Alternews – 22.10.2014

Alternews z Warszawy prowadzą Paweł Nogal i Janusz Zagórski.

12 thoughts on “Alternews – 22.10.2014

  1. Nie wiem czy wam będzie się chciało ,ale taki alter-news Z ROŻNYCH miejsc to fantastyczna sprawa, pomyślcie nad tym.

  2. …pieniądze pieniądze pieniądze – to nie jest temat/klimaty/to co kitek lubi najbardziej – jednak pozdrawiam panów/kolegów 🙂

      1. Szanujmy swój język i poprawiajmy się. Nie traktujmy to jako złośliwość ale dbanie o jakość i kulturę.

    1. @Iz, Grzegorz z Nidaros

      regułki, schematy, itd. – wymyślone przez innych (jako „jedyne i słuszne”) i wprogramowane w umysły…..czyżby to były atrybuty wolnych ludzi?

      ps
      artyści („ludzie kultury”, hi hi) „przekraczają granice”, „łamią schematy” – paradoks?

      jam_artysta, (bywam) hi hi

    1. Dla wszystkich będzie dobrze jak polska wraz z nacjonalistami i patriotami rozpuści się w ferworze pogoni materialnej.Gdy zakończy się ta cała farsa z flagą,barwami .orzełkiem krzyżem i bankami, nadejdzie Nowa Era,Era Ludzi Oświeconych(Naghas).To my będziemy nauczać starych Prawd i Praw Stwórcy WIELKIEGO DUCHA.

      TRZECH ŚWIĄTOBLIWYCH EGOISTÓW
      Przed paru dniami przyszło do mnie trzech świątobliwych egoistów.
      Pierwszy był Sanjasinem, (tj. człowiekiem, który się wyrzekł świata);
      drugi orientalistą, a zarazem wyznawcą wszechludzkiego braterstwa;
      trzeci pracował z całym przekonaniem nad urzeczywistnieniem wspaniałej utopii.

      Każdy z nich był całkowicie oddany swej pracy i patrzył z góry na działalność i postawę życiową innych ludzi, każdy też czerpał natchnienie i siły z własnych przekonań. Wszyscy
      trzej byli namiętnie przywiązani do swych poglądów, a w każdym na swój sposób zaznaczała się dziwna bezwzględność.

      Mówili mi – zwłaszcza ów utopista, – iż gotowi są wyrzec się wszystkiego dla swych przekonań, nawet siebie i przyjaciół poświecić. Byli na pozór łagodni i skromni -najbardziej ten od braterstwa – a jednak była w nich jakaś twardość, nieczułość serca i owa szczególna nietolerancja, właściwa ludziom którzy się czują czymś lepszym od innych.

      Uważali się za wybranych, którzy są powołani do wskazywania drogi innym bowiem sami posiedli wiedzę i są pewni swej słuszności.

      Sanjasin w toku poważnej rozmowy, stwierdził że przygotowuje się do następnego
      żywota. Obecny – mówił – może mu dać niewiele, albowiem potrafił już przeniknąć na wskroś wszystkie światowe ułudy i oswobodzić się od doczesnych spraw. Przyznawał iż ma pewne wady, oraz trudności w koncentracji, ale – dodał – w następnym wcieleniu musi dorosnąć do ideału, który już dziś widzi przed sobą.

      Całe jego zainteresowanie i energia skupiały się w przekonaniu iż ma się stać
      kimś wybitnym w następnym swym życiu. Rozmawialiśmy dość długo a on wciąż podkreślał z naciskiem doniosłość jutra, przyszłości. Przeszłość – mówił – istnieje tylko w związku z przyszłością, a teraźniejszość jest jeno przejściem w przyszłość; „dziś” może być ciekawe tylko przez wzgląd na jutro.
      Gdyby to jutro nie istniało, po cóż byśmy mieli podejmować jakiekolwiek wysiłki? Można by
      równie dobrze wegetować, lub jak cielę trwać w miłym spokoju.

      Całe życie było dlań nieustannym przesuwaniem się przeszłości w przyszłość poprzez chwilową teraźniejszość; powinniśmy więc używać jej – mówił, – aby się stać w przyszłości człowiekiem wybitnym – silnym, rozumnym, współczującym.
      Zarówno teraźniejszość, jak przeszłość przemijają, ale w jutrze dojrzewa owoc.
      Podkreślał wciąż iż dziś jest jeno szczeblem i nie należy o nie zbytnio się troszczyć, ani mu nadawać wielkiego znaczenia, trzeba natomiast widzieć jasno ideał jutra przed sobą i wytrwale ku niemu dążyć, a osiągnie cię cel.
      Teraźniejszość niecierpliwiła go i męczyła niewymownie.

      Wyznawca braterstwa był bardziej wykształcony, używał też bardziej poetycznego języka; umiał świetnie operować słowami, mówił łagodnie, miękko i przekonywująco.
      On również stworzył idealny obraz siebie w przyszłości. Musi stać się nie byle kim. Idea ta wypełniała jego serce, toteż już zawczasu starał się gromadzić swoich przyszłych uczniów. Śmierć – mówił – jest piękna, gdyż zbliża nas do tej boskiej wizji nas samych w przyszłości; a myśl o niej czyni nam życie w tym brzydkim i smutnym świecie znacznie łatwiejszym.

      Pragnął gorąco przetwarzać i upiększać świat i pracował szczerze dla urzeczywistnienia braterstwa ludzi. Uważał iż ambicja wraz z nieodłącznym od niej okrucieństwem a moralnością jest nieodzowna na tym świecie gdzie wszak należy niejednego dokonać; twierdził również, iż chcąc prowadzić różne organizacyjne prace, trzeba – niestety – mieć dość twardą rękę. Praca nasza jest ważna, – mówił – gdyż ma pomagać ludzkości, więc każdy kto się jej przeciwstawia musi być odsunięty – oczywiście łagodnie. Organizacja stworzona dla wykonywania tej pracy ma najwyższą wartość, toteż nie możemy dopuścić aby jej utrudniano. „Inni mają swoje drogi i metody – dodał, – ale w istocie nasza jest najważniejsza, a
      każdy kto nam w tej pracy przeszkadza, nie jest jednym z nas.”

      Utopista był dziwnym połączeniem idealisty i człowieka na wskroś praktycznego.
      Ewangelią jego nie było dawne, lecz nowe; w to nowe wierzył bez zastrzeżeń.
      Twierdził, iż wic co przyszłość niesie, albowiem ta nowa ewangelia dokładnie ja, przepowiedziała. Planem jego było najpierw szerzyć zamęt, a potem organizować i przeprowadzać swoje. Teraźniejszość – mówił – jest zgniła, trzeba ją zburzyć
      doszczętnie i dopiero po zniszczeniu jej coś nowego zbudować. Trzeba poświęcić
      teraźniejszość dla jutra; człowiek przyszłości jest ważny, los człowieka dzisiejszego ma małe znaczenie.
      „Wiemy dobrze, jak stworzyć tego człowieka przyszłości” – mówił – „możemy z łatwością ukształtować jego umysł i urobić serce, ale aby dokonać czegoś dobrego, musimy wpierw zdobyć władzę; gotowi jesteśmy poświęcić siebie i innych, aby stworzyć nowy porządek na świecie; zniszczymy każdego, kto nam stanie na drodze, bowiem jakość środków nie ma
      żadnego znaczenia; cel uświęca wszystkie środki.
      Jiddu Krishnamurti

      1. Qcyp Noc Swaroga minęła zaraz zacznie świtać ,i nastanie dzień na długie tysiąclecia ,wszystkie męty i pasożyty będą się nawzajem zjadać bo Człowieka – Słowianina już nigdy nie uświadczą .

Comments are closed.