Stop Nowemu Porządkowi Świata – 10.10.2012

Wystąpienie prof. Kazimierza Nowaczyka nt. katastrofy smoleńskiej

Wywiad z Romanem Pomianowskim, psychologiem nt. uzależnień alkoholowych

Relacja o postępach we wprowadzaniu „ustawy szczepionkowej”

7 thoughts on “Stop Nowemu Porządkowi Świata – 10.10.2012

  1. Tak obiektywny jak obiektywna jest Gazeta Polska.
    Żeby rozważać wszelkie dowody ewentualnego zamachu, trzeba zrobić absurdalne założenie że załoga była w zmowie z zamachowcami. Zamachowcy, a konkretnie wieża kontrolna, 3-4 razy prosiła załogę by nie lądowała bo niema warunków, by leciała gdzie indziej. Tak się zachowują zamachowcy? Polski dowódca JAKA, mówił załodze że nie ma warunków do lądowania.
    Chętnie doczekam konfrontacji i wyjaśnienia nieścisłości, ale bez emocji i nienawistnego zacietrzewienia, oraz bez obraźliwych insynuacji osobistych które są niegodne. Zwłaszcza osobie prowadzącej NTV, która ma ogromny wpływ na oglądających tą wielce ciekawą telewizje.

  2. SZANOWNY PANIE JANUSZU. Cenię sobie Pana witrynę i alternatywne wiadomości, trendy społeczne i Pana komentarze, ale na temat katastrofy smoleńskiej, trzeba być bardziej wstrzemięźliwy. Oceny różnej opcji expertów i naukowców, obojętne rozbieżnych czy zgodnych ze sobą, maja jedna wspólną cechę: NIE SĄ EXPERTAMI-PRAKTYKAMI OD LATANIA. Dlatego ich analizy, „ścisle naukowe” można (z pewną przesadą), nazwać bredzeniem na tematy, na których się NIE znają. Prawda jest taka: wszystkie katastrofy w polskim transportowym lotnictwie wojskowym, na przestrzeni ostatnich 20 lat, a i dużo wcześniejszych, były wynikiem kardynalnych błędów załóg (oraz decydentów), wynikających ze specyfiki samego wojska: mała praktyka wynikająca z małej częstotliwości lotów. Brak doświadczenia w lotach w trudnych warunkach meteo. Żołnierska brawura wynikająca z durnego przekonania o swoich (rzekomych) wysokich kwalifikacjach. Po pierwszej katastrofie wojskowego samolotu typu AN-24, ze Spec Pułku, jesz w czasach PRLu, opinia naszego – LOTowskiego personelu krytyczna pod adresem SPEC PUŁKU była wzięta pod uwagę i piloci Spec Pułku kierowani zostali do LOTu, dla możliwości nabrania większego doświadczenia zawodowego. Na parę dziesiątków lat sytuacja bezpieczeństwa lotów w Spec Pułku, uległa radykalnej poprawie. Ale przyszły zmiany polityczne. Niemal każda ekipa rządząca, chciała mieć „swój zaufany” personel wojskowy. PIS w tym celował. Zaufanie wynikało z nominacji, nie z kwalifikacji, a zwierzchność cywilna była ignorantami w zakresie lotnictwa i popełniała ogromne błędy decyzyjne, w tym ograniczając fundusze na szkolenia lotnicze. Tyle na temat tła ogólnego.
    Odnosząc się do analizy „naukowej”, prezentowanej w NTV, ogranicza się ona do analizy zapisów TAW i „błędach” komisji MAK i komisji Millera. Takie analizy mogą trwać latami i oddalają się od sedna przyczyny: ANALIZY BŁĘDÓW, DECYZYJNYCH I WYKONAWCZYCH ZE STRONY ZAŁOGI, JAKO PRZYCZYNY BEZPOŚREDNIEJ TEJ KATASTROFY. BYŁO ICH MNÓSTWO. NIE BYŁO NATOMIAST ŻADNEJ POPRAWNEJ DZIAŁALNOŚCI, POCZYNAJĄC OD DECYZJI STARTU, DO TRAGICZNEGO KOŃCA. Na wymienienie wszystkich błędów załogi, brak tu miejsca. Ograniczę się do „naukowej” analizy opartej na zapisie TAWS- rozbieżności wysokości notowanej przez TAWS, w odniesieniu do poziomu terenu, a więc i brzozy. TAWS wykazał ok 30m wysokości. Tylko że „naukowa” analiza nie zawierała błędnego działania dowówdcy załogi. Zamiast zmniejszyć prędkość zniżania samolotu lub przerwać zniżanie, przestawił wartość ciśnienia w okienku wysokościomierza, z wartości poziomu lotniska, na wartość standart. Powstaje duży błąd wskazań, co do wyskości w odniesieniu do płaszcyzny lotniska. Dlaczego to zrobił: ŻEBY TAWS MIAŁ BŁĘDNE WSKAZANIA WYSOKOŚCI I WYTŁUMIŁ SYGNAŁY ALARMOWE. CZY TO BYŁO „SPISKOWE”. NIE NIE BYŁO SPISKOWE, TYLKO GŁUPIE. WYNIKAŁO Z NIEDOSTATECZNYCH KWALIFIKACJI PILOTA.
    Odniosę się przez pewną analogię do „naukowych” interpretacji na temat „pancernej brzozy”: Startujemy z lotniska Okięcie do Sztokholmu, na samolocie Tu-134. Po starcie, na wysokości ok 60-80, coś jakby lekko uderzyło w samolot. Po lądowaniu w Sztokholmie, okazuje się, że w okolicy gondoli lewego podwozia, w krawędzi noska skrzydła, jest dziura wielkości nieco większej od męskiej dłoni, przebita jest eżektorowa rura do termicznego nadmuchu dla odladzania skrzydła, wgnieciona przednia ścianka skrzydłowewgo zbiornika paliwa. Nikłe ślady, w postaci dziobka i paru piórek, wskazują że sprawcą uszkodzenia był nie „pancerny” GOŁĄB. Przebił blachę duraluminium gr. ok. 2-2,5mm krawędzi natarcia skrzydła i uszkodził opisane wyżej części wewnętrzne, przy prędkości samolotu w momencie zderzenia ok. 330km/h.
    CIEKAWE JAKA BYŁA BY ANALIZA „EXPERTÓW” „NAUKOWCÓW” opisanego wydarzenia. Z POWAŻANIEM. exliner pilot-Ireneusz Kucharski

  3. @ex-linerpilot
    zapomniałeś dodać: podziękujmy Rosjanom za ich cierpliwość, wyrozumiałość, miłość i tani gaz.

  4. ale tu bzdury wypisują ci agenci(chodzi o te długie,absurdalne wywody).Rozsądni Polacy potrafią wysuwać wnioski z faktów, nikt już nam nie wciśnie kitu o błędach pilotów,czy „pancernej brzozie”

  5. co za bzdury wypisuje pierwszy komentator,”wieża”(buda),mówiła pilotom,że są na kursie i ścieżce,wiemy,że nie byli na właściwej ścieżce,a gen . z Moskwy kazał ich wyprowadzić poniżej 100 m.Kłamstwem było też,że niby kilka razy kołowali,co za prpagandę sowiecką tu wciskają.Co to za ludzie tu piszą?

Comments are closed.