kto wręcz robi systemy tego rodzaju i głównie do takich zastosowań. Tak w ogóle ja na Ich miejscu dodała bym do instalatora kod jaki znajdzie i zmodyfikuje kilka plików w Windows nawet na innej partycji poza wszelką kontrolą i z pełnym dostępem. Następnie bym robiła kampanię i rozdawała nawet płytki za darmo. Aha płytki za darmo (czytaj dopłaca się do samej płyty i przesyłki) się rozdaje to ciekawe 😉

      • Robert pisze:

        ”…a zwyczajnie zacznijmy od zgodności…”
        No dokładnie tak!
        A wolnym legalnie też pod windowsem być można (przynajmniej czasami 😉 ) Np. taki matlab program komercyjny i kosztuje swoje, ale istnieje scilab, który jest darmowy, klawiszologią zgodny z matlabem i w dodatku ma tutorial w którym zestawione i pisane są funkcje obu programów.
        Napisała go studentka w ramach pracy dyplomowej. Więc jak widać da się.
        Poza tym jest całe mnóstwo darmowego oprogramowania pod windowsa.
        „Uczyc sie czegos nowego ?? niee to za trudne … to tylko dla maniakow …
        matrix wsysa.”

        Nie za trudne tylko – ”W ogóle zapierdziel, i jakoś nie mam 15 lat by siedzieć po nocach i się cieszyć jak to mam fajny system…” oraz ”Co z moim sprzętem i programami do pracy? Przy czym część z tych narzędzi z jakich korzystam jest mi niezbędna, sporo mnie kosztowała i kasy i nauki kilka lat i pracy i nie ma zastępczych naprawdę…”
        Mam znajomego który profesjonalnie zajmuje się grafiką i to wielkoformatową.
        Używa Mac-a który ma emulator środowiska Windows, ponieważ korzysta z jakiegoś programu, który po prostu nie ma odpowiednika. Dlaczego nie istnieje coś podobnego na linux-a?
        Zainstalowanie jakiejkolwiek karty pod linuchem to już problem, bo producent sterowników unix-owych nie dostarcza. Windows – standard, Mac, owszem, a unix-owe to se szukaj po necie albo sam napisz… A paskudny Windows bardzo często ma co trzeba w sobie. Po to wymyślono „plug’n’play” 😛
        A czy istnieje środowisko LabView pod Linucha? Myślę że wątpię…
        Samo LabView jest na tyle złożone, że naprawdę jest się czego uczyć, choć filozofia jego jest taka, żeby maksymalnie ułatwić użytkownikowi realizację naprawdę złożonych zadań.
        Nie wyobrażam sobie przy tym szarpania się z systemem na poziomie sterowników. Musiałem kiedyś napisać pod LabView obsługę oscyloskopu, który raz na oczy widziałem i dostępu do niego nie miałem.
        Pod LabWiew jest to możliwe, dzięki modułowej konstrukcji. Mając dostęp do popularnego oscyloskopu Rigol, stworzyłem to co trzeba na bazie standardowych modułów obsługujących poszczególne funkcje stworzonych przez producenta.
        Następnie mając gotowy i przetestowany program podstawiłem analogiczne moduły od producenta tego właściwego oscyloskopu. I kiedy „nadejszła wiekopomna chwila” zadziałało bezbłędnie (choć strach oczywiście był…).
        Tak działa dobrze pojęta standaryzacja…
        A samą instalkę LabView dostałem w prezencie na darmowym szkoleniu prowadzonym przez firmę National Instruments, od komercyjnej wersji różni się w sposób nieistotny z mojego punktu widzenia. Bo firma prawdziwe pieniądze wcale nie na tym oprogramowaniu robi.

  3. Zielarz pisze:

    Hehe Pojechalas Seja 🙂
    „niewiedza jest błogosławieństwem” – a wiec wybierasz „blue pill”. Pasuje jeszcze dodac jedno przyslowie o ciekawosci – ze niby to pierwszy stopien czy cos …
    Komercyjne dystrybucje – jak np Redhat – tam placi sie za support. Ktos musi siedziec w gotowosci na telefonie i byc gotowym odpowiadac na pytania. Normalna sprawa ze ze to sie placi.

    „my puki co jawnie swoich jeleni nie atakujemy najpierw ich zgromadzimy, niech wierzą że walczą w obronie wolności” – to prawda ale nie tutaj. Jelenie same sie gromadza, ale na fejsbuku. I nie chodzi o walke. Nie teraz. To ze sobie wywale windowsa a zainstaluje linuxa to nie jest walka z systemem. To raczej trening na sytuacje kiedy window 11 abyt sie uruchomic bedzie skanowac Ci siatkowke oka i przesylal lokalizacje i stan zdrowia do centrali. Wtedy trzeba bedzie znac alternatywe. I lepiej ja znac by nie byc skazanym na windows 12 ktory bedzie uruchamiany poprzez elektrody doczepiane do czola i sterowany myslami z plata czolewego. Ciekawe co wtedy bedzie automatyczne atualizowane – windows czy ten co nim steruje. I wtedy juz nie bedzie pytan czy chcesz zainstalowac aktualizacje …

    „znikanie kaski z konta” – tego bym sie bardziej obawial z poziomu windowsa.

    • SeJa pisze:

      He he 🙂 Aleś mnie zażył z tą niebieską pigułą heee 🙂 W ogóle świetny wpis też 😛 No i co poradzę że Cię lubię, a wkurzam się bo nie mam jak se wgrać funkcjonalnie na razie Linucha 😛 To se psioczę i dzień jakiś taki, ale no ale też coś w tym jest. No i ja bym wcale nie była taka pewna że musimy czekać na Windowsa 11 w celu skanów w tym siatkówki (kamery wszędzie i w klapie tyż 😉 ), osobowości (codzienna święta spowiedź przed kompem a choćby tu czy na Feisie, NK …) … i aktualizacji użytkownika, a smartfona masz hihi, nie breloczek i smartwocza 😉 😀 😉 A kaski i tak innej już jak witalna nie ma.

      Więc łykłam czerwoną z cyca już 😉 A też obracając jak Neo kotka ogonkiem, może i lepiej korzystać z Matriksa zamiast się wypisać definitywnie ? 😉 Znaczy Neo się podpinał i se korzystał, ba przejmował założenia systemu 😛

      W sumie chodzi o to że i Linuch mimo iż fajny trza przyznać jak się kto wprawi i już przeskoczy to i tamto. … Znaczy ostatecznie uważam że nic nie zapewnia tak na prawdę bezpieczeństwa, a jego poczucie może się ostatecznie okazać złudne, lub kto wie i tak trzeba się będzie „przesiąść” pewnie na co innego, jakiegoś z nazwy symbionta. gdzie i na co komu elektrody nawet 😉 Będzie w pełni kompatybilny z CUN (mózg) Kwantowo, przez co … a zresztą Mark of Best nawet bez Cipa a z Duchem. (to tylko technologia i już jest świadomość, a nawet zdolności paranormalne) Takie zapanowanie nad Matrixem. Linuch nie pomoże. 😉

      A zresztą jeszcze poszperam może mi się uda dowiedzieć ći jest jakieś info o tych moich w sumie 1 sterownik i czy to się da emulować, i ze 3 chociaż programy co je używam na co dzień chociaż. No zubuntuputuje jesce, znaczy tfu spróbuje jeszcze i jak się uda to powiem (za kilka dni jakoś) a jak nie to już się nie mądruje 😉

      • SeJa pisze:

        Nie no wygląda na to że się da to co mówiłam ale rezygnuje bo za wiele faktycznie kombinowania z tym 🙂

      • Zielarz pisze:

        Ja tez nie jestem zachwycony wygladem driverow do skanera i drukarki co mam ale da sie zyc. Co do softu (a nie drivera) to „wine” tez czyni cuda ostatnio. Sam bylem w szoku, warto sprobowac.

    • Robert pisze:

      Nie SeJa pojechała, tylko słusznie mówi.
      Bo wcale nie chodzi o niebieską pigułkę, bo my dokładnie mamy świadomość z jakim produktem mamy do czynienia i jak sobie z tym radzić.
      Będziesz się cieszył, że masz linucha, którego kontrolujesz w 100% (czy każdy program który odpalasz kompilujesz z kodu źródłowego który wcześniej przeanalizowałeś?), a tymczasem na poziomie hardware-u możesz mieć zaimplementowane różne gówna, o których nawet nie pomyślisz, że być mogą. I co będziesz kompa od zera projektował i z samodzielnie programowanych układów logicznych składał, żeby mieć pewność że są „czyste”? A ile mocy to będzie żarło?
      ”To raczej trening na sytuacje kiedy window 11 abyt sie uruchomic bedzie skanowac Ci siatkowke oka i przesylal lokalizacje i stan zdrowia do centrali. Wtedy trzeba bedzie znac alternatywe.”
      I co? Myślisz, że jest to nie do przejścia? Przecież to tylko informacja i manipulacja nią.
      Co z tego ze masz kompa z linuchem, jak środowisko w którym żyjesz nasycone jest taką ilością szpiegujących gadżetów, że ten komp przestaje mieć jakiekolwiek znaczenia. A jak się chce psa uderzyć, to się kija znajdzie. Już obecnie prawo jest tak skonstruowane, że to jaki masz system w kompie nie ma żadnego znaczenia.
      Więc SeJa słusznie mówi że ”ostatecznie uważam że nic nie zapewnia tak na prawdę bezpieczeństwa, a jego poczucie może się ostatecznie okazać złudne”.
      I może matrix-owi o to chodzi, żeby „zbuntowane owieczki” miały złudne poczucie bezpieczeństwa, a tymczasem środkowy palec…

      @SeJa – jeśli prawdą jest sieć która oplata ziemię i na poziomie struktury przestrzeni programuje ludzkie umysły (schematy z których większość nie potrafi się wyrwać), to aby się uwolnić przede wszystkim z tym trzeba by coś zrobić. Pewnie zauważyłaś jak łatwo w pewne koleiny ludzkie umysły wpadają. Te koleiny różnie się nazywają, ale w istocie są tym samym.
      A ludzie tego nawet dostrzec nie potrafią. A jak im palcem pokazać próbujesz to o posiadanie chwosta posądzą, czy inne takie…
      O tym, że coś z tą planetą jest nie w porządku to nawet „Tybetańska księga umarłych” mówi.
      To coś podobno do pasów Van Allena się rozciąga. O tym nie ma zbyt wiele, ale podobno ci, którzy poza ten obszar wylecieli doświadczyli tego bezpośrednio.

      • Zielarz pisze:

        Nie jestem w stanie kontrolowac wszystkiego co uruchamiam ale swiadomie decyduje komu mniej/bardziej ufam. Nie jestem wrogiem prostoly ani intuicyjnosci uzytkowania. Nie jestem nawte wrogiem rozwiazan technicznych stosowanych w nowych windowsach (poza niektorymi). Przeciez w M$ pracuja tez ludzie z wiedza, umiejetosciami i pomyslunkiem ale zaczalem rozumiec czym grozi rozleniwienie i slepe zaufanie uzytkownika i do czego moze prowadzic. Matrix jest na wielu poziomach i trzeba go podkopywac tam gdzie kto moze.

      • SeJa pisze:

        Robert pisze: „@SeJa – jeśli prawdą jest…”

        No więc właśnie 🙂 Wiadomo już dla czego nie komentuje wywiadu z Panią Ewą … 😉 Bo sprawa wcale nie zamyka się do jakichś fal czy to infradźwięków czy też elektromagnetycznych jak w samochodziku z dżojstikiem i antenką, ani nawet do fazy testów w latach 70tych czy Dr’a. Mengele. Gdzie „system” ewoluował prawie do tego z początku Matrixa, i do prawdy niech kto myśli że chodzi tam o częstszą zmianę bielizny u kiboli a cy co 😉 I to też jest ostateczną odpowiedzią na wybór oprogramowania haaa 😀 😉 Ta sama koleina.

        _________

        Zielarz 🙂 Pamiętasz może kiedy to Neo z Matrixa Go opanował … i tak dalej. Już w realu była wojna z maszynami z jakich się uwolnili? I co zrobił kiedy oślepł już na końcu też? Okazało się że ktoś stworzył pierwszy im znany matrix rozpoznając matrix w jakim sam się znajdował już bardziej obiektywnie co się wydawało pobudką początkowo. A skoro Neo znał zasady działania matrixu, to użył ich w pozornym realu wpływając tak samo na real jak i na matrix, więc uwierz mi nie ma nic innego jest tylko System taki czy inny w tym systemie 😉 Tylko ktoś taki może być jak Neo, bo jak nie zrozumie to nie zrozumie nigdzie, myśli że się obudził a tak na prawdę ssie swoją czerwoną pigułkę 😉 I nie ma znaczenia jaki ma kolor kołnierzyka czy markę cygar pali albo jakiego ma dostawcę czegoś. 😉 I nie że Tobie czy sobie odmawiam prawa do wolności i świadomości, wręcz przeciwnie, dla mnie takie sprawy są nawet nieistotne 🙂

      • SeJa pisze:

        Faceci w czerni: Nie ma znaczenia jaką masz spluwę 😉 … I – wcale nie jest Ci smutno kiedy pada deszcz, pada deszcz bo jest Ci smutno 😉

      • Robert pisze:

        A ja muszę się do tego tematu odnieść, bo po kolejnej części mam coraz bardziej ambiwalentne odczucia. Z jednej strony mogę współczuć p. Ewie trudnych przejść, a z drugiej ciężko zaakceptować bezkrytycznie wszystko co mówi.
        Po pierwsze – dziwna zabawa w ciuciubabkę – „nie powiem jaka instytucja, ale mieszkam naprzeciw uczelni, która ma wielką poniemiecką halę” w której rzeczywiście dowolną kobyłę można ukryć. Przecież obecnie to każdy może sobie przez Gogola oglądnąć ten teren…
        To trzeba było tak od razu w pierwszej audycji, przynajmniej w tym przypadku jasne staje się źródło. Tylko szkoda, że przy okazji pomiarów żadnej dokumentacji nie ma. Choć zdjęcia wskazań miernika…
        Poza tym dziwi mnie, że p. Ewa w ogóle z kimkolwiek rozmawiała o swoich planach. Jak się ktoś wypytywał zbyt dociekliwie to powinna powiedzieć ”co cię to obchodzi szpiclu jeden” jak mawia pewien mój znajomy w podobnych sytuacjach.
        Tło historyczne przedstawione ok. ale potem następuje dziwna niezbyt spójna mieszanka i przeskoki pomiędzy typowym Mind Control a skutkami oddziaływania różnych czynników fizycznych, co może powodować dezorientację u odbiorców słabiej orientujących się w temacie.
        Natomiast zupełnie niewiarygodne jest to co pani Ewa mówi o LRAD [47:40]
        LRAD – Long Range Acoustic Device, po pierwsze nie emituje fal E-M, a po drugie nie da się tego użyć cichcem, z za winkla, tak żeby to nie zostało zauważone przez nikogo.
        To jest dość sporych rozmiarów ustrojstwo, montowane na samochodzie [ http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e1/Warszawa%2C_Marsz_Niepodleg%C5%82o%C5%9Bci_2011_06.jpg/640px-Warszawa%2C_Marsz_Niepodleg%C5%82o%C5%9Bci_2011_06.jpg ] i gdyby ktoś to choćby na moment odpalił, to ”słychać by go było w Węgorzewie”
        Natomiast to co mówi o przewodności bambusa [1:17:42] to albo p. Ewa przybyła z któregoś Cienia Amberu, gdzie takie coś rzeczywiście ma miejsce, albo po prostu walnęła jak gołąb na parapet.
        Pani Ewo! Proszę nie mówić takich rzeczy, bo jak się Chińczyki zorientują, to nam KGHM z torbami puszczą! 😉
        Tego rodzaju wpadki naprawdę obniżają wiarygodność całości, a temat jest przecież jak najbardziej poważny i nie należy się podkładać tym którzy mają interes w tym, aby udawać że nie ma sprawy.

  4. g-k pisze:

    co do obecnie wielkich zmian gorąco polecam trochę historii ;

    https://www.facebook.com/PolecampoczytacCata?fref=photo

  5. Kalina pisze:

    Jak ktos chociaz troche zna angielski posluchajcie Alex Jones , poszedl na calego . https://www.youtube.com/watch?v=dKtApkJ7Btg
    Pierwszy raz go naprawde lubie . I pierwszy raz wrzeszczy gdzie trzeba i do poprawnego manekina .
    Trzeba by bylo im dac guns :)Napewno Alex by ubil ta puffy gnide Piers Morgan .
    Szkoda , ze Alex jeszcze nie powiedzial . Nie wiem dlaczego wlasciwie tego nie powiedzial , ze te wszystkie morderstwa gunowe byly cos w rodzaju mind control shooting i byly zaarazowane w ten sposob .

  6. Qcyp pisze:

    Jak szybko zarobić miliardy?
    https://www.pocztazdrowia.pl/

  7. Lech pisze:

    Do Pani Ewy Paweli…
    Ciekawe i … zatrważające. Jednak nie wszystko z tego, co Pani mówi jest dla mnie jasne, np.:
    1. Kody kreskowe – w jaki sposób mogą identyfikować człowieka w ‚nowym terenie’? Powiedzmy że np. ma przy sobie:
    koszulę a na niej metkę z kodem wyrobu – ale przecież tysiące takich koszul ma ten sam kod; teczkę ew. z kodem – ta sama sytuacja; notatnik z nadrukowanym kodem – podobnie, itd. Z tego co wiem, kody kreskowe są nanoszone różnym technologiami, ale chyba nie takimi by cos same nadawały. Z kolei nawet profesjonalne, laserowe czytniki kodów w sklepach nieraz maja kłopot z odczytaniem kodu z małej odległości i przy paru próbach – przy niewielkim pofałdowaniu materiału, odblasku… Jaka technologią zdalną kod taki mógłby być odczytywany?
    2. Nie mogę zrozumieć dlaczego na pytania ‚gdzie we Francji będzie Pani mieszkała, z kim się kontaktowała itd.’ udzielała Pani w ogóle odpowiedzi, skoro cele inwigilacyjne były wiadome.
    3. W jaki technologiczny sposób możliwe jest namierzenie człowieka a potem śledzenie na odludziu jeśli nie ma przy sobie telefonu itp. Ktoś monitoruje cały teren kraju z równą dociekliwością i dokładnością? Satelitarnie/z dronów/z helikopterów? Lokalne lotne brygady inwigilacyjne w całym kraju?
    4. Dlaczego – po powzięciu podejrzenia o inwigilacji i doświadczeniach zagrażajacych zdrowiu i życiu od razu nie powiadomiła Pani prokuratury? Z relacji wynika, że badania były przeprowadzane przez środowisko do którego miała Pani przynajmniej pośredni dostęp. O ile służby miejskie i nadzory mogą wymigiwać sie brakiem okreslonych kompetencji, to taka wymówka nie ma zastosowania w przypadku prokuratury… nawet jeśli by to zbyła, to wtedy można uruchamiać wyższe instancje i media, pozostaje ślad.
    Czy NTV jest pierwszym medium gdzie to jest ujawnione? Może jestem naiwny lub nie znam wszystkich uwarunkowań, ale osobiście podjąłbym walkę dużo wcześniej.
    Tak czy inaczej – ‚lepiej późno niż wcale’ . Wypada podziękować za ostrzeżenia i sposoby zabezpieczeń. Powodzenia!

Podpowiedź: aby mieć własny avatar w komentarzach zarejestruj się w serwisie Gravatar.