Alternews – 9.02.2016

Alternews – prowadzi Janusz Zagórski.


 

27 thoughts on “Alternews – 9.02.2016

  1. KOD i Petru mają teraz swoich odpowiedników w UE.
    http://wolnemedia.net/polityka/ogloszono-powstanie-ruchu-demokracji-w-europie-2025/
    Jak widać żydostwo w UE w tym w Polsce czynnie broni się przed utratą całkiem niedemokratycznej bo mafijnej władzy w UE i na poziomie poszczególnych państw narodowych.

    Muszę przyznać że jestem zaskoczony ogromem władzy mafii żydowskiej na świecie.
    W Polsce mniej niż 1 procentowa mniejszość żydowska posiada władzę niemal absolutną. I tak jest w wielu państwach UE.
    Minister finansów, minister spraw zagranicznych to niemal obowiązkowo przedstawiciele mafii . do tego Premier, prezydent, szefostwo struktur siłowych oczywiście media oraz wile intratnych gospodarczo i ważnych strategicznie dziedzin gospodarki.

    To przerażająca dominacja mafii żydowskiej nad państwami narodowymi.

    Teraz dzięki Rosji jest szansa na wyzwolenie się spod okupacji tej mafii.

  2. Trzeba być niedorozwiniętym i mieć problemy z liczeniem ,żeby uważać ,że UE coś daje…to są nasze i tylko nasze pieniądze…już nie da się po prostu słuchać tych bzdetów …pozdrawiam

  3. Kiedy złożyli oni (Indianie) broń, wymordowaliśmy ich. Okłamywaliśmy ich. Oszustwem zdobyliśmy ich ziemię. Zmusiliśmy ich do podpisywania oszukańczych umów, które zwaliśmy układami i warunków, których nigdy nie dotrzymywaliśmy. Przekształciliśmy etnicznych Amerykanów w żebraków na kontynencie, który dawał życie od niepamiętnych czasów. Jakkolwiek by nie interpretować tej historii, my nie byliśmy prawi, nie byliśmy sprawiedliwi i nie przestrzegaliśmy litery prawa.”

  4. Niestety Polacy w swym zaślepieniu i bezkrytycznym uwielbieniu Zachodu, nie chcą skonstatować tej gorzkiej prawdy. Żelazny Kanclerz Niemiec, Bismarck[vi], zwykł określać[vii] swych polskojęzycznych poddanych mianem Irokezów, co stanowiło skrót myślowy opisujący beznadziejnie naiwne i prymitywne ludy na drodze do nieuniknionej zagłady. Pomimo to, nawet dziś, kiedy zagłada ta dochodzi do swego finału, nie skłania to polskojęzycznych „europejczyków” do zmiany swego paradygmatu w tym aspekcie.
    Monstrum, w jakie na dzisiejszym etapie przekształcił się Zachód, zaczyna pożerać samo siebie. Jest to wyraźnie widoczne na przykładzie financjalizacji[viii] gospodarki, czy „emigracyjnej agresji muzułmanów” na Unię Europejską. Jego władcy, zdając sobie z tego sprawę, usiłują odwrócić bieg wydarzeń poprzez rozpętanie III Wojny Światowej. W swym szaleństwie zdają się nie zauważać, że stanowić ona będzie niewyobrażalny kataklizm dla całej Ludzkości.
    Tak, czy inaczej, zbrodnie dokonywane przez Zachód w przeciągu stuleci, zaczynają jak bumerang doń wracać.
    Jeśli Polska, będąca kolonią Zachodu podzieli jego los, to sprawę będzie można uznać za zamkniętą. Warto jednak przygotować się na wypadek gdyby, jakimś zrządzeniem Opatrzności, uniknęła Ona zagłady.
    Przewidując nieunikniony rozwój wydarzeń pisałem już o tym w 2008 roku[ix] [x] w swej anglojęzycznej publikacji zatytułowanej: „Plight of Central European Nations in the Wake of Western Oder Demise”, cytuję:
    „In all this, the Empire overlooks one important detail. It currently is in a state of rapid disintegration. Insane policies of ruling plutocracy brought demographic catastrophe in Europe, additionally coupled with Islamic immigration, economic catastrophe in USA, and utter military defeat in the Middle East. Although, the West does not recognize these “achievements” yet, they are indeed tangible. As a result of it, the Empire will be in total disarray within a few years at the most.”
    “W tym wszystkim, Imperium przeoczyło jeden istotny element. Zachód znajduje się w procesie szybkiego rozpadu. Obłędna polityka rządzącej plutokracji sprowadziła demograficzną katastrofę na Europie połączoną z islamską emigracją, ekonomiczną katastrofę w USA, oraz militarną klęskę na Bliskim Wschodzie. Pomimo tego, że Zachód jeszcze nie konstatuje tych „osiągnięć”, to stanowią one w pełni realną rzeczywistość, W rezultacie czego, w przeciągu kilku lat, Imperium znajdzie się w stanie totalnego rozkładu ”.
    Polacy pozNAJCIE FAKTY

    1. jak by zakrzyknął król julian z madagaskaru w ny. „zwykłe gusła! to są” czyli taka interpretacja objawów, na poziomie przeciętnego lemura 😉

      ponieważ to nie jest impreza pod tytułem taniec pijanego zająca, a wręcz bardzo przeciwnie.
      otóż w mojej niezmiennej od lat ocenie, cesarstwo cokolwiek rzymskie zorientowało się (nie że tak samo) na konsumpcję faktu iż te kilka marchewek jakie chcąc nie chcąc wpadły do każdej cokolwiek już ich namiestniczej zagrody, czyli ekonomiczno budżetowej i w tym jednomyślnej zagrody, jak właśnie jaki by nie był lecz skuteczny globalny transport, który sprawia iż czasem do londynu czy usa bliżej niż do znajomych we wsi obok, co zupełnie zmieniło proporcje odległości i zasięgu, do tego marchewka w postaci globalnych wszech mediów, co już zupełnie zmienia planetę w jedną globalną wioskę i tak dalej. łatwą do zarządzania i do kontroli już w całości skoro już jest to możliwe a nawet nieodzowne.

      zawsze tak było że lokalny watażka brał tyle ile zdołał udźwignąć i za ryj trzymać i ciemiężyć i nie pozwolić sobie odebrać, co się nazywało obroną państwa i syndromem sztokholmskim jego obywateli. nie więcej niż sięgał wzrokiem…

      dziś jeden sięga wzrokiem całą planetę bez najmniejszego trudu, a w tym celu trzeba jakoś zniechęcić sfanatyzowanych niewolników do swoich watażków dotąd namiestników prowincji cesarskich. jeśli chce się zrobić jeden rezerwat dla swych niewolników. z jednym rządem, jedną walutą (jakiej nawet nie ma), jedną religią (wiedzą o sobie i świecie). i tu lepiej się nie stawiać w tej kwestii, to będzie mniej ofiar tej transformacji. zawsze też lepiej załatwić cokolwiek przecież nie wiecznego 3 płowego cerbera niż 1000 głową hydrę jakiej nawet i nie ma.

      stąd już o krok do prawdziwie wolnej platery i wolnego człowieka.

  5. Czy Polskę czeka II „kolorowa rewolucja” ?
    ZACHOWAJ ARTYKUŁPOLEĆ ZNAJOMYM

    Prezentuję ważny tekst prof. Artura Śliwińskiego pt. Czy Polskę czeka „kolorowa rewolucja” ? – w istocie rzeczy już druga po solidarnościowej. Autor pokazuje jak na podstawie obserwacji psychiatrycznych, zastosowano „terapię szokową” w gospodarce.

    Cztery cechy czynią człowieka głupcem: nie ważenie słów, zmiany bez postępu, ufanie obcym oraz przyjaźń z wrogami. (przysłowie arabskie).

    Odpowiedź na nasze pytanie nie jest bynajmniej trudna. O wiele trudniej przekonać do niej polityków oraz opinię publiczną. Zarówno politycy, jak i szeroka opinia publiczna znajdują się bowiem pod wpływem środków odurzających. A TU CZESC TEXSTU Z LINKU WYZEJ -BYC MOZE ZADYMIANIE tzw. KONSTYTUCJA JEST CELOWE ABY ZNOWU madryck polakow poszkodZIE DOWIEDZIELI SIE O FAKTACH PO 50 LATACH ALBO NIE

  6. Kreatorzy i strażnicy „kolorowych rewolucji”

    Jedno jest pewne. Wszyscy kreatorzy „kolorowych rewolucji”, w odróżnieniu od ogłupiałej masy kierujących się owczym pędem zwolenników takich rewolucji, z demokratycznymi dążeniami nie mają nic wspólnego. Gdy piszemy o kreatorach „kolorowych rewolucji” powinniśmy najpierw zastrzec, że tego rodzaju rewolucje mają jednego zbiorowego organizatora. Nie są nimi Stany Zjednoczone. Tym zbiorowym organizatorem jest światowa oligarchia finansowa. Toteż pierwsze nieporozumienia wynikają z personifikowania „kolorowych rewolucji”, czyli przypisywania sprawstwa pojedynczym, wpływowym osobom. W praktyce zaś mamy do czynienia z rozległymi sieciami globalnymi, które głęboko przenikają w struktury państwowe. Wpływowe osoby (takie jak Soros, Buffet, Gates) kontrolują niektóre z tych sieci, więc ich rola nie jest marginesowa. Lecz łatwo ulec złudzeniu, że na ich osobistej inicjatywie sprawa się kończy. Łatwo też demonizować te osoby, przypisując im nadludzkie możliwości.

    Przyjęcie do wiadomości faktu, że za „kolorowymi rewolucjami” stoi światowa oligarchia finansowa, a nie poszczególne państwa lub osoby, zasadniczo zmienia punkt widzenia. Mamy bowiem do czynienia z koncentracją władzy w wąskiej grupie światowych potentatów finansowych, czyli z oligarchicznym systemem rządów. Jest to skrajne przeciwieństwo systemu demokratycznego.

    Znowu daje o sobie znać niewiedza i głupota, która przyjmuje niekiedy wręcz karykaturalną formę. W tym zakresie pouczający może być przykład Ukrainy. Na Ukrainie funkcjonuje system władzy skupionej w rękach uwłaszczonych na majątku sowieckim oligarchów, swobodnie dysponujących głosami Rady Najwyższej (należy do nich nawet prezydent Poroszenko – „król czekolady”). Nie ulega wątpliwości, że należą oni do oligarchii światowej, podobnie jak oligarchowie Rosji. Z pewnością nie jest to demokratyczny system sprawowania władzy i demokratycznym być nie może. Toteż w obecnych warunkach „wspieranie demokracji” na Ukrainie jest głupie i bezsensowne. Tak przynajmniej powinno być postrzegane przez polityków i opinię publiczną. A jednak nadal politycy w Polsce głoszą potrzebę „wspierania demokracji” na Ukrainie, nawet nie czerwieniąc się ze wstydu. Co gorsze, znajdują zwolenników wpatrzonych w nich z podziwem.

    Czy stojący u steru władzy politycy w Polsce nie zdają sobie sprawy z tego, że mogą być również zmiecieni ze sceny politycznej jak były prezydent Ukrainy Janukowicz i jego równie oligarchiczny system rządów?. Czy znają mechanizm „rewolucji kolorowych”?

    Prof. dr hab. Artur Śliwiński

    Autor jest Wiceprezesem Zarządu Stowarzyszenia Klub Inteligencji Polskiej

    Artykuł zamieszczony w miesięczniku „Polityka Polska” nr 1 (9) styczeń 2016

    1. no jak na lemura to nawet 3 z plusem. ale że profesor, i doktor i habilitowany i prezes zarządu inteligencji to siadaj pała. 😉 😀

  7. Szejk Szwejk
    ZACHOWAJ ARTYKUŁPOLEĆ ZNAJOMYM

    Po cichu wyrasta nam nowy gazowy oligarcha Aleksander Kwaśniewski, specjalista od bycia na gazie, który tak dobrze sprawdza się w biznesie, że inkasuje równolegle od dwóch stron tranzakcji sprzedaży aktywów gazowych Kulczyka na Ukrainie.

    Jesteśmy świadkami dyskretnej ale zaciętej walki pomiędzy dwoma naszymi byłymi prezydentami o to który z nich więcej zakosi na różnych fuchach. Obaj wisieli na Janie Kulczyku ale po śmierci naszego narodowego oligarchy Kwaśniewski wydaje się radzić sobie lepiej niż Wałęsa.

    Po śmierci Jana Kulczyka tego lata Lech Wałęsa pogrążył się w bulu i nadzeji. „Byłyśmy jak bracia” – łkał w mediach. Aleksander Kwaśniewski, zasiadający w radzie doradców spółki Kulczyk Investments SA, był bardziej dyskretny. Może dlatego, że Kwaśniewski umiejętnie zdywersyfikował portfel swoich oligarchów, oprócz Kulczyka jest też na liście płac ukraińskiego złodzieja oligarchy Wiktora Pinczuka i rosyjskiego oligarchy Mosze Kantora (tego co to nasze Azoty chciał).

    Śmierć Kulczyka to tylko strata 33% portfela oligarchów Kwaśniewskiego.

    Podczas kiedy Wałęsa musi wciąż jeździć na różne ustawki konferencyjno-pokazowe i robić z siebie durnia do kotleta, Kwaśniewski po cichu inkasuje za bardziej ekskluzywne „doradztwo” biznesowe i sprawdza się w biznesie, tak jak niegdyś pamiętny Staszek Dobrzański z PSL.

  8. Koniec Kochanki
    ZACHOWAJ ARTYKUŁPOLEĆ ZNAJOMYM

    Kończy się epoka robienia laski, o której wspominał Radek. Kilka dni temu odwołano wreszcie ze stołka kochankę Jerzego Buzka, Teresę Kamińską (zdjęcie). Teraz czas na wznowienie śledztwa o nepotyzmie, czyli o państwowej kasie, którą dostał jej syn.

    Dzień 8 lutego może stać się świętem równouprawnienia kobiet w Polsce.

    Tego dnia odwołano ze stołka kochankę jednego z bonzów PO, co wysyła sygnał polskim kobietom pracującym, że robienie laski nie jest już konieczne do robienia kariery.

    Teresa Kamińska została odwołana ze stołka prezeski Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (PSSE), na którym siedziała wygodnie od 9 lat:

    biznes.trojmiasto.pl/Teresa-Kaminska-odwolana-z-funkcji-prezesa-PSSE-n98738.html

    Kamińska jest wieloletnią kochanką Jerzego Buzka, która przeszła z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku do szefowania zespołem doradców premiera Buzka. W 2007 roku uznano widać, że za zasługi na odcinku należy się jej wygodny fotel w willi w Sopocie, w której ma swoją siedzibę PSSE i wywalono bez ceregieli poprzedniego szefa.

    Kamińska mieszka na ekskluzywnym osiedlu w Gdańsku Matemblewie, na terenie uszczkniętym w kontrowersyjny sposób Lasom Państwowym, w zamian za inną mniej atrakcyjną działkę. Na osiedlu mieszkają polityczni notable: m.in. Edmund Wittbrodt, Krzysztof Janik i Teresa Kamińska:

  9. Kamińską usunięto dopiero teraz chociaż już od dawna ciążą na niej zarzuty nepotyzmu i konfliktu interesów. Spółka założona przez jej syna dostała intratny kontrakt od PSSE zarządzanej przez troskliwą mamę Kamińską.

    http://www.uwazamrze.pl/artykul/981456/rodzina-na-swoim

    Było nawet prokuratorskie śledztwo ale je umorzono. No tak, cała Polska już dobrze wie o specyficznym układzie sędziowsko-prokuratorskim w Gdańsku, mateczniku Platformy i kolebce Amber Gold.

    Ale o dziwo, aferze nie udało się ukręcić łba w Brukseli. Europejski Urzad ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) opublikował w październiku 2015 roku raport, w którym (cytujemy za portalem trójmiasto.pl):

    „wyraźnie uznał sprawę za nepotyzm i konflikt interesów. Unijny urząd „doszedł do wniosku, że całe dofinansowanie (..) wypłacone na projekt jest skażone nadużyciami i nieprawidłowościami, a wobec tego winno być uznane za niekwalifikujące się” – napisano w raporcie. Niestety może się to wiązać ze zwrotem całej dotacji, czyli dziś ponad 4,5 mln zł.”

    Chwileczkę, czy my to dobrze rozumiemy ?

    1. Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) pisze czarno na białym w październiku 2015 roku, że Teresa Kamińska sprzeniewierzyła kilka milionów PLN z dotacji europejskich na kontrakt dla spółki swojego syna, co OLAF uznaje za „nepotyzm” i „konflikt interesów”.

    2. Kochanka byłego przewodniczącego Parlamentu Europejskiego została więc oskarżona o sprzeniewierzanie funduszy europejskich.

    3. Dlaczego nie słyszeliśmy wtedy żadnej debaty w Komisji Europejskiej lub Parlamencie Europejskim ? Gdzie byli panowie Schulz i Verhofstadt ?

    4. Gdzie była nasza antykorupcyjna gwiazda, euro-posłanka Pitera ?

    5. Gdzie były niezależne media głównego nurtu ?

    6. Czy nikt nie reagował, bo wtedy mieliśmy w Polsce demokrację (PO) ?

    Modne w czasach PO „robienie laski” nie dotyczyło tylko Amerykanów

    Kamińska, Środa, Bochniarz i Kublik czyli pokerowe cztery damy

    „Dama z dwiema łasiczkami”, Leonardo da Vinci w wersji fajnopolskiej

    Kancelaria syna swojej mamy, by żyło się lepiej
    Tagi: nepotyzm gdansk psse kaminska buzek
    215 odsłon | zgłoś nadużycie | do obserwowanych
    FacebookWykop.plŚledzikTwitterBlip.plGoogle BookmarksSitehoover

    skomentuj
    1
    2
    3
    4
    5
    Średnia ocena: 5.0 (2 głosy)
    PRZECZYTAJ TAKŻE
    Łebska Pomaska
    czytaj więcejSPOŁECZEŃSTWO Stanislas Balcerac02.02.20162
    Żydów gazowe wojny z Rosją – walczą i płacą Polacy
    czytaj więcejPOLITYKA stanislav05.01.201616
    Kokaina do matecznika
    czytaj więcejGOSPODARKA I PRAWO Stanislas Balcerac16.12.20156
    KOMENTARZE
    skomentuj
    Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

    OSTATNIE POSTY
    więcej
    GOSPODARKA I PRAWO
    Szejk Szwejk
    Po cichu wyrasta nam nowy gazowy oligarcha Aleksander Kwaśniewski, specjalista od bycia na gazie, który tak dobrze sprawdza się w biznesie, że inkasuje równolegle od dwóch stron tranzakcji sprzedaży aktywów gazowych Kulczyka na Ukrainie. czytaj więcej
    Średnia ocena: 5.0Stanislas Balcerac09.02.20167
    MEDIA
    Ostre cięcia (IQ)
    Nowa strategia wydawnicza Wyborczej, pod kierownictwem byłego szefa drukarni, już działa. Ceny niektórych wydań poszły w górę, redakcja oszczędza za to na dziennikarzach i korektorach. A aż 10% objętości wydania stanowią reklamy własne Agory SA. czytaj więcej
    Średnia ocena: 5.0Stanislas Balcerac08.02.20166
    SPOŁECZEŃSTWO
    Chamy z Amnesty
    Dyrektorka lewackiej Amnesty International Polska, Draginja Nadaždin (zdjęcie), nagrodzona Złotym Krzyżem Zasługi przez Komorowskiego w 2014 roku, pozwalała aby uczestnicy jej manifestacji krzyczeli na Prezydenta RP (cytat): „Duda na Wawel !” czytaj więcej
    Średnia ocena: 5.0Stanislas Balcerac07.02.20163

  10. O historii i datach pół żartem, pół serio.
    ZACHOWAJ ARTYKUŁPOLEĆ ZNAJOMYM

    Historia jest nauczycielką życia ( vitae magistra ), choć złosliwi powiadają, iż jedyne, czego uczy, to tego, że nikogo nie jest w stanie niczego nauczyć.

    Historykiem z wykształcenia jest na przykład nasz król Europy i wciąż mam płonną nadzieję, iż jego historia będzie swiadectwem na przyszłosc, że zdrada narodowa nie popłaca – oby już niedługo.

    [ Póki co historia Polski ostatnich kilku wieków pokazuje, że opłaca się być zdrajcą i że im większa kurew, tym większego zażywa potem respektu. I obawiam się, że bez odwrócenia tej lekcji nigdy jako kraj nie odzyskamy dawnej potęgi i chwały, która z racji potencjału i ludzkiego i surowcowego i geopolitycznego i cywilizacyjnego snadnie by nam znów przypasc mogła. ]

    Za historią w szkole nie przepadałem, jako że przykra koniecznosc zapamiętywania dat przeważała nad przyjemoscią słuchania o dawnych a ciekawych czasach. Dopiero z wiekiem ( nie mylić z wiekiem od trumny ) wykoncypowałem, jak radzić sobie z tymi datami.

    Otóż po pierwsze primo, najważniejsze są nie tyle bezwzględne daty, ile swiadomosc, co było wczesniej, a co później. W moim przypadku ma to szczególne znaczenie, ilekroć porównuję dzieje Polski i Wysp Brytyjskich. Ze sztuki Szekspira „Henryk V” ( oglądałem zeszłego lata w Stamford po chmurką ) wiem, że bitwa pod Azincourt była kulminacją francuskiej wyprawy wojennej króla angielskiego … Henryka V. Wygrali jak zawsze bladzi Angielczykowie, dzięki swojej „wunderwaffe” jaką były dwumetrowe łuki angielskie ( longbow ) [ kusza miała większy zasięg, ale ustępowała częstotliwoscią strzału ]. Działo się to w 1415 roku, a więc 5 lat po Grunwaldzie ( tandaradei! ). Heniek piąty, pięć lat po Grunwaldzie, zaginam każdego Angielczyka, choćby miał „longbow” na podorędziu.

    A zatem względna chronologia dziejów ważniejsza jest od bezwzględnej, choć pewne daty-kotwice trzeba mieć. Dla chrzescijan najważniejsze są narodziny i zmartwychwstanie Zbawiciela. Dionizy Mały ciachnął się przy wyliczaniu tej pierwszej o cztery lata na plus i wyszło mu 25-grudnia 753 roku od założenia Rzymu i dopiero poźniej okazało się, że Chrystus urodził się 4 lata p.n.e., zas nie od razu zbudowany Rzym założono w 753 roku p.n.e ( ta ostatnia data nie jest aż taka trudna do zapamiętania, wszak 7-2=5, 5-2=3 ).

    Z dziejów Polski, jako pierwszą kotwicę przyjmuję 966 czyli datę chrztu.

    Tu mała dygresja: nie jest to początek historii Polski, bo poczatki samej dynastii Piastów liczyć można za Feliksem Konecznym na rok około 870 n.e. ( pamiętając, że Kazimierz Wielki, który przyniósł cegly, zabrał belki, zmarł w 1370 roku, można mowić o 500 latach dynastii piastowskiej – kolejna liczba łatwa do zapamiętania: pięćset lat dziejów dynastii Piastow!!! ). Piesń o Rolandzie wspomina o Puillain czyli Polakach / Polanach … w szeregach saracenów. Sama bitwa w wąwozie Roncevaux miała miejsce w roku 778 a więc sto lat przed poczatkiem dynastii piastowskiej, ale rok 870 jako początek PAŃSTWOWOŚCI polskiej jest dla mnie więcej niż satysfakcjonujący i nie muszę wzorem ukraińskich „uczonych” dowodzić, że Gautama Budda był Ukraińcem spod Żytomierza, a jego kuzyn Ramzes II Wielki Ukraińcem spod Stanisławowa. Na Wielkanoc 966 roku ( na Ostrowie Lednickim albo w Gnieźnie ) ochrzcił się rzecz jasna nie cały lud, a jeno Mieszko i jego najbliżsi dostojnicy, zas proces chrystianizacji kraju – jak sama nazwa wskazuje – był procesem: długotrwałym, choć generalnie bezkrwawym, a wręcz stosunkowo łagodnym.

    [ Jedną z najgłupszych książek, jaką miałem nieprzyjemnosc przeczytać, była podarowana mi w prezencie przez szwagra Sarmaci, katolicy, zwycięzcy. Kłamstwa, przemilczenia i półprawdy w historii Polski – pomijąc zdumiewająco kiepski warsztat historyczny i literacki autora – książkę cechuje kliniczna wprost mikromania i nie wykluczam, iż lektura tych popłuczyn mogła podsunąć pani senator Barbarze Zdrojewskiej, żonie byłego ministra pomysł, że nasz koleżko Mieszko był nie tylko kiepskim katolikiem, ale i zabijaką, ktory zapewne palił ( ale czy się zaciągał? ) i gwałcił. A może Mieszko to przekręcone przez Polaków imię prawdziwego założyciela państwa, Mojsze ben Szymona zwanego Siemomysłem? Muszę zajrzeć do MHŻP w Warszawie, żeby sprawdzić. A przy okazji – do faktu, że PO to same kurwy i kanalie, zdążyłem przywyknąć; ale ich poziom intelektualny i moralny nie przestaje mnie zadziwiać. ]

    Pierwszą kotwicę już mamy: 966.

    Kolejne to już wedle gustu. Dla mnie są nimi m.in. rok 1000 ( zjazd gnieźnieński – trudno o łatwiejszą datę ), 1025 ( koronacja Chrobrego, w tym samym roku umiera ). Zapamiętałem też ważny rok 1320 czyli koronację Włodka Łokietka. Jest to umowny koniec rozbicia dzielnicowego, zapoczątkowanego testamentem Krzywopaszczękowego z roku 1138 i początek Korony Królestwa Polskiego.

    Kolejna kotwica to 1410, rok bitwy pod Grunwaldem ( oraz pod Koronowem ), która jest po wsze czasy wzorcem prawidłowego układania stosunków polsko-niemieckich. Biedni Niemcy, kiedy jeszcze nie byli dymani od tyłu przez zaproszonych przez Adolfinę dzikich, a więc kiedy mieli nieco więcej czasu, zgrzytali zębami na samo wspomnienie tej daty, stąd odniesione w sierpniu 1914 roku na Mazurach zwycięstwo nad rosyjskimi armiami Samsonowa i Rennenkampfa nazwali drugą bitwą pod Tannenbergiem ( Grunwaldem ). Tandaradei! Nie wiedziały cymbały , że przerzucenie dodatkowych dywizji na front wschodni będzie ich kosztować załamanie się planu wojny błyskawicznej, a w rezultacie przegraną pierwszej wojny swiatowej. Znowu już w listopadzie 1939 roku Niemcy wysadzili dynamitem Pomnik Grunwaldzki w Krakowie, zas Hans-Gert Poettering, jako przewodniczący PE w latach 2007-2009, nie mogąc nakazać ponownego wysadzenia odbudowanego po wojnie Pomnika Grunwaldzkiego, apelował o usunięcie „Krzyżaków” z listy polskich lektur. Jak widać rok 1410 to data ważna i szanowana nie tylko przez Polaków i Litwinów ( zwanych dzis dla niepoznaki Białorusinami ), ale i przez samych Niemców. Choćby z tego powodu nie tylko nie należy o niej zapominać, ale jak mało która nadaje się ona na kotwicę, choćby zaraz po 966.

    Po 1410 proponuję łatwy do zapamiętania rok tragicznej w skutkach bitwy pod Warną 1444. Bitwę wygrała tak naprawdę koalicja wojsk chrzescijańskich, ale zupełnie niepotrzebna żeby nie powiedzieć głupia smierć naszego króla Władysława na polu bitwy zniweczyła jej owoce, zamieniając ją w klęskę. Jej pokłosiem ( głupi Stuhr zmarnował ładne, polskie słowo ) było zdobycie Konstantynopola przez Turków ledwo dziewięć lat później w 1453. No co tu gadać, psu w dupę i tyle. Powiadają ludziska, że Warneńczyk ( przydomek taki zyskał rzecz jasna dopiero posmiertnie ) nie tylko nie zginął, ale błąkał się po swiecie w charakterze pokutnika, w przerwie spłodziwszy Krzysztofa Kolumba, który potem odkrył Amerykę, żeby miał nas kto w przyszłosci przed Ruskimi bronić. No ale czego to ludzie nie gadają?

    Wróćmy do roku 1410 i zobaczmy, jaki to ma związek z historią Anglii.

    Otóż dokładnie tysiąc lat wczesniej, w roku 410, Wizygoci pod wodzą Alaryka złupili Rzym ( stolicą imperium byla wówczas Rawenna ). Owo pierwsze „sacco di Roma” było mniej groźne w skutkach niż to z roku 1527, zas ariańscy barbarzyńcy Alaryka byli mniej barbarzyńscy niż niemiecko-hiszpańskie wojska Karola V, które swoim barbarzyństwem położyły kres epoce odrodzenia w Rzymie. Wizygoci może nieco pogwałcili i pograbili, ale przynajmniej nikt kosciołów nie dotykał, a Niemcy, to wiadomo, szkoda gadać.

    Alaryk jeszcze tego samego roku ( tysiąc lat przed Grunwaldem ) wziął się i umarł i pochowano go na dnie rzeki. Ale skutek złupienia Rzymu był taki, że cesarz odwołał wszystkie legiony z odleglej prowincji pod nazwą Britannia, zostawiając biednych, zromanizowanych, częsciowo zlatynizowanych i schrystianizowanych Brytów bez wojska, bez policji, na pastwę Piktów ( dzisiejsza Szkocja ) i Szkotów ( dzisiejsza Irlandia – nazwy nieco mylące, ale co ja mogę ), słowem u diabła w dupie.

    Sylwestrowe wydarzenia w Kolonii to pikus wobec gwałtów i molestowań, doznawanych ze strony Iroszkotów i Piktów przez biednych Brytów. Wtedy też miejscowy królik wpadł na pomysł, ktory doslownie zmienił losy swiata. Wortygern ( Vortigern ) – bo o nim mowa – postanowił wynająć germańskich najemników z kontynentu do obrony przez Iroszkotami.

    Mamy rok 449 ( przełomowy w historii Wysp ). Dwoch saskich braci, Ogier i „Rubi-koń” ( Hengist i Horsa ) przypływają do obecnego hrabstwa Kent i rzeczywiscie wywiązują się z kontraktu, spuszczając bęcki komu trzeba. Ale kiedy nastepnęgo roku Wortygern nie chce przedłużyć kontraktu, sami zakładają własne królestwo w Kencie. W ich slady idą inni Anglowie, Sasi, Jutowie, Normanowie, żuk i żaba i tym sposobem w Polsce wszyscy uczą się dzis na gwałt angielskiego, a nie walijskiego.

    Kiedy francuski pisarz Wiktor Hugo zechciał nauczyć się angielskiego, po kilku lekcjach zaklął szpetnie po francusku: „Sacrebleu! English is French, just misspelt and mispronunced” czyli język angielski to zepsuty francuski – błędnie pisany i źle wymawiany. A to wszystko za sprawą kolejnej przełomowej w historii Wysp daty, czyli roku 1066.

    Ale nie mam już dzis siły snuć dalej tej opowiesci – może kiedys podejmę jeszcze ten wątek.

    A tymczasem to by byLO MAMY DOSKONALYCH KRONIKARZY

Comments are closed.