Quo Vadis Polska Medycyno ? Gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy rozmowa z Jarosławem Kasprzakiem

2 thoughts on “Quo Vadis Polska Medycyno ? Gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy rozmowa z Jarosławem Kasprzakiem

  1. Procedura się udała, a że pacjent zmarł – no cóż…

    Kolejne ulepszanie na bazie systemu + zakorzeniona chora mentalność + grupy interesów (stare i nowe, a te
    nieuchronnie wtedy powstaną, niska wyczerpująca życie świadomość (poniżej 200) + strach przed nieznanym
    i temu podobne zjawiska w tym patologiczne. W konsekwencji gwarantowana klapa.

    Potrzebne jest całkowite przeorientowanie, czyli skontekstowanie najwyższej wagi, jako kategorii życie = zdrowie.
    Podejrzewam z całą stanowczością, że jeżeli chodzi o medycynę niezależną i tym samym etyczną, to nie dotarł Pan jeszcze do prekursorów tej rzeczywistości. Nigdy nie należałem do wzajemnie zagazowujących się stron zawsze kładąc absolutny nacisk na skuteczność skądkolwiek by pochodziła, jako główne kryterium oceny
    i stosowania takich metod wobec chorych i potrzebujących. Występuje Pan w imieniu tych, którzy chcą przejąć
    przysłowiową pałeczkę po starej gwardii, co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę ogrom nieskuteczności, nieszczęść, niekompetencji, dominujący brak empatii, zachłanność, również powodowaną niskimi zarobkami.
    Jednakże, gdzie w tych wywodach słychać o bioenergetycznych podstawach ludzkiej egzystencj. Gdzie miejsce dla ekstrasensów mających setki udokumentowanych medycznie i empirycznie przypadków uzdrowień oraz
    wiele zasług w doskonaleniu jakości życia, a tym samym zdrowia. Kolejna zbywająco-przysłaniająca ściana?
    Mieszkając w Kanadzie, obserwowałem jak różnej proweniencji naturopaci (w tym lekarze medycyny naturalnej), walczyli konsekwentnie o coraz większą podmiotowość, czyli pulę dostępu w obszarze zdrowia publicznego. Kiedy w tym zapale zapominali o bioenergetycznym aspekcie naszego życia, chętnie w licznych audycjach telewizyjnych, radiowych oraz w prasie, udostępniałem opinie i udokumentowane medycznie fakty przerastające możliwości percepcji obu zwalczających się stron. Wtedy, przez pewien okres, moc przekazu ze strony uzdrowionych np. z oficjalnie nieuleczalnych chorób wzbudzała refleksję i mimowolną pokorę, tonując skalę niechęci i napięć.
    W Polsce, gdzie większość różnych orędowników koncentruje się na czubku własnego nosa nie dostrzegając niczego i nikogo wokół, tak potrzebne ozdrowieńcze zachowanie jest raczej nie do pomyślenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *