Oblicza Duchowości – 7.08.2014

Janusz Zagórski w rozmowie z Małgorzatą Wołukanis, która opracowała „Metodę Odpinania”. Ta metoda ma bardzo szeroki zakres stosowania. Generalnie służy do demontażu potężnych negatywnych wzorców myślowych w podświadomości człowieka i usuwaniu ich z wnętrza człowieka. Wykorzystuje mechanikę systemu energetycznego i logikę kodów ziemskiego matriksa.

Monika Kwik o swoich nauczycielach jogi oraz sztuce medytacji, krążeniu energii i czakrach.

 

183 thoughts on “Oblicza Duchowości – 7.08.2014

  1. Nie wysłuchałem do końca.Daczego nie powiedziano o seksie tantrycznym,o sexie wcale,a przecież ten temat ściśle się z nim łączy.Powiedziano wskazując rękami o podnoszeniu energii w górę-oczywiście od dołu -z obszaru genitaliów,więc dlaczego wprost nie zostało powiedziane w czym rzecz?Pani na tyle ładna,że mogła sobie pozwolić na deko otwartej prezentacji i wyjaśnienie o czym mówi,a bez mówienia o seksie fizycznym ,to mało komu do głowy przyjdzie o czym pani chciała naprawdę powiedzieć..Kwituję to-uznaję to za naukowy wykładzik którego zadaniem ma być zrozumienie,że się wszystko rozumie,bo inaczej nie wypada.Więc co z tym seksem droga pani-zapomniany,czy z jakichś powodów pominięty?

  2. @ Robert Tak jak przypuszczałam , nie wysłuchałeś wszystkich Jego wykładów do końca. Tak więc spróbuj to zrobić a znajdziesz tam odpowiedzi na to, co byłeś uprzejmy , napisać tłustym drukiem. Wspominasz o emocjach , które wg Ciebie miały wpływ na materializację w twoim życiu. Też tak myślałam przez długi czas , jednak obecnie obserwacje tego zagadnienia ,mówią nam ,coś jeszcze innego i jeszcze bardziej zaskakującego. Jeżeli coś wizualizujemy ,powinniśmy afirmowac z pasją ,ale bez emocji, tak naturalnie, jak to robimy zazwyczaj, ale tym razem nadając naszym myślom kierunek . Wtedy nasz ” rozkaz”, zostanie zaakceptowany, jako nasza naturalna ,zwyczajna myśl i zmaterializuję się z czasem w naszym życiu ,jak wszystkie naturalne myśli każdego dnia. Pozdrawiam Cię.

    1. Gaju – źle przypuszczałaś. Wysłuchałem wszystkie (chyba 12 ich było naonczas, jeśli są jakieś inne nowsze, to nie wiem, bo nie wracałem tam) właśnie po to, żeby mieć opinię o całokształcie. I dlatego określiłem to tak jak określiłem. Te wykłady niespójne są wzajemnie nawet…
      „Wspominasz o emocjach , które wg Ciebie miały wpływ na materializację w twoim życiu.”
      Widzisz – wyciągnęłaś pewne wnioski na skróty, bazując na pewnej matrycy przekonań (zapewne na myśli mając tzw. „prawo przyciągania” itp…). Nigdzie nie napisałem, że chodziło o materializację. Chodziło o fenomeny fizyczne (modyfikacja materii – np. przewodzenie materiału, który jest w normalnych warunkach izolatorem), które zaistniały w chwili skoku emocji i miały względnie trwały charakter. I to nie musiały być moje emocje, choć w niektórych przypadkach były. Jako ciekawostkę mogę dodać, że chodzi o nagły spadek silnego napięcia emocjonalnego, oraz że taka fala przenika przez ekranowanie typu klatka Faradaya. Występowanie tego jest raczej spontaniczne i ciężko jest zapewnić powtarzalność takich fenomenów, a nie zamierzam nikogo mordować w okrutny sposób, aby przeprowadzać badania.
      Z powodów opisanych powyżej dopuszczam, że niektóre krwawe rytuały rzeczywiście mogły powodować jakieś nadzwyczajne efekty.
      „Jeżeli coś wizualizujemy ,powinniśmy afirmowac z pasją…
      To o czy piszesz, a co przewija się w różnych odmianach po literaturze w postaci „praw przyciągania” itp. w rzeczywistości wywodzi się z Huny, która jest chyba najbardziej kompletnym systemem. Reszta to popłuczyny po Hunie. Taak… Tym też się zajmowałem swego czasu. 😉 Tylko że takie rzeczy jak Huna bazują (w moim przekonaniu) na czymś co leży o wiele głębiej niż dość prymitywna zabawa ze szczelinami. A nasz ”rozkaz” to też taki całkiem dowolny być nie może, musi być choć trochę zgodny z potencjałami danej sytuacji (mówiąc innym językiem – musi mieć większe od zera prawdopodobieństwo zaistnienia).
      Bardzo trafnie ujęła to SeJa że „że i Fizyka kwantowa to zaledwie przedsionek…” i że „powtarzają jak na planecie małp”. Myślę że pisząc „ludzi jacy wyciągają z ponadczasowego absolutu to co już tam istnieje „ miała na myśli to co nazywane bywa „polem morfogenetycznym” lub kroniką Akaszy skłonny jestem się z tym zgodzić, ale jeśli tak jest, to tzw. prawa własności intelektualnej miałyby wątpliwe podstawy bo tak naprawdę nie istniałby żaden oryginalny pomysł, a jedynie lepszy lub gorszy „odczyt” z pola. I dotyczyłoby to dosłownie wszystkiego.

      1. Oczywiście że właśnie to miałam na myśli to pole antrpomorficzne jak ja je nazywam. Dla tego że zawsze mi się zapomina że się powinno i słusznie nazywać „polem morfogenetycznym”a to jak zauważasz dość szeroki temat i faktycznie odnosi się do w zasadzie wszystkiego, nawet w moim rozumieniu do tak zwanego upiornego oddziaływania na tak zwaną odległość. I w ogóle jestem z siebie dumna że to nie moje odkrycie a nawet zgłębienie tematu bez jakichkolwiek źródeł a jedynie trafiłam na potwierdzenie tej wiedzy choć nie do końca. Więc kto to odkrył? Jak kto przemycił wzorce wykorzystania wikliny na całym świecie nad czym się Ceilowski retorycznie zastanawiał 😉 … Idąc dalej ja to nazywam też zbiorowymi świadomościami, a to rodzaju, jak forma a nawet myślokształt, a to miejsca, a to grupy, kraju, planety galaktyki wpisane w siebie i wzajemnie oddziałujące w tym mając części wspólne i wyniki wypadkowe co do zawartości z jakiej można korzystać. … Co w sumie składa się na cząstkowe oprogramowanie wszystkiego z jednego przynależnego wzorca jakie się składa na większe. I odmienne, grupowe wypadkowe oddziaływań w zakresie już świadomości. Gdzie zarówno złożone jak człowiek mają wspólny wzorzec, jak i składowe atomu i same atomy mają takie wzorce jakie się składają na większe całości. A że wszystkie są powiązane kwantowo i wszędzie to tak na siebie oddziaływają, bo te wzorce są też tymi powiązaniami, dla tego tak trudno je wypaczyć a jeśli to okazuje się że to nie jest trwałe i natychmiast niemal wraca to stanu z przed oddziaływania. No troszkę pokręciłam ale nie ważne 🙂 A co do samej nieokreśloności bliższej podczas obserwacji to już jest wpływ na obserwowane. choć choć i tak później wszystko wraca do założeń, zamysłu wzorca dla tego nic się nie rozpada… kolokwialnie ujmując moje rozumienie wyssane w całości z palca i tak że klepnięte jak leci. 😉 Ważne że to się da wykorzystać na wiele sposobów w praktyce 😛

      2. „to tzw. prawa własności intelektualnej miałyby wątpliwe podstawy bo tak naprawdę nie istniałby żaden oryginalny pomysł, a jedynie lepszy lub gorszy „odczyt” z pola. I dotyczyłoby to dosłownie wszystkiego.”
        I tak powinno być. Może kiedyś do tego dorośniemy :-).

      3. @Robert Dr Hew Len ,którego niezwykle cenię i podziwiam, za to czego dokonał , powiedział kiedyś w wywiadzie , jaki z Nim przeprowadzono : „Nie ma żadnej Huny . Huna to wymysł białego człowieka” . Polecam Ci ten wywiad /YT/

      4. @Gaja – Różni ludzie mówią z różnych powodów różne rzeczy…
        Ale gdybyś zapodała linka do tego, to chętnie obejrzę. Z tym drobnym zastrzeżeniem, że jak na wymysł białego człowieka, jest onże dziwnie spójny. I w dodatku (przynajmniej w pewnym zakresie) działa. Z onym wymysłem miałem okazję zapoznać się dość dawno temu (od różnych autorów zresztą) najpierw, a za jakiś czas potem nastąpił wysyp przeróżnych technik powstałych rzekomo na zachodzie, z których każda była jakim podzbiorem zaledwie tego (często niekompletnym), co zawiera wymysł zwany Huną. Więc dlatego pozwoliłem sobie na określenie tego jako popłuczyny. Z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że pewne nieprzyjazne ludziom siły postanowiły spacyfikować ten system rozkawałkowując go i przeinaczając co doprowadziło do tego, że nie może on funkcjonować poprawnie. Oczywiście adepci tych podsystemów w sobie winy będą szukać zastanawiając się „co ze mną jest nie tak?” że nie chce to działać. Typowa zagrywka obecnie panującego systemu. Tego rodzaju programy (zawsze winny człowiek, nigdy system) funkcjonują praktycznie na wszystkich poziomach. O tym przecież mówiła własnie pani Małgorzatą Wołukanis. We wpajaniu tego typu programów od najmłodszych lat celuje miłomściwie panujący nam KRK. Ruch „New Age” który powstał w latach 60-tych ub. wieku pierwotnie też był czymś innym, niósł pozytywne treści, ale również został spacyfikowany. Podobnie wszelkie ruchy ekologiczne w założeniu słuszne, bardzo szybko zamieniają się w swoje przeciwieństwo. I tak jest ze wszystkim, gdzie nie spojrzysz. I to jest zamierzone celowe działanie. Pani Wołukanis mówi, że nie jest istotne, kto nam to zrobił, ale ja chciałbym jednak usilnie się tego dowiedzieć. Pani Wołukanis powiedziała jeszcze coś bardzo istotnego – obecna fizyka nie dysponuje narzędziami do badania świadomości jako takiej, więc spokojnie można sobie odpuścić pana Veto, gdyż powoduje on jedynie kręcenie się za własnym ogonem ze skutkami jak opisałem powyżej. Osobiście jednak przekonany jestem, że jakiś interfejs pomiędzy świadomością a materią istnieć musi, gdyż inaczej człowiek taki jakim go widzimy funkcjonować by nie mógł. Tylko że jest to trochę bardziej złożone, niż chciałby pan Veto. No chyba że przyjmiemy materialistyczne założenie, że świadomość jest jedynie produktem mózgu i reakcji w nim zachodzących. Ale wtedy wraz z ustaniem jego pracy wszystko szło by się paść i „praszczaj Walek…” Oraz że takim przypadku trudno by mówić o podłączeniach, odczytach i wglądach. Co oczywiście niektórym jest bardzo na rękę.

    2. @ SeJa – miło mi niezmiernie, że zaliczyłaś mnie do myślących ponad dogmatami! 🙂
      W fizyce wiele pomysłów przekraczających ówcześnie panujące dogmaty, a obecnie uważane za coś oczywistego powstało „z rozpaczy” i początkowo niejednokrotnie też nie mały żadnego „umocowania”. Można powiedzieć wręcz – były czystą SF. Ale ponieważ pozwalały jakość „wyjść ze ślepego zaułka” z czasem przyjmowały się.
      A wiele ciekawej literatury SF piszą fizycy właśnie…
      Gdybyś chciała przeczytać ciekawe opowiadanie dotyczące „przypadków” 😉 i mające mechanikę kwantową w tle, to polecam „Demon Maxwella” Tadeusza Soleckiego.

      1. Przypomniało mi się jeszcze – o tym że rzeczywiście istnieje jakaś struktura informatyczna obdarzona pamięcią znacznie poniżej poziomu jaki obecnie jesteśmy w stanie badać czytałem kiedyś w artykule na portalu „Taraka”. Nosił tytuł „Niebo Fizyków” – jest tam podany konkretny przykład takiego zjawiska. Artykuł trochę długi, ale warto się przegryźć. Między innymi również dlatego twierdzę, że czepianie się tych nieszczęsnych szczelin to naciągana sprawa…

      2. @ Robert Niektórzy fizycy ,mają rzeczywiście dużo „do stracenia” , dlatego tak bardzo drażnią ich te „nieszczęsne szczeliny” . Tak , tak – niektórych życie legło w gruzach , no cóż – takie jest życie :)) To dotyczy nie tylko naukowców , ale również innych dziedzin naszego życia , w tym m. in religii 🙂

      3. Masz na myśli tych „u pańskiej klamki wiszących”?
        Znalazłem w necie świetny kawałek który choć dziennikarzy do dxiennikarzy się odnosi, to „naukofcuf” też w podobnym stopniu dotyczy zapewne.
        Słowa niejakiego Johna Swintona, amerykańskiego dziennikarza znanej gazety ”The New York Times”, który w dzień odejścia na emeryturę nie wytrzymał i powiedział prosto z mostu to, co mu od dawna leżało na sercu, szokując przy tym Amerykanów! Oto, co powiedział: ”Każdy z obecnych tutaj wie, że niezależna prasa nie istnieje. Wy to wiecie i ja to wiem: żaden z was nie ośmieliłby się ogłosić na łamach gazety swoich własnych opinii; a gdyby nawet się ośmielił, zdajecie sobie sprawę z tego, że nie zostałyby one nigdy wydrukowane. Dostaję ileś dolarów tygodniowo za to, żebym powstrzymywał się od wyrażania własnych poglądów i opinii w gazecie, w której pracuję. Wielu tu obecnych otrzymuje podobną zapłatę na identycznych zasadach. Gdyby ktoś z was był na tyle szalony, by uczciwie opisać sprawy, znalazłby się natychmiast na bruku! Gdybym dopuścił, by moje prawdziwe opinie zostały opublikowane w którymkolwiek numerze gazety, straciłbym pracę w niecałe 24 godziny! Praca dziennikarza polega na niszczeniu prawdy, łganiu na potęgę, deprawowaniu, zohydzaniu, czołganiu się u stóp mamony, sprzedawaniu siebie, sprzedawaniu swojego kraju i swojego Narodu w zamian za chleb swój powszedni, czy też – co sprowadza do tego samego – za swoją pensję. Wiecie to wy i wiem to ja. Cóż to więc szaleństwo, wznosić toast za niezależną prasę! My, dziennikarze jesteśmy wasalami, instrumentami w rękach bogaczy, którzy potajemnie spiskują i kierują wszystkim zza kulis! My jesteśmy ich marionetkami! To oni pociągają za sznurki, a my tańczymy! Nasz czas, nasz potencjał i nasze talenty są w rękach tych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami!”

      4. Czytałam w zachwycie to Niebo fizyków już sporszy kawałek czasu tu temu, też ktoś nie wiem Czy nie Ty nawet mi ten art polecił 🙂 Nawet gdzieś tu powinno być moje rozumienie pewnych kwestii, bo wiadomo niektóre tezy bardziej mi się podobały inne dawały bardziej do myślenia 🙂 W sumie To pisząc że gdzieś znalazłam potwierdzenie własnych przemyśleń, mając też na myśli to więcej o jakim nie wspomniałam i nieco mniej w pewnych kwestiach. Miałam na myśli właśnie ten artykuł 🙂 Robert 🙂 Dodam jeszcze że nabieram słusznej pokory, oj było by się też czego uczyć od wielu 🙂 To jest wspaniałe.

  3. Allina (: W sumie to ja opisywałam nie tyle swoje poglądy, a żartowałam z poglądów tych jacy uważają że mają powody tak uważać 😉

    I oczywiście też zgadzam się z Twoją wypowiedzą na temat rozumienia przyjaźni, jak najbardziej. I nie zaprzeczę że, religia jako taka była odzwierciedleniem poziomu pojmowania i o ile istnieje to jest. Nie potępiam nikogo w tym względzie, choć się dziwię. Ba jeśli się tak zastanowić, to właściwie była tak samo potrzebna jak pieniądze, narkotyki, wojny i dżuma. Czy mogło ich nie być? Na pewno nie. Ale nie łatwo będzie się wyzwolić jeśli w zasadzie to rodzaj prania mózgu. Powiem Ci i innym iż myślę że jest większe pranie, oparte o priorytety biologiczne jak terytorializm. Czyli sekta zwana Państwem, gdzie są nawet prawa jakie wystąpienie przeciwko tej sekcie jest karane z mocy prawa jako zdrada. Bo dziś już Religię możesz mieć albo i nie jeśli potrafisz, ale wypisz się z sekty zwanej Państwo? Bądź przeciwniczką Państwa, to jesteś zdrajczynią. Gdzie ja jestem za rozwiązaniem tych sekt, nawet jeśli wpaja się ludziom by umierali za swoją ojczyznę, jakichś Ćwieczkogórogrodu lokalnego watażki i jego interesów podatków i władzy umocnionej religią. Jestem za świadomością planetarną na początek. Ale stanowczo jestem przeciwko tak zwanym anarchistom.

    Uważam za zaszczyt że uważasz mnie za przyjaciółkę, za i mimo wszystko gdzie to mimo jest właśnie za 😛

    1. I każdy może się ze mną nie zgadzać, czy to w tej kwestii, czy innej bo ma odmienne zdanie. Ale jak dotąd to ja każdego potrafiłam przekonać w realu, a nikt mnie nie przekonał że się mylę tu czy tam. Chociaż są dziedziny w jakich nie śmiem się wymądrzać, szkoda że ktoś nie powie mi na priv jak widzi pewne sprawy, na przykład z dziedziny nauki. Bo tu potrzebuje stymulacji ale też nie biernej a kreatywnej 😛 Bez ograniczeń lub tylko na zlecenie, na chwilę aktualizacji. W zasadzie to ja lubię się uczyć, uwielbiam, ale o to nie łatwo, są tylko okruszki, dla mnie to dość ale wykraczam i znów nie ma nikogo… 😐 Wqrzę się to zrobię tak jak Baal, oleję system i wejdę w sektor prywatny, wysyłając jeden faks do dowolnej firmy opracowującej nowe technologie stawiając co nieco na głowie i zrobię o niebo więcej niż Daniel we śnie w jednym z odcinków SG. 1 faks i do 3 dni. I Boing na przykład jaki nad tym pracuje ogłasza wdrożenie nowych napędów. … Lub GM wprowadza nową Teslę bez akumulatorów tak jako wstęp do preludium. I co 3 miesiące nowa wersja wzbogacona aż do możliwości Prometeusza. Taki laicik, z rękawa na wczoraj. I drobne innowacje jak kwantowy net i tysiące innych. No i robotyka, maszyny ze świadomością … wiele wiele wiele wiele wiele więcej. Poza granice wyobraźni i jeszcze dalej. Ale jeszcze nie dziś. Teraz tak się zastanawiam jak zawsze, po co to wszystko, po co ja to wiem, cóż efekt uboczny. … sporo to po prostu pamięć. Nie mogę Wam opowiedzieć, tyle tego jest. Wykracza poza wszystko co znacie, poza czas i przestrzeń, zazębia namacalnie o wszystkie światy o struktury jakie nie istnieją dla Was na Waszej planecie o sytuacje jakie się nie śniły nikomu, o fakt że nie było by tej planetki gdyby nie nasza działalność o kwestię pochodzenia, o tak zwany przemyt świadomości o wiele więcej niż granice wyobraźni o durne spotkania rodzinne, o zgrzyty jakie przeżyłam na własnej skórze z Waszych władzach i układach cywilizacyjnych…
      Pieprzyć to..

      1. SeJa! Rozdawczynio Obietnic bez Pokrycia w Teraźniejszości. Lektury SF mam juz dawno za sobą, wyrosłam z nich i nie doczekałam się ich urealnienia. Zamiast tworzyć nowe etiudy na powyższe tematy, przyleć do mnie dzisiaj poduszkowcem o napędzie zmienno-grawitacyjnym. Będę czekać na balkonie o 19-ej. Tylko nie wystrasz mi psa! Mam nadzieję, na krótką wycieczkę do podobnego systemu planetarnego. Taka druga Ziemia, i zawrzeć jakieś znajomości z sąsiadami. <:
        Bo obietnic, że w przyszłości, że jeszcze nie teraz, mam dość. Dla mnie liczy się TERAZ, więc jak?
        Pozdrowienia.

      2. Do mnie też, do mnie też, a hyżo, bo na urlop w końcu chcę :-)). Czekam z kawą i mogę nawet jakieś ciasto upiec, takem łąskawa,. W piwniczce zapas nalewek.. więc jak? :-))

      3. @ Alina7 „Lektury SF mam juz dawno za sobą, wyrosłam z nich i nie doczekałam się ich urealnienia.”
        Być może po prostu za krótko żyjesz jeszcze. Być może nie dostrzegasz po prostu ile pomysłów żywcem wyjętych z kart powieści SF realizuje się własnie TERAZ. Świat jest tym przesycony, a wszyscy traktują to jako zupełnie coś normalnego i nikt nie zwraca na to szczególnej uwagi. Pierwszy z brzegu pomysł – rejestrator audio na ciele stałym, bez ruchomych części – opisany przez Asimova w powieści „Koniec wieczności” (sprawdź jak dawno) – obecnie występujący pod postacią odtwarzaczy mp3, dyktafonów mogących zapisywać kilkaset godzin itp… Ale to raptem drobiazg. Weź choćby najnowszej generacji smartfony, nikt już nie zwraca szczególnej uwagi jakie coraz to nowsze wodotryski są w nich instalowane. Są, to są… A tak naprawdę to w środku jest kawał mocy obliczeniowej przewyższającej o wiele komputery które do niedawna jeszcze używane były w promach kosmicznych. Pomysł ze smartfonem użytym jako komputer pokładowy wykorzystany został w filmie „Iron Sky”, którego twórcy zdali sobie sprawę jaką techniką dysponujemy i do jak błahych celów niejednokrotnie ją wykorzystujemy.
        Co do napędów grawitacyjnych – spoko, na nie też przyjdzie pora. Na razie nie są dostępne, bo Baal na nich łapę trzyma i nie dopuści aby na tej planecie powszechnie używane były, bo to oznaczałoby koniec dla tego układu który jest obecnie. 😉

      4. Znów do Roberta.
        (Jadę od tyłu z komentarzami.)

        Wielce Szanowny Robercie!
        Mocie rocję. Wiele się zrealizowało, ale to dla mnie przedsionek.
        Marzą mi się poduszkowce, jako podstawowy środek lokomocji, dostępny dla wszystkich bez wyjątku. Nic na to nie poradzę, że tak to widzę. Smartfony mnie nie rajcują, poduszkowce – tak.
        A Lema, braci Strugackich i inszych, czytałam już 30-ści lat temu.
        Niewiele już pamiętam, gdzieś w siedzi to we mnie, jakoś mnie kształtowało, ale bardziej wchłonęła mnie duchowość, w najszerszym tego słowa rozumieniu.
        O Baalu kiedyś pisałam. Daaawno, daawno temu, był to bóg wiatru. Semici, dokonując swojej wędrówki przez różne tereny pustynne, i mniej pustynne, gdzie stykali się z miejscową ludnością i miejscowymi wierzeniami, w myśl przykazania „Nie będziesz miał innych bogów przede mną”, przypisywali te bóstwa „z mety” siłom ciemności. Stąd tyle mamy określeń i nazw przypisanych szatanowi. Także Lewiatan, czyli niegdyś określenie wieloryba, stał się synonimem zła.

      5. Alinko 🙂 Jeśli Ci coś obiecałam to na pewno dotrzymam obietnicy 😉 A jeśli nie to powiedz wszystkim jakiejże to obietnicy w stosunku do Ciebie nie dotrzymałam 🙂 I czy jest jakaś z jakiej musiała bym się wytłumaczyć skoro tak 😉

        Kiedy to twierdziłam że jestem w posiadaniu jakiegoś poduszkowca o napędzie „zmienno grawitacyjnym”, jakim przylecę? Kiedy powiedziałam że wyślę kogoś w innym sprzęcie, lub nie wyślę albo nie zamanifestuje swojej obecności inaczej lub zamanifestuje?

        Sama jeśli latałam bo nie w tej chwili a co będzie to będzie to stopem, a co do własnego sprzętu się nie wypowiadałam inaczej jak o pralce jedynie jaką mam. Wnoszę że to co skonfiskowano i do czego nie mam dostępu nie jest już moje jak moje nie jest to co zostawiłam w poprzednich wcieleniach (Prawo spadkowe ani własności tego nie obejmuje, nawet jeśli zdobyte poprzez morderstwo) Zresztą to moja sprawa.

        Już i Robert wyjaśnił że trudno było by o obowiązkowe OC, Rejestrację, Licencję pilota, przegląd techniczny. :D:D:D Żarcik 😉

        A tyle mam co każdy noworodek 😉 Poza tym co jest w mojej głowie a o tym też sama będę decydować jak tego użyć lub nie użyć i dla czego. Nawet udowadniać nic nie muszę. 🙂

      6. A co do zbieżności SF ze sprawami jakich nawet już nie dostrzegamy to też:
        Autopilot, sterowanie gestem, podążanie za wzrokiem, humanoidy, taśmy produkcyjne, maszyny rolnicze i górnicze, samoloty, śmigłowce, słuchawka blu tacz, zegarek, protetyka, medycyna, narzędzia wszelkie powyżej motyki, silnik spalinowy … … Wszystko to było w sferze marzeń opisów rysunków, opowieści, powieści SF, wizjonerów od zawsze. Tylko jedno otwiera drzwi do kolejnego. To wszystko dziś mamy, wala się wszędzie, ale tego nie kojarzymy wcale bo tak powszechne. Wszystko jest tego pochodną, plastik, metalurgia, nowe materiały energia elektryczna jak ujarzmienie pioruna, słoneczna, wodna, laser w CD rom i w gabinecie kosmetycznym, …. procesor, języki programowania, interfejs, ……………… gumka do włosów, rower, pralka, mikrofalówka …

      7. Albo sam samolot, a co dopiero to czego rzekomo nie ma dla wielu a jest już na rynku jak hologram … oraz technologie wojskowe i tajne. Jak właśnie napęd Antygrawitacyjny, … To wszystko już jest. Nawet w sektorze prywatnym samouczace się maszyny. I łatwo zauważyć takie sprawy, ale w zasadzie WSZYSTKO jest tego pochodną czego właśnie nikt już nie zauważa zwykle 🙂 Ktoś powie że to nie prawda, to niech zaprzeczy rysunkom Leonardo dla każdego to było SF, dla niego kwestia materiałów i możliwości. A wszystko co planował dziś jest reliktem przeszłości.

      8. Szkopuł więc w tym że ludzie jacy mają się za ekspertów od cudzego, nie potrafili sami myśleć i blokowali postęp. A umysł jaki nie jest ograniczony jedynie do powielania, pyta nie tyle czy to jest możliwe, ale pyta siebie jak to zrobić i pojawiają się rozwiązania, tylko skonstruować i rozwiązać problemy. To jest kreacja nie żadne SF dla głupców. A Filmy to wspaniała inspiracja dla wielu, gdzie rozumieją że to jest wynik potrzeb i pragnień, zobrazowany w formie możliwych wyników. A nawet wizualizacja z potężnym potencjałem i wkładem energii. 😉 Drzwi do nowego czyli znów co? Kreacja.

      9. Bez tego siedzieli byśmy na golasa na drzewach 🙂 I niech ktoś wykaże ie nie mam racji. 🙂 Więc to jest wręcz boska cecha. To co czyni nas wyjątkowymi. Dzięki czemu sami o sobie decydujemy, i kreujemy świat. … 🙂

      10. Więc czy moje słowa można potraktować jako rodzaj obietnicy, uświadamianie narzędzi nawet w wierzę że nikt nie zatrzyma tej rzeki i sami dojdziecie tam gdzie pragniecie? Tak. A czy jest szkodliwa lub bez pokrycia? Na to już sami odpowiedzcie, bo ja się wypowiedziałam 😛
        Ktoś powie że Ja kłamię, imaginuję ubarwiam, uprawiam demagogię i proszę bardzo, ja tu nie jestem istotna. Siebie przekonywać ani sobie wyjaśniać nie muszę 😉 A zastanówcie się tylko. Co? byście usłyszeli od kogoś kto mówi prawdę. Czy przypadkiem nie to samo, czy nie tęsknił by czasem jak ja? Jak Onil z SG1 jaki niemal sobie życie ułożył w osadzie rolniczej. Co miał? Co mógł pokazać i po co wyjaśniać wiele spraw? Co więcej mógł i po co? A net to tylko net. Lub Daniel kiedy wylądował u koczowników na golasa. Lub jakichś noworodek, jaki dorósł. I jeśli cokolwiek mówi musi kłamać, bo każdy kłamał, więc każdemu uwierzymy z tym jednym wyjątkiem, czy to nie świadczy już o wyjątkowości sytuacji? Właśnie tak zawsze się to odbywało. Nikt prawdziwy nie miał uznania, za to nieprawdziwy zawsze. Jak do tąd 🙂 Ale ja tu nie mówię dla uznania. Więc proszę nawet nie mierzcie mnie tą miarą, bo to czego każdy chce ja mam w pogardzie. Co zaś robiłam nikt nie uwierzy, a co robię się jeszcze okaże. 🙂 A mnie nigdy nikt nie poznał i nie da się zaszufladkować, czy zamknąć w jakiejś bańce świadomości czy wiedzy. Czego każdemu życzę, by się nie ograniczał.

      11. Do SeJi!
        Aleś się Waśćka rozpisała!!!

        cytat z Ciebie, nie pierwszy i nie ostatni […] I drobne innowacje jak kwantowy net i tysiące innych. No i robotyka, maszyny ze świadomością … wiele wiele wiele wiele wiele więcej. Poza granice wyobraźni i jeszcze dalej. Ale jeszcze nie dziś […]
        […]Nie mogę Wam opowiedzieć, tyle tego jest. Wykracza poza wszystko co znacie, poza czas i przestrzeń, zazębia namacalnie o wszystkie światy o struktury jakie nie istnieją dla Was na Waszej planecie o sytuacje jakie się nie śniły nikomu, o fakt że nie było by tej planetki gdyby nie nasza działalność […]

        I właśnie mi chodzi o to – „Ale jeszcze nie dziś”.
        A mnie obchodzi DZIŚ. I stąd moje do Ciebie słowa jako Rozdawczyni Obietnic bez Pokrycia – zauważ – w Teraźniejszości. Bo piszesz bardzo często o tym co może być, będzie, jest gdzieś ale nie tu itd.

        Potraktuj to z humorem, tak jak Iza, która „wyczuła bluesa” i też chciała załapać się na krótki wypad poza granice wyobraźni.
        Takie były moje intencje.

      12. SeJa.
        Miałam nadzieję na coś ciekawszego z Twojej strony, zamiast prozy życia z pralką w tle. Pralkę gdyby wprowadzić w ruch wirowy, plus przyśpieszenie, plus wyobraźnia…<:
        Pełnia daje się we znaki chyba i Tobie. Poważny ten Twój komentarz i smutny nieco. Będzie dobrze SeJu, Dasz radę. Masz Opiekę. To przecież tylko Twój sen, choć tak realny. Niech miłość rośnie w Tobie, i prowadzi Cię teraz, i przez eony.

      13. @Alina7 Ano własnie „czytałam już 30-ści lat temu” czyli akurat w sam raz żeby jednak zaobserwować to wszystko z czego wspaniałą wyliczankę zrobiła SeJa (ja bym się nie odważył tak obszernej robić, żeby mnie Admin nie pogonił). Podałem tylko pierwsze z brzegu przykłady jakie mi do głowy przyszły.
        „ale bardziej wchłonęła mnie duchowość, w najszerszym tego słowa rozumieniu”
        Jeśli szeroko pojęta, to powinna (w moim odczuciu) zawierać również i tamto. Ale to cały odrębny temat…
        Co do poduszkowców, to też bym chciał. Ale nie sięgając aż po napędy grawitacyjne dam Ci prosty przykład czegoś co powinno być od dawna powszechne, mogłoby transport miejski zrewolucjonizować, a jednaj z jakiegoś powodu tego nie ma. Wygoogluj sobie takie hasło – „matryca Halbacha” a następnie „Indutrack”. Najkrócej powiem tyle, że matryca Halbacha to taki „jednostronny” magnes który umieszczony w podłodze wagonika nie wpuszczałby pola do kabiny całą „siłę nośną” kierując w stronę torowiska. Indutrack zaś to prototyp kolejki nieporównanie prostszej i tańszej niż przeróżne maglevy. I co? I g… Amba fatima ni ma. Dlaczego?
        To o czym piszę to konkretna wiedza i powszechnie dostępna – wystarczy sięgnąć i zrobić kolejkę. A tymczasem jedyne powszechne „dla ludu” zastosowanie jakie matryca Halbacha znalazła to magnetyczne przywieszki na lodówkę. Sprawdź sama – one pole magnetyczne mają tylko z jednej strony.

        @SeJa – do wyliczanki trzeba dorzucić jeszcze nanotechnologię, która jest potencjalnie cholernie niebezpieczną zabawką (replikatory…) .
        Generalnie, to pewnie jest tak, że ludzie Cię pewnie nie rozumieją, gdyż nie łapią kiedy od faktów przechodzisz do rzeczy które póki co są w sferze twórczości literackiej i filmowej i z powrotem, (jak książęta Amberu miedzy światami) ale tu granica jest przecież bardzo płynna i z dnia na dzień praktycznie zmienna. O tym, że twórczość SF jest inspiracją dla rzeczywistego postępu opowiada dokumentalny cykl „Świat według Gwiezdnych Wojen” gdzie wynalazcy i naukowcy otwarcie przyznają się do tego jaki pomysł z filmów zaczerpnięty zainspirował ich do konkretnej pracy. Natomiast w większości ludzie zachowują się tak, że albo można mówić o czymś sierioznie, czołobitnie i z pozycji na kolanach, albo szufladkować jako czczą rozrywkę nie dostrzegając całego spektrum pomiędzy.

      14. Robercie, Obrońco uciśnionych!
        Z mojej strony, to nie był atak na SeJę. Wystarczy? Czy chcesz nadal ciągnąć ten temat? W necie, prasie i tu w „niezależnej” jest mnóstwo informacji o technologiach- tzw. przyszłości. Tylko jak słusznie zauważyłeś, gros tych, które zrewolucjonizowałyby życie na ziemi, są blokowane, twórcy niszczeni itd. Wiemy o tym. Ta świadomość towarzyszy nam, że użyję tu liczby mnogiej, cały czas.
        Inną sprawą jest wykorzystywanie nowych odkryć, technologii, nie, – zgodnie z założeniami, dla dobra ludzkości, a wręcz przeciwnie. Jak nanotechnologia, o której byłeś łaskaw wspomnieć.
        Toteż wiemy, śledzimy, ale co poniektórzy są zmęczeni już obietnicami cud- technologii w przyszłości. Żyję, tu i teraz i wprawdzie przyszłość Ziemi, absolutnie nie jest mi obojętna, to jednak życie Tu i Teraz jest dla mnie, a sądzę i większości innych, wartością nadrzędną. Chociażby przez fakt świadomości tego, że liczy się tak naprawdę TERAZ, i jedynie w Teraz, możemy dokonywać istotnych zmian.
        Natomiast dyskutowałabym, czy w najszerszym pojmowaniu Duchowości, mieści się zainteresowanie technologiami. Nie miałam tego absolutnie na myśli. Sądzę, że Buszmen, bez trudu podróżujący przez różne wymiary, nic o nich nie wie, albo wie, ale nie ma to dla niego, i osiąganych przez niego stanów, istotnego znaczenia.
        Kończę Waść na tym dyskusję, bo śliczne ogóreczki proszą: ukiś mnie. Poza tym słoneczko pięknie świeci, ptaszki śpiewają i humor dopisuje, więc pragnę zanurzyć się w tych wartościach, czego i Tobie, i wszystkim innym z całego serca, życzę.

      15. Alina7 pisze:
        „… Toteż wiemy, śledzimy, ale co poniektórzy są zmęczeni już obietnicami cud- technologii w przyszłości. Żyję, tu i teraz i wprawdzie przyszłość Ziemi, absolutnie nie jest mi obojętna, to jednak życie Tu i Teraz jest dla mnie, a sądzę i większości innych, wartością nadrzędną. Chociażby przez fakt świadomości tego, że liczy się tak naprawdę TERAZ, i jedynie w Teraz, możemy dokonywać istotnych zmian.
        Natomiast dyskutowałabym, czy w najszerszym pojmowaniu Duchowości, mieści się zainteresowanie technologiami. Nie miałam tego absolutnie na myśli. Sądzę, że Buszmen, bez trudu podróżujący przez różne wymiary, nic o nich nie wie, albo wie, ale nie ma to dla niego, i osiąganych przez niego stanów, istotnego znaczenia…”

        Skoro tyle jest do osiągnięcia na polu własnego postrzegania samorozwoju, jak u tego Buszmena. To po co zachowywać się jak dziecko, mówiąc ja chcę tupiąc nóżkami? Nie ważne że jesteśmy jak dzieci w piaskownicy z pistolecikami na wodę, chcemy prawdziwe lasery, a przynajmniej m16 🙂 A po nas choćby potop, bo to moje życie dla mnie się liczy 🙂 A co jeśli to ma jakichś sens? Gdzie można nie tylko wszystko zniweczyć nie wypracowując stabilnej nowej postawy co doprowadzi w końcu do zagłady, i zamknie drogę do rzeczy na prawdę wspaniałych jak doglądanie własnych dzieci w przyszłości w pełnym zrozumieniu a nie pac łopatką i armagedon bo kto ma dzieci ten ma smród 😀 Lepiej mieć pszczoły będzie miód, a prawda, lepiej było by je mieć bo już mamy drony do zapylania 😉 I tak Alina postęp tak popierdziela że w ciągu jednego życia niemal przeszliśmy od siedzenia przy lampie oliwnej do scenerii SF gdzie już wielu ludzi czuje się zagubionych. Czy da się jeszcze szybciej niszczyć ziemię? Mentalnie nadal pozostając w erze kamienia łupanego i maczugi? Co nas powstrzymuje od wprowadzenia wolnej energii bez reakcyjnej i zupełnie niezależnej a przy tym wydajnej jak nie PIENIĄDZ? Zmieńmy to i to natychmiast. Ale nie metodami rodem z Flinstonów, chyba że na prawdę będzie trzeba przeprowadzić bitwę o Ziemię i prawo przyszłych pokoleń do Życia nie tylko jako karma dla bogaczy bo zabiją wszystkich.

        To smutne, jak wielka jest cena wolności. Czy kiedyś dorośniemy do pokojowych zmian? Skoro to większość jaka żyje wciąż wieki temu kreuje normy? Czy nie mamy wyjścia i musimy ratować nie siebie a przyszłe pokolenia by miały wodę i powietrze oraz kromkę chleba? Bo są tacy jacy zawsze będą chcieli pokłonów i władzy nad resztą i zawsze będą mówili to nie ważne, później, przecież sterujemy skuteczniej niż kiedykolwiek tłuszczą, a Ci jacy widzą nic sami nie zrobią. Dla nas liczy się Tu i Teraz. … Chyba że właśnie Jan od Objawienia miał i tu rację że, dwóch takich będzie musiało ukraść słońce i być tymi złymi wrogami Ludzi. By w ogóle było jakieś Później. Choć to był by prawdziwy CUD, gdybyśmy nie dyskutowali jak stać się lokalnym watażką z garścią własnych paciorków, zamiast Euro. A o tym jak wyjść ponad jakiekolwiek paciorki jakie już straciły sens i nas ZABIJAJĄ. Czy lepiej jest przemierzyć ziemię wzdłuż i w szerz i s powrotem nawracając siłą jak wielu jacy chcieli dobrze? Czy lepiej jest zjednoczyć ziemie za mniejszą cenę i wtedy wprowadzić zmiany? Oby je wprowadzić. A może rozpalić iskrę i dać światu przykład? Wszystko jest tak jak ma być 🙂

      16. @ Alina7 ok, ok… spoko.
        „Kończę Waść na tym dyskusję, bo śliczne ogóreczki proszą: ukiś mnie.”
        Moje ukisły już kilka dni temu, właśnie je spożywam.
        „Natomiast dyskutowałabym, czy w najszerszym pojmowaniu Duchowości, mieści się zainteresowanie technologiami.”
        Przekaz WingMakers twierdzi, że kiedyś nauka odkryje interfejs pomiędzy światem materialnym a duchowym i dopiero wtedy zacznie się prawdziwy rozwój oni to nazywają „Grand Portal”

        @SeJa „By w ogóle było jakieś Później.” No właśnie tylko jak można mieć nadzieję na jakieś później kiedy Bernanke, jeden z administratorów tego skurwiałego systemu ekonomicznego w TV na pytanie „jak ten system sprawdzi się w dłuższej perspektywie?” z rozbrajającą bezczelnością odpowiedział „w dłuższej perspektywie wszyscy będziemy martwi”. Nie doprecyzował tylko jaki horyzont czasowy według niego obejmuje „dłuższa perspektywa”. Natomiast wnioskować z tego można, że holokaust jest wpisany w założenia tego systemu. Nieodparcie nasuwa się tu skojarzenie z Atlantis i wraith. Jakieś ok. 50 lat rozwoju, a potem żniwa…

      17. SeJa pisze m.in. […] Wszystko jest tak jak ma być.

        Nie zaprzeczyłaś sobie przypadkiem? Ale generalnie, z tą konkluzją zgadzam się, bo jak wiesz uważam, że wszystko ma sens, głęboki sens. Trudno nam tylko rozpoznać i dotrzeć do tej głębi rozumienia, mając teraz świadomość, ograniczoną nieco. Oczywiście jest to bardzo zróżnicowane.
        Ale co do uwagi: po nas choćby potop, odnoszącej się do moich słów „dla mnie liczy się teraz”, nie zasłużyłam na to, bo wyraźnie napisałam że przyszłość Ziemi, absolutnie nie jest mi obojętna. Wiesz dobrze o co mi chodziło, a co wyraźnie zaznaczyłam – jedynie w Teraz możemy my, jako świadomości żyjące Teraz, dokonywać ZMIAN. Poza tym SeJu nie chcę wkręcać się w niekończące się dyskusje, tym bardziej, że moje uwagi były luźne, i przynajmniej w kwestii „wycieczki poduszkowcem” liczyłam na potraktowanie tego z humorem, a nie jako wstępu do poważnych rozważań o tym co się wypełniło, nie wypełniło, czy też wypełni w przyszłości.
        A na poważnie, to tylko od nas zależy, czy to o czym pisałam w odniesieniu do Ziemi, chyba w odpowiedzi Gaji, urealni się. Od nas teraz. Od rozwoju samoświadomości każdego z nas. Bo wierzę, że tylko w taki sposób mogą zajść zmiany tutaj. I masz rację, lepsza wersja Ziemi, nie zależy od ilości technologicznych gadżetów, lecz od zmian w nas samych. Jak na razie idzie to opornie. Co widać i słychać.
        Ufajmy, że jednak idzie ku dobremu, w co chcę wierzyć. I wierzę.
        Pozdrawiam Cię serdecznie
        „tupiąca nóżką”

      18. Co do Buszmena (można wstawić kogokolwiek, kto podróżuje, i nie tylko, międzywymiarowo) mam inne zdanie. Właśnie uważam, że Poznanie pozwala mu na lekkie, że tak określę, podejście do wszelakich super-technologii. Myślę, że je zna, widzi, tak jak ipostrzega Nol-e. Inny punkt widzenia, inne wartości.

      19. No przecież Alina 🙂 Jasne że wiedziałam o co Ci chodziło, i wcale się z tym nie nie zgadzam 🙂 Jak wiemy 😛 Znów jakaś taka nostalgia mnie ogarnęła i tak wyszło, gdzie bawiłam się tym Tu i teraz pozytywnie i negatywnie. Więc też wiesz, czy sobie zaprzeczyłam? Co do pewnego narzekania na to co jest by następnie stwierdzić że jest dobrze. Też wiesz o co mi chodziło, że w sumie to musi tak być i wiele tego co trudno ubrać w proste słowa. Sama śmiałam się pod nosem wiedząc że wszystko jest tu i teraz.

        No tupiąca hy yy 🙂

    2. Dzięki za odpowiedź. Tak w ogóle, czytałam dość pobieżnie ostatnie komentarze, bo jakoś odeszła mi ochota reakcji i dyskusji. Grunt, że Wy po wypoczynku ruszyłyście, i -liście, do boju.
      Jak napisałam, ponieważ nie widziałam innych, oprócz własnych i Twoich (tak – Twoich), komentarzy na temat roli religii, wnoszących przez stulecia, do świadomości człowieka, idee wyższe i porządkujących Świat – poczułam się „wywołana do tablicy” i nieco dotknięta podejrzeniami. A to, czy uważasz mnie za przyjaciółkę, czy nie? nie wiem. Też nie wiem, czy można bez bezpośrednich relacji, nawiązać przyjaźń, kierując się jedynie, publicznie zamieszczanymi, wypowiedziami. Natomiast sympatia, poczucie bliskości, jakiejś głębszej więzi, jest jak najbardziej możliwe. Co też i ma miejsce z mojej strony, w stosunku do Ciebie, Gaji i paru innych osób.

      Ciekawa rozmowa, powyżej z panią Małgorzatą. Ale, jak już ktoś napisał przy okazji jej wykładu na Harmonii, o samej metodzie, nie dowiedzieliśmy się nic. Szkoda. Choć powody jestem w stanie zrozumieć.

      Pozdrawiam Ciebie, Czupurku, jak kiedyś uroczo Robert Cię określił, a także wszystkich Pozostałych – ciepło i serdecznie.

      1. I jeszcze, a propos Twoich poglądów odnośnie państwowości – noo, toż to jednak anarchia!!!
        Żartuję oczywiście. Sama mam pacyfistyczne poglądy. I bardzo silną potrzebę Wolności, o czym nie raz pisałam. Żyjemy w ciekawych czasach. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Życzę sobie i wszystkim Innym, Światu całemu, i wszelakim Istotom i Istotkom – wolności właśnie i spełnienia, w tych ciałach i ewentualnych przyszłych.

      2. „Pozdrawiam Ciebie, Czupurku, jak kiedyś uroczo Robert Cię określił…”
        Naprawdę je użyłem takiego określenia? Bo nie mogę sobie przypomnieć jakoś…
        Cholera, to pewnie przez ten fluor w paście, albo aluminium z nieba. 🙂 Niedobrze…

      3. Robert!
        Czy to nie Ty pisałeś do SeJi „wk. mnie, i coś tam, czupurze”, a potem zrobiłeś wyznanie prawie milosne?
        Jeśli to inny Robert – to proszę o wybaczenie i Ciebie, i Innego Roberta.
        A może wszystko mi się przyśniło?
        Rzeczy nie są takie, jakie się wydają.
        Pozdrowienia

      4. Do Gaji.
        Gaju dziękuję Ci, choć do wspaniałości baaardzo mi daleko. Też pozdrawiam Cię serdecznie i dobrze że Jesteś. Dużo delikatnego słoneczka i miłego wypoczynku.

      5. Do Roberta.
        Uparłam się i dość szybko znalazłam.

        Robert pisze:
        17 czerwca 2014 o 04:55

        SeJa dasz się polubić i nawt nie masz pojęcia czupurze, w którym oprócz tego momencie „powiedzmy 7 jednostek”

      6. A, dzięki, fajnie że znalazłaś. Bo to raczej nie byłem ja. Z dwóch powodów. Po pierwsze cały czerwiec (praktycznie do połowy lipca) byłem dość mocno zajęty i zakręcony jak chiński słoik. A po drugie wyznania miłosne niezbyt mi wychodzą… 😉
        Czyli ok, chyba nie jest tak źle z moją pamięcią.
        No chyba żebym w jakim amoku lunatykując pisał, bo często zdarzało mi się przy kompie zasnąć.
        Ale jeśli nie, to doppelgangera mam zapewne jakiegoś…

      7. Znów Robert do Ciebie.
        (tym razem jadę „od góry”)

        Tak. Już wczoraj o tym wiedziałam.
        Ty nosisz rękawiczki, tamten Robert – nie.<:

      8. Pogrzebałem w archiwum i znalazłem ten wątek…
        Rzeczywiście wyznania miłosne…
        Ale to zdecydowanie nie byłem ja. O ile początkowe wpisy nawet mogłyby mnie zmylić (tylko drobne różnice w zwrotach, których nie używam), to końcówka zdecydowanie nie w moim stylu.
        Tym niemniej dzięki, ciekawie było poczytać swoje alter ego…

  4. Obejrzę se dzisiejsze oblicza duhęowowości O jeżu kolczasty :O w życiu, no to święte YT no nie lubię komedii. No to przeczytam książkę o archaizmie takim czy innym, to już lepiej komiks jakichś w stylu Chata Morgana, może o cwaniaczkach z przedmieścia obejrzę film? Czy innym czaku Norisie lub niemym wandame mordobicie z przedszkola rodem bo goście są żałośni wszyscy jak Halk Hogam czy jak mu tam? No wybaczcie nie. Co mi zostaje oglądać w kółko tożsamość Bornea sklerozy nie mam? To Niania, Hela w opałach i SF dobre tego jest nawet dość choć trza się naszukać też za czymś klasy Dystrykt 9 czy kowboje i obcy … lub dzień w którym zatrzymała się ziemia czy 1000 po ziemi to przynajmniej nie jest tak archaiczne a i zabawne, przywodzące wspomnienia, pobudzające do przemyśleń… Co by oglądał ktoś kto utknął w tym grajdole? Straszny film 4 czy ksenę? A może dynastię czy film o tym jak ktoś wszedł po schodach wow i koniec po 2 godzinach. A może wykłady Nassima jakiego i ceni? No nie bo po co? Czytał by Biblię wieczorami? Wiecie że ja jej nie przeczytałam nawet a jak każdą książkę jaką zdobyłam puściłam w obieg, nawyk z podstawówki już. To na jakiej podstawie ja to wszystko wiem? jakim cudem cytuje nawet? No właśnie, skąd? 😉 I Tu? Nie, jest jeszcze real. A zapomniałam o Horrorach z najwyższej pułki, no też lubię ale to jak świetna komedia w starym kinie, aż dziw że nie ma dabingu na szyldach i podkładu z fortepianem. Więc uwielbiam horrory dobre, czasem i to daje do myślenia i jest tam głębia. W miejscach jakie pamiętam nie ma tego przemysłu, wcale nie ma filmów ani radosnej twórczości na YT czy mojej tu 😛 Owszem Mają, i odbierają ale traktują to podobnie, jeśli rozrywka to raczej jako komedia w starym kinie. A kto tam ogląda YT inaczej jak rozpatrując pozom szaleństwa? Czy może nie spi po nocach studiując pisma? Każdy jednym zdaniem dał by Wam do myślenia na resztę życia. A są mrzonki o nawracaniu, bosch, to tak jak by Was nawracał jeżozwierz, co jest bardziej zasadne 🙂 Dobra puszczam to klepanie po stole, nie chcę mi się już pisać.

    1. Jak ktoś lubi filmy to polecam „Życie którego nie było” tak jak niektóre fakty, wspomnienia gdzie nie tylko się je zmienia wymazując ale i nadpisując. 😉

  5. Dlaczego aspekt duchowosci zupelnie mnie omija. Nie czuje zadnej duchowosci w sobie 🙁

    1. @Salomon Hindus Kiedy Cię obserwuje- to przypominasz mi Ramthę potężnego wojownika , który chciał zmienić swiat wokół siebie , na lepsze . Z czasem jednak zrozumiał coś więcej . Ramtha Biała Księga – to opowieść o nim i o jego życiu .

    2. A czujesz swoje uszy czy rzepki w kolanach? I to przeważnie jest tak że pod latarnią najciemniej 😉 Bo weś wyjaśnij Rybie co to deszcz. Ona Go nie poczuje nigdy, więc wydaje Jej się że ta woda o jakiej inne ryby gadają pewnie nie istnieje 😉 A przynajmniej Ona nie poczuła żadnej różnicy, wszystko tak samo mokre 😉 Tak oczywiste i wszechobecne że wręcz niemierzalne i nie do zauważalne jeśli nie wzburzysz, zaburzysz.

      Znaczy wszystko oki 🙂 I skoro nie da się naprawić czegoś, to może wcale nie jest zepsute? 😉

    3. Nie przejmuj się, mnie też. Całkowicie. I jakoś wcale się tym nie martwię. 🙂
      Nie zadaję pytań w rodzaju „jaki jest cel życia i po co tu jestem”, bo i bez tego mam co robić, a zagadek jakich dostarcza nam świat wystarczy do wypełnienia o wiele więcej niż jednego życia. Więc po prostu żyj i rób swoje.

      1. I to jest bardzo „duchowe”. Nie można oddzielać duchowości od życia. Życie już jest Duchowe a reszta to fantasmagorie :-).
        Aleś się objawił Robercie … :-).

      2. @ Iza40, SeJa
        Jeśli tak, to ok. 🙂
        Myślę że sporo zamieszania w temacie może wnosić taki materiał jak pani Monika Kwik prezentuje. Bo wynika z niego, że aby się duchowo rozwijać, ba, nawet żeby tylko poczuć się istotą duchową trzeba specjalnych zabiegów. A już czołobitność wobec hierarchii jest warunkiem absolutnie wymagalnym i bezwzględnie koniecznym.
        I potem skutek jest taki, że biedny Salomon Hindus twierdzi, że coś go omija i niczego nie czuje… 😉
        A droga pani Moniki jest wszak tylko jedną z wielu możliwych. Jeśli czuje się w niej spełniona, to ok.

      3. Tu była taka para dwojga „Staruszków” bodajże z Australii, gdzieś jest w archiwom. Pięknie tłumaczyli że w zasadzie nic nie trzeba robić poza uświadomieniem sobie kim się tak na prawdę jest. Że to wszystko jest wręcz naszą konstrukcją, ze niczego nie trzeba poprawiać, ulepszać, do niczego w tym względzie dążyć. Co właśnie najtrudniej jest zrozumieć. Bo na przykład Pan Janusz jakiego bardzo szanuje zapytał bodajże, Ale jak to osiągnąć? To roześmiali się, Co osiągnąć? 🙂 Właśnie w tym sęk że, niczego nie trzeba osiągać. Tu już moja dygresja, trzeba się tylko nauczyć z tego korzystać 🙂 Posługiwali się bardzo słusznie przykładem dziecka. Fizyka Kwantowa jest też dobrym tu przykładem, zrozumienie istoty rzeczy jakiej w zasadzie nie da się popsuć choć by się nie wiem jak starało. Tego sedna naszej natury. Gdzie i owszem ewolucja naszej świadomości jest dla nas bardzo istotna, kluczowa, ale w żadnym razie czy to wiedza czy przekonania nie powinny nas umniejszać ani ograniczać bo nie po to są. Jestem pewna że rożnie to ujmuje bo temat rzeka wielu Mędrców. W tym właśnie ma sens stwierdzenie iż nasza potęga wyraża się naszą słabością, bo tak na prawdę tylko Ona może sobie pozwolić i na to, znając swoją niezbywalną naturę. Gdzie sami nadajemy moc nad sobą i budzimy się jak Feniks w samo-stworzeniu i że to jest nieskazitelne. Sam fakt że mamy prawo do wszelkich założeń. I co się okazuje? Że wszystko jest dobrze. 🙂 … Co jest radosnym tańcem kreacji, świadomości i energii gdzie i energia jest już częścią tego świata tak zwanych twardych lub ciężkich cokolwiek subiektywnie, nawet nie lekcji bo te mamy przy okazji. Nie oznacza to więc że, należy wszystko sprowadzić do punktu zerowego i nie robić nic ani nawet nie być. Tym bardziej że samo wmówienie słabości i konieczności walki w polu zła jest błędnym założeniem jedynie a towarzyszy nam od chwili kiedy zrobiliśmy majtki 😉
        A tak na prawdę jesteśmy wszystkim, każdy z nas. Nie ograniczamy się inaczej jak samozałorzniem. Jesteśmy świadomością jaka zmiania punkt skupienia uwagi i owszem potrafi się utożsamić bo wszystko potrafi 😛 Dziś przyglądając się energii, naturze przestrzeni w czasie, gdzie kolwiek jesteśmy, przyglądamy się sobie 🙂 Co nie znaczy że moje skupienie świadomości w niezbywalnym JA, koliduje z innym JA o Inne niezbywalne JA przyszło to już kończę

  6. Odnośnie rozmowy z panią Małgorzatą. Cały czas zastanawiam się nad przeróżnymi „przypinkami” będącymi konsekwencjami narodzin w takim, a nie innym rodzie. Mam przeświadczenie, że My, właśnie jako te wielowymiarowe, potążne Istoty, samoograniczyliśmy się, i dokonywaliśmy, i dokonujemy SAMI wyborów, z jakichś przecież ważkich powodów. Oby tylko, po zastosowaniu niektórych technik „odłączających”, nie okazało się, że jak ktoś określił, „obudzimy się z ręką w nocniku”, i że sami, pozbawiliśmy się możliwości przerobienia doświadczeń, dla nas jednak istotnych, a w konsekwencji, wydłużenia naszej wędrówki ku Przebudzeniu. Ale tylko głośno myślę. Bo z drugiej strony, napływają do nas przeróżne techniki, przyspieszające to (przebudzenie), chyba nie bez przyczyny. I zdecydowanie za dużo jest trudnych doświadczeń, z którymi ludzie nie mogą sobie poradzić, gubiąc się w tym wszystkim.

    1. Wiesz co.. Alinko, moim skromnym zdaniem te odpinki to ni mniej ni więcej, samoobserwacja, zobaczenie na jakich programach jedziesz z autopilota, spojrzenie na to z pozycji obserwatora, zastanowienie się, czy to służy komukolwiek, że ktoś sobie, gdzieś tam 300 lat temu w rodzie coś zinterpretował tak czy nie inaczej i puszczenie. Ja czasem, jak mam czas wizualizuję sobie rody, stoją rodzice za nimi ich rodzice i tak w nieskończoność, kłaniamy się sobie z uśmiechem i dziękuję im za wszystko ale mówię im, ze zczynam żyć własnym życiem i macham na pożegnanie, oddychając głęboko. Wielu zapomina, ze oddech jest kluczowy. To taka zabawa właściwie, rytuał prywatny :-). Kluczowa jest jednak samoobserwacja.. Skąd wiem? Kto mi powiedział? Dlaczego reaguję tak a nie inaczej w takiej sytuacji? Skąd ten strach? Skąd ten gniew? I nie mówię sobie, ze fee brzydki jest ten strach czy gniew, wręcz przeciwnie pozwalam tej energii płynąć z uśmiechem z pozycji obserwatora… potem szukam przyczyny… i puszczam….

      1. Nie „bawiłam się w to”. No ale to, co Ty tu opisujesz, to klasyczne przerobienie tematu (rozpoznanie, dojście do przyczyn etc.), a tam, przynajmniej z relacji pani, wynika, że ot tak „z mety” widzisz jakąś formę geometryczną i ją usuwasz z siebie. No, jest to istotna różnica, i o to mi chodzi. I dalej jestem głupia. Na marginesie, ja swoim przodkom, co wieczór dziękuję i ślę błogosławieństwo. Im i wielu innym.

      2. Hej Zrbie se kawusię to podopisuje w innych kwestiach ale mimo iż nie oglądałam filmiku, bo przyznam że doceniłam dwu-punkt gdzie chodzi o NIC a fajnie działa a osobiście też doceniam bo mam nieco zharatane serducho (nie fizycznie) i warto je budzić.

        To metoda jaką tu poruszono kojarzy mi się właśnie ze smartfonem i kompletem śrubokrętów 😀 Jakieś kształty, części, będzie lżejszy :))))))))))

        Albo inaczej Dwupunkt = Przysłowiowy CCleaner. A ta metoda to Ręczne wywalanie wpisów z rejestru bez wiedzy o całości i grzebanie w plikach by komp lepiej działał 😉 I co? Format bo faktycznie okazało się jaki lepszy 😉

        O ile dobrze wasze wypowiedzi zrozumiałam, to wychodzi na to by usuwać i cieszyć się że usuwanie działa, a co to? A kogo to. W śmietnik, ale fajnie. he he

      3. Alinka są różne metody. Najważniejsze jest abyś „po owocach” poznała. Metoda nie ma znaczenia. Każdy szuka jakiejś magicznej metody, Mesjasza, ze ktoś coś za Ciebie zrobi… nie ma szans. „Zbawienie” to indywidualny proces.. zresztą co ja Tobie będę pisać.. wiesz przecież. W pewnym momencie i tak wchodzisz w „ciemną noc duszy”… a tam nie działa ani pozytywne myślenie, ani afirmowanie, ani dwupunkt i czteropak hahahah a na końcu mówisz do Ramthy ciebie nie ma, Jam Jest :-))).
        I potem „otwieram oczy… staje się świat…” 🙂
        https://www.youtube.com/watch?v=KpBMYjnCLRU

      4. Iza. Do Ramthy, Buddy etc. Yes.
        Wczoraj przeżywałam namiastkę „ciemnych stron rzeczywistości”, mojej własnej, osobistej. W jednej chwili chciałam podrzeć ważny dokument, zrzucić wszystko ze stołu, a na koniec się zabić. Ciut wcześniej, dwupunkt, który wykonałam dla ratowania sytuacji, zadziałał dokładnie odwrotnie, najprawdopodobniej dlatego, że choć jak sądziłam weszłam w stan spokoju, to jednak był to tylko zewnętrzny stan i nie zadziałałam z pozycji serca. Wypadłam z domu, akurat zaczął padać ulewny deszcz, ale załatwiłam, co miałam do załatwienia w ostatniej chwili, dosłownie. Miałam wrażenie, że coś chce mi pokazać, że na nic moje przekonania, wysiłki, zabiegi i tak mi się nie uda. Ale nie dam się. I będę robić dwupunkt, medytacje i nie porzucę wiary w dobro, choćbym to ja sama siebie sabotowała. Co najprawdopodobniej ma miejsce.

      5. Alina7 Jestem z Tobą i cieszę się , że pokonałaś trudności , wybierając inną , lepszą , rownoległą rzeczywistość 🙂 Buziaki kochana Alino 🙂

      6. Alinko – Z tego co mi mówiłaś , chcesz zatrzymać swoje człowieczeństwo, kochasz Matrix i pragniesz go doświadczać – chociaż czasami daje Ci on nieżle w „kosc” . Jednak w sprawach trudnych pragniesz materializacji swoich pragnień z pozycji Boga. Dostrzegam tu pewną nieścisłość . Zastanów się nad tym i oczywiście nie obrażaj na mnie , bo naprawdę chcę , aby tak sie w Twoim życiu działo . Ramtha naucza nas natomiast , jak powoli , każdego dnia , odkrywać w sobie Boskość a potem z tego korzystać. Dlatego to o czym mówię ……. No cóż …..

      7. Alinko, a nie potrafisz po prostu puścić.. skąd wiesz co jest „dobre”? Ja nie wiem.. a jak nie wiem puszczam… nie zabijej siebie.. czo Ty Balbinko. ups Alinko. Całusy. Mnie też czasem Zycie podstawia nogę :-). I po czasie wiem, ze to było bardzo ważne 🙂 i bardzo dobre. I pamiętaj, za każdą Twoją „słabością” jest Twoja Siła/Moc. I nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło…. i nie taki diabeł straszny, jak go malują.. i już koncept mi się kończy i drukarka wzywa.. jeszcze pół projektu i 10 słoików ogórków i urlopppppp…. i róża w zęby i w tango :-). Czego i Tobie i innym z serca życzę…

      8. Gaja pisze: Alinko – Z tego co mi mówiłaś , chcesz zatrzymać swoje człowieczeństwo, kochasz Matrix i pragniesz go doświadczać – chociaż czasami daje Ci on nieżle w „kosc” . Jednak w sprawach trudnych pragniesz materializacji swoich pragnień z pozycji Boga. Dostrzegam tu pewną nieścisłość […]

        Gaju kochana, ależ nie obrażę się na Ciebie za te uwagi, słuszne zresztą.
        Natomiast nigdzie nie napisałam, że kocham matrix, z prostego powodu, nie lubię tego określenia i jest mi ono obce. Natomiast pisałam i kiedyś, a teraz mogę powtórzyć raz jeszcze – kocham życie! Pomimo, że niesie ono oprócz, pięknych przeżyć, również i bolesne. Ale, jak również pisałam, mam takie przekonanie, że sami wybieramy nasze życia, rodziny, okoliczności i pewne trudne zdarzenia, z jakichś względów, natomiast reszta, nasze wybory, nasze reakcje w obliczu tych trudności i wszystko pozostałe, to nasza kreacja i zarazem świadectwo stopnia samoświadomości. Wszystko to czemuś służy, wg mnie po prostu właśnie, rozwojowi samoświadomości. Przypominaniu sobie kim naprawdę jesteśmy. Jednym idzie to lepiej, innym gorzej, albo raz poczyniliśmy „postępy”, by w kolejnym wcieleniu, stanąć w miejscu i iść na łatwiznę.
        Tak że- rozumiem, iż we wszystkim (także w doświadczaniu trudności), tkwi głęboki sens. Dodatkowo, uważam, że rozwój, postęp, związany jest jednak, o czym również pisałam z doświadczaniem dyskomfortów ( wiem, że masz inne zdanie na ten temat). Wszystko ma sens. Ale też zawsze Gaju pisałam, że doświadczanie nasze Tutaj, jest zbyt bolesne dla wielu, zbyt dojmujące, i pragnę by to doświadczanie dualności, zostało zminimalizowane.
        Jeszcze raz Gaju – Ja wyraziłam na to zgodę, ale przecież nie zaprzeczam sobie, jeśli używam różnych środków (jako osoba pragnąca się rozwijać) czy to dla przyspieszenia rozwoju, czy też dla uczynienia mojego tu doświadczania, szczęśliwszym czy piękniejszym. Jestem zwolenniczką wezwania, uczynienia, już tu na Ziemi – Raju. Ale niekoniecznie z fruwającymi aniołkami, lecz z życiem spokojniejszym, wolnym od wojen, w poszanowaniu praw wszystkich istot i w głębokim szacunku, właśnie do Matki Ziemi i całej Natury. Jak zaznaczyłam, z pewnymi dyskomfortami gwarantującymi rozwój.
        Gaju! Zostałam zmuszona przez Ciebie do opisania po raz en-ty, tego o czym pisałam, zresztą nie tylko ja.
        Jak na rzazie Gaju, żyję w dualnej Rzeczywistości i stąd dla przeciwwagi, „skrzeczącej” rzeczywistości również doświadczam. Ale przy mojej pogodzie ducha, otrzepuję się szybko. Pozdrawiam Cię Gajulku, serdecznie.

      9. Izuś, z kolei do Ciebie. Całkowicie się zgadzam. I tak działam. W ogóle myślę, że zbyt wiele odpuszczam, aż po granicę samobójstwa socjalnego. Natomiast uważam, że dla równowagi, „różki” czasami się pokazują. Tu nie mogłam odpuścić, bo zostałabym bez prądu, z rozmrożoną lodówką itd. Mnie mija (stan wzburzenia) bardzo szybko na szczęście, ale te momenty…
        W kontekście studiowania ostatnich komentarzy na tej stronie, stawiam jednak na pełnię, naszego naturalnego, lub też jak chcą niektórzy, sztucznego satelity.
        Smacznych ogórków! Moje już się kiszą.

      10. IZA!
        Ja tu o ogórkach, a Ty masz nadzieję na fantastyczny urlop.
        Toteż życzę ziszczenia tych nadziei, i ruszaj w to Tango z różą w zębach, ogniem w oczach i wiatrem we włosach.
        Wypocznij.

    2. @Alina7 Jestesmy absolutnie wolnymi Istotami – przecież Bogami a właściwie Jednym , ubranym w różne ciała ,aby doświadczać wszystkiego , więc nic nas tak naprawdę nie ogranicza . To my sami , stajemy się dla siebie , własnym ograniczeniem i własnym sędzią, już po tamtej stronie. Tam wchodząc w pełną Swiadomość , nie potrafimy sami sobie wybaczyć /nawet przez eony lat/ , jeżeli uczyniliśmy jakiś haniebny czyn . Dlatego postepujmy w swoim życiu tak , aby inni przez nas nie płakali i wszystko bedzie dobrze 🙂

      1. Gaju, zgadzam się z tym, ale w jaki sposób to przekonanie pomoże innym? Zresztą, jeśli chodzi o mnie, nie przypominam sobie sytuacji, żeby ktoś przeze mnie płakał, a nie widzę specjalnego odzwierciedlenia w tej rzeczywistości. I nie oczekuję zresztą tego. Bo przecież nie jest to tak proste Gaju, jak przytaczasz. Prawdziwe jest na pewno to, że jeśli masz pogodę ducha i dystans, łatwiej się idzie przez życie, ale to drugie, wiąże się jednak już, z pewnymi doświadczeniami i przemyśleniami. Pozdrawiam Cię serdecznie.

      2. @Alina7 Jak uwierzysz w „ciemną noc duszy” , to już ją masz. Energia podąża za uwagą a zwłaszcza i najszybciej tam , gdzie chodzi o negatywizm .

      3. Gaju kochana!
        Nie ma ciemnej strony duszy? Tutaj, na Ziemi? Słoneczko, przepraszam, ale zawsze uważałam, że najlepiej pokazać coś na przykładzie. Jakie miałaś uczucia w trakcie studiowania ostatnich korespondencji tu, na tej stronie, z innymi osobami? To są między innymi te „ciemne strony Duszy”, doświadczanie takich uczuć. Nie można temu zaprzeczyć.
        Ze swej strony, choć zaprzeczasz temu, to ja życzę Ci abyś doświadczała ich jak najmniej, choć służą one naszemu poznaniu, samych siebie. Miłego Dnia, Gaju!

      4. Gaja wyparcie się siebie to objaw strachu, A to co wyciągnięte na światło nie jest już ciemnością 😉 Chcesz to żyj w ciemności i strachu, w zaparciu i wyparciu 😉

    3. @Alina7 Niebo na Ziemi , to nie jest / z czego zdajesz sobie doskonale sprawę/ przetwarzanie wciąż starych danych , co też codziennie robimy – jak komputery, ktore sie zacięly i przetwarzaja wciąż stare dane . My wszyscy przetwarzamy / prawie stale / dane martwe , stare „ze smietnika” i ciągle myślimy, że „martwe ” życie tu i teraz, jest prawdziwym / czyli żywym życiem / byciem w TERAZ . Bycie w teraz – to doświadczanie tych krótkich stanów / przebłysków/ świadomośći , gdzie wiemy wszystko , gdzie pojawia się geniusz , gdzie przestajemy chociaż na moment być martwi , gdzie kończy się cierpienie itd.. My to wszyscy już wiemy , ale na co dzień , stale o tym zapominamy .Pozdrawiam Cię Skarbeuszku i przytulam do serca )

      1. Ja też Cię pozdrawiam Gaju serdecznie i mam nadzieję, że jednak żyjesz tu i teraz, ciesząc się z promyków słońca, uśmiechu w oczach bliskich czy też nieznajomych, spotykanych na ulicy, i z wielu, wielu, innych powodów. Stan, o którym piszesz, jest możliwy do osiągnięcia, ale tak jak Iza napisała, trzeba chcieć. Różne drogi do tego prowadzą, między innymi też i ta rada A. de Mello jest pomocna: „chwila zgody, na to co istnieje jest lepsza niż tysiąc lat pobożności”, cytowałam już go zresztą. Wystarczy wprowadzić to w życie. Ale jednak zdecydowana większość, pragnie tego doświadczania, jak do tej pory „pełną piersią”, do czasu aż przyjdzie pora, gdy po prostu dojrzeją do tego, lub tak jak w przypadku E. Tolle, życie z samym sobą stanie się nie do zniesienia. Niech każdy dokonuje swoich wyborów. Patrząc z innej perspektywy- mamy mnóstwo czasu. Bezczas. Czym jest życie? Czy to niekończąca się forma ekspresji Źródła?, czy też będzie koniec w postaci inwolucji, albo do czego dążą Bhodisattwowie, powrót do Źródła jako efekt przebudzenia, wszystkich już, czujących istot. A potem? Kolejny cykl? Wg p.T.Owsianko nowych światów już nie będzie. Będzie ten, który jest. Czyli, Nowy Wszechświat, w którym już podobno żyjemy. Gaju. Tak naprawdę to niewiele wiemy. Jest tyle sprzecznych wizji, mnóstwo dezinformacji, i naprawdę jedynym środkiem jest nasze własne, indywidualne Poznanie. Jeszcze raz pozdrawiam Cię, Gajulku, serdecznie.

    1. Pewnie by Ci wyjaśnili że w zasadzie to nie podchodzą 😉

      Nie czuje się wywołana w żadnym razie ale też proste.

      Jeśli było by zbieżne, to po co robić jakieś przymiarki i podchody, mają własne.

      A jeśli sprzeczne z Torą to tym bardziej skoro cenią sobie Torę aż do wyznawania JEJ prawd nie każdej byle odmiennej, lub po co mieli by szukać wśród setek tysięcy innych cokolwiek Linomagów (maść na odparzenia, skoro nie mają problemu) ;).

      Ale narodowość jak narodowość ludzie jak ludzie wtedy różnie do wielu podchodzą, tyle że nie są już wyznawcami prawd i nauk Tory a na przykład Wyznawcami tego co uważają za prawdę w nieco szerszym aspekcie, i może wcale niektórzy nie są religijni a co dopiero ortodoksyjni co też nie wyklucza kierowania się Torą lecz nie religijnie …. 🙂

      A co to w ogóle to Kundalini? Pewnie świetnie wiem ale tych nazw tyle co nauczycieli i jedynych prawd się namnożyło. Dla każdego coś miłego 😉 Ble dziwnie brzmiało i było zamorskie najlepiej. W coś trza wierzyć. Jest jeszcze pytanie, co Cię to obchodzi? Wyznajesz Torę lub coś czego nie rozumiesz? Bo jeśli rozumiesz co wyznajesz, to to wyznajesz albo masz w poważaniu co kto uważa idziesz tam gdzie rozumiesz. To samo w drugą stronę, zapytaj jak podchodzą wyznawcy jak mniemam Kundalini do Tory, ciekawe co odpowiedzą 🙂 Bo jeśli chcesz pogłębić wiedzę, to ją pogłęb i wyrób sobie własne zdanie co sądzisz i jak podchodzisz. Ale szukaj, może jakichś wyznawca Tory świetnie wie i rozumie co to jest Kundalini, i odwrotnie wyznawca Kundalini, świetnie wie i rozumie co to Tora w ogóle i się z tym zgadza a wątpię. 😉 Tym bardziej że mało kto w ogóle rozumie cokolwiek, można wiele żyć szukać i nie znaleźć nikogo prócz wyznawców.

      Tak wybacz zastanowiło mnie to pytanie to se po bazgroliłam. 😛

  7. Uważam ,że moje wypowiedzi i odzew na nie , to walka z wiatrakami . Zawsze pragnęłam i nadal pragne ,aby ludzie stali się wreszcie w pełni wolnymi Wielowymiarowymi Istotami , co nie bedzie możliwe , dopóki nie zmienią sposobu myślenia i nie rozwina swojej Świadomości . Oczywiście takimi Istotami już są ,ale o tym zapomnieli , wchodząc coraz głębiej w materię a ich umyśły zaczęły tutajmdecydować o wszystkim . Jak to „procentuje” , to już chyba wszyscy wiemy . Pragnęłam przekazać ludziom tę wiedzę , jednak SeJa robi wszystko , aby tak się nie stało . Zastanawiam się dlaczego, czy chce nadal zniewolenia ludzi ? To co próbuję przekazać , to nie jest ani filozofia ,ani religia ,tylko konkretna wiedza , potwierdzana stale i po wielu latach od ukazania się Ramthy – przez współczesną naukę Zdaję sobie sprawę ,ze każdy wyrósł na innym gruncie, ma wpisane pewne programy i to o czym piszę , może być dla niego nie do przyjęćia , jednak uważam ,że to co jest prawdziwe i dobre dla ludzi , kiedyś i tak się przebije i zaistnieje wśród nas .Ramtha mówi miedzy innymi o Jezusie , ale mówi też o wielu innych , którzy próbowali ma przestrzeni wielu lat istnienia człowieka na Ziemi , tę wiedzę nam przekazać. Uażam też ,ze znajomość fizyki kwantowej , nawet w niewielkim zakresie – dla osób niezaawansowanych , mogłaby im w tym pomóc i tu również trafiam na opór ……. Nie wszyscy Robercie są fizykami i nie wszyscy mają techniczne wykształcenie ,ale pewne podstawowe zasady funkcjonowania rzeczywistosci w ktorej egzystujemy , powinni znać. Nie sztuka mieć wiedzę ,ale sztuka ją przekazać w przystępny dla wszystkich sposób .

    1. Oj tam, oj tam… cóż to za lamenty ? 🙂 Wyluzuj.. Nawet Ramthe trzeba filtrować bo to „czanel” :-). Nie wiadomo kto z drugiej strony nadaje…

      1. @Iza40 Wlaśnie to nie jest channeling i dlatego to jest takie interesujące . Dzięki rozwojowi technologii istnieja testy i wyposażenie , które pozwalaja poddac zjawisko , tego szczegolnego przypadku zjawiska kanałowania / całkowite wyjscie z ciała JZ Knight i swiadomość Ramthy ,włada wtedy tym cialem/ dokladnemu badaniu psychologicznemu. W roku 1996 ,w celu wyeliminowania oszustwa ze strony J Z Knight , poddano ją dobrowolnym badaniom ,na które sama sie zgodziła. Grupa ta pod kierunkiem Stanleya Krippnera ze Saybrrok Institute Graduate School, badala ją i jej Szkole przez rok, a następnie przeprowadzila kilkanascie analiz psychologicznych i fizjologicznych ,używając najnowszych aparatow i technologii. Po zakończeniu prac badawczych, w których zastosowano najnowsze dostepne metody i urzadzenia, naukowcy stwierdzili ,że wyniki jakie otrzymali podczas obserwacji centralnego ukladu nerwowego tej Pani , tak dalece a wręcz szokująco , odbiegaly od typowych ,że kategorycznie wykluczaly jakąkolwiek możliwość świadomego oszustwa, schizofrenii,czy też mnogiej osobowości. Przed rozpoczęciem badań , naukowcy nie ukrywali swojego sceptycyzmu. Jednak po ich zakończeniu grupa badaczy calkowicie zmieniła zdanie Stanley Krippner po uzyskaniu wszystkich wyników , powiedział do JZ Knight :”No cóż, nie wiem kim jestes ,ale przynajmniej mogę powiedzieć ,że nie jestes aktorka ani oszustka. Uzyskane wyniki były tak niesamowite ,ze bez wahania przedstawiono je w renomowanym piśmie „American Psychological Association , zrobil to Wickramaseker , ktory jest prezesem Association for Applied Psychophisiology and Biofeedbeck w Stanie Colorado i który równiez brał udział w tych badaniach .

      2. @ Iza40 A tak pięknie ostatnio tłumaczyłaś , że nasza „rzeczywistość” jest tylko naszym odbiciem i nie należy się na nią obrażać a tu nagle stwierdzasz ,że ktoś nadaje .

      3. @ Iza40 A tak pięknie ostatnio tłumaczyłaś , że nasza „rzeczywistość” jest tylko naszym odbiciem i nie należy się na nią obrażać a tu nagle stwierdzasz ,że ktoś nadaje .

        Więc Gaju, istniejesz Tylko Ty? To czemu tak sama sobie przeszkadzasz szerzyć wiarę … 😉 Przecież Tylko Ty jesteś stwórcą, mnie i NTV, i słońca na niebie i wszystkiego co istnieje i na co się powoływałaś kiedykolwiek. Jeżu kolczasty, na prawdę wolała bym Ci tego nie pisać, tyle razy było wałkowane. Powodzenia na Twojej drodze 🙂

        Ja wiem że nie chodzi Ci więc o wszystkie te autorytety, a są one desperacką próbą zgaszenia tego co mówię a ściślej mnie bo zawadzam, na wszystkie sposoby, cytując Jezusa, Ramthe, Mechanikę Kwantową … (na czymś muszę się wyłożyć, a to że przeczysz sobie kto zauważy? Jeśli Ty nie widzisz) bo nie da się już głosić porzucenia złego rozumu w miejsce bezrozumnego serduszka. To przykre jakie taka filozofia ma skutki. W zasadzie jest to szerzenie fanatyzmu religijnego, nie ważne jakiego ważne by nikt nie śmiał myśleć. 😉

        Tylko Po co? bosch drogi, skoro wszystko jest jedynie Twoją projekcją, i nikt nie istnieje inaczej ani z innego powodu jak po to by ubarwiać Twoje nadrzędne istnienie. Kiedyś napisałaś że wszystko pomieszałam, to prawda, zależy od punktu widzenia Gaju, a może powinnam napisać Sejo? Ogłupisz, wypaczasz prawdy a to jest szkodliwe, ale mi nie przeszkadzasz 🙂

      4. @SeJa Zapomniałaś SeJu dodać , że tylko SeJa ma informacje z tzw „pierwszej ręki” i monopol na PRAWDZIWĄ PRAWDĘ 🙂 Tak SeJu – jeżeli pojawiasz sie w mojej „rzeczywistości” w takiej wersji , to rzeczywiście mam coś jeszcze do przerobienia 🙂

      5. „Przecież Tylko Ty jesteś stwórcą, mnie i NTV, i słońca na niebie i wszystkiego co istnieje i na co się powoływałaś kiedykolwiek”
        Brawo SeJa!
        W ten sposób udowodniłem kiedyś pewnej osobie, że wcale jej nie ma, w to co przychodzi od niej do mnie poprzez net, to tylko mi się wydaje. I na odwrót, kiedy się pokłóciliśmy, twierdziłem że to ona sama sobie wszystko funduje, a mnie w ogóle nie ma. Ewentualnie w odmiennej wersji – że sama sobie to funduje, a ja jestem tylko wykonawcą tego na co w jakimś wydumanym „kontrakcie przedurodzeniowym” sama się zgodziła, więc w zasadzie wypełniam tylko jej wolę.
        Stanowczo przeciwstawiam się tego rodzaju „filozofiom”, ponieważ pozwalają usprawiedliwić każde najgorsze nawet draństwo, które dzieje się na tym świecie.
        SeJa – zagonisz Gaję w logiczną pętlę z której nie ma wyjścia.
        Umysł w takich przypadkach najczęściej reaguje zwarciem i albo dokonuje jakiejś „racjonalizacji”, albo kończy się to powstaniem silnego uczucia niechęci (o różnej skali natężenia) w stosunku do sprawcy dysonansu poznawczego. Przerabiałem to w życiu niejednokrotnie…
        Pewna wiodąca sekta na podobną okoliczność nawet zabezpieczyła sobie paragraf w kodeksie karnym chroniący tzw. „uczucia religijne”.
        Dokładnie mechanizm działania powyższego procesu wyjaśnia Huna własnie, ale przecież „Nie ma żadnej Huny . Huna to wymysł białego człowieka”
        Pax Vobiscum! Nie kłóćcie się dziewczyny…

      6. Największym błedem ludzi jest to , że mylą swoje ” życie tu i teraz” z byciem w TERAZ . Nasze zycie polega zazwyczaj w przetwarzaniu martwych danych . utknęliśmy w tym więc cierpimy. Dyskutujemy tutaj nad martwymi danymi 🙂 Tak więc te wszystkie dyskusje to dyskusja martwych ludzi o martwych danych 🙂 Prawdziwa wiedza to bycie w Stanie Zero – to doświadczanie Nieba na Ziemi, Nirwana , prawdziwa Sztuka, prawdziwe Piekno , Miłość . Cala reszta – to ŚMIETNIK ! To beznadziejna dyskusja , nad smietnikiem danych 🙂

      7. @Robert Z każdym kogo spotykamy , dzielimy dane . Dokłaniej na ten temat, mówi właśnie Hew Len .

      8. „W ten sposób …” Brakuje mi takich rozmów, od tak, gdzie nie jestem ograniczona, jak i Ty do pisma jedynie co jest poniekąd martwą rozmową … nie ma w niej życia, tej supernowej bity bity megabajty bitów (kojarzysz film? to było na prawdę zabawne 😀 ) 😉 Co to ta Huna? z dobrego źródła bo ja leniwa. Dane z … tak ja umiem i czytać 😛

  8. SeJa Dlatego ci nie wierzę , że jak na mrugnięcie powieki – przemieniasz SeJu , swoje ciało o czym ostatnio napisałaś . Jest w tobie zbyt wiele agresji do ludzi i właśnie dlatego to nie jest w twoim wypadku możliwe . Jeżeli mówię nieprawdę , to spójrz na swoje ostatnie wypowiedzi skierowane do mnie, ileż w nich agresji . Uważam ,ze bronisz na siłe starych schematów , ubierajac to w latwostrawną papke Podajesz sie niemalże za proroka i próbujesz tym samym , odciąć ludzi od prawdziwej wiedzy. Takie jest moje zdanie na obecną chwilę . Stwierdziłaś kiedyś , że ty tylko pomagasz – a ja zapytam cie komu ty SeJu pomagasz ? Bo ja uważam , że ludziom , na pewno nie pomagasz .

      1. @Gregory Myślałam , że pewna osoba zostawi mnie tym razem w spokoju i będę mogła spokojnie się tu wypowiadać -ale tak sie nie stało , jak sam widzisz. No cóż , trzeba bedzie znowu brać urlop 🙂

    1. Ludziom nie da się pomoc.Np; świetny kierowca ,przynajmniej tak mu się wydawało jest kaleką na skutek swojej ignorancji.Kilka tygodni w śpiączce i powrót do poprzedniego życia.Tak oto działamy w swoich neurotycznych,chorych przyzwyczajeniach ,gdzie ,,miłość” jest po prostu kawą którą ciężko odstawić nawet kiedy szkodzi.hihihihi

      1. @Qcyp Najpierw trzeba zacząc pić kawę ,żeby stwierdzić ,że jest szkodliwa. Prawdziwa Miłość Qcypku nie szkodzi , bo jest Jestnością .

      2. Tak, Gaja zdecydowanie wibruje we fałszywej rzeczywistości stworzonej przez pisarza.Może tak jakiś wypad w ciemne rewiry Sarajewa albo Mostaru był by zbawienne ,ku wyjściu z zaklętego kręgu fikcji i rozpaczy hihihihi.

      3. Z panią Małgosią to zetknęłam się kilka lat temu, kiedy szukałam sw. Graala w Matriksie. Nie wiem czy na jej stronie jest jeszcze ta informacja, obok której wtedy przeszłam obojętnie a dzisiaj wiem, jaka jest ważna i kluczowa. Ona gdzieś tam napisała albo powiedziała, że porażająca liczba ludzi ma zamkniętą czakrę serca. Ludzie po prostu czują się niekochani. Myślą, że na miłość trzeba sobie zasłużyć, ze trzeba „jakimś” być żeby być pokochanym. To wszystko oczywiście na początek w dzieciństwie od pierwszego oddechu właściwie, kiedy witają ciebie na świecie lampy szpitalne, klaps w tyłek i igła, potem zostajesz odseparowany od matki.. i się zaczyna „taniec pingwina na szkle”. Potem rodzice, którzy sami nie wiedzą czym jest Miłość robią z ciebie kurę zamiast orła, bo sami myślą, ze są kurami.. Nie ma rozwoju bez miłości. Ona w nas jest, tylko trzeba się do niej dokopać. I wtedy Qcyp, patrzysz na takiego kierowcę i wiesz, ze on inaczej nie może, rozumiesz to i nie oceniasz. Otaczasz go miłością…patrzysz na te toksyczne związki i rozumiesz, ze póki uczestnicy nie zaczną trzeć tyłkiem o dno, nie obudzą się.. a na koniec rozumiesz, ze lepiej wypić filiżankę wybornej kawy w swoim, cudownym towarzystwie, niż oglądać filmik z Zawiszą i transseksualistą.. ale nawet wtedy patrzysz na to widowisko ze współczuciem, które jest pochodną miłości..a właściwie miłość zawiera w sobie współczucie. To stan. I miłość trzeba pielęgnować, tę w sobie szczególnie. Inaczej usycha, gubi się w mrocznych, krętych korytarzach umysłu….

      4. A jak nie wierzysz to spróbuj ludziom mówić: kocham Cię, ludziom „obcym” i zobacz ich reakcję. To jest straszne właściwie… i śmieszne jednocześnie…

      5. @Qcyp A „dlacego” ? A „dlacego” Qcypku Twoja prawda ,jest „lepsa” od mojej prawdy ? „Prose ” o wyjaśnienie 🙂

    2. Gaju 🙂 Na kłamstwie nic nie zbudujesz 🙂 Ja nigdy nie twierdziłam że przemieniam swoje ciało na mrugnięcie powieki, a powiedziałam że na mrugniecie powieki to się robi, bo zdarzyło mi się to robić. A nie wierzysz mi nie dla tego, bo od początku masz odmienne zdanie na każdy temat. Więc nie operujesz w zakresie prawdy. Więc w ogóle szkoda gadać, rozpisywać się jak to nie jestem małpą w twoim cyrku.

      Co do agresji i pomagania to też dajesz niezły popis. Można to porównać wręcz do misjonarza wyrzekania się rozumu najpierw, a następnie Proroka Pani Ramtha jaka jak udowodniono jest opętana. I szlak trafi ta zła SeJa Ci spokoju nie da i wytyka na każdym kroku, a na stosie się jej spalić nie da, bo cholerę i ogień nie trawi 😉 Ależ pisz co chcesz, a ja dam ludziom własne przemyślenia i doświadczenia oraz przykłady. Sami zdecydują 🙂 Twoim zdaniem to jest szkodliwe, to gratuluje.

      A co do możliwości jawienia się jako Anioły, postaci energetyczne, Historyczne w tym Biblijne jak w tak zwanych objawienia wątpliwe co najmniej dalej chyba nie muszę wyjaśniać 😉 Choć nijak ma się to do mnie ale obala tezę o warunku cukierkowości a co dopiero wrogości. A co do Ramtha to ciekawe też co stwierdzili by u osoby wręcz opętanej, bo dokładnie to udowodnili, co już samo stawia pod ogromnym znakiem zapytania intencję tej istoty i prawdomówstwo nawet co do własnej tożsamości. Więc super powód Gaja by Jemu wierzyć 🙂 Doprawdy, no dzięki za tę naukową analizę jaka to wykazała. Bo co innego gdyby ta Pani miała taką aktywność mózgu. Co wykluczono, że to Ona co i Ona potwierdza. Fajnie Pomagasz, a ja nie pomagam również Ci i w tym myśleć samodzielnie. 😉 Dla Ciebie dzielenie się własnymi doświadczeniami i spostrzeżeniami jest złe i agresywne w stosunku do Ciebie i każdego, bo nie pozwala szerzyć kultów i podpinek. 🙂

      Myśl Dziewczyno 🙂

  9. Wysłuchałam panią Małgosię (Małgosie to fajne dziewczyny)… i podpisuję się pod tym co mówi (z pięknym wschodnim akcentem) i potwierdzam własnym doświadczeniem. Można sobie samemu do tego dojść, jak się ma na to odwagę.

  10. @Robert Seria filmów Johna Veto o tematyce : Fizyka Kwantowa /yt/ nie kończy się na 12 odcinkach , są nastepne.

    1. „Problemem nie sa nowe idee ,ale jak pozbyć sie tych starych ,zamulających ludzkie umysły . Dla niektórych , to oznacza oczywiście rezygnację z dotychczasowego dorobku naukowego w ich życiu a może nawet utrate ciepłego stanowiska na uczelni . Jeżeli jest sie jednak uczciwym człowiekiem i prawdziwym naukowcem o otwartym umysle , to idzie sie do przodu ,bez względu na wszystko. Prof Bruce Lipton / biolog komórkowy/o którym zapewne słyszałeś, musiał rezygnować z pracy na uczelni , tak wielki był ostracyzm w stosunku do Jego osoby . Teraz Jego odkrycia ,są traktowane w sposób naturalny i ludzie korzystają wm praktyce z jego odkryć . Prawda zawsze wcześniej ,czy póżniej się przebije a ci ,ktorzy upierali się przy starym staja sie przez to śmieszni , w oczach następnych pokoleń .

    2. Możliwe, widziałem to wtedy kiedy miało 12 części.
      „Nie wszyscy Robercie są fizykami i nie wszyscy mają techniczne wykształcenie ,ale pewne podstawowe zasady funkcjonowania rzeczywistosci w ktorej egzystujemy , powinni znać. „ Tak! Tak! Jak najbardziej TAK! ale znać POPRAWNIE.
      „sztuka ją przekazać w przystępny dla wszystkich sposób”
      przystępny tak, ale nie wypaczający tego co się przekazuje.
      Wszak „Najniebezpieczniejsze kłamstwa to prawdy nieco zniekształcone.
      Ja wiem czego tak zajadle bronisz – tego że otaczająca nas rzeczywistość, to rodzaj matrix-a i że świadomość może wywierać na niego wpływ. Bo udowodnienie takiej tezy mają te wykłady Veto na celu. I ja wcale wbrew pozorom tego nie neguję, twierdzę tylko że Veto zabiera się za to w niewłaściwy sposób, który nie dość że tak naprawdę niczego nie wyjaśnia, to jeszcze „sprowadza owieczki na manowce”. Czyli robi to, co z ludźmi robią religie. Czemu i komu religie służą, to wiem, jaki cel ma John Veto – pojęcia nie mam.
      Ale spróbuj może przegryźć się przez to:
      http://www.taraka.pl/niebo_fizykow
      Daje do myślenia i chyba wykracza trochę poza Johna Veto.
      „Pragnęłam przekazać ludziom tę wiedzę , jednak SeJa robi wszystko , aby tak się nie stało . Zastanawiam się dlaczego, czy chce nadal zniewolenia ludzi ? Kompletnie nie rozumiem dlaczego tak twierdzisz. Myślę, że jest wręcz przeciwnie. Tylko ludzie jej nie rozumieją po prostu, ale ona zdaje się o to nie dbać. Równie dobrze mogłabyś zarzucić mnie to samo. Piszesz „To co próbuję przekazać , to nie jest ani filozofia ,ani religia ,tylko konkretna wiedza” a ja twierdzę, że niekoniecznie właśnie co stawia mnie niejako z automatu w opozycji do Ciebie. A przecież nic przeciwko Tobie nie mam, po prostu podążasz swoją ścieżką taką jak uważasz. Ja tylko pokazuję, że może istnieć inna, ale przecież nie pcham Cię na nią na siłę. Nie rozumiem też dlaczego twierdzisz, że SeJa agresję przejawia (bo jakoś nie zauważyłem)? Jak też tego: „komu ty SeJu pomagasz ? Bo ja uważam , że ludziom , na pewno nie pomagasz .”? Z doświadczenia wiem, że niektórym nie da się pomóc. Żeby się nie wiem jak chciało. Więc z czasem przychodzi rezygnacja po prostu (a rezygnacja raczej wyklucza agresję). Można pokazać ścieżkę, ale nie da się nikogo nią wlec na siłę.

      1. @Robert Nikt tak nie blokuje nowej wiedzy jak sami naukoffffcy, ktorzy chca , aby ich osiągnięć ,nikt przynajmniej za ich życia, nie podważyl :))) Żaden ROZSĄDNIE MYŚLĄCY i szanujący się fizyk , nie podważa doświadczenia z podwójną szczeliną , bo zostało to już udowodnione i potwierdzone tysiące razy. Wybacz , ale ja nie będe na ten temat dłużej dyskutować , bom w prawach oczywistych , to naprawdę strata czasu. Proszę Cie również , abyś nie oceniał pozostałych spraw , dotyczących mnie i Seji.

      2. Normalnie nie wiem co powiedzieć ROBERT, może lepiej reszta niech pozostanie milczeniem. (znów moją osobą nawet pomijając choć tak właśnie jest.) Na prawdę nie wiem co powiedzieć, dziękować jedynie …

      3. @Grzegorz Utwierdzam się tylko w przekonaniu ,że to o czym mówię jest ważne,bo inaczej nie byloby tak torpedowane . Mam też zreszta świadomość , że to ja sama sprawiam , że taka a nie inna ,wersja SeJi pojawia się wlaśnie moim życiu.- bo przecież wszystko już JEST. W każdej chwili , nasze życie , jest potencjałem , niezliczonej ilości wariantow , z których jako „obserwator” wybieramy ten a nie inny , tworząc własny”film ” Trwa przecież stale wieczny, niekończący się , miłosny taniec Swiadomości i Energii .Pozdrawiam Cię.

      4. @Robert Prawdy uniwersalne ,są proste i przejrzyste. To ludzie maja tendencję , do stałego gmatwania . Są też tacy , którzy robią wszystko / mając w tym swój cel/ aby celowo gmatwać , przesłaniając tym samym , prawdziwą istotę zagadnienia.

      5. Gaja Piszę :
        Proszę Cie również , abyś nie oceniał pozostałych spraw , dotyczących mnie i Seji.

        Czyżby Robert pisał nie rzeczowo, nie uprzejmie, stronniczo, nie obiektywnie, bez jasności? Czemu nie życzysz sobie by nie Odnosił się swobodnie w kwestiach jakie sam uzna za warte uwagi?

        A Ja proszę (śmieszne, bo nie czuję się nobilitowana do takich próśb nawet) by każdy pisał zgodnie z własnym przekonaniem, nawet jeśli ja się z Tym nie zgodzę czy ktoś się ze mną nie zgodzi, gdzie i każdy ma własny rozum 🙂

        Co do reszty nie chce mi się wypowiadać bo w każdym zdaniu Gaju, tych prostych prawd są ludzie też jacy sami albo mają jakichś problem neurologiczny, albo sami padli padli ofiarą tych sił jakim zależy na wypaczaniu i wypaczyły im postrzeganie więc nie widzą że szkodzą. Niszcząc wszystko od zarania dziejów i infiltrując wszystko. Gdzie na przykład znów nawiązałaś do światów Alternatywnych podczas gdy to właśnie takie wypaczenie, bo takowych nie ma o czym mnóstwo razy wyjaśniałam, za to są światy równoległe, gdzie nie ma Ciebie ani mnie, ani żadnej z naszych alternatyw, chociażby dla tego że to wyklucza całkowicie jakikolwiek sens, w tym i decyzji, skoro każde drgnienie umysłu miało by tworzyć nieskończoną ilość wersji, a każda konsekwencja kolejną nieskończoną ilość iluzji, gdzie nie ważne co zrobisz, i jaka jesteś oraz jakie są Twoje tu przekonania, bo gdzieś tam właśnie mordujesz noworodki w miejskim szpitalu. I uwierz mi, nie da się symulować zrozumienia, inaczej jak milcząc. Bo inaczej absurd wyjdzie w każdym zdaniu i fakt że ktoś sam nie wie że wypacza owe proste prawdy. My mamy relacje na zasadach wyborów, prawa akcji i reakcji, inaczej karmy i rezonansu w danej przestrzeni. Nijak się to ma do rezonansu wzorców materii dla innej przestrzeni jaka inaczej rezonuje co nie jest ani lepsze ani gorsze a takie jak stacja w TV, jest, nie ma i znów jest co innego. Tak samo powiedziałaś Izie że gdybyś miała inny poziom świadomości to by Cię tu nie było, zapytać wypada gdzie byś była? Ale ja znam Twoją odpowiedz jaka jest dla Ciebie prawdziwa a do jakiej już się nie przyznasz jeśli Ci to akurat nie pasuje. Otóż była byś w świecie niematerialnym, a to też subiektywizm, bo i tą materię postrzegasz jako materialną bo Twoje zmysły tak wibrują, jeśli dla tej staniesz się nie materialna, to dla innej jak najbardziej wtedy materialna, więc tu teraz jesteś niematerialna z innego punktu widzenia. Ale ten błąd pojmowania nie jest prawdziwym celem Twojej podróży jest jedynie lepem dla dążących, zagubionych, takich jacy tu nie znajdują sensu istnienia by powieść ich dalej, wyalienować. Za to celem docelowym jest już wręcz wyzbycie się swego JA nadrzędnego jako odpowiedz na pytanie też „co ze mną nie tak że nie działa” na rzecz wielkiego jamochłona jakiego nazywasz ROBOCZO Absolutem a właściwie jak zwał tak zwał, roi się od imion (Aż się Ciśnie na usta Legion). jaki Cię wydalił z odwłoka byś nabrała smaku doświadczając i wzrastając by Cię wchłonąć i byś się w nim rozpuściła. Obrazowo ujmując. Poprzez ten pryzmat rozumiesz udrękę tego Matriksa, dążenie do niebytu, jedność w tym względzie i iluzję podzielenia. Szerząc zatracenie daru życia i własnego niezbywalnego samokreującego się JA na rzecz obietnic ludzi jacy tak samo niczego nie rozumieją a głównie w jakiej sami znaleźli się pułapce. Ale jeśli o tym nie wie bo zostały zablokowane pewne mechanizmy w umyśle przez tego Jamochłona i jego wysłanników, to nie można w sobie zdiagnozować problemu używając wadliwego urządzenia diagnostycznego czyli własnego mózgu. Co wyklucza pomoc. Nawet jeśli coś zrozumieją prawie to nie minie 5 minut jak wszystko udowodni Im że mają rację a te proste prawa uniwersalne są w nich wypaczone i tego nie wiedzą.

        Dla tego właśnie proste spójne prawdy, są niedopuszczalne dla tej filozofii że tak nazwijmy. I ujawnia się, i krzyczy jak to nas zniewalają innym niż zapodane zrozumienie w wypaczeniu, i pomaga i wyzwala od życia.

        Ucho od śledzia 😉

      6. @Robert Ja korzystam co dnia z wiedzy Przekazanej w serii Ramtha i wiem na podstawie własnego doświadczenia w tym względzie , czy ta wiedza działa w praktyce , czy nie 🙂 Uważam Robercie , że zrozumienie Ramthy ,było jednym z najlepszych zdarzeń w moim życiu. Kiedy człowiek poznaje prawdę , to ta prawda go rzeczywiście wyzwala . Trzeba jednak samemu tego doświadczyć , ażeby to potwierdzić i nie dzieje się to „na mrugnięcie oka” . To pewien proces w naszym życiu .

      7. @Gaja „Nikt tak nie blokuje nowej wiedzy jak sami naukoffffcy”… Tak, zgadza się.
        „Żaden ROZSĄDNIE MYŚLĄCY i szanujący się fizyk , nie podważa doświadczenia z podwójną szczeliną…” Tak, zgadza się.
        Toteż ja również nie neguję faktów, tylko co najwyżej z ich interpretacją polemizuję. Powinnaś wiedzieć, że tych interpretacji było co najmniej kilka, jak również to że nie istnieje jedna „jedynie słuszna szkoła” fizyki kwantowej. A gdybyś zadała sobie jeszcze trochę trudu i dokładniej przyglądnęła się temu jaki obraz tworzy się na ekranie, to zobaczysz, że nie jest to obraz interferencyjny dokładnie taki, jaki daje światło w analogicznych warunkach. Więc jest to jak najbardziej pole do rozważań.
        Piszesz również Utwierdzam się tylko w przekonaniu ,że to o czym mówię jest ważne,bo inaczej nie byloby tak torpedowane…. Widzisz, są na tym świecie ludzie, którzy ze szczerym przekonaniem głoszą, ze ziemia jest płaska, używając na poparcie swej tezy wygodnych im argumentów, kompletnie zaś ignorując te, które są im niewygodne. I oni mogliby powiedzieć dokładnie to samo co powiedziałaś. Kiedyś na wykładzie z fizyki środowiska dopuściłem się małej prowokacji i zapodałem kilka takich argumentów. Prowadząca zajęcia w pierwszej chwili zbaraniała słysząc ode mnie takie dictum, następnie kiedy wyjaśniłem, że są na świecie miejsca (choćby słynny „pas biblijny” w USA), gdzie pewne środowiska na poważnie domagają się nauczania kreacjonizmu na równych prawach z resztą nauki, palnęła studentom kazanie na temat konieczności krytycznej analizy każdej informacji z którą się stykamy.
        „Proszę Cie również , abyś nie oceniał pozostałych spraw , dotyczących mnie i Seji”.
        Wybacz, nie oceniam, tylko ponieważ dyskusja miedzy wami toczy się publicznie, a zarzuciłaś jej że agresję przejawia – odniosłem wrażenie że właściwie to do wysłanników sił ciemności ją zaliczyłaś „„komu ty SeJu pomagasz ?” A ponieważ oboje „w podobnym tonie nadajemy” w tym wątku, poczułem że i mnie to przypadkiem dotyczyć może. Stąd pytanie – gdzie ta agresja?
        Piszesz „Prawdy uniwersalne ,są proste i przejrzyste.”
        Problem w tym że wielu twierdziło, że to tylko oni własnie głoszą te jedynie prawdziwe prawdy uniwersalne. Więc nie wiem który zestaw akurat masz na myśli.

        @ SeJa „Normalnie nie wiem co powiedzieć…” Nic więcej nie trzeba. Rewelacyjnie poszerzałaś moje wypowiedzi, niekiedy waląc sformułowania, które czasem aż mnie palce świerzbiły żeby napisać, ale po drobnej refleksji stwierdzałem, że może mi nie wypada i inaczej to wygląda jak same sobie uprzejmości prawicie. 🙂 Inne sprawy przemilczę, bo pewnie jeszcze znowu mnie o wyznania miłosne posądzą… 😉 Powiedz mi tylko czy jak byłaś dzieckiem, to też tak miałaś że wszystkie dzieci w grupie były cacy, a ty jedna byłaś winna wszelkiego zła?

      8. Nie odpisywałam Robert tyle czasu odliczając oczekiwanie, bo w zasadzie to w moim przypadku nie jest takie oczywiste. Śmiałam się pół dnia biegając po sklepach i zachodząc w głowę co napisać. Najprościej było by więc powiedzieć o takkkk, już pierwszego dnia wyleciałam z przedszkola, w ogóle podobno 😉 znaleźli mnie w kapuście, zapomniałam tylko zapytać czy byłam owinięta w kocyk jakiś ;P Później było tylko ciekawiej. Bo właśnie ja nie postrzegam niczego negatywnie, wręcz przeciwnie, wiele też rozumiejąc bo przecież to nie Dzieci miały coś do mnie, a wręcz przeciwnie, zawsze byłam tak zwaną liderką, choć tego właśnie nie cierpię by organizować innym czas. … A dorosłych od najmłodszych lat doprowadzałam do rozpaczy egzystencjalnej … i tak dalej, gdzie warto by poszukać odpowiednika w Mitach Greckich czy jak kto woli. Że się rozpisywać nie będę, lecz nadmienię sytuację po latach kiedy zjechałam wyciągnąć swoje świadectwa szkolne i usłyszałam że przecież do dziś się budzą zlani potem, bo mnie się nie zapomina, 😉 Ale nie ma żadnych śladów mojej obecności w szkole, w ewidencji ludności następnie … Więc mimo iż byłam jak puzzel jaki nie pasuje nigdzie, a jest jak Dżoker w każdej układance. Więc bywało że dorośli ludzie płakali ze szczęścia, lub nienawidzili mnie ale nic nie mogli poradzić. A dzieci? skoro miałam mnóstwo czasu na relacje skoro rok szkolny w normalnym trybie zajmował mi całe AŻ wrrr 3 dni gdzie jeden na rozpoczęcie roku, jeden na zdanie wszystkiego z 2 na 5 bo wyżej nie było bez obecności, książek, zeszytów i jeden na odebranie świadectwa i tak co rok od czasu kiedy w trzeciej klasie rozwiązałam sprawdziany korzystając z wiedzy nauczycieli i zrobiła się potężna afera … dość powiedzieć że ekshumowali zwłoki mojego zamordowanego przyrodniego brata by to sobie przybliżyć. … … Dzieci dorosły z wielu miejsc o czym nikt nie wie, rozjechały się po świecie, … Więc proste pytanie, prosta odpowiedz, nieee, miło wspominam „dzieci” tam się wiele działo 🙂 Reszta to już inna bajka 😉

        Tak klepłam w klwkę, jakoś wywaliłam z siebie, nie analizując już bo wcale nie puszczę. Więc więc skoro 😀

      9. @SeJa
        „Więc mimo iż byłam jak puzzel jaki nie pasuje nigdzie, a jest jak Dżoker w każdej układance. Więc bywało że dorośli ludzie płakali ze szczęścia, lub nienawidzili mnie ale nic nie mogli poradzić. „
        Dokładnie o to mi chodzi. Ja też tak miałem – zawsze po skrajnościach. Zostało mi to do teraz zresztą.
        Ale z tego co piszesz, to jesteś w tym nawet lepsza ode mnie.
        Niektóre rzeczy bardzo mnie zaciekawiły, ale nie będę Cię za język ciągnąć, bo chyba raczej wykraczają poza konwencję tego miejsca.
        „w ogóle podobno znaleźli mnie w kapuście…” – zobacz co wynika z okłamywania dzieci – http://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/562989_467833549917957_2071712394_n.jpg

  11. Nie trzeba w ogóle wiedzieć o istnieniu kundalini żeby ją obudzić i tu się dopiero zaczynają jajca

      1. Gaju , tak to Matrix ,i dobrze mieć tego swiadomosc w czasie jak ogranicza nas materialna obudowa, w zasadzie wszystko jest Matrixem i hierarchią energii a ograniczenia są gwarantem doznawania tak jak jakiś film wczuwamy się w akcje albo mamy swiadomosc ze za kamera która to filmowała stało dziesiątki ludzi wraz z reżyserem ,wczuwając się napędzamy matrix ten” życiowy „ignorując zaś scenę akcji osłabiamy ten teatr ,ale jednocześnie doznania są nieautentyczne i w taki sposób podnosimy kurtynę ,idąc tym tropem doprowadzamy do kolapsu na wszystkich poziomach bo wszystko traci sens , jedynie kreacja , budowanie i doznawanie nowego napędza energie , a wszystko co nowe i nieznane musi być gdzieś skryte to logiczne ,na tym polega trwanie , znając fabule filmu nie zrobi to na nas wrażenia ,Pozdrawiam w Trwaniu Doznawania 🙂

    1. Majesticu Wielokrotnie oglądałam „Wywiad z dr Hew Lenem” jednak dopiero teraz ,w całości wiem , co chciał nam On przekazać. Właśnie zawarłeś to w swojej wypowiedzi . Jesteśmy martwi i przetwarzamy martwe informacje z podświadomości .Utknęliśmy w martwych danych , wiec cierpimy .Stan Zero to Nowiutkie Dane . Pozdrawiam Cię kochanie .

    2. Majesticu Ten kto nas naprawdę skrzywdził – spowodował , że jako biokomputery zacięliśmu się i stale przetwarzamy martwe dane . Jesteśmy „martwymi’ biokomputerami ,które stale boksuja w jednym miejscu i to jest nasza prawdziwa tragedia Mało tego ,obwiniamy inne biokomputery , które również boksują tak ja my w miejscu ,że to one nas skrzywdziły :)))) Paranoja :)))))))))

      1. Gaju skoro tak co do Siebie, nie mogę się z Tobą nie zgodzić, w końcu kto wie lepiej niż ty sama o sobie? 🙂

        Więc czekaj 🙂 Zreasumuje sobie to co wykazywałam ogólnie kiedyś ale zrezygnowałam z powodów moralnych. Więc jesteś martwa, a twoim pragnieniem, pragnieniem śmierci punkt zerowy. Niebyt. To na prawdę wymaga wielkiej odwagi by samej do tego dojść, ja natomiast nie zakładam nic co do Ciebie i nie wiem na ile to prawda, bo nie znam śmierci, ale wierzę Ci 🙂 Choć to nie jest wesołe Gaju. Skoro tak, ciesz się tym co masz tu i teraz, nie trać czasu. Przed przeznaczeniem i tak nie uciekniesz, więc jak to mawiam na cmentarz nikt się nie spóźnił. 😐 Jejku wolała bym byś się myliła, by mylili się jacy o sobie w wykładach świadczą i o wyznacznikach odpowiednich dla siebie prawd. Nie miej mi za złe.

      2. Nie chciałbym żeby to było potraktowane jako moja zaczepka względem Gaji, ale słowa „Nie ma żadnej Huny. Huna to wymysł białego człowieka” gdzyeś „z tyłu głowy za mną chodziły i nie dawały mi spokoju.
        Dręczyło mnie jaki interes miał ktoś, żeby powiedzieć coś takiego na temat systemu wiedzy, który miałem okazję (przynajmniej w części) osobiście sprawdzić.
        No bo myśle sobie – jak to nie ma? Czy chodzi o to, że nie istnieje w postaci pisanej? „wymysł białego człowieka”? A jeśli tak, to którego? No bo ja z twórczością kilku autorów miałem okazję się zapoznać, wiec jeśli wymysł, to na pewno nie jednego człowieka.
        Kogo Dr Hew Len mógł miec na myśli? Myślę, że chodziło mu o Max-a Freedom Long-a, jako postać najbardziej znaną, ale mnie najbardziej utkwiła w pamieci ksiązka polskiego autora, Kapitana Żeglugi Wielkiej (niestety nazwiska w tej chwili nie pamiętam), który szczegółowo opisywał jak składał te wiedzę z kawałków jak ona dokładnie funkcjonuje, oraz jak i dlaczego była tępiona aż do stanu nie istnienia właśnie.
        A przecież to Huna właśnie stanowi wręcz instrukcję obsługi człowieka, dokładnie wyjaśnia różne mechanizmy psychologiczne, czym jest i jak funkcjonuje podswiadomość, oraz jak się tworzy programy i uwarunkowania.
        Tę wiedzę sprawdziłem praktycznie, więc kiedy ktoś mi mówi, że nie istnieje to „rozdzwońcie się dzikie dzwony” – włączył mi się alarm. O co quźwa chodzi?
        W końcu przekopałem się przez archiwum mojej poczty i… eureka! Znalazłem pana Hew Len-a w powiązaniu z panem Joe Vitale.
        W tym momencie wszystko jasne! Stara zasada która zawsze się sprawdza, że jak nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Pan Vitale organizuje seminaria i sprzedaje ludziom „Sekrety” i fałszywe nadzieje reklamując się jako „Odkrywca sekretu Prawa Przyciągania” [http://vitale.pl/], do którego odnosiłem się już wcześniej i określiłem go jako popłuczyny po Hunie.
        Popłuczyny dlatego, że nie zawiera pewnych istotnych elementów, które zawarte są w Hunie, a o których również swoimi słowami mówi pani Małgorzata Wołukanis.
        Jaki to ma skutek, to już pisałem, więc nie bedę się powtarzać.
        Zaciekawiło mnie jeszcze, czy może jest jakieś uzasadnienie stwierdzenia o nieistnieniu Huny. poszukałem na YT i w całym wywiadzie który trwa 1h18min na temat Huny jest tylko jedno krótkie stwierdzenie:

        58:23 W warsztatach, w których brałam udział o Hunie.
        58:27 Nie ma czegoś takiego jak Huna. Naprawdę?
        58:31 Wymysły jakiegoś białego człowieka. Naprawdę?
        58:38 Kontynuuj. Przepraszam.
        58:41 W poprzedniej wersji Ho’oponopono, zanim Hawaje zostały najechane. [dosłownie – zinfiltrowane przez cudzoziemców]
        58:53 Odwiedzone. Odwiedzone.
        No własnie – nie ma i już. Poza tym zero uzasadnienia.
        Aha. odwiedzone. Podobnie jak kiedyś plemiona słowiańskie zostały odwiedzone przez wysłanników KRK, co poskutkowało dokładnym wykorzenieniem świadomości słowiańskiej aż do teraz.
        I teraz u nas też pełno jest „pożytecznych idiotów” pieprzących o „chrześcijańskich korzeniach europy” i dla których polak to wyłącznie katolik.
        Normalnie kurczę cud się stał – ex nihilo powstało państwo Polskie. Wcześniej „Polski nie było, była dzicz, lasy i niedźwiedzie polarne, no przy granicy z Rzymem może była jakaś prymitywna cywilizacja”
        I potem tacy jak R. Ziemkiewicz wypisują takie bzdety, że konkwistadorzy to były niewinne harcerzyki raptem, którzy też wpadli z odwiedzinami, a tubylcy to pewnie wyrżnęli się sami z zachwytu (mam artykuł).
        Tak więc to że pan Dr Hew Len jest hawajczykiem, to o niczym jeszcze nie swiadczy.
        Oryginalna Huna mówi o czymś jeszcze – dokładnie o tym o czym mówi o czymś jeszcze – o tym samym o czym mówi pani Małgorzata Wołukanis.
        O blokującej roli negatywnych programów opartych na poczuciu winy.
        A tu facet na okrągło zasuwa – jesteś niczym.
        I proszę – do jakiego stanu doprowadził biedną Gaję!
        Po owocach poznacie ich…
        Poza tym Huna nie mówi nic o bogu, ani żadnych wyższych bytach, zajmuje się wyłącznie człowiekiem na różnych płaszczyznach istnienia.
        Więc to co robi ten pan jest kolejnym naduzyciem.
        Admina prosze o wybaczenie za przydługi wpis, ale nie moge strawić tak bezczelnej manipulacji.

      3. @Robert Nie ma to jak specjaliści od wszystkiego 🙂 Innym zrozumienie pewnych spraw, zajmuje całe życie 🙂

      4. Nie ma to jak specjaliści od wszystkiego
        Kogo masz na myśli? Mnie?
        Ja tylko jestem skromnym człowiekiem, o szerokim spektrum zainteresowań. Staram się obserwować i wyciągać własne wnioski. Oraz w moim słowniku nie istnieje takie pojęcie jak autorytet (w USA na takie osobniki wymyślili już nawet jednostkę chorobową).

        Żeby krótko streścić – to co ci panowie robią to jest jak wzięcie działającego open-source-owego systemu operacyjnego, wyrżnięcie z niego obsługi urządzeń peryferyjnych i sprzedawanie tego naiwnym bez instrukcji obsługi, twierdząc w dodatku, że inny system ani instrukcja nie istnieje. A jeśli nieświadomy manipulacji user twierdzi, że system nie działa, to twierdzą że to z powodu śmieciowych danych i nieumiejętności usera jesteś niczym, niczym ,niczym…. I każą mu czyścić, czyścić czyścić…
        To jest tylko część tego, co ci panowie naprawdę robią a działalność których napawa mnie obrzydzeniem.
        Pani Małgorzata Wołukanis nazywa tego rodzaju działania wprost zbrodnią przeciw ludzkości i zgadzam się z nią w pełni.
        A jak ja mówię że posiadam brakującą instrukcję, to masz do mnie pretensje, że nie beczę w zachwycie jak reszta stada.
        Poza tym ja też mam alergię na Goa Uld.

        Jeszcze raz z uporem maniaka powtarzam – Huna jest systemem i instrukcją obsługi człowieka Innymi bytami się nie zajmuje. Gdyby choć trochę trąciła jakąkolwiek religią, nie zainteresowałbym się nią. Pani Wołukanis mówi to samo – to co możesz poznać, jest wyłącznie tobą samym.
        A tutaj panowie zasuwają o jakichś danych, których rzekomo jakiś Omnibyt potrzebuje… Czyli standard.

      5. Gaju, zapewne tak jest? w sumie niema postępu ? a to co jest to jedynie zamienniki , czyli nieudolność ,stan nieważkości z jednoczesnym wyzbywaniem się , zobacz, wystarczy prąd wyłączyć!? ,Pozdrawiam Cie Gaju wraz z promieniami popołudniowego slonca gdzie ciepło idzie w parze z kolorami 🙂 Ps i rzeka , morze kwiatów https://www.youtube.com/watch?v=lrF814OnFQ4

      6. @Majestic Dziękuję Ci kochanie i życzę pieknego dnia Dzieki Tobie Majesticu , milo rozpoczęłam ten dzień . Pozdrawiam Cie serdecznie – chociaż jestem tylko Próznią , która przejrzała się w swoim lusterku, zwanym Punktem Zero 🙂

  12. Jeżeli ktoś naprawdę zdecydował ,że chce „wracać” do Domu , to polaryzacja nie jest mu do niczego potrzebna .To właśnie ona , jest przyczyną naszych wszystkich nieszczęść – ale jak to wyjaśnić ludziom wychowanym w niewoli ? Na 2 najwyższych płaszyznach istnienia / 6 i 7 / , nie ma przecież polaryzacji a cudowna egzystencja istnieje . Stąd właśnie powstała nazwa „Siódme Niebo ” .Zaznaczam ,że wszystkie te wibracje ,są dostępne tu i teraz w jednym miejscu i nie trzeba się nigdzie wybierać i dorabiać sobie skrzydeł , wystarczy zmienić w sposób trwały swoja Swiadomość .Oczywiście wtedy trzeba się liczyć z tym , że przestaniemy być widoczni dla innych ludzi , bo to sa inne ,wyższ wibracje. Oczywiście można tu bez trudu powracać , ale wtedy potraktowano by nas tutaj jak Bogów i to jest oczywiście śmieszne .

      1. @Iza40 Gdybym Izuniu zmieniła w taki sposób Swiadomość , to by mnie już tutaj nie było . Nadal jestem widoczna kochanie :))

      1. :-)… Chcieć to móc :-). Zawsze mówię, najważniejsze jest „chcenie”, żeby się chciało chcieć.

    1. @Gaja:
      Myślałam , że pewna osoba zostawi mnie tym razem w spokoju i będę mogła spokojnie się tu wypowiadać -ale tak sie nie stało , jak sam widzisz. No cóż , trzeba bedzie znowu brać urlop 🙂

      – -To może poza urlopem zrób to co inni zrobili z tak satysfakcjonującym skutkiem…po prostu spokojnie się tu wypowiadają bez…wypowiadania się na wypowiadanie innych… (to się chyba nazywa sztuką nie powielania prowokacji) Czyżbyś nie miała wiele więcej do…wypowiadania się od tłumaczenia się innym z poszczególnych słów, zwrotów celowanych w ciebie? 😉

      1. @Gregory Jesteś kochany,dziękuję Ci . Bardzo mi tym pomogłeś. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    1. Kierunek jest odwrotny, to z „wieczności” (cokolwiek to znaczy 🙂 wpadasz tu na chwilę, aby uczynić świadomym nieświadome :-), wykonać rytualny taniec energii męskich (Duch-Kreator) i żeńskich (materia). Dlatego „Niebo” Jest Tutaj :-).

      1. @Iza40 Mylisz sie ,bo to tam w Stanie Zero , jesteśmy dopiero w pełni Swiadomi Wszystkiego . Tutaj doświadczmy tylko okruchów Inspiracji , kiedy w tzw przebłyskach swiadomości , doświadczamy samego Zródła . To Nowiutkie Dane /nie te codzienne =stare/ kiedy zespolimy się ze Zródłem . Na co dzien Jesteśmy Martwi i przetwarzany martwe dane 🙂 Oczywiśćie jesteśmy bardzo dumni z tego , że przetwarzamy martwe dane 🙂 No cóż martwy czlowiek – martwy biokomputer , nie jest świadomy tego , żę się zaciął 🙂 W stanach prawdziwach polączeń ze Zródłęm ,/czyli wejscie w stan Zero/ doświadczamy geniuszu ,ale to się dzieje bardzo rzadko i to w tym momencie ewoluujemy !!! Cała reszta jest bez znaczenia dla nas – dla Kreacji . Pozdrawiam Cie Skarbie kochany.

      2. @Iza40 Dlatego zejscie tutaj nazywa się inwolucją a powrót do Domu -ewolucją . Ewolucja człowieka , jak widać , nie dotyczy w takim stopniu naszych ciał , nad czym zawzięcie ludzie debatują 🙂 ale przede wszystkim – dotyczy Rozwoju Naszej Swiadomości .

      3. Gaju dokladnie , na tym polega cala gra,doznania maja wartość gdy są nieświadome , czy znając fabule i zakończenie filmu będziemy usatysfakcjonowani ? Słowa Izy, w sumie są kompatybilne i się w tym automatycznie zawierają ,jest pozornie sporna kwestia ale faktycznie jej niema , „w Stanie Zero , jesteśmy dopiero w pełni Świadomi Wszystkiego” „aby uczynić świadomym nieświadome” i co tu mamy ? mamy pełną kreacje jako gotowiec ,i mamy kreowanie czyli doznawanie, smakowanie ,zapomnianej strawy która w gotowcu byłaby oczywistością czyli „doznawajmy i dajmy doznawać ” Pozdrawiam Obie Panie 🙂 🙂 jednocześnie dedykując Soundtrack Hansa Zimmera „Inception ” https://www.youtube.com/watch?v=RxabLA7UQ9k

  13. W tym wypadku Gaja ma racje to nie musi byc czaneling to moze byc tak zwane przejecie jednego hologramu przez drugi . co jest evelementem w obecnej rzeczywistosci i coraz rzadziej wystepujacym . Nazywam to polknieciem jednego hologramu przez drugi . Ramtha i niektorzy z podobnych ludzi , ktorzy nie pytaja tylko znaja odpowiedzi sa pod wyplywem hologramu innych przestrzeni , sa oni kreatorami bardziej niz pytajacym .

    1. @Kalina Jqak ja na Tą Twoją mądrą wypowiedż czekalam Kalinko . Kiedy nad tym wszystkim rozmyślałam , wiedziałam ,że Kalina TO WIE , to rozumie . Kocham Cię i przytulam do siebie z całych sił . Pozdrawiam Cię.

      1. @Kalina Cenię Cię za uczciwość wobec siebie i innych . Nawet jeżeli trzeba powiedzieć coś , co nie jest może popularne , ale zgodne z twoimi przekonaniami , to Ty Kalino robisz to i to jest piękne .

    2. No ale jeśli hologram który nie ma swego i połknął hologram, jest przez to godniejszy zaufania i mądrzejszy, bliższy Bogu.
      To hologram jaki połknął hologram który połknął inny hologram będzie jeszcze godniejszy uwagi, no nie wspominając o połykaczu hologramów 😉

      Bo cóż wart hologram jaki ma własne buty i w cudzych nie chodzi. lepszy ten jaki ma kradzione buty bo innych mieć nie może. 😉 To dopiero geniusz 😀

      1. I ktoś taki mówi Wam o wyzwoleniu, o duchowości, o obietnicach? A co sam tu robi? 😉

        Mam alergię na Goa Uld.

      2. Gatki o Bogu mozemy sobie zostwic we wlasnej kieszeni bo wlasnie tam on jest. B=O jest mniej niz B >O. Zalezy od tego jakie kto ma ubranie czy naturalne czy syntetyczne i ile w nim kieszeni .

      3. @Kalino Jak zresztą wiesz ,Ramtha – to właśnie nauka o tym jak być Bogiem . Hew Len / w książce Zero Ograniczeń/ też to mówi i wskazuje jak oczyszczać sie z martwych informacji ,które stałe do nas płyną a których w większości , nie jesteśmy świadomi / w każdej chwili 11 milionow /. To nieustanna rozmowa z Bogiem w nas samych -rozmowa z Bogiem ,którym Jesteśmy . Każdy z nas Jest nieskończonym Zerem , jest dokładną kopią Zródła i jednocześnie Zródłem , które przyjrzało się sobie . My nie jesteśmy problemem ,tylko martwe dane w nas ,ktorych doświadczamy. Pozdrawiam Cię serdecznie.

      4. „Każdy z nas Jest nieskończonym Zerem”
        Toż to oksymoron jakowyś…
        Tego nawet pan Miller nie był w stanie wymyślić kiedy panu Ziobrze powiedział „jest pan zerem!” a jakże pięknie zabrzmiało by to jakby mu powiedział „panie Ziobro jest pan nieskończonym Zerem!. 🙂 🙂 🙂
        martwe dane – dane „zombie” które utraciły powiązanie ze stowarzyszonymi z nimi procesami i zajmują tylko pamieć. Pozbyć się ich można jedynie przez przeładowanie (restart) systemu.
        Jak zresetować człowieka?

  14. Moja rada Nigdy nie pytac . odpowiedzi sa w kazdym . nawet niech one beda sie wydawaly glupie to tylko na poczatku bedzie takie uczucie potem sie dojdzie do perfekcji w odpowiedziach i stana sie one niezwykle wartosciowe .

    1. @ Kalina 100/100 , jednak trzeba być wtedy w Stanie Zero , żeby napływały Nowiutkie Swieże Dane !!! Na to czeka Omnibyt , to jest nasze prawdziwe kroczenie do przodu !!!

    1. Dokładnie tak!
      Też miałem o tym wspomnieć, ale mi jakoś umknęło.
      Smutną refleksją z tego materiału jest to, że część danych (choćby naukowych) po prostu musimy przyjąć „na wiarę” jako prawdziwe, bo po prostu nie mamy możliwości ich zweryfikowania samodzielnie, choćbyśmy nawet bardzo chcieli.
      Stąd ogromne pole do nadużyć ze strony naukowców, w szczególności tych „na usługach” Mechanizm psychomanipulacji bazuje na tym, że jeśli w szkole czy później na studiach pokaże się że część wiedzy jest prawdziwa i weryfikowalna, to potem umysł dokonuje automatycznego zaszufladkowania, że to co nosi etykietkę „naukowe” musi z automatu być prawdziwe. A tymczasem nic właśnie…
      „Ucho od śledzia” i to co powyżej napisałaś – jak najbardziej!

  15. @Iza40 ja temu kierowcy nie współczułem po prostu dałem mu kartkę na stronę Liptona i wszystko zostawiłem w jego rekach.Jeśli będzie chciał wyjdzie z tego i zapomni jaki był wspaniały i ilu miał ,,przyjaciół”.Również przestrzegałem go przed lekarzami.Co do kawy, chodzi mi o nasze przyzwyczajenia w tym mentalne.Wiem że możemy a nawet musimy przestać żyć życiem które znamy i powtarzamy. To jest właśnie ta kawa ,,miłość” trzymająca nas w okowach bezpieczeństwa i przyjemności,oczywiście wątpliwych ;
    Mrugniecie okiem i stanie się w jednej chwili tym, co chce się być jest naturalne i potrzebne od zaraz, ale tylko w wyniku głębokiego zrozumienia, Seja chyba o tym pisała a nie o powierzchownych trikach. Może wtedy będziemy kochać a współczucie zostawmy dla tych którym nie chce się i nie potrafią żyć inaczej, nich sobie współczują wzajemnie hihihihi.

    1. Qcypku – Współczucie a współodczuwanie to dwie różne sprawy . Kiedy współczujesz to zdajesz sobie sprawę ,żę ktoś cierpi a kiedy wsółodczuwasz tocierpisz razem z nim ,cierpisz tak jak ten ktoś . Kiedy jestes w takim stanie to przyciągasz dodatkowe cierpienie , czyli potęgujesz tylko energię cierpienia !

      1. No właśnie, złapałem go za rękę nogę (ból ogromny ,wylew wewnętrzny itd) mówię, no co ty działaj, ćwicz przestań brać leki,był zdziwiony bo wszyscy go olali i tylko leki mu dawali. Nie wiem?, ale czułem że ten facet ma szanse znów biegać i pływać .

  16. Wiesz Qcyp, ja nie znam ideału. Jak ktoś mi niedawno mądrze napisał, każdemu coś dolega. Nie łudź się. Tobie też. A mnie na pewno.
    Pisząc o współćzuciu, ma na myśli realne sytuacje, kiedy spotykam się ludźmi i widzę bielmo wyimaginowanych problemów w ich oczach, pięknych oczach.. i ściągam wirtualnie to bielmo z ich oczu i widzę, jacy są piękni. Nawet nie słucham ich neurotycznych opowieści tylko się uśmiecham, czasem wezmę dłoń i pogłaszczę, czasem przytulę i idę dalej. I to jest dla mnie współczucie. Wiem co się w ich głowach kotłuje i co zaciemnia ogląd rzeczywistości. Wiem, bo mi też to dolegało a i czasem dalej dolega.
    Zgadzam się jednak z tym, ze tylko sam sobie możesz pomóc. W każdym z nas jest Mesjasz. Trzeba Go uwolnić z kajdan. I jak słusznie zauważasz do tego trzeba mieć odwagę, bo wtedy zmienia się dosłownie wszystko. Czasem zdarza się to wtedy, gdy już jest tak źle, że wchodzisz w to, bo nie masz nic do stracenia. Straciłeś już wszystko.. a przynajmniej takie masz złudzenie :-))). Są jednak i tacy „mocarze”, ze pomimo cennej lekcji dalej brną w iluzje.. i ja im daję do tego pełne prawo. Bo wiem, że ostatecznie i tak dostaną „bejsbolem” w łeb i i tak się obudzą. Na każdego przyjdzie pora. To jest pewne…

    1. @Iza40 pisze:Na każdego przyjdzie pora. To jest pewne…

      NIE nie przyjdzie!!!!!!!!! Energia zostanie rozproszona. Za dużo lekcji było udzielanych zbyt wiele inkarnacji zmarnowanych.Agresja,rywalizacja wszem i wobec i tylko w chwilach refleksji strach lub ból głowy. Tak oto działam na manekinów konsumentów, nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy z siły Ducha na neutrony ,jeszcze tylko mrugniecie okiem i jestem Wolny hihihihihi

  17. @Gaju wszystko mnie śmieszy,wspaniałe endorficzne poczucie rzeczywistości to klucz do bram Stwórcy.
    POZDRAWIAM I ŻYCZĘ DUŻO BIAŁEGO PIASKU I SŁONECZKA.
    A ha, czytam RATHME białą księgę, ale jaja hihihihi

    1. Qcypku Dziękuję za pozdrowienia . Tobie też Qcypku , życzę wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze w życiu i przytullam do serca .

    2. Qcypku -cieszę się ,że czytasz Ramthę 🙂 Myślę ,że i SeJa też ją kiedyś przeczyta , oczywiście po kryjomu , z latarką pod kołdrą ,żeby nikt nie widział 🙂

      1. Hahahahahha 😀 Gdyby nie fakt że Pewnie ta Pani popadnie w szkole kiedyś na historii w poczcie innych podobnych, dla zainteresowanych w dziale komedia / horror w starym kinie i pewnie obok Seji notabene 😀 😀 😀 Gdyby ta miała narzędzia do czytania w dzieciństwie i pierun ją walnął w głowę, tramwaj przejechał i koń kopnął a tak różne takie odeszły z kwitkiem pożerać inne hologramy by miały sens istnienia 😉

      2. @Gaja Piękna baśń o tym Ramtha ,ale widocznie w wyniku walk stracił genitalia bo nie miał dzieci ,czyli nic nie urzeczywistnił .
        Dalej,ciągle powtarza ze na wyższych poziomach Istoty nie kopulują.Co za brednie,nawet wysoko rozwinięte cywilizacje kopulują,to jest prawo NATURY.
        Jak on mógł walczyć i wygrywać mieczykiem z ludźmi rozwiniętymi technologicznie?Pomysk trochę a raczej zacznij myśleć!
        O 35.000 lat to nawet nie chce mi się pisać.Obecnie wielu ludzi zdaje sobie sprawę że od 15.000 lat w wstecz istniała Cywilizacja z Mu bardzo wysoko rozwinięta do tego stopnia że nie używali pieniądza ani żadnego innego środka płatności,jedzenia i picia było ile kto zapragnął.
        ALE JAJA ,ALBO ramtha bez jaj hihihihi.

  18. Wiecie co ? odkrywamy tutaj wszelkie zaułki , prowadzimy batalie i dyskusje ,jest to, ok ,ale trzeba stawiać na coś bardziej wyrazistego coś namacalnego dla ogółu dla Nas ? coś w stylu Bruno Groeninga , coś co popłynie do każdego chcącego , będąc w pełni otwarci zaczniemy się w sobie zamykać i zapomnimy to celach po które tu przyszliśmy ,ospałość indywidualności wyniknie z potyczek i konfliktów ,co w konsekwencji prowadzi do rozsypki .Cala Alternatywa powinna skomasować swoje działania na przynajmniej fundamentach tego co znane i uznane , mamy piękne przykłady np Akcja Wylatowo niesamowita lustracja zjawiska .a przecież można więcej w skali kraju i nie tylko ,w dziesiątkach tematów ,uważam ze trzeba zjednoczyć siły , bez jakiegoś centralnego molocha ale na początek konsolidacja ruchów społecznych i inicjatyw wspólna reklama, komunikacja ,i zaangażowanie , a wszystkich wichrzycieli , mówców bez pokrycia mącicieli po prostu wskazywać palcami i wywalać na zbity pysk bo takich tez nie brakuje sabotażystów .Mamy piękne przykłady Telewizja „Fabryki ” z Londynu , choć mam niedosyt i mogło by być więcej łączy miedzy Wrocławiem a Londynem ?ale jest jak jest i jest Ok ,kiedyś pomijając inne anomalia , było tu i tam dużo audycji Autorskich nie wymienię wszystkich ale np 5D , Sekrety Długowieczności itp niesamowite zaangażowanie prowadzących wspaniale klimaty czy nie można tego reaktywować ?

  19. Robert 🙂 Przepraszam że tu ale dopiero zerkłam a tamten wątek jest już zamknięty. Niestety gość jaki pokazał to zdjęcie jako prawdziwe na swojej stronce się mylił. Nie wnikam ale zupełnie wykłada się na kierunku i długości cieni, co wskazywało na kilka odrębnych źródeł światła, z różnych kierunków nieco i na różnych wysokościach. Kilka kreseczek by to wykazało, nie są równoległe. Czyli kierunek cieni, i linie od czubka głowy do odpowiednika w cieniu, a powinny. Do tego musiały by być równoległe do takich samych linii względem obiektu, a to już zupełnie cień zrobiony z innego źródła światła. To jest ewidentne i widoczne gołym okiem. Gdzie całkowicie się różni cień obiektu od wszystkich innych cieni. No i wystarczy powiększyć troszkę fotkę by widzieć ze obiekt był wklejony, są wyraźne linie wycięcia na poziomie pikseli. Włącznie z jego cieniem jaki zupełnie nie pasuje 😉 Więc nie wiem czy ta fotka była spreparowana przez gościa jakie ją zamieścił gdzieś u siebie, czy też sam się nie przyjrzał, ale na 100% nie jest autentyczna 😐
    http://1.bp.blogspot.com/-rxdAw6Z1EuQ/U-FUmcJYGHI/AAAAAAAAB6E/YFiH4L2ZSBQ/s1600/TR3B.jpg

Comments are closed.